REKLAMA

Koniec hossy na rynku forex

Marcin Dziadkowiak2016-09-20 06:00zastępca redaktora naczelnego Bankier.pl
publikacja
2016-09-20 06:00
thetaXstock

Jeszcze do niedawana rynek forex wydawał się jedynym segmentem rynku finansowego w Polsce, który potrafi masowo przyciągnąć nowych klientów. Jednak sytuacja nie jest już tak różowa, a kilka informacji, jakie napłynęły w ostatnim czasie z branży, wskazuje, że żyła złota, jaką jeszcze do niedawna był ten rynek, skończyła się definitywnie.

W pierwszej dekadzie XXI wieku miejscem, które rozpalało wyobraźnię początkujących inwestorów marzeniami o szybkim i łatwym zarobku, była warszawska giełda. Jednak inwestorów od kilku lat wywiało już z giełdy (ostatnim okresem, kiedy ich udział w obrotach wynosił co najmniej 20%, była pierwsza połowa 2010 roku), a poziom obrotów świadczy o tym, że sama giełda wydaje się niestety usychać. Rolę rynku, na którym można szybko i łatwo zarobić, przejął forex. Wszechobecnym reklamom brokerów foreksowych obiecujących ogromne zyski bez żadnego ryzyka nikt się już od dawna nie dziwi. Jednak i tutaj, po kilka latach inwestorskiej hossy, której zwieńczeniem było wejście Jakuba Zabłockiego, właściciela X-Trade Brokers do grona miliarderów, zaczyna przychodzić okres gorszej koniunktury.

Koniec hossy na rynku forex / fot. dolgachov / YAY Foto

Forex się zwija

Wraz z końcem czerwca swoje biuro w Warszawie zamknął Saxo Bank, wcześniej jedna z najdynamiczniej rozwijających swoją działalność na foreksie instytucji finansowych. Warszawa to jedno z paru europejskich biur, które Saxo Bank zamknął w ramach planowanej zmiany strategii. Oferta Saxo Banku nie zniknęła wprawdzie z Polski, ale polskich klientów obsługują już pracownicy jednego z centrów regionalnych Saxo Banku poza Polską.

Z końcem sierpnia otwieranie nowych rachunków walutowych zakończył Dom Maklerski PKO BP. Broker do końca września chce zamknąć wszystkie posiadane rachunki. Jak informował broker w oświadczeniu przesłanym do Bankier.pl, „przeprowadzane prace analityczne wykazały, że dla Domu Maklerskiego PKO Banku Polskiego wskazana jest koncentracja działalności w obszarze standaryzowanego rynku giełdowego”. Oznacza to po prostu, że działalność na foreksie była dla DM PKO BP niszą, z której broker postanowił się wycofać. Dodatkowym argumentem do podjęcia takiej decyzji, na którzy wskazują eksperci, mogą być względy reputacji.- "Klimat" wokół foreksu na pewno nie sprzyja, a dla tak dużego banku, jakim jest PKO BP, oferowanie tego typu usług w długim terminie mogłoby okazać się niekorzystne – wskazuje Andrzej Tomczyk, dyrektor zarządzający w polskim oddziale Admiral Markets AS. - Na podobny krok zdecydował się rok temu ING, który swoją przygodę z foreksem zakończył również dość szybko – dodaje Tomczyk.

Zmiany zachodzą także u brokerów, którzy są mocno obecni na polskim rynku. Od 1 lipca Dział Analiz Admiral Markets AS Oddział w Polsce zastąpiony został przez Dział Strategii Rynkowych i Analiz. - Admiral Markets w Polsce chce jeszcze większą energię skierować na projekty edukacyjno- narzędziowe dedykowane dla naszych klientów, a nieco mniej uwagi poświęcić publikacjom naszych opracowań analitycznych - wskazuje Tomczyk. W praktyce oznacza to, że zamiast codziennych komentarzy analitycznych poświęconych bieżącym wydarzeniom, inwestorzy będą otrzymywali materiały edukacyjne, które mają pomóc w doskonaleniu ich warsztatu inwestycyjnego. Będzie się to najprawdopodobniej wiązało z istotnie mniejszymi nakładami finansowymi ponoszonymi przez brokera.Także jeden z liderów polskiego rynku, Dom Maklerski X-Trade Brokers, przeżywa trudne chwile. Spółka, która wiosną weszła na główny parkiet warszawskiej giełdy, osiągając kapitalizację 1,4 mld zł,  szybko ją powiększyła do 1,76 mld zł przy historycznym maksimum kursu akcji na poziomie 15,47 zł. Jednak miodowy kwartał zakończył się 17 sierpnia, kiedy to XTB opublikowało rozczarowujące wyniki. Ten zimny prysznic spowodował, że niektórzy inwestorzy postanowili się szybko pożegnać z akcjami brokera, w rezultacie czego kurs akcji spółki w ciągu 3 tygodni spadł o ponad 30%. Zarząd brokera obiecuje poprawę, aby odbudować wyniki oraz zaufanie inwestorów. A jednym z pierwszych kroków, jakie są widoczne dla inwestorów, jest podwyższenie spreadów dla klientów posiadających rachunki w wersji Basic. Broker twierdzi jednak, że w ten sposób chce tylko zachęcić swoich klientów do skorzystania z innego typu rachunku.

Jak wynika z naszych informacji, również kilku mniejszych brokerów zagranicznych działających na polskim rynku rozważa lub zamierza wycofać się z działania na polskim rynku.

Czytaj dalej: O grzechach brokerów i zmianach na foreksie

Forex się zmienia

Skąd taki odwrót od foreksu? Przede wszystkim forex jest już rynkiem nasyconym. Panuje na nim duża konkurencja, a próg wejścia jest bardzo niski. Jak wynika z informacji, do których dotarł Bankier.pl, na zorganizowanie i uruchomienie działalności na polskim rynku forex wykorzystując model „white label” (możliwość stworzenia własnej marki wykorzystując zaplecze techniczne dostarczane przez „prawdziwego” brokera – przyp. red.) wystarczy jeden miesiąc. Nawet jeśli jest to nieco „podarasowana” informacja w celu zachęcenia potencjalnych zainteresowanych i dwukrotnie wydłużymy ten okres, niezaprzeczalny jest fakt, że jest to bardzo krótki czas.

Forex jest także rynkiem dość jednorodnym. - Praktycznie większość brokerów oferuje ten sam produkt, czyli platformę MetaTrader w wersji 4 lub 5, więc każda kolejna, nowa platforma nie jest atrakcyjna dla klienta, który wybiera "starych i sprawdzonych" graczy – mówi w rozmowie z Bankier.pl Andrzej Stefaniak, dealer walutowy DMK.

Brokerzy długi czas prowadzili wyniszczającą wojnę cenową, obniżając spready i prowizje, aby przyciągać nowych klientów. I przez kilka lat to działało. - Inwestorzy sfrustrowani niskimi stopami zwrotu na GPW szli na forex, na którym można zarabiać (i tracić) tak na wzrostach jak i na spadkach – tłumaczy Krzysztof Kolany, główny analityk Bankier.pl. - Zarówno inwestorzy z giełdowym doświadczeniem, jak i początkujący gracze, szukali wysokich i szybkich zysków niezależnie od otoczenia rynkowego. Pierwszy czar już jednak minął. Wielu graczy zdążyło wyzerować rachunki – dodaje Kolany.Kolejnym czynnikiem, na który wskazują eksperci, jest stabilizacja notowań na najważniejszych parach walutowych. - Rynkowi nie pomaga ograniczona zmienności na rynku FX, jaką obserwujemy od ponad roku, związana głównie ze stabilizacją na parze EUR/USD, gdzie tkwimy w konsolidacji – wskazuje Andrzej Stefaniak z DMK. - Dane Banku Rozliczeń Międzynarodowych (BIS) pokazują także, że pierwszy raz od 2001 roku mamy swoistą recesję na rynku forex, ponieważ wolumen dziennego obrotu spadł do 5,4 bln USD z 5,7 bln USD względem wcześniejszego badania – dodaje Stefaniak.

/ Opracowanie własne Bankier.pl na podstawie danych NBP, raporty "Obroty na rynku walutowym i rynku pozagiełdowych instrumentów pochodnych w Polsce", dane z miesiąca kwietnia w poszczególnych latach

Także dane udostępniane przez Narodowy Bank Polski dla polskiego rynku potwierdzają pewien regres w zakresie transakcji walutowych dokonywanych przez inwestorów za pośrednictwem platform elektronicznego obrotu. Badania przeprowadzane raz na trzy lata, w kwietniu, przez Bank Rozrachunków Międzynarodowych, we współpracy z bankami centralnymi pokazują, że w latach 2007-13 elektroniczne platformy obrotu walutami rozwijały się bardzo dynamicznie, zwieszając znacznie swój udział w kasowych transakcjach walutowych przeprowadzanych na polskim rynku. Jednak ostatnie tegoroczne badanie pokazuje zmniejszenie skali obrotów, zarówno w udziale, jak i wartości obrotów.

Główne grzechy brokerów

Swoje za uszami mają także sami brokerzy, którzy nastawili się na agresywny marketing. - Brokerów na rynku przybywało, ich reklamy wychodziły nawet z lodówki, klienci napływali i biznes się kręcił. Skalę popularności i rentowności branży można było szacować po rozpoznawalności osób, które brały udział w kampaniach marketingowych foreksowych brokerów – wskazuje Krzysztof Kolany z Bankier.pl.

Agresywny marketing niestety odbywał się kosztem zadbania o interes klienta. Prócz brokerów, zyskiwali przede wszystkim sprzedawcy, którzy dostawali sute prowizje za ściągnięcie nowych klientów. Ten agresywny marketing sprawił, że pula zniechęconych klientów systematycznie rosła.

Kolejną kontrowersją jest dominujący na rynku polskim  model market makera. Sprawia on, że klient de facto gra przeciwko brokerowi, czyli zysk klienta jest stratą brokera. - W mojej ocenie byłoby pożądane, aby rynek ewoluował w stronę modelu ECN/STP. Tak, aby broker był tylko pośrednikiem, a nie drugą stroną transakcji – zwraca uwagę Kolany.Największym echem w mediach odbiły się problemy, jakie klienci mieli na platformach foreksowych w związku z dniem 15 stycznia 2015 r. Wtedy to Szwajcarski Bank Centralny porzucił politykę obrony minimalnego kursu wymiany euro na franka, co zaowocowało gwałtownym umocnieniem się szwajcarskiej waluty. W efekcie inwestorzy, którzy grali na osłabienie franka, stracili swoje środki, ale największe wzburzenie wśród inwestorów wzbudziło wyzerowanie zysków tych inwestorów, którzy grali na umocnienie franka i powinni na tym zyskać. - Branża foreksowa zostawiła za sobą niemiły zapach po "frankogeddonie", gdy niektórzy brokerzy rekwotowali klientom zyskowne transakcje – zwraca uwagę Kolany.

Z drugiej strony w Polsce nie było takich przypadków jak za granicą, gdzie niektórzy brokerzy zbankrutowali w wyniku wydarzeń z 15 stycznia. - Z tego co mi wiadomo, żaden polski broker nie zbankrutował, co moim zdaniem świadczy o profesjonalizmie po stronie brokerów oraz o ograniczonej aktywności polskich graczy na parach związanych z brytyjskim funtem czy frankiem szwajcarskim – zaznacza Andrzej Stefaniak.

Wielu graczy, którzy potracili pieniądze na foreksie, nie wróciło już na ten rynek, a strumień nowych klientów zaczął się wyczerpywać. Wzrosła także odporność na reklamy, które obiecywały wysoki zysk w krótkim czasie. Coraz częściej zaczęło się także mówić o stratach, jakie ponoszą osoby inwestujące swoje pieniądze na rynku forex. Komisja Nadzoru Finansowego kilka razy w ostatnich latach opublikowała dane o tym, ilu inwestorów zyskuje, a ilu traci na foreksie. Liczby te pozostają niemal niezmienne i stosunek klientów tracących do zyskujących wynosi około 81-82% do 19-18%.

Czytaj dalej: Forex na celowniku KNF, jaka będzie przyszłość?

Forex na celowniku KNF

Bliżej rynkowi forex zaczął się także przyglądać rodzimy regulator rynku finansowego. Komisja Nadzoru Finansowego przygotowała i opublikowała pod koniec maja wytyczne, jakie do 30 września 2016 r. mają wprowadzić w życie firmy foreksowe. 16 wytycznych ma przyczynić się do uzyskiwania właściwego obrazu rynku forex przez aktualnych i przyszłych inwestorów.

Wytyczne KNF koncentrują się na ujawnieniu przez brokerów źródeł zysków, pokazaniu statystyk inwestorów ponoszących straty i notujących zyski oraz zwiększeniu rzetelności przekazu marketingowego. Nadzorca chciałby także oderwania systemów wynagrodzeń od kwot, jakie klienci brokerów wpłacają na rachunki.

Czy te wytyczne stanowią jakiś problem dla brokerów? - Według moich informacji i intuicji wprowadzenie żadnej z wytycznych czy obowiązków informacyjnych nie wiązało się ze zbyt dużymi problemami dla brokerów – twierdzi Andrzej Stefaniak z DMK. Nawet dokładne ujawnianie statystyk tracących i zyskujących klientów nie powinno rzutować na branżę. - Od wielu lat te dane dla uczestników rynku forex są dostępne i generalnie nie zmieniają się. Pytanie brzmi tylko, jak poprawnie zdefiniować, co to znaczy rachunek wygrywający, ponieważ z tą definicją jest zawsze największy problem – wskazuje Stefaniak.

Także inni eksperci, z którymi rozmawialiśmy wskazują, że wytyczne KNF nie są czymś, co mogłoby jakoś mocno przeszkadzać w działalności brokerów.

Jaka przyszłość dla foreksu?

W Polsce jest za dużo podmiotów oferujących dostęp do rynku FX, w stosunku do liczby klientów – wskazują eksperci. - To oznacza, że przyszedł już pewnie czas na jakąś konsolidację w branży – twierdzi Andrzej Stefaniak.

Rynek sam zaczął się już zmieniać. Pojawiają się pierwsze oznaki zakończenia wojny cenowej – to informacja o podwyższeniu spreadów dla swoich klientów przez XTB. Wprawdzie najgroźniejszy polski konkurent XTB – TMS poczynił ruch w celu pozyskania klientów XTB, ogłaszając promocję „0 spreadu”, na którą XTB przygotował swoją odpowiedź. Jak twierdzi Maciej Goliński, trader i szkoleniowiec, taka promocja może zadziałać jedynie na drobnych inwestorów. - 2 tys. zł zwrotu prowizji dla dużego inwestora to jest nic. Taki inwestor jest w stanie zostawić taką kwotę prowizji w kilku transakcjach. To jest po prostu dobry chwyt reklamowy – komentuje Goliński.Agresywny marketing nie daje już odpowiedniego efektu. To, co sprawdzało się 10 lat temu i stało choćby za sukcesem XTB, teraz już nie działa. - Brokerzy zmieniają więc swoje strategie, starając bardziej zadbać o jakość swoich usług oraz o edukację samego klienta, licząc, że w długim terminie taka strategia bardziej się opłaci - wskazuje Marcin Kiepas z easyMarkets. Na takie kroki stać jednak tylko tych brokerów, którzy zdążyli zdobyć już mocną pozycję na rynku i pozyskać odpowiednią bazę klientów lub takich, za którymi stoi duży kapitał.

- Przez ostatnie 2-3 lata na rynek weszło wielu nowych brokerów. Jeśli jednak potwierdzi się, że rynek przestał rosnąć (lub nawet nie rośnie już tak dynamicznie), to część z nich wypadnie z gry. Branża będzie się konsolidować – więksi zapewne będą przejmować mniejszych. Rzecz jasna, ze szkodą dla klientów, dla których mniejsza konkurencja oznacza wyższe koszty transakcyjne – podsumowuje Krzysztof Kolany, główny analityk Bankier.pl.

Źródło:
Marcin Dziadkowiak
Marcin Dziadkowiak
zastępca redaktora naczelnego Bankier.pl

Zastępca redaktora naczelnego Bankier.pl. Już w czasie studiów na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu rynki kapitałowe stały się jego pasją, która pozwoliła mu rozpocząć pracę w Bankier.pl i rozwijać dział giełdowy. Zainteresowanie sprawami krajowymi i zagranicznymi pozwoliło mu także spełnić się w pracy w prowadzeniu newsroomu. Aktualnie odpowiedzialny za dział Newsroom, chce, aby Bankier.pl był wciąż najlepszym źródłem informacji, nie tylko dla inwestorów giełdowych.

Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (94)

dodaj komentarz
~Kmistki
Ja już się wkeciłem w forex, ale to też dlatego, że mam platformię dobrą, to jest ważne. Ja na GKFX siedzę i sobie chwalę.
~marek
A ja wolę xstation i to zdecydowanie. Jest dużo lepsza od pozostałych platform. I te komentarze o dziwnym działaniu to raczej działania trolli.
~Andrzejkol
Ja uczyłem się też długo na demo, a od jakiegoś czasu współ[racuję z netmore. I jestem zadowolony bo mam dobrego opiekuna i nie jestem zostawiony sam sobie, ale też mam duże pole manewru.
~Xxx
Ja od kwiwtnia uczę się forexu na demie . Założyłem że nauka zakończy się z końcem roku. w chwili obecnej wypracowalem 100% kapitału. Wcześniej kilka lat interesowałem się giełda...uważam że forex jest zdecydowanie lepszy od gpw w której majstruja politycy i uciekają inwestorzy...moim zdaniem będzie konsolidacja Ja od kwiwtnia uczę się forexu na demie . Założyłem że nauka zakończy się z końcem roku. w chwili obecnej wypracowalem 100% kapitału. Wcześniej kilka lat interesowałem się giełda...uważam że forex jest zdecydowanie lepszy od gpw w której majstruja politycy i uciekają inwestorzy...moim zdaniem będzie konsolidacja na rynku brokerów nawet przy zwiększeniu prowizji i tak będzie to bardziej opłacalne niż giełda
~asdf
Przecież na kursy walut politycy mają ogromny wpływ. Banki centralne, pakiety stymulacyjne, brexity...
~olek
siedzę w tym i nie zamierzam nigdzie się ruszać. na ETX gram, doradca spoko, platforma tez.
~nieprawda
UWAGA!!! Reklama gównianego MM!!!
~FOREXdaSIĘlubić
Co jest śmieszne, ludziom łatwo wmówić, że każdy po przeczytaniu darmowego e-booka może zostać rekinem finansjery i ze 100zł zrobić milion w miesiąc, a tu o dziwo się okazuje, że potrzeba wiedzy, umiejętności, doświadczenia, przygotowania psychicznego, no szok normalnie:P Co mnie dziwi nikt by nie uwierzył, gdyby Co jest śmieszne, ludziom łatwo wmówić, że każdy po przeczytaniu darmowego e-booka może zostać rekinem finansjery i ze 100zł zrobić milion w miesiąc, a tu o dziwo się okazuje, że potrzeba wiedzy, umiejętności, doświadczenia, przygotowania psychicznego, no szok normalnie:P Co mnie dziwi nikt by nie uwierzył, gdyby ktoś powiedział "stary masz tu e-booka, przeczytaj i zostań kierowcą rajdowym, będziesz sławny i bogaty już za miesiąc". Jednak w finansach ludzie wierzą, że droga od zera do milionera bez przygotowania jest możliwa...
~Bidge
w pełni się zgadzam. Ale niektórzy to myślą, że gra na foreksie jest banalna i "im się nie uda?!", spodziewają się od razu milionów a tu się okazuje, że rynek to jest złożony mechanizm :) dlatego potem frustraci piszą że trzeba zakazać itp - bo nie mają o tym pojęcia
~mateush
Oczywiście ze masz rację. Dlatego zanim się zacznie wkładać realne pieniądze to warto zacząć od jakichś demówek, nic to nie kosztuje, a można przynajmniej zobaczyć, na czym to mniej więcej polega. Bez tego można się obudzić z ręką w nocniku, ale nikt do tego nie zmusza, a niektóre komentarze tutaj mniej więcej Oczywiście ze masz rację. Dlatego zanim się zacznie wkładać realne pieniądze to warto zacząć od jakichś demówek, nic to nie kosztuje, a można przynajmniej zobaczyć, na czym to mniej więcej polega. Bez tego można się obudzić z ręką w nocniku, ale nikt do tego nie zmusza, a niektóre komentarze tutaj mniej więcej tak brzmią...

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki