Huragan Felix, który obecnie odznacza się 4. kategorią zagrożenia, dzisiaj ma uderzyć w wybrzeża Nikaragui oraz Hondurasu. Jak na razie naftowe koncerny są spokojne i nie ewakuowały jeszcze swoich pracowników z platform wiertniczych. Instalacje naftowe zlokalizowane w szelfie kontynentalnym Zatoki Meksykańskiej odpowiadają za jedną trzecią amerykańskiego oraz 70% meksykańskiego wydobycia tego surowca.
„Rynek jest neutralny - musimy poczekać i zobaczymy, czy huragan uderzy w amerykańskie rafinerie” - powiedział agencji Reutersa Tetsu Emori, zarządzający japońskim funduszem Astmax Futures.
Znaczna zwyżka cen ropy miała miejsce wczoraj, kiedy to baryłka „czarnego złota” zdrożała o prawie dolara. Natomiast dzisiaj o godzinie 9:10 za baryłkę ropy Brent w Londynie płacono 73,28 dolarów, czyli 13 centów mniej niż w poniedziałek. Notowana w Nowym Jorku odmiana light crude kosztowała 74,22 dolarów, po spadku o 23 centy.
Handlujący ropą oczekują już na najbliższe spotkanie OPEC, które odbędzie się 11 września w Wiedniu. Analitycy są przekonani, że naftowy kartel podtrzyma swoją decyzję o ograniczeniu wydobycia i nie będzie przejmował się nawoływaniem państw-konsumentów ropy, które domagają się zwiększenia podaży w obliczu wysokich cen.
OPEC odpowiada za trzecią część światowego wydobycia ropy naftowej, a według szacunków ekspertów w sierpniu państwa kartelu dostarczały na rynek 26,74 mln baryłek dziennie. Zeszłej zimy OPEC zmniejszył wydobycie o 1,7 mln baryłek dziennie.
K.K.



























































