Po pierwsze muszą oni przekonać Skarb Państwa do wizji wspólnego rozwoju obydwu polskich spółek paliwowych. Chodzi tu o zabezpieczenie interesu państwa, a spodziewane efekty synergii powinny przynieść korzyści nie tylko spółkom, ale i Skarbowi Państwa.
Po drugie musi być zapewniona ochrona konsumentów. Zdaniem prezesa Nafty Polskiej obawy o monopolizację rynku są wątpliwe, ponieważ zagraniczne koncerny posiadają już ponad 700 stacji w Polsce, a Urząd Ochrony Konsumentów i Konkurencji zawsze może nakazać sprzedaż części stacji tak, jak to było w przypadku łączenia się na rynku niemieckim firm BP i Aral.
Po trzecie zapewnione musi być bezpieczeństwo energetyczne kraju. Chodzi o to żeby krajowe magazyny paliw i terminale przeładunkowe były poza kontrolą PKN i RG, co umożliwi korzystanie z nich przez importerów na równych zasadach. Celowi temu ma służyć prywatyzacja Naftobaz (bez udziału PKN i RG) oraz prace nad nową ustawą o obowiązkowych zapasach paliw płynnych.
Po czwarte transakcje muszą poprzeć udziałowcy PKN Orlen nie związani ze Skarbem Państwa. Naszym zdaniem takie poparcie jest tylko formalnością, gdyż akcjonariusze zdają sobie sprawę z nieuchronnych procesów konsolidacyjnych w środkowoeuropejskim sektorze paliwowym, a alians PKN z RG może tylko wzmocnić pozycję płockiego koncernu.
Wydaje się więc, że warunki od 2 do 4 można uznać za spełnione. Teraz PKN Orlen musi jedynie przekonać Naftę Polską i resort skarbu, że wspólna droga polskich firm paliwowych jest dla nich drogą najlepszą.
S. Słomka
Źródło:BDM PKO BP
























































