REKLAMA

Co stracimy na wprowadzeniu euro?

2008-05-16 06:00
publikacja
2008-05-16 06:00
Na fali entuzjazmu wobec przyjęcia przez Polskę wspólnej europejskiej waluty, warto się zastanowić, co stracimy. Szczególnie, że w zalewie medialnej papki przedstawiającej same korzyści ze wstąpienia do strefy euro, rzadko jesteśmy informowani o drugiej stronie tego medalu.

Ostatnio premier Tusk stwierdził, że do przyjęcia wspólnej waluty będziemy gotowi w 2011 r. Dotychczas mówiło się o roku 2012, jako oczekiwanym terminie jej przyjęcia. Czy to aby nie jest zbytni pośpiech? Warto wiedzieć co tracimy na odejściu od złotego.

Polska wyrzeka się praw

Po pierwsze, wraz ze wstąpieniem do strefy euro Polska zrzeka się prowadzenia własnej polityki monetarnej na rzecz Europejskiego Banku Centralnego (EBC). Rezygnujemy wtedy z samodzielnego ustalania wysokości stóp procentowych. Zwolennicy wspólnej waluty często bagatelizują ten problem, jednak jest on niezwykle istotny. Nie miejmy złudzeń, EBC w swojej polityce będzie kierował się dobrem całej Unii Europejskiej, a w szczególności dobrem krajów takich jak Francja, Włochy czy przede wszystkim Niemcy. Te kraje bowiem mają największy udział w PKB strefy euro i ich dobrobyt z punktu widzenia EBC jest najważniejszy. Polska ze swoim ok. 3-proc. wkładem w PKB Unii Europejskiej będzie dla Europejskiego Banku Centralnego krajem drugiej kategorii.

Skokowy wzrost inflacji

Kolejny problem dotyka już bezpośrednio portfeli naszych obywateli. Nie było chyba takiego kraju, gdzie po przyjęciu euro ceny nie poszły w górę, a realne pensje nie obniżyły się. W takich wypadkach zawsze ceny były zaokrąglane do góry, natomiast wynagrodzenia zaokrąglano w dół. Najbardziej wymowny jest przykład Austrii, gdzie ceny od czasu przyjęcia wspólnej waluty (2004 r.) poszybowały o minimum kilkadziesiąt procent. Na austriackim portalu OE24.at zostały podane dane na temat wzrostu cen od momentu przyjęcia euro. Wystarczy przyjrzeć się zaledwie kilku produktom: mleko podrożało o 29 proc., wino o 20 proc., prąd aż o 104 proc., bilety do muzeów średnio o 42 proc., pomarańcze o 45 proc., taryfa taxi o 18 proc.

Straci zwykły Kowalski

Zbyt szybkie przyjęcie euro grozi spadkiem realnej wartości naszych oszczędności lokowanych w złotówkach. Rynkowi eksperci zgodnie twierdzą, że złotego czeka dalsze umacnianie się względem euro i jest to trend na co najmniej kilka lat. Jeśli przyjmiemy wspólną walutę zbyt szybko wartość naszych lokat bankowych przeliczonych na euro będzie mniejsza. Obrazuje to następujący przykład. W chwili obecnej kurs złotego do euro to ok. 3,40, więc za każde 10 tys. PLN na lokacie otrzymamy 2941 EUR. Jest bardzo możliwe, że w 2011 r. kurs będzie wynosił ok. 3,1 PLN za 1 EUR. Wówczas za każde 10 tys. PLN otrzymamy 3225 EUR. Gdyby poczekać jeszcze parę lat, aż kurs złotego wyniesie ok. 2,8 PLN za 1 EUR, to każde 10?000 PLN naszych oszczędności zostanie przeliczone na 3571 EUR. Jak widać nie warto się spieszyć z przyjęciem wspólnej waluty.

Nie chcą euro

Polscy politycy powinni pamiętać, że Wielka Brytania, Szwecja i Dania nie bez powodu nie chciały wspólnej waluty i zastrzegły to w traktatach akcesyjnych. Ich negocjatorzy zdawali sobie sprawę, że w razie kryzysu gospodarczego przynależność do strefy wspólnej waluty pozbawia istotnych narzędzi w polityce państwa, czyli obniżania stóp procentowych i obniżania wartości rodzimej waluty. Bank Anglii nie raz pokazał, że umie tak manipulować kursem funta by zwiększyć konkurencyjność gospodarki i zapewnić sobie tanie surowce z zagranicy. Może dzięki temu właśnie gospodarka UK, pomimo ostatnich kłopotów, zaliczana jest do najprężniejszych w całej Europie.

Państwo nie pomoże

Kraje w strefie euro borykają się z coraz silniejszym sprzeciwem wobec wspólnej waluty. Co ciekawe, jednymi z największych jej przeciwników są drobni przedsiębiorcy, którzy mieli w założeniach być jednymi z beneficjentów wstąpienia do strefy euro. Niestety, rządy tych krajów same pozbawiły się możliwości dewaluacji rodzimej waluty w celu zwiększenia słabnącej konkurencyjności firm. Nic dziwnego, że w takich krajach, jak na przykład Włochy, narasta sprzeciw wobec wspólnej waluty.

Artur Skoneczko
Źródło:
Tematy
Oferta pierwsza klasa: MGS9 Plug-in Hybrid w leasingu 101%!
Oferta pierwsza klasa: MGS9 Plug-in Hybrid w leasingu 101%!

Komentarze (23)

dodaj komentarz
bosmanboss
Az sie tu zarejestrowalem, zeby skomentowac to wrozenie z fusów. Panie Arturze i jak to sie ma do dzisiejszej rzeczywistosci. Euro zamiast taniec mamy po 4.30zl z tedencja wzrostowa, ceny bez euro poszybowaly po 30-40% wszystkiego. Jakbysmy wtedy co Pan to pisal wzieli euro dzis chociaz spokojniej by sie zylo, a tak niedlugo nasz Az sie tu zarejestrowalem, zeby skomentowac to wrozenie z fusów. Panie Arturze i jak to sie ma do dzisiejszej rzeczywistosci. Euro zamiast taniec mamy po 4.30zl z tedencja wzrostowa, ceny bez euro poszybowaly po 30-40% wszystkiego. Jakbysmy wtedy co Pan to pisal wzieli euro dzis chociaz spokojniej by sie zylo, a tak niedlugo nasz kraj zadluzy sie tak ze poplyniemy z ta nasza zlotowka jak euro bedzie po 6-7zl
~basup
Wiadomo - bogaci zyskają, biedni stracą, ale co tam czeka nas jeszcze unia z ameryką
~Wojtek
Wprowadzenie euro w chwili obecnej skutkowało by drastycznymi podwyżkami cen.
Operacja taka miała sens gdy złotówka, była bardzo mocna. Dlaczego siła złotówki ma
tak duży wpływ na to czy po wprowadzeniu euro będą podwyżki i jak duże. ODPOWIEDŹ
JEST BARDZO PROSTA. Przyjmijmy, że kupujemy sztukę jakiegoś towaru ( obojętnie,
Wprowadzenie euro w chwili obecnej skutkowało by drastycznymi podwyżkami cen.
Operacja taka miała sens gdy złotówka, była bardzo mocna. Dlaczego siła złotówki ma
tak duży wpływ na to czy po wprowadzeniu euro będą podwyżki i jak duże. ODPOWIEDŹ
JEST BARDZO PROSTA. Przyjmijmy, że kupujemy sztukę jakiegoś towaru ( obojętnie,
jakiego ) Przyjmijmy, że w chwili zakupu kosztował ten towar 4 000,00 zł. W chwili
gdy złotówka stała na poziomie 3,20 zł/€, cena tego towaru w euro wynosiła około 1 250,00€, Porównując cene z tamtego okresu z cenami państw zachodnich,
stwierdzaliśmy, że ceny są równe, lub może nawet nasza cena jest troszkę wyższa,
nie było więc nacisku na wyrównanie ceny do poziomu państw zachodnich. Co się
dzieje dzisiaj, gdy złotówka kosztuje już powyżej 4,50 zł/€. Ten sam towar po
przeliczeniu na euro kosztuje tylko około 890,00€. BĘDZIE NATURALNY CIĄG DO TEGO,
ABY CENY SIĘ WYRÓWNAŁY, CZYLI U NAS CENY WZROSNĄ O 40%, - Jeżeli w państwach zachodnich ceny nie wzrosły,- NATOMIAST JEŻELI TAM BYŁ WZROST CEN, PODWYŻKI U NAS BĘDĄ JESZCZE WYŻSZE. Dlaczego więc rząd Platformy tak gna do euro, czyżby w tym rządzie nikt nie potrafił liczyć na podstawowym poziomie. Nie !!! Ten rząd nie dba o społeczeństwo, nie przeszkadza mu to, że koszt wprowadzenia poniesiemy, my społeczeństwo. Ważniejsze mu są wytyczne z Brukseli. KAŻDY, KTO POTRAFI ODROBINĘ LICZYĆ, POWINIEN PROTESTOWAĆ GŁOŚNO I WYRAŹNIE PRZECIWKO WPROWADZENIU EURO W CHWILI OBECNEJ. Należy wyznaczyć pewien koszyk dóbr, poprawić wartość złotówki, a gdy ceny towarów z tego koszyka w przeliczeniu na euro będą takie same jak na zachodzie - lub wyższe, dopiero wtedy można zacząć wprowadzać euro.
~MZ
Znam wielu kilku przedsiebiorcow z dziedziny informatyki/elektroniki i zaden z nich nie oczekuje euro - raczej sa obojetni badz sceptyczni. Rodzi sie wiec pytanie, ktorzy to konkretnie przedsiebiorcy maja zyskac?
~Dolar
karina byśmy stracili na wymianie gdyby to miało nastąpić za kilka miesięcy, ale jak za 3 lata będzie wymiana to jeszcze zyskamy na tej wymianie na euro.
~karina
Stracimy sporo na wymianie, więc lepiej zainwestować pieniądze w co się da, bo po wymianie będzie kiepsko
~Dolar
Sla rozpisałeś sie tyle o byle czym co nam sie wogóle w życiu nie przyda i tak nic ciekawego nie powiedziałeś, zamieszanie zrobiłeś i nie wiadomo o co ci tak do końca chodzi, tylko stwarzasz pozory że coś wiesz a ty nie masz pojęcia o walutach. Ja pisze krotko zwięźle i na temat. Jesteśmy przed bardzo mocnym umocnieniem zlotowki Sla rozpisałeś sie tyle o byle czym co nam sie wogóle w życiu nie przyda i tak nic ciekawego nie powiedziałeś, zamieszanie zrobiłeś i nie wiadomo o co ci tak do końca chodzi, tylko stwarzasz pozory że coś wiesz a ty nie masz pojęcia o walutach. Ja pisze krotko zwięźle i na temat. Jesteśmy przed bardzo mocnym umocnieniem zlotowki ponieważ gospodarka europejska jak i angielska zwalnia - bank anglii zaczął juz obniżac stopy a bank europy niedługo(pod koniec roku 2008) je zacznie obniżać a wtedy zlotowka sie bardzo umocni a w szczegolnosci do funta jak i euro, jesli chodzi o usa to z dolara i tak juz duzo nie zostalo ale powinien jeszcze tracić a za około 3 lata zleci tak do 1.20-1.30zł. Dobrze że wprowadzimy euro w 2012 roku ponieważ przez jeszcze 3.5 roku nie będzie odwrócenia trendu PLN/ INDEX ze wzrostowego na spadkowy , także nie martwmy sie dobrze że wprowadzimy euro za 3.5 roku bo do tego czasu euro powinno obniżyć się do 2.10-2.50zł. za euro.
~Dolar
Hugo a niby czemu za 2-3 lata rzeczy będą drogie w polsce kiedy euro będzie po 2.40zł. , właśnie że będą tanie rzeczy bo przecież cała polska importuje rzeczy z zagranicy i jeśli euro będzie tańsze o połowę to i ceny produktów będą o połowę tańsze w Polsce bo przecież my wszystko importujemy z za granicy. a za 3 lata będzie tak że Hugo a niby czemu za 2-3 lata rzeczy będą drogie w polsce kiedy euro będzie po 2.40zł. , właśnie że będą tanie rzeczy bo przecież cała polska importuje rzeczy z zagranicy i jeśli euro będzie tańsze o połowę to i ceny produktów będą o połowę tańsze w Polsce bo przecież my wszystko importujemy z za granicy. a za 3 lata będzie tak że euro będzie warte i nawet 2 zł. Jesli mi nie wierzysz to daje ci link indexu złotówki, odwrócenie trendu ze spadkowego na wzrostowy oto link http://stooq.pl/q/?s=pln_i&d=20080522&c=30y&t=l&a=lg&b=0 skopiuj go i wklej do swojej przeglądarki i nacisnij enter, czas zdjąc klapki z oczu. to jest niezbity dowod na to że euro będzie warte nawet 2 zł. i złotówka będzie się umacniała jeszcze przez kilka lat i za te kilka lat kiedy zlotowka będzie bardzo mocna wymienimy złotówki na euro.
~sla
Jeśli zmieszać fałsz z prawdą powstaje fałsz, Jeśli poruszasz temat , który jest funkcją zmiennych "n" a widzisz tylko "n-k", to twierdząc o czymś, czego nie obejmujesz, głosisz fałsz. Dziś nie ma mądrych, aby przewidzieć co się stanie gdy nie wprowadzimy EURO do 2020r , jak i odwrotnie, gdy wporwadzimy Euro już Jeśli zmieszać fałsz z prawdą powstaje fałsz, Jeśli poruszasz temat , który jest funkcją zmiennych "n" a widzisz tylko "n-k", to twierdząc o czymś, czego nie obejmujesz, głosisz fałsz. Dziś nie ma mądrych, aby przewidzieć co się stanie gdy nie wprowadzimy EURO do 2020r , jak i odwrotnie, gdy wporwadzimy Euro już w 20011/12r. Zarówno kurs wymiany, jak i wzrost inflacji i wielka niewiadoma. Symulacje ekonometryczne, może zminimalizują wielkość "k" ale jej nie wyeliminują. A więc nie może być pewności. Moga być tylko przypuszczenia bardziej lub mniej wiarygodne. W tym temacie np:
- pewnością jest, że waluta krajowa jest instumentem sterowania konkurencyjnością gospodarki.
- pewnością jest, że umacnianie się waluty krajowej obniża konkurencyjność eksportową , a zwiększa opłacalność importu,
-pewnością jest, że Euro będzie mniej elastyczną walutą, niż waluta krajowa i jest instrumentem sterowania konkurencyjnością średniego poziomu stanu gospodarek , a nie tych najbardziej newralgicznych (słabych) regionów,
-pewnością jest, że zarówno umacnienie się permamentne waluty krajowej jak i pozbycie się waluty krajowej wpływa niekorzystnie na konkurencyjność gospodarki. I tak dalej ... Ale po co o tych prawdach pisać. Każdy ekonomista i polityk powinien je znać. Wniosek: KTO TAK NAPRAWDĘ PROWADZI SYMULACJE I STERUJE TYMI PROCESAMI; Kto zna prawdę - wszystkim wydaje się, że RPP i Rząd - To może być duży FAŁSZ..

Powiązane: Strefa euro

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki