REKLAMA

Ekonomista PIE: Będziemy obserwować dalsze podwyżki cen mieszkań

2022-06-03 10:35
publikacja
2022-06-03 10:35
Ekonomista PIE: Będziemy obserwować dalsze podwyżki cen mieszkań
Ekonomista PIE: Będziemy obserwować dalsze podwyżki cen mieszkań
fot. marcinm111 / / Shutterstock

Napływ uchodźców wojennych z Ukrainy powoduje wyższy popyt na mieszkania; pomimo spadku zdolności kredytowej Polaków oraz podwyżek cen materiałów budowlanych będziemy obserwować dalsze podwyżki cen - powiedział PAP w piątek ekonomista PIE Jakub Rybacki.

Jakub Rybacki z Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE) pytany w piątek przez PAP.PL o to, jak w najbliższych miesiącach będą kształtować się ceny na rynku mieszkań, odpowiedział, że przewiduje dalszy ich wzrost. „Będziemy dalej obserwowali podwyżki cen mieszkań na rynku nieruchomości wynikające z zakupów inwestycyjnych pod wynajem dla ukraińskich uchodźców” – powiedział.

Rybacki zaznaczył, że „napływ osób z Ukrainy i ich potrzeby mieszkaniowe odpowiadają takiej liczbie mieszkań, ile Polska buduje w dwa, może nawet trzy lata”. Z drugiej strony - jak mówił - zmniejsza się popyt na mieszkania kupowane przez Polaków w celach mieszkalnych, nie inwestycyjnych. „Podwyżki stóp procentowych obniżają zdolność dostępu do kredytu i w tym momencie gospodarstwa w Polsce nie będą w stanie kredytować się, aby kupować swoje pierwsze mieszkania” - dodał.

Czynnikami „schładzającymi rynek mieszkań” są więc - zdaniem ekonomisty - trudniejszy dostęp do kredytu hipotecznego oraz wzrost cen materiałów budowlanych. „Ceny te w trakcie roku wzrosły nawet o 30 proc.” – dodał.

„Ciężko tutaj mówić o bańce cenowej, choć jest to bardzo powszechne w mediach” – powiedział Rybacki. Zaznaczył, że bardziej prawdopodobnym scenariuszem jest dalszy wzrost cen nieruchomości, chociaż - jak stwierdził - "prawdopodobnie bardziej stopniowy, biorąc pod uwagę trudniejszą dostępność kredytu”.

Pytany o wysoką inflację w krajach Unii Europejskiej powiedział że „całą UE czeka spowolnienie i to pewnie będzie bardzo wyraźne spowolnienie”. „Teraz widzimy stopy wzrostu PKB rzędu 8,5 proc., takich już za chwilę nie zobaczymy; będą pewnie ok. 3 proc., może nawet mniejsze” – zaznaczył.

Wzrost PKB - zdaniem Rybackiego - wyhamuje. „Początek przyszłego roku będzie bardzo trudnym okresem, gdzie wzrost PKB (będzie) umiarkowany, jeśli nie bardzo niski” – wskazał. „Konsumpcja dalej rośnie, ale to raczej przez to, że nagle pojawiło nam się 2 mln konsumentów z Ukrainy, którzy realizują swoje podstawowe potrzeby” – zaznaczył.

Pytany o potencjalny wpływ otrzymania przez Polskę środków z UE na Krajowy Plan Odbudowy przyznał, że będzie to „na pewno bardzo ważny element w kontekście przyszłego wzrostu PBK”. „Spodziewamy się, że w przyszłym roku inwestycje z KPO podniosą PKB o ok. 1 punkt proc.”. „Pewnie gdybyśmy patrzyli na najbliższe dwa lata, to ten wzrost będzie większy o ok. 2,5 punktu proc., niż gdyby KPO nie było” – dodał.

Zdaniem ekonomisty pierwsze efekty działania pieniędzy z inwestycji z KPO zobaczymy „prawdopodobnie na początku 2023 roku, a sam taki napływ stanie się widoczny dopiero w drugiej połowie przyszłego roku - tu mówimy o 3-4 kwartale”. „Apogeum wykorzystania tych środków prawdopodobnie nastąpi gdzieś na początku 2024 roku” – zaznaczył.

Inflacja na dwucyfrowym poziomie - jak stwierdził - utrzyma się „na pewno do końca roku”. „Prawdopodobnie te już jednocyfrowe wartości zobaczymy w przyszłym roku, ale średnio spodziewam się, że będzie to poziom 8-9 proc.” - ocenił. Jego zdaniem głównym czynnikiem, który kreuje w tym momencie inflację, jest wzrost cen żywności i energii.

Pytany o to, jak mogą kształtować się ceny ropy naftowej w najbliższym czasie, ekonomista PIE zwrócił uwagę, że „sytuacja na rynku ropy jest dzisiaj bardzo nieprzewidywalna”. „Większość prognoz mówi o tym, że w ciągu roku cena baryłki ropy spadnie poniżej 100 dolarów” – powiedział.

Autor: Adrian Kowarzyk

Źródło:PAP
Tematy
Najlepsze konto dla wymagających Klientów

Najlepsze konto dla wymagających Klientów

Komentarze (60)

dodaj komentarz
crank
A peroniarze dalej czekają na swój mityczy pociąg na bilet za pół ceny....
Inflacja dwu cyfrowa na spadki to można liczyć ale tylko siły nabywczej pieniądza to już nie te czasy że piwko kosztuje 1zł a paczka fajek 4zł czy gałka loda po 80gr.
Obudźcie się bo wszystko drożeje nawet głupi burger w fast food ach. Nie ma co się
A peroniarze dalej czekają na swój mityczy pociąg na bilet za pół ceny....
Inflacja dwu cyfrowa na spadki to można liczyć ale tylko siły nabywczej pieniądza to już nie te czasy że piwko kosztuje 1zł a paczka fajek 4zł czy gałka loda po 80gr.
Obudźcie się bo wszystko drożeje nawet głupi burger w fast food ach. Nie ma co się łudzić na spadki bo porostu jest zbyt duża inflacja. Ja miałem sprzedać jedno mieszkanie i serio przy tej infkllacji to bezsens. Poczekam jeszcze aż się to uspokoi a za 4 lata będzie 50% droźsza







frankmaster
Gościu chyba żyjesz cenami sprzed dwóch dekad, mocno się zatrzymałeś w czasie... pewnie że tamte ceny już nie wrócą ;) jednak co do mieszkań to przede wszystkim wysokość stóp procentowych a więc wysokość rat zrobi swoje i korekta przyjdzie, już jest.
adamtw
Srednia kraajowa - niedostepna dla 2/3 pracownikow to 4000 netto. W 2008 roku tez ceny mialy nieustannie rosnac bo brak mieszkan a zostaly zduszone w kolejnych 7- 8 latach. Sytuacja wyjsciowa byla podobna, brak pracownikow, wysoka inflacja - pojawila sie iskierka leman brothers i gorace glowy sie przestudzily. Teraz iskra sa gwaltowne Srednia kraajowa - niedostepna dla 2/3 pracownikow to 4000 netto. W 2008 roku tez ceny mialy nieustannie rosnac bo brak mieszkan a zostaly zduszone w kolejnych 7- 8 latach. Sytuacja wyjsciowa byla podobna, brak pracownikow, wysoka inflacja - pojawila sie iskierka leman brothers i gorace glowy sie przestudzily. Teraz iskra sa gwaltowne podwyzki stop procentowych...

Ponadto - srednia krajowa to okolo 4300 zl netto - dodajmy niedostepna dla 2/3 pracownikow. Kawalerka w wiekszym miescie to 350 000 zl plus wykonczenie.... Kredyt to minimym 300 000 zl przy racie okolo 2000-2200 zl...raczej marne szanse by te mieszkania mialy byc kupowane jak cieple buleczki przy takich cenach. Dodajmy, ze deweloperzy maja 30% marze i maja z czego schodzic. Wypadkowe mamy - spadek popytu, spadek podazy, spadek podazy obniza koszty stabilizuje cene, ale popyt spada dalej, co wiecej przy spadku budowanych mieszkan moga sie zatrzymac ceny wykonastwa lub zaczac lekko spadac...deweloperzy zejda z marz do 10-15% na kilka lat i ceny moga spasc w 2 -3 lat o okolo 20% zas zarobki podniesc sie na tyle by cena m2 znowu zaczela byc znosna do srednich zarobkow...

PS. W Hiszpani wykonastwo porownywalne lub drozsze a ceny wcale nie sa wyzsze od polskich...
PS2. Mam 3 nieruchomosci - nie zaklinam rzeczywistosci i nie mieszkam z mama.
jpelerj
Ci uchodźcy już wracają do siebie, i to nie tylko w PL, gdzie rząd właśnie obciął dofinansowanie goszczących. Ale ostatnio było za dużo o spadkach cen nieruchomości, więc potrzebny jest taki artykuł, żeby sprzedawcy mogli jeszcze próbować pozbyć się towaru. Obstawiałem wysyp euforycznych komentarzy tutejszej naganiającej na zakupy Ci uchodźcy już wracają do siebie, i to nie tylko w PL, gdzie rząd właśnie obciął dofinansowanie goszczących. Ale ostatnio było za dużo o spadkach cen nieruchomości, więc potrzebny jest taki artykuł, żeby sprzedawcy mogli jeszcze próbować pozbyć się towaru. Obstawiałem wysyp euforycznych komentarzy tutejszej naganiającej na zakupy egzotyki, bo ostatnio nie mieli już o czym pisać (i nie liczyłem nawet na żadne argumenty - wcześniej pisałem, że czekam na świeże pomysły, dlaczego "nie spadnie a eksperci się mylą", ale się nie doczekałem), ale wystawili tylko jednego biedaka o skądinąd zobowiązującym nicku a_smith, który stara się nas rozbawić, ale niestety, nie daje rady. Taka panika na rynku sprzedaży? Gdzie reszta tutejszych głosicieli wzrostów cen?
jasiek2017
bal bla bla bla
cały czas ten sam bełkot
jpelerj odpowiada jasiek2017
O! Drugi naganiający nick się pojawił. Ale gdzie reszta? Rozumiem, że teraz trwa burza mózgw i panowie zaskoczą nas nowymi, świeżymi argumentami, dlaczego musi być drożej LOL
maniek_as
W dzisiejszych czasach takie opinie są nic nie warte. Skąd ten ekonomista wie, co przyniesie przyszłość? Jakie bierze założenia, co do wojny, zachowania NBP, naszego rządu, FED, EBC itd.? Przecież to wszystko to jest jedno wielkie kasyno. Równie dobrze można powiedzieć, że ceny nieruchomości polecą na łeb na szyję. Wystarczy, że W dzisiejszych czasach takie opinie są nic nie warte. Skąd ten ekonomista wie, co przyniesie przyszłość? Jakie bierze założenia, co do wojny, zachowania NBP, naszego rządu, FED, EBC itd.? Przecież to wszystko to jest jedno wielkie kasyno. Równie dobrze można powiedzieć, że ceny nieruchomości polecą na łeb na szyję. Wystarczy, że skończy się wojna, a banki centralne zaczą na serio walczyć z inflacją, kończąc QE. Rządy wprowadzą podatki katastralne od nieruchomości, szukając sposobów finansowania budżetów w miejsce QE, a dodatkowo wzrosną koszty utrzymania nieruchomości. Wzrośnie bezrobocie i wyłożą się kredytobiorcy zakredytowani na zmienną stopę.
kristolex
Kurek zakręcony. Nic wam nie spadnie, koniec zabawy:
"We wszystkich analizowanych przez nas miastach do sprzedaży trafiły łącznie 1852 mieszkania, czyli aż o 46% mniej niż w kwietniu. W Katowicach deweloperzy najwyraźniej wstrzymali wprowadzanie na rynek nowych mieszkań. Aż 88% spadek mieszkań wprowadzonych do sprzedaży
Kurek zakręcony. Nic wam nie spadnie, koniec zabawy:
"We wszystkich analizowanych przez nas miastach do sprzedaży trafiły łącznie 1852 mieszkania, czyli aż o 46% mniej niż w kwietniu. W Katowicach deweloperzy najwyraźniej wstrzymali wprowadzanie na rynek nowych mieszkań. Aż 88% spadek mieszkań wprowadzonych do sprzedaży odnotowaliśmy w Poznaniu. W Warszawie majowa podaż była niższa od kwietniowej o 26%, a we Wrocławiu – o 65%. Zwracamy uwagę, że we wszystkich analizowanych przez nas miastach deweloperzy wprowadzili w maju do sprzedaży mniej mieszkań niż ich sprzedali. W Warszawie wygląda to tak, jakby deweloperzy zaciągnęli hamulec ręczny".
rynekpierwotny.pl/wiadomosci-mieszkaniowe/raport-cenowy-maj-2022/12066/
kazikwaw
Problemem w tym momencie nie jest podaż, ale popyt.

„Analiza sytuacji w 15 największych miastach dowodzi, że rośnie liczba mieszkań w ofercie deweloperów. Na koniec marca na sprzedaż wystawionych było 39,7 tys. lokali, a sprzedano zaledwie 8 proc. oferty– wynika z przeliczenia danych serwisu rynekpierwotny.pl. (…) Business
Problemem w tym momencie nie jest podaż, ale popyt.

„Analiza sytuacji w 15 największych miastach dowodzi, że rośnie liczba mieszkań w ofercie deweloperów. Na koniec marca na sprzedaż wystawionych było 39,7 tys. lokali, a sprzedano zaledwie 8 proc. oferty– wynika z przeliczenia danych serwisu rynekpierwotny.pl. (…) Business Insider przytacza dane, z których wynika, że w pierwszym kwartale 2022 r. sprzedaż deweloperów notowanych na GPW spadła o aż 23 proc.”

https://nieruchomosci.wprost.pl/wiadomosci/10697863/coraz-wiecej-niesprzedanych-mieszkan-rynek-sie-przesila.html

Poza tym na portalach ogłoszeniowych z każdym tygodniem mamy nowy szczyt liczby ofert ( https://olxdata.azurewebsites.net/wszystkie/mieszkania ) i coraz więcej ofert sprzedaży nieruchomości jest aktualizowanych z niższą ceną.
Innymi słowy większość ofert tanieje w ogłoszeniach: https://zametr.pl/statystyki/warszawa
Sekcja: „liczba ofert, które zmieniły swoją cenę”.
a_smith odpowiada kazikwaw
Dane z OLX nie uwzględniają duplikatów to raz, oraz faktu, że nie każdy kto wystawia swoje mieszkanie ze wtórnego rzeczywiście musi je sprzedać i w konsekwencji zgodzi się na obniżkę ceny. U deweloperów podaż już obcięto a z cen nie schodzą.

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki