REKLAMA

Cienie raju podatkowego

2002-01-02 22:22
publikacja
2002-01-02 22:22
Jeżeli planujemy założenie firmy na Cyprze lub w innym raju podatkowym, to musimy się spieszyć, bo jurysdykcje offshore stoją w obliczu największego zagrożenia w swojej krótkiej historii.

Goran Nilsson ma żyłkę do interesów. Od lat zajmuje się zlecaniem produkcji tekstyliów w różnych krajach świata i ich sprzedażą w USA i w Europie. Biznes przynosi pokaźne zyski. Nilssonowi nie przeszkadza, że mieszka w kraju o bardzo wysokim opodatkowaniu.

Kocha Szwecję i nie ma zamiaru nigdzie się przenosić, nawet do swojego luksusowego apartamentu w Londynie. Nilsson ma firmę w Urugwaju, która kupuje towar produkowany w Indonezji, w Chinach i w Meksyku i sprzedaje bezpośrednio amerykańskim i europejskim klientom. Firma, którą Nilsson ma w Szwecji, jest tylko agentem firmy w Urugwaju i otrzymuje skromną prowizję. Nieopodatkowane zyski pozostają w firmie w Urugwaju, a pieniądze lądują, całkowicie legalnie, na rachunku bankowym w Londynie. Wystarczy telefon do londyńskiego banku, żeby znalazły się w dowolnym miejscu globu. Goran Nilsson nigdy nie był w Urugwaju. Najchętniej nie rusza się ze Szwecji.

Najpierw była Jersey

Tak, jak Goran Nilsson (imię i nazwisko nie są prawdziwe), tysiące biznesmenów na całym świecie uciekło przed wysokimi podatkami do tzw. rajów podatkowych. Wyspy Kajmana, Panama, Labuan, Luksemburg, Seszele, Urugwaj, Brytyjskie Wyspy Dziewicze, Gibraltar, Jersey, Wyspa Mana, Liechtenstein, Mauritius, Antigua i Barbuda, Dominika, Madera, Holenderskie Antyle, Nevis, Niue, Tonga, Nauru, Cypr, Belize – lista egzotycznych państewek, rajów podatkowych, wydłuża się w nieskończoność.

40 lat temu nieliczni brytyjscy biznesmeni zakładali firmy na Jersey i Wyspie Mana, a terminy “offshore” i “raj podatkowy” znane były tylko nielicznym. W 2001 roku połowa świata już stworzyła u siebie “raj”, a druga połowa gorączkowo szuka sposobów, żeby popsuć interes tej pierwszej. Kapitał lubi być w raju. Żeby zapobiec jego ucieczce, kraje takie, jak Rosja, Wielka Brytania, a nawet Stany Zjednoczone próbują zbliżyć swój klimat inwestycyjny i przepisy podatkowe do warunków panujących w jurysdykcjach “offshore”.

Dosłowne tłumaczenie słowa “offshore” to “poza lądem” i pierwotnie oznaczało ono wyspy położone u brzegów Europy i Ameryki, gdzie wymagania dotyczące rejestracji firm były niewielkie, a podatki niskie albo nawet zerowe. Termin “offshore” zaczął być używany dla określenia jurysdykcji – suwerennych struktur prawnych – zapewniających niskie podatki i swobodę działania gospodarczego. Określa się nim również jurysdykcje położone w środku kontynentów, takie jak Liechtenstein, Luksemburg, Paragwaj. Ale w dalszym ciągu większość regionów offshore to wyspy. Niskie podatki w większości jurysdykcji offshore zrodziły nazwę “raje podatkowe”.

Regiony offshore zajmują istotną i rosnącą rolę w światowej gospodarce. Corocznie rejestruje się tam prawie 100 tys. firm. Większość dużych banków posiada oddziały w centrach offshore. Wyspy Kajmana to szóste co do wielkości centrum finansowe świata z prawie tysiąca działających na tym niewielkim archipelagu banków. Tysiące miliardów dolarów aktywów finansowych zarządzane są poprzez struktury offshore, co pozwala ominąć ograniczenia prawne i zmniejszyć obciążenia podatkowe.

Korzystanie ze wszystkich przywilejów operacji offshore jest możliwe bez fizycznej tam obecności zarządu, personelu i biur. Firmę w raju podatkowym można założyć w ciągu jednego dnia, nie wychodząc z domu (lub pokoju hotelowego), za jedyne 500 do 5000 dolarów. W wielu jurysdykcjach możliwe jest zachowanie całkowitej anonimowości akcjonariuszy. Po prostu nie występują oni w ogóle w dokumentach rejestrowych.

Firmę możemy także założyć nie wychodząc z domu w Warszawie. Wbijamy na wyszukiwarkę internetową hasło “offshore” (wyszukiwarka altavista znalazła pod tym hasłem przeszło 900000 dokumentów, onet.pl “tylko” 809). Potem wystarczy jeden telefon do firmy pośredniczącej w takich transakcjach. Niektóre z nich, jak Ocra Ltd., mają już swoje oddziały lub agentów w Polsce.

Założenie firmy w raju podatkowym nie jest więc ani trudne, ani szczególnie kosztowne. Rejestracja w jurysdykcji offshore jest jedynie formalna, a firma będzie kontrolowana i zarządzana z kraju macierzystego lub innych miejsc wygodnych dla właścicieli lub zarządu.

Do wyboru, do koloru.

W zależności od potrzeb mamy do wyboru w szeroki wachlarz firm. Poniżej tylko niektóre z nich:
  • Firma handlowa (International Trading and Purchasing Company) Firma-pośrednik w transakcjach międzynarodowych pomiędzy sprzedającymi i kupującymi. Zysk pozostaje w offshore, co daje znaczące oszczędności podatkowe. Szczególne interesujące są Madera i Wyspa Mana – obydwie są częścią UE i firmy tam zarejestrowane mogą wystawiać faktury VAT. Unika się komplikacji celnych i na obydwu wyspach możliwy jest factoring.
  • Prywatny fundusz inwestycyjny (International Investment Company) Prywatne portfele instrumentów finansowych umieszczane są w firmach offshore, aby uniknąć podatku od zysków kapitałowych i niektórych podatków u źródła (np. od odsetek od obligacji). Dziedziczenie papierów wartościowych wymaga mniej formalności i nie rodzi zobowiązań podatkowych.
  • Holding pośredniczący (Intermediary Holding Company) Firma offshore pośredniczy pomiędzy osobami w krajach, które nie maja ze sobą umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania. Jest często lokalizowana na Maderze dla kontaktów z UE, albo Cyprze dla kontaktów z krajami Europy Wschodniej i krajami WNP.
  • Firmy “właścicielki” praw autorskich, patentów, licencji, franszyz itp. Pobierają tantiemy, opłaty licencyjne, prawa autorskie itp. w jurysdykcji offshore, zmniejszając tym samym obciążenia podatkowe.
  • Przedsiębiorstwa żeglugowe, tzw. tanie bandery. Jeżeli planujemy założenie firmy na Cyprze lub w innym raju podatkowym, to musimy się spieszyć, bo jurysdykcje offshore stoją w obliczu największego zagrożenia w swojej krótkiej historii.


Powrót na ziemię?

W graniczących z Serbią i Chorwacją rejonach Węgier od 1991 r. jak grzyby po deszczu wyrastały oddziały banków. W rozpadającej się Jugosławii niebezpiecznie było trzymać pieniądze w skarpecie, a banki z dnia na dzień okazywały się niewypłacalne. Kwitł przemyt i czarny rynek, rosły wojenne fortuny. Przemytnicy i mafiosi różnych narodowości i oficerowie różnych armii znajdowali po przekroczeniu granicy spokój i bezpieczeństwo węgierskiej prowincji. Przyjmowano od nich w tamtejszych bankach walizki napełnione markami lub dolarami, liczono banknoty i bez zbędnych pytań wydawano dowód wpłaty na anonimowe konto.

Przedsiębiorczy Węgrzy umożliwiali wszystkim rejestrację firm offshore płacących tylko 2,7 proc. podatku od zysków. Nie wymyślali przy tym żadnych nowych struktur korporacyjnych. Wystarczyło zapisać w statucie spółki, że nie będzie ona prowadzić działalności gospodarczej na Węgrzech. Akcjonariusze spółek offshore mogli być anonimowi. Mimo upomnień i nacisków ze strony różnych organizacji międzynarodowych, OECD, a nawet Unii Europejskiej interes kwitł. Z pieniędzmi przybywali nie tylko obywatele byłej Jugosławii, ale także Bułgarzy, Rumuni, Słowacy i kalejdoskop narodowości z krajów WNP.

Po zakończeniu wojny w Kosowie i upadku reżimu Slobodana Miloszewicza czasy na Bałkanach stały się mniej ciekawe, a Węgry mniej atrakcyjne dla bałkańskich “inwestorów”. Gwoździem do trumny stał się atak terrorystów na Nowy Jork i rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ z 28 września, zobowiązująca wszystkie kraje członkowskie do podjęcia radykalnej walki z terroryzmem.

Powszechne przekonanie, że raje podatkowe to raje dla terrorystów skłoniło węgierskie władze do działania. Z bólem serca wprowadzono przepisy uniemożliwiające wpłaty gotówkowe przekraczające 10 tys. euro, zniesiono anonimowość akcjonariuszy spółek offshore i anonimowe konta bankowe.

