REKLAMA

Chciała „strukturę”, dostała obligacje GetBack jako "inwestycyjną okazję". Bank ma zwrócić klientce pieniądze

Michał Kisiel2022-10-24 06:00analityk Bankier.pl
publikacja
2022-10-24 06:00

W wydanym we wrześniu wyroku krakowski sąd orzekł, że bank powinien zwrócić klientce 45 tys. zł. Kwota ta ma stanowić wyrównanie straty poniesionej po nabyciu za pośrednictwem banku obligacji firmy GetBack. W uzasadnieniu wskazano, że instytucja dopuściła się missellingu.

Chciała „strukturę”, dostała obligacje GetBack jako "inwestycyjną okazję". Bank ma zwrócić klientce pieniądze
Chciała „strukturę”, dostała obligacje GetBack jako "inwestycyjną okazję". Bank ma zwrócić klientce pieniądze
fot. meowKa / / Shutterstock

Obligacje korporacyjne firmy GetBack SA trafiły do portfeli nie tylko inwestorów instytucjonalnych, ale również licznej grupy klientów, którzy zdecydowanie nie zasługiwali na miano „ryzykantów”. Wszystko za sprawą szeroko opisywanych praktyk dystrybucji tych papierów za pośrednictwem banków i domów maklerskich.

W 2019 r. opisywaliśmy na łamach Bankier.pl istotny pogląd Rzecznika Finansowego wydany w jednej ze spraw sądowych wytoczonych przez obligatariusza GetBacku Idea Bankowi. Rzecznik stwierdził w nim, że bank działał w tej sytuacji w charakterze doradcy inwestycyjnego i dopuścił się tzw. nietrafionej sprzedaży, czyli missellingu. Zignorowano historię aktywności klienta, który oszczędzał do tej pory wyłącznie za pomocą lokat terminowych i zaproponowano mu ryzykowny instrument. Dodatkowo przedstawiciele banku namawiali do pośpiechu i oferowali pomoc w zerwaniu lokat, by przenieść środki na „inwestycyjną okazję”.

Sprawa sądowa, w której wypowiedział się Rzecznik Finansowy, nie była wyjątkowa. W podobnych sporach przewijają się te same wątki. Świeżym przykładem jest wyrok wydany 15 września 2022 r. przez Sąd Rejonowy dla Krakowa-Śródmieścia. Pozwaną instytucją był Alior Bank, który został zobowiązany do zapłaty klientce kwoty 45 tys. zł z odsetkami za opóźnienie od sierpnia 2019 r.

Sprzedaż „na szybko”

W uzasadnieniu wyroku przedstawiono okoliczności, które towarzyszyły sprzedaży klientce ryzykownych papierów. Powódka była klientką banku przez ok. 5 lat i korzystała wyłącznie z lokat terminowych. Zaniepokojona coraz gorszymi warunkami proponowanych depozytów udała się do placówki, by sprawdzić odnalezione na stronie internetowej banku informacje o jednej z lokat strukturyzowanych dających szansę na wyższy zysk.

Obsługa w placówce „nie była w stanie udzielić jej szczegółowych informacji na temat lokaty strukturyzowanej, natomiast zaproponowała obligacje GetBack SA jako alternatywę dla lokat”, czytamy w uzasadnieniu wyroku. Następnie skierowała klientkę do doradców oferujących produkty inwestycyjne.

Doradcy przedstawili papiery jako bezpieczną formę pomnożenia środków, wskazując wyłącznie na ryzyko rynkowe związane z ewentualną przedterminową sprzedażą posiadanych obligacji. „Powódka nie była pytana o cele inwestycyjne ani nie została poinformowana, czym są obligacje korporacyjne. [Doradca] przedstawiał je jako bezpieczny produkt inwestycyjny. Wcześniej powódka miała tylko lokaty i konto oszczędnościowe oraz rachunek bieżący, nie miała doświadczeń z innymi produktami inwestycyjnymi” – wskazano wyroku.

Dalsze kroki w procesie sprzedaży były błyskawiczne. Doradca wskazał, że warto formalności dopełnić, bo później okazja może być już niedostępna. Dokumenty podpisywano na tablecie, a klientka nie była świadoma (jak zeznała przed sądem), że złożyła oświadczenie m.in. o akceptacji treści prospektu emisyjnego i świadomości ryzyka inwestycyjnego. Żadna z ankiet, w tym określająca profil inwestycyjny, nie została przedstawiona w formie papierowej, a o wyniku badania profilu nie została poinformowana.

Przyszła inwestorka podpisała również umowę o świadczenie usług z biurem maklerskim, ponieważ, jak wskazał doradca, był to jedyny sposób na nabycie okazyjnych papierów.

„Powódka chciała zainwestować 50 000 zł, które miała na koncie oszczędnościowym. W związku z tym, że oferta obligacji została jej bardzo atrakcyjnie przedstawiona, zdecydowała się dodatkowo na zlikwidowanie jednej z lokat na 10 000 zł bez utraty odsetek i przeznaczenie tych pieniędzy na obligacje. Przelew środków z konta powódki zrobił podczas jej wizyty w banku. Następnie w bankowości internetowej powódki pojawiła się informacja, że posiada ona obligacje” – czytamy w uzasadnieniu wyroku. Wspomniany „brak utraty odsetek” był bonusem zaproponowanym przez obsługującego klientkę doradcę.

Sąd: klientka otrzymała rekomendację inwestycyjną

W uzasadnieniu wyroku sąd odwołał się do kilku zagadnień, m.in. charakteru rzeczywiście świadczonej przez bank usługi, odpowiedzialności instytucji za szkodę majątkową będącą wynikiem wydanej rekomendacji, a także prawidłowości rozpoznania potrzeb klienta-deponenta.

Pracownicy banku twierdzili, że udzielali powódce wyłącznie podstawowych informacji o obligacjach. Sąd uznał jednak, że ich rola wykraczała zdecydowanie poza te ramy i klientka otrzymała zindywidualizowaną rekomendację.

„Powyższe okoliczności, w ocenie sądu, nie pozostawiają żadnych wątpliwości co do tego, iż strona pozwana w ramach przedstawiania powódce obligacji GetBack SA prowadziła doradztwo inwestycyjne w rozumieniu art. 69 ust. 2 pkt 5 ustawy o obrocie instrumentami finansowymi. Świadczy o tym sam sposób przedstawiania przez doradcę klienta owych obligacji jako atrakcyjnej formy inwestycji, jak również wcześniejsza współpraca powódki ze stroną pozwaną. Nie bez znaczenia dla postawionej tezy jest również fakt, iż strona pozwana umożliwiła (a wręcz zasugerowała) powódce w celu zdobycia dodatkowych środków na kupno obligacji rezygnację z terminowej lokaty bankowej bez utraty prawa do odsetek. Wszystkie te okoliczności wskazują, że działania strony pozwanej w stosunku do powódki były nakierowane na przekonanie powódki do inwestycji w sporne obligacje jako korzystnej formy pomnażania kapitału, atrakcyjniejszej aniżeli niżej oprocentowana lokata bankowa. Strona pozwana przedstawiła powódce informacje, które, w połączeniu z charakterem dotychczasowej współpracy, powódka - obiektywnie rzecz oceniając - mogła traktować jako rekomendację do zainwestowania w przedmiotowy instrument finansowy” – wskazano w uzasadnieniu wyroku.

W orzeczeniu znalazło się także odniesienie do praktyki missellingu. „Pracownik pozwanego banku, zapewne wykonując polecenia przełożonych i działając dla zysku w postaci prowizji, świadomie i z premedytacją przedstawił powódce nieprawdziwe informacje na temat wyjątkowej oferty jaką miały być obligacje GetBack SA oraz pozostawił jej bardzo krótki czas na podjęcie decyzji o zakupie obligacji, ponadto nie przekazując powódce żadnych dokumentów związanych z ofertą. Działania pracownika pozwanego banku wskazują na dążenie do celowego wprowadzenia powódki w błąd i nakłonienia jej do dokonania niekorzystnej dla niej inwestycji. Bank wykorzystał swoją szczególną pozycję jako instytucji zaufania publicznego w relacji z powódką jako konsumentem w celu nakłonienia jej do zainwestowania w produkt finansowy niedostosowany i sprzeczny z jej potrzebami. W ocenie sądu, gdyby powódce przekazano rzetelne informacji na temat oferowanej inwestycji, z pewnością z oferty tej by nie skorzystała, biorąc pod uwagę preferowany przez nią dotychczas model inwestowania”.

Słowo przeciwko słowu

Chociaż praktyka nietrafionej sprzedaży jest zdefiniowana (i zakazana) w polskim prawie, to udowodnienie missellingu jest skomplikowane. Jak wskazywał m.in. Rzecznik Finansowy, rozmowy z doradcami w placówkach nie są nagrywane, pozostaje po nich jedynie papierowy ślad w postaci podpisanych dokumentów (zwykle nie zawierających żadnych niedomówień). W sądzie konfrontacja klient-bank staje się nierzadko sytuacją „słowo przeciwko słowu”.

W omawianej sprawie sąd przychylił się do wersji przedstawionej przez powódkę. Wartość poniesionej przez nią szkody oszacowano jako różnicę pomiędzy zainwestowaną kwotą a wysokością roszczeń, jakie zrealizuje w ramach postępowania restrukturyzacyjnego emitent (25 proc. nominału).

Komentuje pełnomocnik powódki

W sprawie klientkę reprezentował adw. Marcin Żurowski z kancelarii Kaczmarski Żurowski Adwokaci.

„Wyrok zapadły w sprawie naszej klientki potwierdza, że bank odpowiada odszkodowawczo za utracone przez inwestora środki, o ile dopuścił się naruszeń prawa w procesie doradztwa inwestycyjnego, oferowania lub sprzedaży swoim klientom ryzykownych produktów inwestycyjnych.

Sprawa przeciwko Alior Bank toczyła się na kanwie sprzedaży obligacji GetBack SA, zaś roszczenia strony powodowej oparliśmy na trzech twierdzeniach:

  • po pierwsze wykazywaliśmy, że bank w sposób niewłaściwy świadczył usługę doradztwa inwestycyjnego, bowiem zarekomendował nabycie obligacji GetBack SA osobie, która poszukiwała inwestycji gwarantujących stuprocentowe bezpieczeństwo kapitału;
  • po drugie twierdziliśmy, że oferując obligacje GetBack SA, bank stosował nieuczciwe praktyki rynkowe, ponieważ przekazywał klientom nierzetelne informacje o ryzyku związanym z nabyciem tych instrumentów finansowych, ich limitowanym charakterze oraz krótkim czasie na podjęcie decyzji o zakupie;
  • po trzecie wreszcie dowodziliśmy, że bank dopuścił się misselingu, a więc doprowadził do nabycia przez swojego klienta produktu finansowego niedopasowanego do jego potrzeb i to mimo że potrzeby te znał lub przynajmniej powinien znać.

Sąd zgodził się z naszą argumentacją. Warto przy tym odnotować, że przesłuchani w charakterze świadków pracownicy banku opisali jedynie modelową procedurę oferowania obligacji, ponieważ nie pamiętali dokładnego przebiegu spotkań z powódką. Sąd nie dostrzegł zatem przeszkód, by dać w tym zakresie wiarę zeznaniom powódki, która procedurę sprzedaży jej obligacji GetBack SA zapamiętała i zrelacjonowała inaczej, niż uczynili to świadkowie.

Trzeba przy tym podkreślić, że choć pracownicy banku nie dostrzegali żadnych nieprawidłowości w swoich działaniach, to jednak przyznali, że w 2017 roku obligacje GetBack SA uznawano w banku za produkt bezpieczny, a krótki czas na podjęcie decyzji o ich zakupie wynikał wyłącznie z parametrów emisji. Powyższe korespondowało z przywołanymi przez powódkę zapewnieniami pracowników banku o pełnym bezpieczeństwie inwestycji oraz naciskach na sfinalizowanie sprzedaży w czasie jednego spotkania, co sąd orzekający zakwalifikował jako niezgodne z prawem wywieranie wpływu na proces decyzyjny inwestora.

Choć zapadły w niniejszej sprawie wyrok Sądu Rejonowego dla Krakowa-Śródmieścia nie jest prawomocny, to jednak zakładamy, że nie ulegnie on zmianie w toku kontroli instancyjnej” – komentuje adwokat.

Źródło:
Michał Kisiel
Michał Kisiel
analityk Bankier.pl

Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z psychologią finansów, analizuje jak płacą i zadłużają się Polacy. Doktor nauk ekonomicznych, zwolennik idei społeczeństwa bez gotówki. Pomysłodawca finansowego eksperymentu "2 tygodnie bez portfela", w ramach którego banknoty i karty płatnicze zamienił na smartfona.

Tematy
MINI pełne dobrych ofert.

MINI pełne dobrych ofert.

Komentarze (7)

dodaj komentarz
jacek-19
czym są obligacje korporacyjne ? Sa obligacjami tak jak kazde inne jezeli sa zabezpieczone.
A wypadku klientki zwyciezyla chciwosc.
henk54
Banki mają swoje plany sprzedażowe i cisną pracowników bezlitośnie. Ci niestety wciskają potem ludziom jakieś buble, żeby zrealizować te swoje plany i utrzymać pracę. Ludzie ufają bankom, i to bywa nadużywane. Niestety też szeregowi pracownicy banków najczęściej nie mają zielonego pojęcia o inwestowaniu. A muszą sprzedawać. Bawią Banki mają swoje plany sprzedażowe i cisną pracowników bezlitośnie. Ci niestety wciskają potem ludziom jakieś buble, żeby zrealizować te swoje plany i utrzymać pracę. Ludzie ufają bankom, i to bywa nadużywane. Niestety też szeregowi pracownicy banków najczęściej nie mają zielonego pojęcia o inwestowaniu. A muszą sprzedawać. Bawią się w doradztwo inwestycyjne, a to jest zupełnie inny sport.
forfun
to że idea i getin wciskały to wiadomo ale że alior bank państwowy teżjuż lekka wtopa wizerunkowa państwa
prawdziwynierobot
alior nie zawsze był państwowy
kch002
Dla Aliora 45tys. to tyle co splunac. Najwiecej takiego "wciskania" mial nieistniejacy Idea Bank, ktorego juz nie ma , wiec klienci nie maja od kogo dochodzic swoich roszczen. Dla innych bankow to sprawy incydentalne i kazdy klient musi sie procesowac, wiec nie ma to wiekszego wplywu na reszte bankow.
dr_zweig
Który bank? Ten co nie istnieje?
komendator
Czytałeś artykuł? Bo z tego co wiem to Alior Bank cały czas istnieje.

Powiązane: Afera GetBack

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki