Były agent izraelskiej służby wywiadowczej Mosad, posiadający obywatelstwo USA, towarzyszył senatorowi Flaviowi Bolsonaro w potajemnym wyjeździe z Brazylii po przegranych przez niego wyborach prezydenckich – podała stacja CNN Brasil, powołując się na źródła śledcze w Brazylii.


Według stacji w ucieczce do USA przez Argentynę i Ekwador Bolsonaro otrzymał „międzynarodową pomoc z co najmniej dwóch państw”. Bolsonaro podziękował publicznie za pomoc prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi i prezydentowi Argentyny Javierowi Mileiowi.
Dziennik „New York Times” podał, powołując się na anonimowe źródło, że przelot Bolsonaro prywatnym samolotem z Argentyny do USA został zaaranżowany przez urzędnika Białego Domu Jasona Millera.
Argentyńska prasa ustaliła natomiast, że w czasie wyjazdu Bolsonaro w przygranicznym mieście Puerto Iguazu przebywał jeden z najbliższych współpracowników prezydenta Argentyny, Santiago Caputo.
Sekretarz stanu USA Marco Rubio zapewnił w sobotę, że rząd jego kraju nie pomógł Bolsonaro w wyjeździe. Trump oświadczył natomiast, że brazylijski polityk może pozostać w Stanach Zjednoczonych „tak długo, jak będzie chciał”, ale nie ma w planach spotkania z nim.

Rząd Argentyny ogłosił, że Bolsonaro i jego rodzina wjechali do kraju na podstawie ważnych dokumentów.
Według CNN Brasil brazylijscy śledczy zajmujący się sprawą ucieczki Bolsonaro ustalili, że on i jego rodzina przejechali z Brazylii do Argentyny dwoma vanami. W jednym miał jechać Bolsonaro, w drugim – jego żona i dwie córki.
Według tych ustaleń już 19 października, na kilka dni przed drugą turą wyborów prezydenckich, do Brazylii miał przybyć były agent Mosadu, obecnie obywatel USA, który później miał towarzyszyć Bolsonaro w podróży do Argentyny – podała stacja.
CNN Brasil nie podała nazwiska domniemanego agenta, ale zaznaczyła, że był w pojeździe z Bolsonaro w chwili przekraczania granicy.
Po wyjeździe do USA Bolsonaro opublikował oświadczenie, w którym określił się jako „przywódca Brazylii” i ocenił, że „przestępcy ukradli wybory”. Trump oceniał, że wybory w Brazylii „wyglądały na sfałszowane”, ale według źródeł agencji Reutera jego rząd nie zamierza uznać Bolsonaro za prawowitego przywódcę.
Bolsonaro przegrał w drugiej turze wyborów z obecnym prezydentem Brazylii Luizem Inacio Lulą da Silvą. Według danych brazylijskiego Najwyższego Trybunału Wyborczego (TSE) Lula otrzymał niecałe 51,8 proc., a Bolsonaro – nieco ponad 48,2 proc. ważnych głosów.
Bolsonaro jest w Brazylii objęty kilkoma postępowaniami, dotyczącymi m.in. domniemanego, zagranicznego finansowania jego kampanii wyborczej, a także prania pieniędzy i unikania podatków. Nie został o nic oskarżony, ale sąd zakazał mu wyjazdu z kraju, a władze unieważniły jego brazylijski paszport. Według mediów przekroczył granicę z Argentyną, posługując się paszportem włoskim. (PAP)
wia/ akl/






























































