REKLAMA
GPW

Boruc i Żurawski bohaterami meczu

2007-08-30 13:12
publikacja
2007-08-30 13:12
Niebywały spektakl na Parkhead! Po emocjonującym, pełnym dramaturgii meczu Celtic Glasgow zapewnił sobie udział w Lidze Mistrzów. O zwycięstwie The Bhoys zadecydowały rzuty karne, w których istotną rolę odegrali Artur Boruc oraz Maciej Żurawski.
Rewanżowy pojedynek Celtiku ze Spartakiem zaczął się od groźnych ataków gości, którzy by myśleć o awansie, musieli zdobyć w Glasgow przynajmniej jednego gola. Dobrze jednak w bramce gospodarzy spisywał się Artur Boruc, który pewnie wyłapywał groźne dośrodkowania w jego pole karne oraz strzały z dystansu. W pierwszej połowie Polak kilkakrotnie ratował swój zespół. Obronił uderzenie z rzutu wolnego Mozarta, zatrzymał w pojedynku jeden na jednego Moraisa Wellitona. Nie dał się także pokonać Dmitriemu Torbinskyemu. Poza dobrymi interwencjami, Borucowi sprzyjało szczęście. W 24. minucie po zagraniu ręką Gary'ego Caldwella sędzia przyznał gościom rzut karny. Jego egzekutor - Roman Pavluchenko - trafił jednak w słupek. Ta niewykorzystana stuprocentowa sytuacja zemściła się na piłakarzach Spartaka zaledwie trzy minuty później. Po fatalnym kiksie w szesnastce Romana Shishkina do piłki dopadł Scott McDonald i pewnym strzałem pokonał Stipe Pletikosę.
Po objęciu prowadzenia przez gospodarzy gra się uspokoiła, spadło tempo rozgrywaych akcji. Nieco uśpieni gospodarze dopuścili do wyrówanania tuż przed przerwą, kiedy Pavluchenko przytomnie zachował się w polu karnym Celtiku i strzałem z pięciu metrów pokonał Boruca. Chwilę później mocno pobudzony i zezłoszczony wydarzeniami na boisku Polak miał wielkie pretensje do Lee Naylora, który w jednej z sytuacji oddał bez walki rzut rożny dla gości. Między Polakiem a Anglikiem doszło do ostrego spięcia i tylko dzięki interwencji kolegów z zespołu nie doszło do poważniej bójki bramkarza i obrońcy The Bhoys.
Po zmianie stron wyraźną przewagę w utrzymywaniu się przy piłce osiągnęli gospodarze, któzy przeprowadzali atak za atakiem na bramkę Pletikosy. Szwankowała jednak skuteczność. Wyśmienitych okazji nie wykorzystali Jan Vennegoor of Hesselink oraz dwukrotnie sam na sam z bramkarzem Shunsuke Nakamura. Goście ograniczali się w tej fazie meczu jedynie do nielicznych kontrataków, a zagrożenie pod bramką Celtiku stwarzali po stałych fragmentach gry. Duży w tym udział Artura Boruca, który jakby zdekoncentrowany, interweniował niepewnie.
Od 83. minuty goście musieli sobie radzić w "dziesiątkę" po czerwonej kartce dla Martina Stranzla, który sfaulował wychodzącego na czystą pozycję Hesselinka. Jasne było, że gospodarze będą dążyć do rozstrzygnięcia losów rywalizacji w podstawowym czasie gry, ewentualnie w dogrywce.
Grający w przewadze Celtowie długo nie potrafili pokonać Pletikosy, aż w końcu nadeszła 113. minuta meczu. Zagranie ręką w polu karnym, tym razem Radoslava Kovaca i rzut karny dla gospodarzy. Do piłki podchodzi Hesseliink. Uderza mocno, ale w poprzeczkę!
O tym, kto zagra w Lidze Mistrzów miały decydować rzuty karne. Dwie niewykorzystane jedenastki po 120 minutach gry dobrze zwiastowały bramkarzom obu drużyn.
Pierwsza seria i 1:1. Najpierw Caldwell, a po chwili wyrównuje Mozart. Następnie do piłki podchodzi, wydawałoby się pewniak - Shunsuke Nakamura - ale trafia w poprzeczkę. W odpowiedzi źle uderzoną piłkę przez Yegora Titova odbija Boruc. W trzeciej serii winy odkupują Hesselink oraz Pavluchenko i jest 2:2. Kolejne dwie jedenastki i nadal mamy remis. Nie mylą się Derek Riordan oraz Rumun Florin Soava. Aż w końcu nadeszła piąta seria konkursu jedenastek - jak się później okazało niezwykle radosna dla polskich kibiców. Najpierw Maciej Żurawski uderzył tak mocno pod poprzeczkę, jakby chciał wyładować z siebie całą złość z fakt, iż jest tylko rezerwowym. Kilkadziesiąt sekund później Celtic Park eksplodował szałem radości, gdy niezwykle skoncentrowany Artur Boruc obronił uderzenie Maxima Kalinichenko.
Po 210 minutach rywalizacji w Moskwie i Glasgow oraz konkursie rzutów karnych przepustkę do Ligi Mistrzów, a co za tym idzie - grube miliony funtów w kasie - wywalczyli piłkarz Celtiku. Dla polskich kibiców nadarza się kolejna okazja, by kibicować naszym reprezentantom w rywalizacji wśród tego elitarnego grona najlepszych drużyn Starego Kontynentu.
Celtic Glasgow - Spartak Moskwa 1:1 (1:1, 1:1) karne 4:3
1:0 - McDonald 27'
1:1 - Pavluchenko 45'
Pierwszy mecz: 1:1.
Awans: Celtic Glasgow.
Składy:
Celtic:
Boruc - Wilson, Caldwell, McManus, Naylor (110' O'Dea), Nakamura, Donati, Scott Brown, McGeady (104' Riordan), McDonald (97' Żurawski), Vennegoor of Hesselink.
Spartak: Pletikosa - Stranzl, Shishkin, Soava, Kovac, Mozart, Torbinsky (100' Boyarintsev), Titov, Bystrov (95' Kalinichenko), Welliton (88' Dedura), Pavluchenko.
Żółte kartki: Caldwell, Riordan (Celtic) oraz Shishkin, Torbinsky (Spartak).
Czerwona kartka: Stranzl (Spartak 83' - za faul).
Sędzia: Roberto Rosetti (Włochy).
Widzów: 65000.
Autor: Paweł Kucharski
Źródło:
Tematy
Otwórz konto firmowe mBiznes Standard w mBanku wraz z kartą firmową Mastercard i zyskaj łącznie 700 zł premii
Otwórz konto firmowe mBiznes Standard w mBanku wraz z kartą firmową Mastercard i zyskaj łącznie 700 zł premii

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki