REKLAMA
PROMOCJA

Giełda: Niedźwiedź zagląda w oczy?

2005-12-29 06:19
publikacja
2005-12-29 06:19
Mijający rok był udany dla inwestorów giełdowych. Akcje rosły szybciej niż wszyscy na początku roku prognozowali, a na rynku obligacji też dużo się działo. Zdaniem wielu analityków w nadchodzącym roku na rynku giełdowym nie będzie już tak kolorowo. Jaki dla osób, które zechcą zainwestować swoje oszczędności będzie rok 2006 i na co powinni zwrócić uwagę?

Indeks WIG do czerwca 2005 r. wzrósł wprawdzie tylko 6 proc., ale za to w czasie wakacji znacząco zyskał, a w końcu września przyniósł 25-proc. wzrost. Niestety, rosła tylko wąska grupa spółek - drugi rok z rzędu utrzymała się segmentacja rynku. Rynek podzielił się na szacowną grupę spółek z WIG20 i całą resztę. Mało tego - można mieć wrażenie, że sam WIG20 podzielił się na… WIG8 i całą resztę. Generalnie indeksy rosły, ale mało spółek cieszyło swoich akcjonariuszy wzrostem.

Spółki z dwoma silnikami

Sytuacja na warszawskim parkiecie przypominała tę, jaka miała miejsce pod koniec lat 60. w USA. Wówczas na wartości zyskiwały akcje tylko 50 firm, z około 2000 notowanych. Inwestorzy zachłysnęli się wspaniałymi perspektywami kodaka, Xeroxu i IBM -u. Grupę tych akcji nazywano „akcjami jednej decyzji”. Należało je tylko kupować - nie sprzedawać. Wówczas Warren Buffett - najsłynniejszy inwestor naszych czasów - nie bał się powiedzieć, że nie rozumie, dlaczego tak się dzieje. Skoro tańsze spółki nie rosną, choć powinny, to na jakiś czas należy zaprzestać inwestowania. Dziś niewielu inwestorów ma taką odwagę - dlatego mnożą się dyżurne wyjaśnienia zjawiska segmentacji. Po części odpowiedzialny jest za nią oczywiście kapitał zagraniczny, inwestujący globalnie. Ważna jest głównie płynność i wielkość spółki, a dopiero później wyniki. W sukurs temu sposobowi prowadzenia inwestycji przyszły zyski z działalności. Duże polskie spółki, mające pokaźny udział w indeksach to spółki surowcowe (KGHM, PKN). Ropa była najdroższa w historii, a za miedź trzeba było płacić ponad 4 000 USD za tonę. Nic dziwnego, że spółki te, napędzane niejako dwoma silnikami wciąż zyskiwały na wartości.

Wujek Dobra Rada

W tym roku fundusze akcyjne przyniosły całkiem pokaźne dochody. Każdy, kto zainwestował w nie na początku roku, we wrześniu mógł liczyć na przyzwoitą stopę zwrotu. Długo na pozycji lidera utrzymywał się najmłodszy fundusz akcji AIG. Zarządzający deklarowali, że inwestują, koncentrując się na starannym doborze spółek (bottom up), a nie na głębszym lub mniej głębokim modyfikowaniu indeksu w portfelu. Jednak na tak wąskim rynku fundusz AIG musiał oddać palmę pierwszeństwa staremu wyjadaczowi - funduszom Arki, które od trzech lat plasują się w czołówce. Jeżeli oprócz stopy zwrotu weźmiemy pod uwagę ryzyko, to wedle ratingu sporządzonego przez „Business Week” najlepiej radził sobie fundusz CU Polskich Akcji. To właśnie Fundusz akcji CU zarabiał w ostatnich latach najwięcej w przeliczeniu na jednostkę ryzyka. Na rynku obligacji też działo się dużo. Rada polityki pieniężnej od marca do września obniżała stopy procentowe aż pięć razy. To za sprawą spadających stóp procentowych w pierwszej połowie roku ceny obligacji rosły jak szalone. W drugiej połowie roku inwestorzy w USA i na całym świecie uświadomili sobie, że powstają napięcia inflacyjne w gospodarce amerykańskiej. Stało się jasne, że FED będzie kontynuował rytmiczne podnoszenie stóp procentowych. Spowodowało to krótkotrwałe, ale bolesne wycofywanie funduszy z rynków wschodzących. Spadały ceny obligacji, także w Polsce. Hossę zawdzięczamy zatem bardziej polskiemu bankowi centralnemu, a bessę bankowi amerykańskiemu. na obligacjach można było zarobić, ale timing miał kluczowe znaczenie - można też było nieźle stracić.

Waluty rozdrażnione wyborami

Złoty, podobnie jak obligacje, przez większość roku nie sprawiał kłopotów. Posiadacze kredytów denominowanych w walutach obcych spali spokojnie aż do jesieni. Na początku roku za dolara trzeba było płacić 3 złote. Najmniej - 2,90 - w lutym. Rok podwójnych wyborów podniósł ryzyko polityczne. Wzrost świadomości tego ryzyka spowodował umacnianie się dolara. Waluta amerykańska była najdroższa miesiąc po wyborach - wyceniano ją wówczas na 3,45 zł. euro zachowywało się nieco inaczej niż dolar. Wspólna waluta słabła (czyli złoty wzmacniał się) dwukrotnie. Pierwszy raz w lutym. Złoty był mocny zarówno do euro, jak i do dolara. Drugi raz złoty umocnił się we wrześniu. Inaczej niż w przypadku USD. Nie znaczy to, że wybory miały słabszy oddźwięk w przypadku euro - duże znaczenie miała relacja EUR/USD. Na rykach światowych euro słabło w stosunku do dolara i innych walut, w tym i do złotego. Patrząc na siłę złotego przez odchylenie od starego parytetu w 2004 r. mieliśmy pionowy wzrost ze słabej strony odchylenia do prawie 17 proc., odchylenia to w 2005 r. mieliśmy raczej do czynienia z konsolidacją, ze średnim odchyleniem po mocnej stronie na poziomie 13 - 14 proc. prognozowanie kursów walut w długim terminie jest trudne. Przyszłej wartości waluty nie da się przewidzieć, mimo rozbudowanego aparatu ekonometrycznego. Śmiało można prognozować, że ceny na rynkach finansowych będą nadal zmienne.

Stopy mniejsze czy większe?

Giełda nas rozpieszczała: trzy lata temu wzrosła, dwa lata temu przyniosła inwestorom aż 45 proc. zysku, w ubiegłym roku 28 proc. Ten rok to czwarty z rzędu rok, który dla giełdowych inwestorów zamknie się dodatnią stopą zwrotu. Jak długo taka seria może potrwać? Nasza giełda ma za krótką historię, ale obserwując giełdę NYSE w ostatnich 70 latach, widać wyraźnie, że serie lat wzrostowych dłuższych niż czteroletnie były tylko dwie. Niewykluczone, że giełda będzie dalej rosnąć, ale prawdopodobieństwo wydaje się małe. „Nie walcz z bankiem centralnym” - to kolejna mądrość giełdowych spekulantów. Znany jest fakt, że kiedy są podnoszone podstawowe stopy procentowe, ceny akcji spadają. Przedsiębiorstwa muszą wówczas zaciągać kredyty przy wyższym oprocentowaniu - czyli muszą płacić większe odsetki. Jeżeli przeznaczą więcej środków na odsetki, to mniejsze będą zyski. A mniejsze zyski, to z kolei niższe kursy. Teraz jest jasne, dlaczego wówczas, gdy bank centralny podnosi stopy, powinniśmy szykować się na bessę. Amerykański bank centralny systematycznie podnosi stopy procentowe. Podnosił je 12 razy od czerwca 2003 r. - z poziomu 1 proc. do 4 proc. Do września inwestorzy raczej się nie bali zaostrzenia polityki pieniężnej, i indeksy giełdowe, wbrew przytoczonej zasadzie, rosły. Strach zajrzał w oczy inwestorom dopiero we wrześniu, kiedy pojawiło się ryzyko inflacji w USA. kolejne ruchy FED-u mogą prowokować inwestorów do głębszej sprzedaży akcji. Ale co ma FED do naszej giełdy? Wcześniej przywołane zostało wyjaśnienie, że wzrosty wzięły się między innymi z dużej ilości wolnego kapitału, który skumulował się w okresie historycznie niskich stóp procentowych w USA w latach 2001 - 2003. Teraz może się okazać, że koszt tego pieniądza jest zbyt wysoki, żeby angażować go w tak ryzykowne przedsięwzięcia jak giełdy rynków wschodzących. Przedsmak stadnych reakcji mieliśmy we wrześniu, kiedy indeksy na naszej giełdzie spadały - w ciągu półtora tygodnia straciły na wartości blisko 10 proc. Takie nerwowe tygodnie w przyszłym roku mogą zdarzać się częściej.

Co przyniesie nowy rok?

Co w przyszłym roku będzie dziać się ze złotym? Badano historię rynków europejskich i sposób w jaki zachowują się one w zależności od tego czy rządzi lewica czy prawica. Jeżeli rząd jest tworzony przez lewicę, to najczęściej pod hasłami rozbudowy programu socjalnego; jeśli natomiast rząd formułuje prawica, to wówczas częściej zdaje się na działanie „niewidzialnej ręki rynku” - na nieingerencję w gospodarkę. Okazało się, że lewica najczęściej rozdmuchuje sferę wydatków socjalnych, więcej wydaje na opiekę i szkolnictwo. Często wydatki budżetu rosną szybciej niż przychody. Kiedy ze sceny politycznej ustępowała lewica zostawiała następcy duży deficyt budżetowy. Kiedy wysoki jest deficyt budżetowy, to waluta lokalna słabnie. Prawica, która dochodziła do władzy, stosowała częściej zasady prorynkowe: powoli ograniczała wydatki rządowe, starając się zrównoważyć wpływy budżetu z wydatkami, skupiała się na tym, jak zapewnić szybki wzrost. W Polsce w okresach rządów nominalnej lewicy (SLD) mieliśmy okresy względnie silnego złotego, w okresie rządów nominalnej prawicy (AWS) okres słabnięcia naszej waluty. Teraz przed nami stoi zagadka - czy rząd PIS-u jest lewicowy czy też prawicowy w swoim programie? Kiedy tylko poznamy prawdziwe oblicze rządu będziemy mogli z dużym prawdopodobieństwem prognozować kierunek, w jakim podąży wartość naszej waluty. Przyszły rok może być dla inwestorów mniej łaskawy. Ale jak mawiają na giełdzie - w inwestowaniu wystrzegaj się podpowiedzi bliźnich. Uzasadnienie dla swoich inwestycji typu „makler mi mówił”, „przeczytałem” nie są najlepszymi środkami do osiągnięcia sukcesu rynkowego. Jeżeli zdecydujemy się zainwestować, to powinniśmy głównie polegać na swoich przekonaniach.



JÓZEF RĄPAŁA

WGI Dom Maklerski
Źródło:
Tematy
Wybierz nielimitowany internet z dodatkowymi  kartami SIM za 0 zł w Orange Flex dla firm!
Wybierz nielimitowany internet z dodatkowymi kartami SIM za 0 zł w Orange Flex dla firm!
Advertisement

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Waluty

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki