Prezydent USA Donald Trump oskarżył w piątek Sąd Najwyższy o uleganie obcym wpływom oraz zapowiedział wprowadzenie nowych tymczasowych 10-procentowych ceł na towary z całego świata. To reakcja prezydenta na unieważnienie przez Sąd większości nałożonych przez niego ceł.


Podczas konferencji prasowej w Białym Domu Trump w bardzo ostrych słowach potępił sześcioro sędziów, którzy zagłosowali za unieważnieniem ceł nałożonych na podstawie ustawy IEEPA.
- Orzeczenie Sądu Najwyższego w sprawie ceł jest głęboko rozczarowujące i wstydzę się niektórych członków sądu, absolutnie wstydzę się, że nie mieli odwagi zrobić tego, co słuszne dla naszego kraju - powiedział Trump. Ocenił, że choć spodziewał się głosowania liberalnych sędzi - które nazwał „hańbą dla narodu” - przeciwko cłom, to był głęboko zawiedziony postawą trojga konserwatystów, którzy się do nich przyłączyli.
- Są bardzo niepatriotyczni i nielojalni wobec naszej konstytucji. Moim zdaniem Sąd Najwyższy uległ wpływom zagranicznych interesów i ruchu politycznego, który jest znacznie mniejszy, niż ludzie mogliby przypuszczać - powiedział Trump. Chwalił jednocześnie „patriotyczną” trójkę konserwatywnych sędziów, którzy byli w mniejszości. Dziękował przy tym autorowi zdania odrębnego Brettowi Kavanaughowi za wskazanie, że posiada alternatywne uprawnienia do wprowadzenia ceł.
- Jego notowania poszły wysoko w górę, jestem z niego taki dumny - mówił Trump.
Wyrok zwiększa niepewność europejskich firm
W ocenie agencji, decyzja Sądu Najwyższego, unieważniająca cła wprowadzone w 2025 r. przez Trumpa, może jeszcze bardziej pogorszyć stosunki handlowe między Europą a USA po trudnych negocjacjach z 2025 r. Firmy ze Starego Kontynentu w niepewności czekają na kolejne kroki amerykańskiej administracji – przekazał Reuters.
Według włoskiego stowarzyszenia producentów i eksporterów win UIV, orzeczenie w sprawie ceł grozi „dalszą niepewnością i zamrożeniem zamówień w oczekiwaniu na jaśniejsze ramy regulacyjne”. Jak przypomniał Reuters, USA to największy rynek zbytu dla włoskich win, wart około 1,9 mld euro, co stanowi prawie jedną czwartą całkowitej sprzedaży włoskich win na całym świecie.
– Dla naszych firm nie jest to początek fazy stabilizacji, ale nowa runda niepewności. Każdy, kto uważa, że oznacza to koniec konfliktu celnego, jest w błędzie. Nowe cła oparte na innych podstawach prawnych są możliwe w każdej chwili – powiedział z kolei cytowany przez Reutersa Wolfgang Grosse Entrup z niemieckiego lobby chemiczno-farmaceutycznego VCI, które reprezentuje takie firmy jak BASF, Bayer i Evonik.
Prezydent zaznaczył, że w świetle wyroku Sądu Najwyższego wykorzysta alternatywne wobec IEEPA uprawnienia dotyczące nakładania ceł i jeszcze w piątek podpisze rozporządzenie nakładające globalne 10-procentowe cło na podstawie sekcji 122 ustawy o handlu. Przepisy te pozwalają na wprowadzenie tymczasowych globalnych ceł na okres 150 dni w wysokości do 15 proc. W tym samym czasie prezydent zapowiedział, że resort handlu rozpocznie dochodzenia na mocy innych przepisów prawa (m.in. pod kątem nieuczciwych praktyk handlowych), które potrwają dłużej, ale dadzą podobny efekt. Trump wyraził przekonanie, że ostatecznie wysokość ceł może być wyższa, niż przed wyrokiem Sądu.
Prezydent twierdził przy tym, że orzeczenie Sądu - wbrew woli sędziów - w praktyce daje mu jeszcze większe uprawnienia w polityce handlowej, potwierdzając m.in. prawo do samodzielnego nakładania embarga.
- Innymi słowy, mogę zniszczyć handel. Mogę niszczyć kraje. Mam nawet prawo nałożyć niszczące kraje embarga. Mogę robić, co chcę, ale nie mogę pobierać choćby jednego dolara - podsumował Trump.
Mimo że cła wprowadzone na podstawie IEEPA stanowiły podstawę negocjacji wielu ramowych umów handlowych z największymi gospodarkami świata, Trump sugerował, że nie spodziewa się, by wyrok wpłynął na chęć renegocjacji tych porozumień.
- Kraje, które traktowały nas źle, będą musiały zapłacić cenę za złe traktowanie, a kraje, które były dla nas dobre, będą traktowane bardzo dobrze. Właśnie wyszła ode mnie najważniejsza osoba w miejscu zwanym Wietnamem. Właśnie wyszedł z biura. Wspaniały dżentelmen, silny i mądry. Powiedział: „Wiesz, chyba to oznacza, że możesz nam naliczyć wyższe stawki niż wcześniej” - relacjonował Trump.
Prezydent krytykował też Sąd za powolne tempo podjęcia decyzji, twierdząc, że dla niego - a zapewniał, że „dobrze czyta” ustępy prawa - sprawa była bardzo prosta. Krytykował również brak wytycznych Sądu co do tego, co należy zrobić z pobranymi z tytułu ceł pieniędzmi, których wartość szacowana jest na 130-175 mld dolarów. Ocenił, że ich los zostanie ustalony w ramach kolejnych procesów sądowych.
Sąd Najwyższy USA uznał w piątek, że prezydent USA Donald Trump nie miał uprawnień do nakładania ceł na podstawie ustawy IEEPA. Ustawa ta, stosowana dotąd głównie do wprowadzania sankcji, stanowiła podstawę prawną większości ceł nałożonych przez Trumpa, w tym 10-procentowych taryf na towary z niemal wszystkich państw świata.
Sąd stwierdził w wydanym w piątek orzeczeniu, napisanym przez prezesa Johna Robertsa, że prezydent - nakładając cła na podstawie IEEPA (International Emergency Economic Powers Act) - przekroczył swoje uprawnienia.
„Prezydent powołuje się na nadzwyczajne uprawnienia do jednostronnego nakładania ceł o nieograniczonej wysokości, czasie trwania i zakresie” – napisał Roberts. „W odniesieniu do zakresu, historii i kontekstu konstytucyjnego tego rzekomego uprawnienia, (głowa państwa) musi jasno określić upoważnienie Kongresu do jego wykonania” - podkreślił Sąd Najwyższy, oceniając, że wskazana ustawa nie daje takich jasnych upoważnień.
Vance: Wyrok Sądu Najwyższego w sprawie ceł, to bezprawie
„Dzisiaj Sąd Najwyższy orzekł, że Kongres, mimo że dał prezydentowi możliwość »regulowania importu«, nie chciał tego robić. To bezprawie ze strony Sądu, po prostu. A jego jedynym skutkiem będzie utrudnienie prezydentowi ochrony amerykańskiego przemysłu i odporności łańcucha dostaw” - napisał Vance na platformie X.
„Prezydent Trump ma szeroki wachlarz innych uprawnień w zakresie ceł i wykorzysta je do obrony amerykańskich pracowników i wspierania priorytetów handlowych tej administracji” - dodał.
Vance odniósł się w ten sposób do orzeczenia Sądu, które unieważniło cła wprowadzone przez Donalda Trumpa na podstawie ustawy IEEPA. Ustawa - używana dotąd głównie do nakładania sankcji - daje prezydentowi uprawnienia do „regulacji importu”, lecz wśród wyszczególnionych narzędzi nie wymienia ceł. Sąd uznał, że ze względu na wagę sprawy i niejasność przepisu, nie można z tego sformułowania domniemywać uprawnień do nakładania ceł, które wedle konstytucji leżą w gestii Kongresu.
Decyzja sądu o cłach to "przegrana dla Amerykanów"
Podczas piątkowego wystąpienia w Dallas szef resortu zapowiedział, że taryfy zablokowane w piątek przez Sąd Najwyższy zostaną zastąpione przez cła wprowadzone przy wykorzystaniu innych rozwiązań prawnych.
Zaznaczył, że Trump „ma wiele narzędzi” do wykorzystania, a według szacunków jego resortu przychody z ceł po zastosowaniu innych rozwiązań pozostaną w 2026 r. bez zmian.
- Pomimo bezpodstawnego triumfu Demokratów, źle poinformowanych mediów i ludzi, którzy zniszczyli naszą bazę przemysłową, sąd nie wydał wyroku przeciwko taryfom prezydenta Trumpa. Sześciu sędziów orzekło po prostu, że IEEPA (International Emergency Economic Powers Act - PAP) nie można wykorzystać do uzyskania nawet jednego dolara przychodu - przekonywał Bessent.
Później w rozmowie z Fox News ocenił, że decyzja Sądu Najwyższego to „przegrana dla Amerykanów”, ponieważ odebrała prezydentowi narzędzie, które można wykorzystać do natychmiastowego wywierania wpływu. Powtórzył, że przychody z taryf nie spadną.
- Wrócimy do tego samego poziomu taryf dla poszczególnych krajów. Będzie to jednak mniej bezpośrednie i nieco bardziej zawiłe - przekazał szef resortu finansów. Bessent wyraził też przekonanie, że wszystkie kraje będą przestrzegać umów handlowych zawartych z USA w minionym roku.
Zamiast ceł Trump może sięgać po sankcje, kontrolę eksportu i siłę militarną
- Niezależnie od tego, co administracja zrobi w kwestii przywrócenia taryf w ramach innych rozwiązań prawnych, nastąpi zasadnicza zmiana w sposobie postępowania prezydenta Trumpa - powiedział ekspert.
Zaznaczył, że w ciągu ostatniego roku Trump wykorzystywał cła nie tylko w celu zwiększenia wpływów do budżetu czy ochrony krajowego przemysłu przed zagraniczną konkurencją, ale też w charakterze „uniwersalnej broni geo-ekonomicznej”.
- Używał taryf jako zamiennika sankcji i kontroli eksportu, aby osiągnąć cel, którego Stany Zjednoczone oczekują z punktu widzenia polityki zagranicznej - dodał Fishman. Wymienił w tym kontekście cła wtórne nałożone na Indie w związku z kupowaniem przez ten kraj rosyjskiej ropy albo grożenie taryfami partnerom handlowym Iranu, czy Wenezueli.
- To nie jest już możliwe. Nie może już wiarygodnie grozić nałożeniem ceł na kraj, który nie robi tego, co chciałby Trump - dodał Fishman.
Nałożenie ceł przy wykorzystaniu alternatywnych uprawnień będzie bardziej czasochłonne - podkreślił. - I nie jest to coś, co może zrobić ot, tak. Więc myślę, że to bardzo zmieni politykę zagraniczną Trumpa - dodał ekspert.
Macron: Decyzja Sądu Najwyższego USA pokazuje zalety rządów prawa
Prezydent Francji Emmanuel Macron powiedział w sobotę, że decyzja amerykańskiego Sądu Najwyższego o unieważnieniu ceł wprowadzonych przez prezydenta Donalda Trumpa pokazuje zalety rządów prawa i równoważenia władz w krajach demokratycznych.
Macron podkreślił, że teraz potrzebna jest „logika uspokojenia”.
Francuski prezydent, który wypowiadał się na dorocznych targach rolniczych w Paryżu, podkreślił, że jego kraj chce nadal eksportować i nie podlegać „jednostronnym decyzjom”. Dodał, że Francja rozważy skutki nowych, 10-procentowych ceł nałożonych przez Trumpa.
Nowe cła Trumpa prawdopodobnie też są nielegalne
- Deficyt bilansu płatniczego w rozumieniu z 1974 r. nie był tożsamy z deficytem handlowym w zakresie towarów, który leży u podstaw obaw Trumpa - podkreślił ekonomista. Dodał, że nie ma oznak „zbliżającej się i znaczącej deprecjacji dolara" – tym bardziej, że sekretarz skarbu Scott Bessent deklaruje politykę mocnego dolara jako cel i osiągnięcie administracji. Wreszcie, nie istnieje żadna bieżąca współpraca z innymi krajami w zakresie korekty „międzynarodowej nierównowagi płatniczej”.
Hufbauer przewiduje jednak, że zajmie trochę czasu – prawdopodobnie rok lub dłużej – zanim sądy rozstrzygną sprawę i unieważnią także nowe cła.
Ogłoszone przez Trumpa w piątek nowe cła są jedynymi, które może w teorii nałożyć natychmiast. Pozostałe alternatywy wymagają formalnych postępowań resortu handlu, które zwykle trwają miesiącami.
Sekcja 232 ustawy o ekspansji handlowej z 1962 roku upoważnia prezydenta do nakładania ceł na import, który zagraża bezpieczeństwu narodowemu Stanów Zjednoczonych. Na tej podstawie Trump nałożył 50 proc. cła na stal i aluminium, argumentując, że uzależnienie od zagranicznych dostawców tych surowców osłabia bazę przemysłową niezbędną dla obronności. Krytycy – w tym wielu sojuszników USA – zarzucali jednak, że pojęcie „bezpieczeństwa narodowego” zostało rozciągnięte tak, by objąć zwykłą ochronę rynku wewnętrznego.
Inna alternatywa to sekcja 301 ustawy handlowej z 1974 roku, która pozwala prezydentowi na zastosowanie środków odwetowych wobec państw stosujących nieuczciwe praktyki handlowe, takie jak kradzież własności intelektualnej, wymuszony transfer technologii czy dyskryminacyjne bariery dostępu do rynku. Zwykle postępowania w ramach tych przepisów dotyczą konkretnych krajów lub obszarów gospodarki i zajmują miesiące. Sądy już wcześniej orzekały też, że uprawnienia prezydenta w tej sprawie są szerokie, ale nie nieograniczone i muszą mieć konkretne uzasadnienie. Hufbauer zasugerował, że po wyroku w sprawie IEEPA sądy będą dokładniej badać, czy takie cła rzeczywiście służą przeciwdziałaniu konkretnym zagranicznym praktykom, czy też stały się de facto instrumentem polityki fiskalnej.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ rtt/
























































