Ceny paliw w drugim tygodniu grudnia kontynuowały spadkowy trend z początku miesiąca. Jednakże spadki cen benzyny i oleju napędowego nie były na tyle głębokie, na ile sugerowałyby to stawki w rafineriach. Złą wiadomością dla kierowców jest kolejna podwyżka opłaty paliwowej zapowiedziana przez rząd.


W drugim tygodniu grudnia benzyna Pb95 kosztowała średnio 5,84 zł/l i była o 3 gr/l tańsza niż przed tygodniem – wynika z danych BM Reflex. Przeciętna cena detaliczna oleju napędowego wyniosła 6,16 zł/l i była o 4 gr/l niższa niż przed tygodniem. Bez zmian pozostała średnia cena LPG, która wyniosła 2,66 zł/l.
Warto mieć na uwadze, że mowa tu o średnich cenach w skali całego kraju. Ceny na poszczególnych stacjach mogą się różnić nawet o kilkadziesiąt groszy na litrze, w zależności od lokalizacji i siły lokalnej konkurencji. Odnotujmy też, że zarówno benzyna jak i autogaz nadal są tańsze, niż były rok wcześniej. Litr Pb95 średnio kosztuje o 24 grosze mniej niż przed rokiem, zaś LPG potaniał o 51 gr/l. Za olej napędowy przeciętnie płacimy dokładnie tyle samo co w połowie grudnia 2024 roku.
Stacje paliw jak delegatury urzędu skarbowego
Paliwa mogłyby być znacznie tańsze, gdyby nie podatki narzucane przez władze. Z każdego zakupionego litra benzyny bądź oleju napędowego ponad 50% trafia w ręce państwa. Bez haraczu na rzecz rządu moglibyśmy tankować benzynę Pb95 po ok. 2,50 zł/l, olej napędowy po ok. 2,85 zł/l, zaś autogaz mógłby kosztować ok. 1,60 zł/l. Różnica między stawkami na pylonach a powyższymi cenami trafia do aparatu skarbowego państwa.
I niestety z roku na rok władza nam te podatki sukcesywnie podnosi. Podobnie jak rok temu (oraz dwa lata temu) minister infrastruktury ponownie podwyższył stawki opłaty paliwowej. Tym razem o 4%, co przekłada się na podwyżkę o blisko grosz na litrze w przypadku benzyny (już po doliczeniu VATu. Podatek ten płacimy bowiem także od wartości akcyzy czy opłaty paliwowej) oraz dwa grosze na litrze w przypadku oleju napędowego.
Dystrybutorzy śrubują marże. Paliwo znacznie droższe niż w rafineriach
Drugim problemem jest fakt, że paliwo na większości polskich stacji pozostaje nieproporcjonalnie drogie w stosunku do tego, co widzimy w cennikach rafinerii. 12 grudnia Orlen oferował benzynę Eurosuper 95 po 4297 zł/m3, co po dodaniu 23% VAT (akcyza, opłata paliwowa i inne parapodatki są już wliczone w cenę hurtową) daje ok. 5,29 zł/l. A to aż o 55 gr/l poniżej średniej ceny w detalu! Implikowana marża detaliczna osiągnęła poziom o 120% przewyższający historyczną średnią z lat 2005-25.
To samo dotyczy oleju napędowego, który w płockiej rafinerii w piątek oferowany był po 4604 zł/m3, czyli ok. 5,66 zł/l brutto. To najniższa stawka hurtowa od połowy października. Dla porównania, wtedy ON na stacjach kosztował średnio 5,92 zł/l – czyli o 24 gr/l mniej niż teraz. Gołym okiem widać, że coś tu nie gra i że marże operatorów stacji są znacznie wyższe od historycznych standardów. I nie jest to pierwsza taka sytuacja w tym roku. Implikowane marże detaliczne spuchły do 40-50 gr/l także w marcu, kwietniu, czerwcu i sierpniu (tylko w przypadku benzyn) oraz w listopadzie.
Dodajmy też, że w najbliższych dniach presję na dalszy spadek cen w hurcie będzie wymuszać sytuacja na rynkach światowych. Galon benzyny w Nowym Jorku w czwartek wyceniany był na ok. 1,75 USD – czyli blisko najniższych wartości od niemal 5 lat. W ostatnich tygodniach mocno potaniał też olej napędowy, którego tona na londyńskiej giełdzie ICE wyceniana była na 634 USD . To już o 20% mniej niż jeszcze w drugiej połowie listopada, gdy ceny giełdowe ON potrafiły przekraczać 800 USD/t. Dodatkowo dolar osłabił się względem złotego i w tym tygodniu był najtańszy od września.





























