Problemy podobne jak Węgrzy miały wszystkie jurysdykcje offshore. Nacisk i groźby ze strony Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej stały się nie do zniesienia. W wielu jurysdykcjach zdecydowano się na zmiany legislacyjne przewidujące z reguły podobne rozwiązania jak w bankach i domach brokerskich na całym świecie, gdzie do regulaminów wprowadza się zasadę “znaj swojego klienta.
  1. Wszystkie firmy zarządzające w raju podatkowym firmami offshore będą musiały mieć licencje na taką działalność.
  2. Dyrektorzy firm offshore – najczęściej pracownicy firm zarządzających – będą ponosić znacznie większą odpowiedzialność za działalność firmy, włącznie z odpowiedzialnością karną i finansową.
  3. Rola dyrektorów w zarządzaniu firmą ma być aktywna, obejmująca np. pełną kontrolę nad rachunkami bankowymi, mimo że może to być sprzeczne z poleceniami i życzeniami właścicieli.
  4. Dyrektorzy będą zobowiązani do przeprowadzenia “due dilligence” w zakresie ustalenia tożsamości klienta. Oznacza to zażądanie od klienta i przechowywanie kopii paszportu, danych na temat miejsca zamieszkania i “gwarancji” – np. notarialnej, że dane te są prawdziwe. Listy polecające będą mile widziane, szczególnie te od znanych banków i instytucji finansowych.
  5. Dodatkowo może być przeprowadzana profesjonalna analiza – na koszt firmy zarządzającej - czy działalność już zarejestrowanej firmy nie wskazuje na działalność przestępczą lub na niezgodne z prawem kraju zamieszkania właściciela unikanie podatków.
W połączeniu z obowiązkiem zgłaszania władzom wszystkich “podejrzanych” operacji finansowych tajemnica służbowa, handlowa i bankowa powoli przestają istnieć.

Poważnym zagrożeniem dla rozwoju, bo nie dla przetrwania, jurysdykcji offshore jest plan Maria Ponti z 1999 r. Ówczesny komisarz UE ds. podatków zaproponował uniwersalny – obowiązujący na całym świecie – podatek od dochodów kapitałowych. Ponti uzyskał poparcie większości krajów OECD i Unii Europejskiej. Nigdy wcześniej nie było tak daleko posuniętej i skoordynowanej akcji ze strony organizacji międzynarodowych w celu ograniczenia aktywności rajów podatkowych. Gdyby plan się powiódł, doszłoby do załamania gospodarki niektórych rajów i do poważnych komplikacji w działaniu tak wielkich centrów finansowym jak Londyn i Luksemburg.

Plan napotkał zaciekły opór Luksemburga, Irlandii i Wielkiej Brytanii, które zdołały przeforsować “dalsze badania” wpływu takiego podatku na światowe rynki finansowe. Bardzo możliwe, że w epoce zwalczania terroryzmu i zmienionych priorytetów opór ten nie będzie już tak niezłomny.

Interesy na atolu

Znacznemu ograniczeniu ulegnie na pewno zakładanie banków w jurysdykcjach offshore. To chyba jednak wyjdzie na zdrowie całemu systemowi. Ci, którzy chcą ukryć swoje pieniądze w rajach podatkowych przed drapieżną ręką fiskusa często zapominają o zachowaniu elementarnych zasad ostrożności na szerokich wodach offshore (przypominamy, że “offshore” to “z dala od brzegu”).

Powodów do ostrożności jest wiele. Jeden z nich to niedawna afera European Union Bank of Antigua (Antigua jest wyspą na Karaibach i rajem podatkowym). Bank reklamował się w internecie jako "pierwszy na świecie bank internetowy" i obiecywał znaczące przychody od zainwestowanego kapitału. Pieniądze inwestorów, którzy zdeponowali duże kwoty pieniędzy na elektronicznych kontach banku, zostały na pewien czas pożyczone firmie z Bahamów na projekt inwestycyjny. Firma z Bahamów zbankrutowała, a bank nigdy nie zobaczył swoich pieniędzy, zawiesił wypłaty depozytów i w końcu sam zbankrutował. Okazało się w końcu, że bank zarejestrowany na wyspie Antigua, którego właścicielem był pewien rosyjski biznesmen, istniał tylko na komputerze w Waszyngtonie, D.C., a biznes nadzorowano z Montrealu.

Władze śledcze w USA prowadzące dochodzenie nie były nawet w stanie ustalić, jakiego kraju prawo należałoby zastosować do faktu wyparowania 15 milionów dolarów. Śledztwo zamknięto.

Inny powód to inwencja oszustów w świecie offshore. Dominium Melchizedeku to pokryty piachem atol koralowy Taongi i zarośnięta mangrowcami wyspa Karitan. W czasie przypływu całe państwo znajduje się pod wodą. Dominium ma prezydenta, parlament i Sąd Najwyższy. Wszystkie te instytucje mieszczą się nie w ojczyźnie (za dużo wody), lecz w budynku “ambasady” w Austin w Teksasie, USA. Młode państwo postarało się o uznanie międzynarodowe. W czerwcu 1993 r. Republika Środkowoafrykańska i Dominium Melchizedeku nawiązały stosunki dyplomatyczne. Od tego czasu Dominium co roku wspiera gospodarkę Republiki okrągłą kwotą przekazywaną na szwajcarskie konto jednego z ministrów. Gospodarka Dominium opiera się na rozwoju sektora finansowego. Prezydent Melchizedeku nazywa z dumą swój kraj "Szwajcarią Pacyfiku". Aby uzyskać licencję bankową typu B wystarczy kapitał 25 tys. dolarów. Wszystkie formalności można załatwić przy pomocy poczty elektronicznej bezpośrednio z ministrem finansów, doktorem Frankiem Merovingi. Rząd Melchizedeku szacuje, że kapitał zainwestowany w bankach zarejestrowanych w Dominium wynosi ok. 25 mld dolarów.

Geniusz ojców-założycieli Melchizedeku polegał na wyszukaniu na nie należących do nikogo przestrzeniach Pacyfiku wystających z wody, niezamieszkanych skał, mielizn i kawałków rafy koralowej i objęciu ich suwerennością nowego “państwa”. “Posiadłości” leżą w odległości wielu tysięcy kilometrów od siebie, ale nikomu to nie przeszkadza, bo i tak nikt nie ma zamiaru ich zasiedlać. Melchizedek ma terytorium i nie ma znaczenia, że nikt na nim nie mieszka.

Inwestowanie pieniędzy w Melchizedeku to bilet w jedną stronę, bo na pewno już stamtąd nie wrócą. Jeżeli naprawdę tamtejsze banki zebrały 25 mld dolarów, to znaczy, że świat jest pełen naiwnych bogaczy, chociaż na pewno są oni teraz mniej bogaci, niż przed inwestycją w Melchizedeku.

Raj na Cyprze

Typową jurysdykcją offshore i rajem podatkowym jest Cypr. Oferuje on zagranicznym inwestorom:
  • istotne ulgi podatkowe,
  • niskie koszty rejestracji i opłaty operacyjne dla spółek typu offshore,
  • brak jakichkolwiek ograniczeń dewizowych,
  • umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania podpisane z prawie wszystkimi krajami europejskimi, również z Europy Wschodniej, z krajami WNP i z USA,
  • nowoczesne usługi prawne, księgowe i bankowe.
Spółkom typu “offshore” oferuje się następujące ulgi podatkowe:
  • stawka podatku podstawowego w wysokości 4,25 proc.,
  • pełne zwolnienie od obowiązku płacenia podatków dla spółek typu offshore, gdy zarządzanie i kontrolę prowadzi się poza Cyprem,
  • pełne zwolnienie od obowiązku płacenia podatków od wynagrodzeń uzyskanych przez zagranicznych pracowników i dyrektorów spółek typu offshore w ich krajach macierzystych na podstawie umów o unikaniu podwójnego opodatkowania. Wynagrodzenia muszą być wypłacane na Cyprze i są wtedy opodatkowane połową stawki obowiązującej Cypryjczyków,
  • dywidendy nie podlegają opodatkowaniu.
Procedura rejestracji spółki typu offshore zazwyczaj trwa około 2 – 3 dni, a całkowity czas potrzebny na rejestrację to 2 tygodnie. Wszystkie spółki muszą przygotować Memorandum i Artykuły Stowarzyszenia. Memorandum ustala cel spółki, a Artykuły Stowarzyszenia przepisy wewnętrzne spółki. Nie ma żadnych wymagań prawnych co do kwoty kapitału akcyjnego, ale Bank Centralny Cypru wymaga kapitału w wysokości co najmniej 10 tys. funtów cypryjskich, w tym kapitału opłaconego co najmniej tysiąca funtów. Spółki offshore pragnące korzystać z ulg celnych muszą mieć opłacony kapitał w wysokości co najmniej 10 tys. funtów cypryjskich (jeden funt cypryjski w grudniu 2001 r. to około 6,25 zł).Każda spółka musi mieć co najmniej dwóch akcjonariuszy. Jedna osoba zagraniczna może utworzyć spółkę typu offshore poprzez mianowanie dwóch pełnomocników (nominees).

Tomasz A. Klarecki
Źródło:
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki