Statystyki za luty nie pokazały oczekiwanej przez ekonomistów dezinflacji w największej gospodarce Europy. To już kolejna negatywna niespodzianka na froncie inflacyjnym.


W lutym inflacja CPI w Niemczech wyniosła 8,7 proc. - wynika ze wstępnych szacunków opublikowanych przez Destatis. To tyle samo co w styczniu, ale w ujęciu miesięcznym koszyk cen dóbr konsumpcyjnych (CPI) poszedł w górę aż o 0,8% po wzroście o 1% mdm miesiąc wcześniej.
Są to rezultaty wyraźnie gorsze od oczekiwań większości ekonomistów. Rynkowy konsensus zakładał spadek niemieckiej inflacji CPI do 8,5% przy miesięcznym wzroście cen na poziomie tylko 0,6%. Można więc mówić o sporym rozczarowaniu, tym bardziej że liczona według standardów Eurostatu inflacja HICP przyspieszyła z 9,2% do 9,3% wobec prognoz zakładającej jej spadek do 9,0%.
W lutowych danych z Niemiec widać nasilającą się presję inflacyjną w usługach, które podrożały o 4,7% rdr wobec wzrostu o 4,5% w styczniu, 3,9% w grudniu oraz 3,7% w listopadzie. Nieco obniżyła się dynamika cen energii (z 23,1% do 19,1% rdr), ale wciąż coraz szybciej drożała żywność (o 21,8% rdr w lutym wobec 20,2% w styczniu). Destatis dodaje, że w lutowych danych uwzględniono już wprowadzone przez rząd ceny maksymalne ciepła sieciowego, gazu i energii elektrycznej.
Nie jest to pierwsza negatywna niespodzianka z frontu inflacyjnego, jaka napłynęła w ostatnich dniach i tygodniach. Dzień wcześniej analityków zaskoczył wzrost inflacji w Hiszpanii oraz we Francji.
– Im bardziej Puchatek zaglądał do europejskich danych, tym bardziej dezinflacji tam nie było. Maraton publikacji lutowych danych o inflacji zaczął się w strefie euro od Francji i Hiszpanii. W obydwu przypadkach inflacja zaskoczyła w górę – wg metodyk krajowych o 0,1 i 0,4 pkt. proc., wg HICP o 0,2 i 0,6 pkt. proc., odpowiednio – napisali w porannym raporcie ekonomiści banku Peako SA.
Takie dane zmniejszają szansę realizacji scenariusza gładkiej i szybkiej dezinflacji w Europie. Pod podszewką tańszych paliw i maskujących faktyczny wzrost cen energii działań rządów widzimy wciąż silną presję inflacyjną w sektorze usług. A to może skłonić Europejski Bank Centralny do wydłużenia i wzmocnienia cyklu podwyżek stóp procentowych. Analitycy spodziewają się teraz, że EBC podniesie stopy w marcu i w maju po 50 pb., oraz w czerwcu i lipcu po 25 pb., doprowadzając stawkę referencyjną do 4,5% a depozytową do 4%.



























































