Zgodnie z umową UE i USA mają wymieniać się danymi o pasażerach. Chodzi o numery biletów, datę podróży, miejsce w samolocie, wszystkie informacje o bagażu, płatnościach, współpasażerach oraz wszystkie dostępne dane kontaktowe. Zdaniem zwolenników takiego rozwiązania, umowa może znacznie przyczynić się do zwalczania terroryzmu, a w szczególności przeciwdziałaniu potencjalnym zamachom.
Umowa niezgodna z prawodawstwem UE
Z drugiej strony przeciwnicy nie zgadzają się na bezterminowe przetrzymywanie przez USA przekazanych danych. Ponadto zaznaczają, że USA będą mogły wykorzystywać zdobyte informacje nie tylko do celów imigracyjnych i podatkowych. Zdaniem liberałów umowa o wymianie danych pasażerskich (PNR) nie jest zgodna z prawodawstwem unijnym odnośnie do przepisów o ochronie danych osobywych.
Największe obawy wzbudza możliwość przekazywania Stanom Zjednoczonym tzw. danym miękkich m.in. o stanie zdrowia, wyznawanej religii i orientacji seksualnej. Ponadto twierdzą, że nie przyjęcie umowy wcale nie oznacza, że sparaliżuje to wymianę informacji o pasażerach pomiędzy USA i UE. Po prostu należy renegocjować warunki umowy.
Pozory walki z terroryzmem
Część ekspertów coraz bardziej obawia się, że pod pozorem walki z terroryzmem rządy USA i poszczególnych krajów UE zbierają coraz więcej danych zarówno o swoich jak i obcych obywatelach. Zbierane dane w praktyce służą ściganiu przestępstw podatkowych lub łamaniu praw autorskich. Z jednej strony to dobrze, a z drugiej może prowadzić do wielu nadużyć rodem z powieści Orwella.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl
Zobacz też:
» Rozlicz PIT 2011 z Bankier.pl
» Nowy wiek emerytalny – kogo dotyczą zmiany?
» Jak długo będę czekać na zwrot z podatku?
» Rozlicz PIT 2011 z Bankier.pl
» Nowy wiek emerytalny – kogo dotyczą zmiany?
» Jak długo będę czekać na zwrot z podatku?
































































