Ceny stali w Europie rosną, jednak za podwyżkami nie stoi drożejący gaz i energia elektryczna, lecz unijna polityka. Które spółki z GPW mają szansę skorzystać na wyższych cenach, a które muszą patrzeć na stronę kosztową i drożejącą energię, pytamy Jakuba Szkopka, eksperta z Erste Securities.


Według worldsteel.org globalny popyt na stal wyniesie 1722 mln ton w 2026 r., tyle samo co w 2025 r., a w 2027 r. wzrośnie o 1,7% do 1752 mln ton. Rynek stali rośnie wolniej niż w poprzedniej dekadzie. Powodem są Chiny, które odpowiadają za około połowę światowego zapotrzebowania na stal. Chiński popyt spadł o 7,1% w 2025 roku, a worldsteel.org prognozuje dalsze spadki o 2,0% w 2026 roku i 1,0% w 2027 roku. Z wyłączeniem Chin, popyt wzrośnie o 1,5% w 2026 roku i o 4,0% w 2027 roku.
Z drugiej strony światowa podaż stali nie tylko całkowicie zaspokaja popyt, ale występuje strukturalna nadpodaż oraz nadwyżka mocy produkcyjnych. Według prognoz OECD globalna nadwyżka zdolności wytwórczych wzrośnie z 640 mln ton w 2025 r. do około 745 mln ton w 2028 r., średni wskaźnik wykorzystania mocy produkcyjnych na świecie obniżył się do poziomu około 74–76%.
W Unii Europejskiej sytuacja wygląda odmiennie. Europejskie huty wytwarzają obecnie mniej stali, niż wynosi lokalne zużycie. W latach 2025–2026 produkcja stali surowej w UE27 utrzymuje się na poziomie około 125 mln ton, podczas gdy zużycie wynosi około 134–135 mln ton rocznie. Unijne zakłady pracują przy wykorzystaniu mocy sięgającym zaledwie około 67%, ograniczając produkcję z powodu wysokich cen energii i gazu oraz słabego popytu ze strony motoryzacji i budownictwa mieszkaniowego.
Powstałą lukę między unijną produkcją a zużyciem tradycyjnie pokrywał import z państw trzecich (stanowiący do 30–37% zużycia). Jednak w 2026 roku sytuacja uległa zmianie z powodu wprowadzenia opłat emisyjnych CBAM, drastycznego obniżenia bezcłowych kwot importowych o ok. 47–50% oraz zasady pochodzenia stali. W efekcie ceny wyrobów stalowych rosną.

Stal HRC (Hot Rolled Coil) w październiku 2026 r. kosztuje ok. 830 USD za tonę. Ceny tego kluczowego zwoju, stosowanego m.in. w budownictwie i motoryzacji, wzrosły o 20 proc. w ciągu roku, a tylko od początku roku podrożały o blisko 13 proc. Jakub Szkopek, analityk Erste Securities, wyjaśnia dokładnie, z czego wynika wzrost cen obserwowany zwłaszcza w ostatnich tygodniach, które w naszym kraju śledzi Polska Unia Dystrybutorów i Przetwórców Stali (ceny sprzedaży stali, wyrażone w cenach netto PLN w postaci uśrednionej ceny maksymalnej i minimalnej, po jakich dystrybutorzy dokonywali transakcji w danym tygodniu).
Michał Kubicki,
Bankier.pl: Ceny stali w ostatnim czasie wyraźnie poszły w górę. Czy ten rajd
cenowy powinniśmy łączyć przede wszystkim z drożejącym w tym samym czasie gazem
i energią elektryczną?
Jakub Szkopek, Erste Securities: Sytuację na europejskim rynku stali trzeba
podzielić na segmenty. Ceny wzrosły, ale dotyczy to głównie wyrobów płaskich,
czyli przede wszystkim blach walcowanych. Ten ruch nie wynika bezpośrednio z
cen gazu czy szerzej energii, lecz ze zmian regulacyjnych na poziomie unijnym:
wejścia w życie mechanizmu CBAM na początku roku oraz zacieśnienia klauzul
ochronnych (safeguards) w połowie roku. Te dwa czynniki mocno uszczelniły
europejski rynek wyrobów płaskich.
Warto pamiętać, że w Europie wyroby płaskie produkuje się przeważnie w tradycyjnej technologii wielkopiecowej, opartej na węglu koksowym i rudzie żelaza. W tym segmencie impuls cenowy jest wyraźny. Z kolei w segmencie wyrobów długich wzrosty są znacznie skromniejsze.
Z czego wynika ta dysproporcja między wyrobami płaskimi a długimi?
Wyroby długie w Europie wytwarza się głównie w technologii elektrycznej, przetapiając złom. Okazuje się, że unijne mechanizmy ochronne – CBAM i safeguards – uszczelniły ten rynek w znacznie mniejszym stopniu. W bezpośrednim otoczeniu Unii Europejskiej funkcjonują silni producenci tego asortymentu, na czele z Turcją. Tureckie huty bazują na piecach elektrycznych, które w dużej mierze zasilane są tanią, bezemisyjną energią z hydroelektrowni. W efekcie producenci ci nie ponoszą wysokich kosztów podatków węglowych i z łatwością omijają bariery, które skutecznie odcięły zewnętrzną konkurencję w wyrobach płaskich.
A co z samymi kosztami energii i gazu?
Gaz nie jest dominującą pozycją kosztową w hutnictwie. W tradycyjnej technologii wielkopiecowej kluczowe znaczenie mają ruda żelaza, węgiel koksowy, złom oraz koszty uprawnień do emisji CO₂. Gaz i prąd oczywiście są tam obecne, ale pełnią rolę drugorzędną. Inaczej wygląda sytuacja w technologii elektrycznej, dedykowanej wyrobom długim. Tam dominują dwa koszty: złom oraz energia elektryczna. Rosnące ceny prądu faktycznie podbijają koszt wytworzenia w piecach elektrycznych, jednak ze względu na nieszczelny rynek i zagraniczną konkurencję producenci wyrobów długich mają znacznie mniejszą przestrzeń do przerzucania tych kosztów na odbiorców.
Od tego zależą ceny stali
W tradycyjnej technologii wielkopiecowej kluczowe znaczenie mają ruda żelaza, węgiel koksowy, złom oraz koszty uprawnień do emisji CO₂. Gaz i prąd oczywiście są tam obecne, ale pełnią rolę drugorzędną. Inaczej wygląda sytuacja w technologii elektrycznej, dedykowanej wyrobom długim. Tam dominują dwa koszty: złom oraz energia elektryczna.
Które spółki z GPW lepiej pozycjonują się w obecnych warunkach rynkowych?
Beneficjentami wyższych cen stali walcowanej na GPW są dystrybutorzy – w pierwszej kolejności Stalprofil oraz Bowim. Przy dynamicznych podwyżkach cen wyrobów płaskich te podmioty zyskują czysto księgowo na tzw. efekcie FIFO: sprzedają towar kupiony wcześniej taniej po nowych, wyższych stawkach, co skokowo poprawia ich marże handlowe. Po drugiej stronie bieguna znajduje się Cognor. Spółka ma dużą ekspozycję na wyroby długie, gdzie ożywienie cenowe jest słabe. Dodatkowo w trzecim kwartale borykała się z przestojami produkcyjnymi, a jej bilans obciąża relatywnie wysokie zadłużenie. W obecnym otoczeniu to trudna i ryzykowna pozycja z sektora.
Pomiędzy nimi jest MFO, producent profili stalowych. Spółka zrealizowała duży program inwestycyjny i oddała nowe moce produkcyjne, jednak proces ich pełnego uplasowania na rynku zabiera więcej czasu, niż oczekiwali inwestorzy. Choć wyższe ceny rynkowe jej sprzyjają, dynamika poprawy wyników jest wolniejsza od wcześniejszych oczekiwań rynku.
Z kolei Stalprodukt należy analizować w oderwaniu od klasycznego rynku stali, ponieważ kluczowe dla niego są blachy transformatorowe. W tym segmencie pojawił się bardzo silny impuls: Komisja Europejska wprowadziła tymczasowe cła antydumpingowe na import blach transformatorowych, podnosząc dotychczasowe stawki celne w przedziale od 40% do nawet 70%. Powstała potężna bariera chroniąca europejskich wytwórców. Efekty tej decyzji powinny być widoczne w wynikach Stalproduktu już od czwartego kwartału. Pod kątem momentum wynikowego w horyzoncie najbliższego roku to zdecydowanie ciekawy przypadek.
Hutnictwo to rynek
globalny, więc na koniec zapytam o światowe trendy.
Globalnym rynkiem stali niezmiennie rządzi sytuacja w Chinach. Obraz
tamtejszej gospodarki jest mało optymistyczny. Eksport wyrobów stalowych z
Państwa Środka przekracza już 10 milionów ton miesięcznie – to potężny wolumen.
Chiny agresywnie eksportują stal, ponieważ popyt na ich rynku wewnętrznym
drastycznie siadł. Od trzech–czterech lat trwa zapaść na chińskim rynku
nieruchomości: ceny spadają, a nawis niesprzedanych mieszkań jest ogromny. W
ostatnich miesiącach dołączyło do tego wyraźne wyhamowanie inwestycji
infrastrukturalnych. Lokalne samorządy w Chinach są potężnie zadłużone i
zwyczajnie brakuje im środków na nowe projekty. Przypomnę, że infrastruktura
odpowiada za około 60% krajowego zużycia stali w Chinach. Kiedy ten silnik
gaśnie, miliony ton chińskiej stali zalewają rynki zagraniczne, wywierając
presję na globalne marże.
Dziękuję za rozmowę.































































