REKLAMA
JANUSZ KRYPTO

Chiny: Mity finansowe

2011-06-08 06:00
publikacja
2011-06-08 06:00
Wpływ Chin na światową gospodarkę już jest ogromny i nie ulega wątpliwości, że w przyszłości będzie jeszcze rósł. Jednak dotychczasowy model wzrostu wyczerpał już niemal całkowicie swoje możliwości. Jeśli w najbliższych latach nie nastąpi ograniczenie roli państwa w gospodarce, a reżim w Pekinie nie zacznie się demokratyzować, Chiny czeka stagnacja.

Wokół sytuacji w Chinach krąży wiele mitów, polityczno-społecznych, gospodarczych i finansowych. Poniżej przedstawiamy mity finansowe.

1. Inwestując w chińskie instrumenty finansowe można było dobrze zarobić


Choć chińskie giełdy oglądały w ciągu ostatnich kilku lat wielkie wzrosty, nie brakowało na nich też spektakularnych spadków. Bilans lat 2001-2010 nie jest zbyt zachęcający. Po odliczeniu inflacji na akcjach można było zarobić zaledwie 0,08% rocznie. Jeszcze bardziej rozczarowujące były depozyty, które nie przyniosły nic oprócz obrony przed inflacją. W minionej dekadzie można było zarobić w Chinach tylko na nieruchomościach, które odnotowały roczny realny wzrost cen na poziomie 8,9%.

Dlaczego inwestycje w aktywa finansowe nie pozwalały Chińczykom na pomnażanie pieniędzy? Odpowiedź na to pytanie kryje się w charakterze inwestycji, na które przeznaczane są oszczędności obywateli. Przedsiębiorstwa kontrolowane przez państwo, które dominują zarówno na giełdzie, jak i pośród klientów banków są tak mało efektywne, że prawie nie przynoszą swoim udziałowcom zysków.

Na dalsze zyski z inwestycji w nieruchomości trudno zaś liczyć, gdyż rynek ten jest już bardzo przegrzany. Liczbę domów bez mieszkańców, które zostały kupione wyłącznie jako lokata kapitału szacuje się na 65 milionów, co oznacza, że mogłoby w nich zamieszkać około 200 milionów Chińczyków. Raporty o minimalnym zużyciu elektryczności czy brak samochodów przed domami wskazują, że w wielu miejscach w Państwie Środka wyrosły całe miasta widma.



Na początku tego roku rząd chiński wypowiedział wojnę spekulacji na rynku nieruchomości, wprowadzając szereg zakazów i podatków oraz zacieśniając politykę kredytową. Posunięcia te już zaczynają przynosić efekty – wzrost cen w kwietniu zmalał do 0,4% i zapewne ceny wkrótce zaczną spadać. To odbije się nie tylko na posiadaczach mieszkaniowych inwestycji lecz także na przedsiębiorstwach budowlanych, które zaczną mieć kłopoty ze zleceniami, gdy bańka pęknie. Obydwie te grupy są oczywiście dłużnikami banków, dlatego agencja Fitch prognozuje z 60% prawdopodobieństwem pojawienie się do 2013 roku kolejnego kryzysu bankowego.

2. Analitycy są zgodni – tu nie można stracić


Na rynku finansowym na szczęście możemy w każdej sprawie liczyć na pluralizm opinii. Nawet jeżeli znacząca większość analityków bankowych i zarządzających funduszami podziela jakąś ideę, to i tak znajdzie się mniejszość, w której głos zawsze może wysłuchać. Tak było w przypadku Enronu, gdy kurs szybował do góry, a banki prześcigały się w wydawaniu rekomendacji „kupuj”. Jednym z niewielu ludzi, którzy mieli wtedy odmienne zdania był tropiciel baniek z Kynikos Associates James Chanos.

Spójrzmy, co ostatnio powiedział w CNBC na temat Chin: „Pęknięcia rozprzestrzeniają się po fasadzie. Widać, że firmy z branży nieruchomości zamykają się. Silnik, który napędzał boom zaczyna się zacierać. (…) Wielu ludzi mówi, że Chiny spowolnią. Jednak jeśli się policzy, jak duży udział ma w Chinach sektor nieruchomości, jest to naprawdę przerażający obraz. To nie będzie spowolnienie tylko spadek i to bardzo szybki”.

Inną znaną na rynku z trafnych pesymistycznych przepowiedni jest Nouriel Roubini. On także nie podziela optymizmu w stosunku do Chin: „Problem polega na tym, że żaden kraj nie może być dostatecznie produktywny, by reinwestować co roku połowę swojego PKB w nowy zasób kapitału. W końcu pojawi się nadprodukcja i olbrzymi problem z niespłacanymi kredytami”.

Bardzo dogłębne analizy odnośnie sytuacji w Chinach można znaleźć na blogu profesora Michaela Pettisa z Uniwersytetu Columbia. Przytoczmy jeden fragment: „System jest tak uzależniony od wzrostu napędzanego przez inwestycje, że nie jest w stanie łatwo zawrócić z tej drogi nim będzie za późno i poziom zadłużenia stanie się bardzo poważnym problemem. Warto przyjrzeć się „cudom gospodarczym” ostatnich pięćdziesięciu lat: Związkowi Radzieckiemu w latach 50-tcyh i 60-tych, niektórymi częściami Ameryki Południowej, a zwłaszcza Brazylii w latach 60-tych i 70-tych, Japonii w latach 70-tych i 80-tych oraz Azjatyckim Tygrysom w latach 80-tych i 90-tych. Wszystkie one doświadczyły zapierającego dech w piersiach wzrostu opartego na olbrzymich inwestycjach, po którym nastąpił wzrost zadłużenia i kryzys lub wręcz stracona dekada”.

Warto też zajrzeć do ksiązki analityka australijskiego Centre for Independent Studies „Will China Fail”. Na Antypodach znacznie bardziej trzeźwo patrzą na rosnącą potęgę sąsiada, dostrzegając na przykład możliwe zagrożenia dla stabilności międzynarodowej związane z załamywaniem się chińskiego modelu wzrostu. Niestety my w naszej części świata patrzymy na Chińczyków „do góry nogami”.

3 mity polityczno-społeczne o Chinach
Czy wysoki poziom rozwoju gospodarczego jest możliwy bez demokracji? Czy Chiny osiągnęły polityczną stabilizację? Czy Chiny są na drodze do demokracji? Czytaj więcej...

5 mitów gospodarczych o Chinach
Oficjalne statystyki chińskie mówią o 10% wzrostu od 1980 do 2010 roku. Można zapewne mówić o wzroście porównywalnym do tego, które osiągnęły wcześniej azjatyckie tygrysy. Czytaj więcej...

/Maciej Bitner, Główny Ekonomista Wealth Solutions
Źródło:
Tematy
Wybierz nielimitowany internet z dodatkowymi  kartami SIM za 0 zł w Orange Flex dla firm!
Wybierz nielimitowany internet z dodatkowymi kartami SIM za 0 zł w Orange Flex dla firm!
Advertisement

Komentarze (1)

dodaj komentarz
~ekonom
Propagandowe kawały. Korea południowa rozpoczynając miała w zasadzie prymitywne przetwórstwo i rybołóstwo. Doświadczyła różnych "baniek" podobnie jak chiny i mimo to chcielibyśmy mieć tyle co oni

Powiązane: Nieruchomości

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki