Faworyt wyborów prezydenckich w Brazylii Flavio Bolsonaro proponuje podporządkowanie się Stanom Zjednoczonym, a jego polityka gospodarcza byłaby korzystniejsza dla USA niż dla Brazylii – ocenił w rozmowie z PAP brazylijski politolog Jorge Gomes.


Bolsonaro, ideologiczny sojusznik prezydenta USA Donalda Trumpa, zmierzy się w niedzielę w decydującej, drugiej turze wyborów prezydenckich z obecnym lewicowym szefem państwa Luizem Inacio Lulą da Silvą. Sondaże wskazują na niewielką przewagą Bolsonaro.
Zwycięstwo prawicowego senatora oznaczałoby radykalny zwrot na prawo w polityce największego kraju Ameryki Południowej. Brazylia dołączyłaby tym samym do rosnącego grona państw regionu rządzonych przez sojuszników Trumpa. Z zapowiedzi Bolsonaro wynika, że zacieśniłby relacje z USA i ograniczył współpracę wielostronną, w tym promowaną przez Lulę aktywność w grupie BRICS.
– Brazylia utrzymuje obecnie zróżnicowane relacje handlowe, starając się zachować pewien stopień niezależności zarówno od wpływów Chin, jak i USA. Polityka gospodarcza, jaką proponuje Flavio, przyniosłaby więcej korzyści USA niż Brazylii – ocenił Gomes, który pracuje na Uniwersytecie Federalnym w Campina Grande (UFCG).
– Owszem, zaangażowanie Luli w blok BRICS i jego retoryka podkreślająca znaczenie Globalnego Południa mają wymiar ideologiczny, ale propozycja Flavia Bolsonaro oznacza jedynie podporządkowanie się i rezygnację z obrony interesów narodowych, a nie obronę wolnego rynku – powiedział politolog.
80-letni Lula kreuje się na jednego z liderów Globalnego Południa i promuje działania swojego kraju w bloku BRICS, zrzeszającego też m.in. Chiny, Rosję, Indie i USA. Wśród inicjatyw podejmowanych przez grupę są starania o ograniczenie dominacji dolara w handlu międzynarodowym.

Gomes zwrócił uwagę, że choć USA osiągają nadwyżkę w wymianie handlowej z Brazylią, administracja Trumpa nałożyła cła na towary z tego kraju i sankcje na kilku jego urzędników. Postąpiła tak za namową m.in. brata Flavia Bolsonaro, Eduardo, który został za to skazany w Brazylii na cztery lata więzienia.
– To sytuacja bez precedensu. Nawet podczas brazylijskiej dyktatury wojskowej (1964-1985) żaden polityk nie wzywał obcego mocarstwa do nałożenia sankcji na własny kraj – podkreślił brazylijski ekspert.
Z kolei politolożka z uniwersytetu Facultade Central do Recife, Ana Tereza Duarte, oceniła w rozmowie z PAP, że w przypadku zwycięstwa Bolsonaro USA prawdopodobnie zniosłyby podwyższone cła na brazylijskie towary w zamian za dostęp do bogatych złóż surowców krytycznych w tym kraju.
Według Duarte poparcie Trumpa nie jest jednak istotnym czynnikiem wpływającym na preferencje brazylijskich wyborców. Najważniejsze pozostają dla nich kwestie krajowe, takie jak bezpieczeństwo, koszty życia i korupcja - dodała.
Sam Flavio Bolsonaro wzywał w tym roku „nie tylko USA, ale cały świat” do wywierania „presji dyplomatycznej” na brazylijskie instytucje w kontekście wyborów prezydenckich. Oświadczył też, że prosił Trumpa o uznanie brazylijskich organizacji przestępczych za „zagraniczne organizacje terrorystyczne”.
Analitycy z amerykańskiego think tanku Center for Economic and Policy Research (CEPR) ocenili na łamach magazynu „Foreign Policy”, że zwycięstwo Bolsonaro może otworzyć drzwi do operacji amerykańskiego wojska na terytorium Brazylii. „Brazylijczycy mają powody do obaw, że ich kraj zostanie wciągnięty w rozszerzającą się wojnę Trumpa z tym, co nazywa on »narkoterroryzmem«” – napisali.
Ich zdaniem w niedzielę wyborcy podejmą strategiczną decyzję, czy „bezpieczeństwo i zasoby ich kraju zostaną włączone w zmilitaryzowaną, kierowaną przez USA architekturę”, która „prowadzi do podporządkowania (włączonych w nią krajów - PAP), nie robiąc prawdopodobnie nic, by zmniejszyć brutalną przestępczość”.
Lula proponuje kontynuację swojej polityki, w tym popularnych programów pomocy socjalnej dla ubogich oraz wielostronnej współpracy międzynarodowej. Bolsonaro zapowiada twardą walkę z przestępczością, cięcia podatkowe i ograniczenie roli państwa w gospodarce, choć obiecuje zarazem utrzymanie programów socjalnych.
Trump określił wynik pierwszej tury wyborów w Brazylii, w której Bolsonaro zdobył najwięcej głosów, jako „wielkie zwycięstwo”. (PAP)
wia/ akl/

























































