Prezydent Francji rozpoczął walkę z eurosceptykami, domagającymi się referendum w sprawie wyjścia jego kraju z Unii Europejskiej. Pisze o tym dzisiejsza prasa nad Sekwaną.
Dla Francois Hollande'a głównym celem kampanii przed wyborami prezydenckimi w 2017 roku jest nie tylko fotel w Pałacu Elizejskim, ale także kwestia przyszłości Francji w Unii.
"Stąd ostrze ataków obecnego prezydenta wymierzone jest w przywódców skrajnych ugrupowań - Marine Le Pen, liderki Frontu Narodowego i Jean-Luca Melenchona, przywódcy Frontu Lewicowego" - pisze dziennik "Le Parisien".
Francois Hollande uważa, że należy wyciągnąć wnioski z Brexitu i stawić czoła fali populizmu, na której płyną eurosceptycy, nie widzący zalet zjednoczonej Europy. Jego zdaniem należy elektoratowi skrajnej prawicy i lewicy pokazać absurdalność wniosków, iż wyjście z Unii to czarodziejska różdżka, dzięki której jednym ruchem można się uwolnić od codziennych trosk - bezrobocia, zastoju gospodarczego i zaciskania pasa.
"Zdając sobie sprawę z tego, że populizm wyrasta także na gruncie masowego napływu imigrantów, prezydent Francji chce wzmocnienia kontroli na zewnętrznych granicach Europy" - dodaje "Le Parisien".
Sondaż ws. "Frexitu"
Z sondażu przeprowadzonego przez TNS Sofres OnePoint dla telewizji LCI, rozgłośni RTL i internetowego wydania dziennika "Le Figaro" wynika, że 45 procent ankietowanych opowiedziało się za pozostaniem w Unii, 33 procent - za jej opuszczeniem. 22 procent - jedna piąta pytanych - nie dała odpowiedzi. Nie wiadomo, czy są niezdecydowani, czy też nie chcą ujawniać swoich opinii. Według ekspertów, Francuzi są w większym stopniu przekonani o zaangażowaniu ich kraju w budowę zjednoczonej Europy, niż jest to w przypadku Brytyjczyków. Wśród zwolenników wyjścia Francji z Unii dominuje elektorat skrajnych ugrupowań - ekstremalnej prawicy z Frontu Narodowego i Frontu Lewicy.
Podobnie jak w Wielkiej Brytanii, we Francji większość wyższych kadr i ludzi lepiej wykształconych też jest za pozostaniem w Unii. Nie ma natomiast istotnych różnic co do wieku sympatyków i przeciwników wspólnej Europy. Większe znaczenie mają poglądy polityczne i sytuacja społeczno-zawodowa. Niemniej eksperci są zdania, że wyniki referendum w Wielkiej Brytanii i sondaży we Francji wskazują na koniec okresu euroentuzjazmu.
Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Marek Brzeziński/Paryż/dj

























































