Sąd Najwyższy USA uznał w piątek, że prezydent USA Donald Trump nie miał uprawnień do nakładania ceł na podstawie ustawy IEEPA. Ustawa ta, stosowana dotąd głównie do wprowadzania sankcji, stanowiła podstawę prawną większości ceł nałożonych przez Trumpa, w tym 10-procentowych taryf na towary z niemal wszystkich państw świata.


Sąd stwierdził w wydanym w piątek orzeczeniu, napisanym przez prezesa Johna Robertsa, że prezydent - nakładając cła na podstawie IEEPA (International Emergency Economic Powers Act) - przekroczył swoje uprawnienia.
"Prezydent powołuje się na nadzwyczajne uprawnienia do jednostronnego nakładania ceł o nieograniczonej wysokości, czasie trwania i zakresie" – napisał Roberts.
"W odniesieniu do zakresu, historii i kontekstu konstytucyjnego tego rzekomego uprawnienia, (głowa państwa) musi jasno określić upoważnienie Kongresu do jego wykonania" - podkreślił Sąd Najwyższy, oceniając, że wskazana ustawa nie daje takich jasnych upoważnień.
Według telewizji MS NOW, w ramach ceł nałożonych na podstawie IEEPA państwo uzyskało w ubiegłym roku 133 mld dolarów. To wielka porażka dla prezydenta Trumpa, dla którego cła stanowią główny element polityki gospodarczej i zagranicznej.
Wśród ceł nałożonych na podstawie IEEPA są 10-procentowe taryfy na niemal wszystkie towary z niemal wszystkich państw świata i wyższe cła na ok. 70 państw wprowadzone w kwietniu 2025 r. Nałożone w ramach "dnia wyzwolenia" cła stanowiły też podstawę do negocjacji nowych umów handlowych z największymi gospodarkami, w tym UE, Chinami, Japonią, Koreą Płd., czy Indiami. Trump użył też IEEPA, by nakładać karne cła w związku z przemytem fentanylu na towary z Chin, Meksyku i Kanady, a także karne cła na Brazylię i Indie za skazanie byłego brazylijskiego prezydenta Jaira Bolsonaro i zakup rosyjskiej ropy naftowej.
Decyzja Sądu Najwyższego zapadła stosunkiem głosów 6-3 - do trójki liberalnych sędzi dołączyło troje konserwatystów: Roberts, Neil Gorsuch i Amy Coney Barrett.
Konsekwencje orzeczenia nie są dotąd jasne, bo Sąd nie określił, co powinno stać się z pobranymi podatkami. Jak zaznaczył w zdaniu odrębnym sędzia Brett Kavanaugh, decyzja spowoduje z tego powodu "wielki bałagan".
Podobną opinię już wcześniej wygłosił sam Trump. Prezydent oświadczył, że decyzja, przed którą stał Sąd, była jedną z najważniejszych w historii, twierdząc, że USA nie byłyby w stanie rozwikłać powstałego bałaganu i oddać pobranych ceł importerom.
"Jeśli Sąd Najwyższy wyda wyrok przeciwko Stanom Zjednoczonym Ameryki w tej sprawie dotyczącej bezpieczeństwa narodowego, MAMY PRZERĄBANE!" - napisał Trump w grudniu.
Według CNN, która powołuje się na przedstawicieli administracji, Trump dowiedział się o decyzji podczas zamkniętego dla prasy spotkania z gubernatorami stanów i nazwał ją "haniebną". Zapewnił jednak, że Biały Dom ma "plan B". IEEPA nie jest jedyną ustawą dającą prezydentowi możliwość nakładania ceł. Inne drogi - jak przyznawał sam Trump i jego ludzie - są jednak znacznie wolniejsze i dają głowie państwa węższe pole manewru.
Sprawa, w której orzekł Sąd Najwyższy, obracała się głównie wokół kwestii konstytucyjnego podziału władz i niejasnych sformułowań zawartych w ustawie IEEPA. Konstytucja mówi, że sprawa podatków i ceł leży w gestii Kongresu, zaś polityka zagraniczna w gestii władzy wykonawczej. Ustawa IEEPA, uchwalona przez Kongres w 1974 r., daje prezydentowi szereg uprawnień korzystania z narzędzi gospodarczych w reakcji na nadzwyczajne zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego, lecz nie wymienia ceł bezpośrednio. Mówi natomiast o uprawnieniach do regulacji importu i eksportu, zamiast ceł wymieniając licencje i kwoty.
Wielka Brytania liczy na dalszą korzystną wymianę handlową z USA
Wielka Brytania liczy, że jej uprzywilejowana pozycja w handlu z USA utrzyma się po orzeczeniu Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych, iż prezydent Donald Trump nie miał uprawnień do nakładania ceł na podstawie ustawy, która umożliwia mu ogłaszanie sankcji gospodarczych w razie nadzwyczajnej sytuacji.
„Wielka Brytania ma najniższe stawki wzajemnych ceł na świecie i liczymy, że niezależnie od rozwoju sytuacji będziemy nadal cieszyć się uprzywilejowaną pozycją w USA” – napisał w oświadczeniu rzecznik brytyjskiego rządu.
„Będziemy współpracować z Administracją (USA) w analizowaniu, jak ten wyrok wpłynie na cła dla Wielkiej Brytanii i reszty świata” - dodał.
Brytyjskie Izby Handlowe zaznaczyły zaś, że decyzja Sądu Najwyższego zwiększyła niejasności, z którymi muszą się mierzyć firmy. "Choć orzeczenie to wyjaśnia uprawnienia wykonawcze prezydenta w sferze nakładania ceł, to w nikłym stopniu rozświetla mętne wody biznesu” – oznajmiły Izby w oświadczeniu.
“Decyzja amerykańskiego sądu rodzi też pytanie o to, jak brytyjscy importerzy mogą ubiegać się o zwrot już wniesionych opłat” – podkreślono.
W orzeczeniu Roberts ocenił, że w obliczu niejasnych sformułowań ustawy, Sąd nie może zgodzić się na przyznanie prezydentowi tak potężnych uprawnień, twierdząc, że stanowiłoby to "transformacyjne rozszerzenie" prezydenckich prerogatyw w obszarze ceł.
"Wymowny jest również fakt, że przez pół wieku istnienia IEEPA żaden prezydent nie powołał się na tę ustawę, aby nałożyć jakiekolwiek cła – a tym bardziej cła o takiej skali i zakresie" - zaznaczył Roberts.
Strona rządowa argumentowała, że cła podlegają pod uprawnienia prezydenta, bo dotyczą polityki zagranicznej. Powoływała się też na przypadek nałożenia 10 proc. ceł przez Richarda Nixona w oparciu o ustawę poprzedzającą IEEPA - TWEA (Ustawa o handlu z wrogami, TWEA).
Decyzja Sądu Najwyższego USA wzmacnia stanowisko Kanady
„Decyzja Sądu Najwyższego USA wzmacnia stanowisko Kanady, według którego cła nakładane przez USA w imię IEEPA są nieuzasadnione” – napisał LeBlanc na X, odnosząc się do piątkowego orzeczenia Sądu Najwyższego USA, że prezydent Donald Trump nie miał uprawnień do nakładania ceł na podstawie ustawy IEEPA (International Emergency Economic Powers Act).
Ustawa ta, stosowana dotąd głównie do wprowadzania sankcji, stanowiła podstawę prawną większości ceł nałożonych przez Trumpa, w tym 10-procentowych taryf na towary z niemal wszystkich państw świata. Sąd stwierdził w wydanym w piątek orzeczeniu, że prezydent przekroczył swoje uprawnienia.
LeBlanc dodał, że choć Kanada ma najlepszą umowę handlową z USA, nadal zostaje wiele do zrobienia w kwestii wsparcia pracowników sektorów dotkniętych cłami, czyli sektora stalowego, aluminium i motoryzacyjnego. Podkreślił, że „relacje między Kanadą a USA przechodzą okres transformacji” i przypomniał, że zbliża się pierwszy wspólny przegląd działania umowy CUSMA, między Kanadą, USA a Meksykiem. Zauważył, że Kanada stara się tworzyć możliwości wzrostu „po obu stronach granicy”, ale jednocześnie „wzmacnia” współpracę „z partnerami handlowymi i wiarygodnymi sojusznikami na całym świecie”.
W wypowiedzi dla publicznego nadawcy CBC LeBlanc powiedział, że ma nadzieje na rozmowę, tak szybko jak to możliwe, z przedstawicielem USA ds. handlu Jamiesonem Greerem. Dodał też, że ma nadzieję, iż wyłączenia z ceł dla Kanady umożliwiane przez CUSMA będą nadal aktualne.
„Nie robią tego dlatego, że chcą być dla nas mili” – podkreślił LeBlanc, wskazując na opinie amerykańskich firm w tej sprawie i ryzyko zwiększonej inflacji w USA. „To kosztowałoby USA miejsca pracy” – dodał.
KE: Analizujemy orzeczenie Sądu Najwyższego
Rzecznik Komisji Europejskiej Olof Gill oświadczył w piątek, że KE przyjęła do wiadomości orzeczenie Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych i dokładnie je analizuje. Sąd Najwyższy USA uznał większość ceł nałożonych przez prezydenta Donalda Trumpa za nielegalne.
Rzecznik dodał, że Komisja Europejska pozostaje w ścisłym kontakcie z administracją amerykańską i stara się uzyskać jasność co do kroków, jakie ta zamierza podjąć w odpowiedzi na to orzeczenie.
- Przedsiębiorstwa po obu stronach Atlantyku są uzależnione od stabilności i przewidywalności stosunków handlowych. Dlatego nadal opowiadamy się za niskimi cłami i działamy na rzecz ich obniżenia - powiedział Gill.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ mal/ asa/









































