REKLAMA

Były prezes zarządu GetBack Konrad K. zostaje w areszcie do września

2021-04-01 16:06
publikacja
2021-04-01 16:06
Były prezes zarządu GetBack Konrad K. zostaje w areszcie do września
Były prezes zarządu GetBack Konrad K. zostaje w areszcie do września
/ Bankier.tv

Były prezes zarządu GetBack Konrad K. zostaje w areszcie do września – zdecydował w czwartek Sąd Apelacyjny w Warszawie. Biznesmen przebywa w izolacji od czerwca 2018 roku.

W czwartek po godz. 15 Sąd Apelacyjny w Warszawie zdecydował, że były prezes zarządu GetBack Konrad K. pozostanie w izolacji do 12 września 2021 roku. Informację potwierdził PAP prok. Marcin Saduś, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Warszawie, która prowadzi śledztwo w sprawie tzw. afery GetBack.

Biznesmen został zatrzymany w czerwcu 2018 r. po powrozie z Izraela. Od tamtej pory nieprzerwanie przebywa w areszcie. Ostatni areszt przedłużany był na wniosek Sądu Okręgowego w Warszawie, który jesienią ub.r. stał się dysponentem sprawy dotyczącej tzw. afery GetBack. W październiku Prokuratura Regionalna w Warszawie wyłączyła ze śledztwa wątek 16 osób i skierowała przeciwko nim akt oskarżenia. Wśród tych osób był właśnie Konrad K., Jarosław A. i Tobiasz B. - byli prezesi Idea Banku oraz Dariusz N. i Małgorzata Sz. - członkowie zarządu Idea Banku.

Oskarżonym zarzucono popełnienie przestępstw oszustwa, nadużycia udzielonych uprawnień, wyrządzenia szkody w wielkich rozmiarach oraz prowadzenia działalności maklerskiej bez wymaganego zezwolenia. W wyniku działania oskarżonych pokrzywdzonych zostało ponad 9 tysięcy osób, z czego ponad 4 tysiące to klienci Idea Bank S.A. Grozi im kara do 15 lat pozbawienia wolności.

Z wnioskiem o przedłużenie Konradowi K. aresztu wystąpił Sąd Okręgowy w Warszawie. Jednocześnie ten sam sąd w lutym 2021 roku podjął decyzję o zwrocie aktu oskarżenia prokuraturze.

"Sąd zarzucił prokuraturze, że nie przesłuchała wszystkich pokrzywdzonych i nie zaznajomiła z aktami sprawy wszystkich podejrzanych, a także przedstawiła niepełne opinie z zakresu informatyki oraz finansów rachunkowości. Prokuratura nie zgodziła się z decyzją o zwrocie" – podał prok. Marcin Saduś, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Warszawie. Prokurator zwrócił uwagę, że zwrot sprawy nastąpił po trzech miesiącach od przesłania sądowi materiałów zamkniętego wątku śledztwa.

Oskarżyciel podkreśla, że przepisy kodeksu postępowania karnego pozwalają na odstąpienie od przesłuchania wszystkich pokrzywdzonych, jeśli czynność ta nie jest niezbędna z punktu widzenia ustaleń faktycznych. "W tym przypadku wszyscy pokrzywdzeni byliby przesłuchiwani na te same okoliczności, zatem prokuratorzy kierując się sprawnością postępowania, od tego odstąpili" – wyjaśnił prok. Saduś. Zdaniem oskarżyciela, także wątek niepełnej opinii biegłych nie jest podstawą do zwrotu sprawy prokuraturze. "Ewentualne wątpliwości co do pełności lub niejasności opinii można zweryfikować poprzez wezwanie biegłych i dokonanie weryfikacji na sali sądowej poprzez skierowanie pytań do biegłych" – tłumaczy rzecznik. Zażalenie prokuratury zostanie rozpoznanie przez Sąd Apelacyjny w Warszawie 26 kwietnia.

Termin rozpoznania zażalenia niemal pół roku od skierowania aktu oskarżenia budzi niezadowolenie organu skarżącego. "Ewentualna prawomocna decyzja o zwrocie sprawy do prokuratury wydłuży postępowanie w tej sprawie. Ponadto spowoduje, że pokrzywdzeni nie otrzymają w najbliższym czasie rekompensat ze środków finansowych zabezpieczonych na majątkach oskarżonych" – podkreśla prokurator Saduś.

Również w kwietniu na wokandę sądu wróci sprawa Leszka Czarneckiego. 8 kwietnia Sąd Okręgowy w Warszawie rozpozna zażalenie prokuratury na decyzję sądu rejonowego, który w grudniu 2020 roku nie uwzględnił wniosku oskarżyciela publicznego o tymczasowe aresztowanie biznesmena. Sąd uznał, że istnieje duże prawdopodobieństwo popełnienia czynu zarzucanego biznesmenowi, ale nie wyraziła zgody na zastosowanie wobec niego najsurowszego środka zapobiegawczego z uwagi na brak podstaw do twierdzenia, że Czarnecki miałby ukrywać się lub mataczyć w sprawie.

Prokuratura wydała postanowienie o przedstawieniu Czarneckiemu zarzutów w związku z tzw. aferą GetBack, ale nie zostały mu formalnie ogłoszone, bo biznesmen przebywa za granicą i zdaniem prokuratury ukrywa się, a będąc osobą wpływową i majętną ma możliwość wpływania na świadków oraz współpodejrzanych w toczącym się przeciwko niemu postępowaniu karnym, dlatego oskarżyciel publiczny wnosił o areszt. Zarzucane Czarneckiemu przestępstwa zagrożone są karą 15 lat pozbawienia wolności.

Oskarżyciel publiczny podkreśla brak woli stawiennictwa Czarneckiego przed sądem lub prokuratorem oraz zdrowotne przesłanki uniemożliwiające biznesmenowi podróże pomiędzy Monako, gdzie mieszka, a Polską. Według prokuratury jest to "cwaniactwo procesowe".

"Brak postanowienia o tymczasowym aresztowaniu uniemożliwi wystawianie za podejrzanym listu gończego i Europejskiego Nakazu Aresztowania. Faktycznie spowoduje zaś, że Leszek Cz. w najbliższym czasie nie poniesie odpowiedzialności za zarzucane mu przestępstwa" – podsumował prok. Saduś. (PAP)

Autorka: Hanna Dobrowolska

hd/ lena/

Źródło:PAP
Tematy
Konto Firmowe i Karta przez rok za bezwarunkowe 0 zł

Konto Firmowe i Karta przez rok za bezwarunkowe 0 zł

Advertisement

Komentarze (4)

dodaj komentarz
bangladesznadwisla
powinien zostać w pace na zawsze
demeryt_69
Co Kąkolewski robił przez 2 lata w Izraelu? Grał w golfa z Gąsiorowskim?
prawdziwynierobot
siedzi w areszcie od 2018 roku, nie w Izraelu
peluquero
a jak tam pracownicy i dyrekcja Deloitte się czuje? :)

a no bardzo dobrze, choć kryli to wszystko czy chcący czy nie, i nie jeden prawnik podpiąłby to pod wspólny kodeks karny

Powiązane: Afera GetBack

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki