Bank Japonii ogłasza nielimitowany skup obligacji. Kolejna lekcja dla Zachodu?

Michał Żuławiński2020-04-27 07:42analityk Bankier.pl
publikacja
2020-04-27 07:42

Bank Japonii, który jeszcze przed kryzysem był jednym z najbardziej „nowatorskich” banków centralnych, przekracza kolejne granice. Niewykluczone, że Japończycy ponownie przecierają szlaki dla Zachodu.

Na skróconym ze względu na możliwość rozprzestrzeniania się koronawirusa posiedzeniu, kierownictwo Banku Japonii przedstawiło środki, które mają wspomóc trzecią największą gospodarkę świata w walce ze skutkami pandemii.

Po pierwsze, japoński bank centralny zapowiedział podwyższenie limitu zakupu komercyjnych papierów dłużnych z 7 do 20 bilionów jenów (ok 186 mld dolarów). Po drugie, Bank Japonii zniósł limit na zakup rządowych obligacji – do tej pory było to 80 bilionów jenów rocznie (743 mld dolarów).

- Bank Japonii kupi odpowiednią ilość obligacji tak, aby rentowność 10-letnich papierów pozostawały w pobliżu zera. Górny limit dla tej operacji nie zostanie wyznaczony – czytamy w komunikacie.

Oznacza to, że banki komercyjne będą mogły kupić każdą ilość rządowych obligacji emitowanych z myślą o finansowaniu walki z kryzysem, wiedząc, że zawsze będą je mogły sprzedać bankowi centralnemu. Może to prowadzić do dalszego zwiększenia udziału banku centralnego w strukturze właścicielskiej japońskiego długu – obecnie Bank Japonii posiada ponad 40 proc. japońskiego długu publicznego.

/ fot. KIM KYUNG-HOON / FORUM

Władze monetarne Kraju Kwitnącej Wiśni powtórzyły także zobowiązanie do zakupu krajowych funduszy ETF oraz funduszy inwestujących w nieruchomości (J-REIT). W tym wypadku limity ustanowiono odpowiednio na 12 i 180 bilionów jenów rocznie.

- Bank będzie prowadził luzowanie ilościowe i jakościowe (ang. quantitative and qualitative monetary easing, QQE) w celu osiągnięcia stabilnej inflacji na poziomie 2 proc. tak długo, jak będzie  to konieczne. Obecnie Bank będzie monitorował rozwój wydarzeń związanych z Covid-19 i nie zawaha się przed sięgnięciem po dodatkowe instrumenty – dodano w komunikacie.

Powrót inflacji do „wymarzonych” 2 procent obecnie się oddala, zaś na stole pojawia się scenariusz powrotu deflacji. W marcu tempo wzrostu cen wyniosło w Japonii 0,4 proc. w ujęciu rocznym. Najnowsze prognozy Banku Japonii mówią, że w ciągu najbliższych 12 miesięcy inflacja wyniesie od -0,7 do -0,3 proc.

Na zakończonym dziś posiedzeniu japoński bank centralny pozostawił stopy procentowe bez zmian – BoJ nadal celuje w utrzymywanie krótkoterminowej stopy na poziomie -0,1 proc. – lecz nie wykluczył, że w przyszłości może jeszcze bardziej złagodzić stanowisko.

Japońscy inwestorzy pozytywnie zareagowali na decyzje banku centralnego. Główny indeks giełdy w Tokio na niespełna godzinę przed końcem sesji rósł o 2,5 proc.

Kliknij, aby przejść do notowań / Bankier.pl

Z kolei japoński jen lekko zyskiwał wobec dolara, co wyrażało się spadkiem kursu USD/JPY z 107,6 do 107,25 JPY.

Wielki japoński eksperyment

Warto dodać, że jeszcze długu przed kryzysem Japonia była jednym z największych, o ile nie największym eksperymentatorem monetarnym (np. poprzez wspomniane kupowanie jednostek funduszy ETF, grupujących akcje notowane na giełdzie w Tokio), zaś stopy procentowe w tym kraju należały i wciąż należą do najniższych na świecie.

W amerykańskich mediach nie brak opinii, że w czasie obecnego kryzysu, tak jak po upadku Lehman Brothers, świat zachodni może skorzystać z japońskich doświadczeń – ostatecznie znane z USA i Europy programy luzowania ilościowego (QE) wzorowane były na programie uruchomionym w Japonii już na przełomie wieków.

„Kiedy Fed zacznie kupować ETF-y, podziękujcie Bankowi Japonii” – pisał na początku kwietnia „Bloomberg Businessweek”. „Banki centralne zwracają się do Japonii po lekcje z kontrolowania krzywej rentowności” – mogliśmy przeczytać w innym artykule z marca. Już w tamtym roku „Financial Times” ostrzegał natomiast, że „Dominacja Banku Japonii na rynku ETF rodzi obawy o wypaczanie cen” – było to o tyle zasadne, że w posiadaniu BoJ znajdowało się nawet 80 proc. aktywów zgromadzonych w japońskich ETF-ach.

Teraz Fed i EBC

Posiedzenie Banku Japonii otworzyło kolejny ważny tydzień dla banków centralnych. W środę o 20:00 czasu polskiego decyzję ws. polityki monetarnej podejmie amerykańska Rezerwa Federalna. Z kolei w czwartek o 13:45 poznamy komunikat z posiedzenia Rady Prezesów Europejskiego Banku Centralnego. Obu tym wydarzeniom towarzyszyć będą konferencje prasowe z udziałem szefów dwóch najważniejszych banków centralnych, Jerome’a Powella i Christine Lagarde.

W zwykłych realiach oczekiwalibyśmy już na przyszłotygodniowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. W ubiegłym tygodniu jednak NBP ogłosił zmianę planów – gremium decydujące o polskich stopach procentowych spotka się dopiero 28 maja.

Źródło:
Michał Żuławiński
Michał Żuławiński
analityk Bankier.pl

Redaktor prowadzący działu Rynki Bankier.pl. Wraz z zespołem śledzi bieżące wydarzenia na polskiej giełdzie i globalnych rynkach finansowych, analizuje dane gospodarcze z kraju i ze świata, monitoruje politykę banków centralnych itp. Miłośnik nowych technologii, zarówno w obszarze mediów, jak i szeroko pojętego inwestowania. Laureat nagrody specjalnej w konkursie dla dziennikarzy ekonomicznych Narodowego Banku Polskiego im. Władysława Grabskiego.

Tematy
Używane w niskich ratach? Bezpieczne na wakacje. Znajdź swoje wymarzone auto>>

Używane w niskich ratach? Bezpieczne na wakacje. Znajdź swoje wymarzone auto>>

Advertisement

Komentarze (45)

dodaj komentarz
piotr76
Monetaryzm nie zawsze działa. Co z tego że kredyt w Japonii jest śmiesznie tani, skoro i tak ludzie nie zadłużą się na konsumpcję, bo w ich kulturze zakorzenione są zupełnie inne postawy niż amerykańskie "kupuj rzeczy których nie potrzebujesz, za pieniądze których nie masz, żeby zaimponować tym których nie Monetaryzm nie zawsze działa. Co z tego że kredyt w Japonii jest śmiesznie tani, skoro i tak ludzie nie zadłużą się na konsumpcję, bo w ich kulturze zakorzenione są zupełnie inne postawy niż amerykańskie "kupuj rzeczy których nie potrzebujesz, za pieniądze których nie masz, żeby zaimponować tym których nie lubisz".
zyga.
Bank Japonii posiada ponad 40 proc. japońskiego długu publicznego.
a co stanie się kiedy przekroczą 100 %długu ? to co się dzieje obecnie na świecie to czysta bandytierka w białych rękawiczkach
Pewnie koronawirus był tylko przykrywka żeby zalać Świat pustym bezwartościowym pieniądzem na dłuższą mete banksterzy
Bank Japonii posiada ponad 40 proc. japońskiego długu publicznego.
a co stanie się kiedy przekroczą 100 %długu ? to co się dzieje obecnie na świecie to czysta bandytierka w białych rękawiczkach
Pewnie koronawirus był tylko przykrywka żeby zalać Świat pustym bezwartościowym pieniądzem na dłuższą mete banksterzy zafundowali przyszłym pokoleniom przyszłość grozy .
tergal
Myślisz, że japońską finansjerą zarządzają bajgle?
marianpazdzioch
Na końcu tego wszystkiego są wszelkie aktywa w posiadaniu państwa, a więc model skrajnie nieefektywny, także przerabiany w historii w postaci ZSRR. Wszyscy wiemy co jest dzisiaj w Rosji - bandytyzm i system feudalno-kapitalistyczno-etatystyczny. O tragicznie niskiej efektywności, nie potrafiący nawet zrobić normalnego żółtego Na końcu tego wszystkiego są wszelkie aktywa w posiadaniu państwa, a więc model skrajnie nieefektywny, także przerabiany w historii w postaci ZSRR. Wszyscy wiemy co jest dzisiaj w Rosji - bandytyzm i system feudalno-kapitalistyczno-etatystyczny. O tragicznie niskiej efektywności, nie potrafiący nawet zrobić normalnego żółtego sera, oparty w zasadzie o eksport ropy.
meryt
marianpazdzioch: "Na końcu tego wszystkiego są wszelkie aktywa w posiadaniu państwa, a więc model skrajnie nieefektywny, także przerabiany w historii w postaci ZSRR"

Efektywność z założenia skraca odległości lub korzysta z nośnika wodnego" co było w nadmiarze lub kierunek nie ten.
Upadł, bo
marianpazdzioch: "Na końcu tego wszystkiego są wszelkie aktywa w posiadaniu państwa, a więc model skrajnie nieefektywny, także przerabiany w historii w postaci ZSRR"

Efektywność z założenia skraca odległości lub korzysta z nośnika wodnego" co było w nadmiarze lub kierunek nie ten.
Upadł, bo odszedł od linii:

Ówczesny I sekretarz: "We wrześniowym przemówieniu z września 1986 r. przyjął pomysł przywrócenia ekonomii rynkowej do kraju wraz z ograniczonym prywatnym przedsiębiorstwem, powołując się na nową politykę gospodarczą Lenina jako precedens"

"Był zdania, że po uwolnieniu się od silnej kontroli planistów centralnych, przedsiębiorstwa państwowe będą działać jako agenci rynku."

"Po konsolidacji władzy uruchomił pierwszy plan pięcioletni (1953–1958). Plan miał na celu zakończenie uzależnienia gospodarki Chin od rolnictwa i skierowanie kraju w stronę uzyskania pozycji potęgi światowej. Z pomocą Związku Radzieckiego zostały wybudowane nowe zakłady przemysłowe."
marxs
nic dziwnego że zlota i srebra za kolorowe śmieci nie mozna już kupić na jesieni czas na na szeroki asortyment żywności którą za kolorowe śmieci też się nie kupi potem woda pitna i ropa a na końcu wszystko jak w Wenezueli czy Zimbabwe każdy bedzie mial reklamówke śmieci jak tam ,nie będzie pracował tylko ganiał nic dziwnego że zlota i srebra za kolorowe śmieci nie mozna już kupić na jesieni czas na na szeroki asortyment żywności którą za kolorowe śmieci też się nie kupi potem woda pitna i ropa a na końcu wszystko jak w Wenezueli czy Zimbabwe każdy bedzie mial reklamówke śmieci jak tam ,nie będzie pracował tylko ganiał po mieście usiłując kupić za to cokolwiek
denim292
Czy nielimitowany skup dodruk pustego pieniądza? Jaki tam dodruk przecież to tylko polityka pieniężna. Takia sama jak poprzednie. Wzrost deficytów i długów? Ujemne stopy procentowe pożerające nasze oszczędności? Realne straty na depozytach i obligacjach? Niszczenie oszczędności? Spadająca wartość pensji wszystkich Czy nielimitowany skup dodruk pustego pieniądza? Jaki tam dodruk przecież to tylko polityka pieniężna. Takia sama jak poprzednie. Wzrost deficytów i długów? Ujemne stopy procentowe pożerające nasze oszczędności? Realne straty na depozytach i obligacjach? Niszczenie oszczędności? Spadająca wartość pensji wszystkich przez zżerającą wszystko inflację?


A Inflacja? Jaka tam inflacja, będzie hiper inflacja. Brak pracy? Nie ma kasy? Gospodarka nic nie produkuje, nie ma towarów i brak za to kasy? Ale jest na to lekarstwo - pieniądze wystarczy wydrukować i już są. Oto najlepsze magiczne rozwiązania jakie wymyśliła światła ludzkość w swej nieskończonej mądrości:



W USA podjęto środki zaradcze m.in. pod ogólnym hasłem "tysiąc dolarów do rąk każdego obywatela", nazywane tu również "rozdawaniem pieniędzy z helikoptera". Czy jednak przepis wsparcia gospodarki za pomocą dodrukowywania pieniędzy naprawdę pomoże Amerykanom i całej gospodarce światowej? Część ekspertów w USA uważa, że "w rzeczywistości reakcja Stanów Zjednoczonych w postaci drukowania pieniędzy stała się nieuniknionym trendem".

Jednak nie da się ukryć, że tego typu działania odbywają się kosztem globalnej gospodarki. Dolar amerykański jest światową walutą rezerwową i główną walutą światowego handlu. I, niestety, to właśnie z powodu finansowej hegemonii dolara, światowa gospodarka będzie musiała ponieść konsekwencje luzowania ilościowego na dużą skalę tej waluty (tj. wykupu amerykańskich obligacji przez USA, za amerykańskie dolary, drukowane "z powietrza").

Takie działania muszą spowodować poważną, globalną inflację. Rosnące ceny towarów wkrótce rozprzestrzenią się na wszystkie produkty na całym świecie, co doprowadzi do wyższych cen aktywów finansowych, a skutki tego wzrostu będą odczuwalne w realnej gospodarce.

Zauważają to Chińczycy. Anglojęzyczny Global Times napisał, że: "jako jeden z największych kredytorów amerykańskiego długu, Chiny muszą uwzględnić wpływ drukowania pieniędzy w Stanach Zjednoczonych i zachować odpowiednie środki ostrożności w odniesieniu do struktury chińskich rezerw walutowych". Tłumacząc to ostatnie zdanie z dyplomatycznego angielskiego, na potoczny polski, można zrozumieć, że: Chiny poważnie rozważają scenariusz, w którym dolary i amerykańskie obligacje z chińskich rezerw walutowych trzeba będzie natychmiast wyprzedawać, ponieważ działania Waszyngtonu doprowadzą do globalnej inflacji i katastrofalnej dewaluacji samej amerykańskiej waluty. Możemy założyć, że Pekin tym samym, wysłał publiczne ostrzeżenie do Waszyngtonu.

Również wielu amerykańskich ekonomistów wystąpiło z krytyką idei rozdawnictwa pieniędzy. Uważają oni, że jest to bezsensowne działanie, ponieważ problemem, z jakim obecnie musi zmierzyć się Ameryka, nie polega na braku pieniędzy, a rozerwaniu łańcuchów dostaw, w wyniku paniki konsumenckiej, co prowadzi dalej do rozerwania więzi kooperacyjnych w gospodarce. Eksperci dodają, że: "zwiększanie masy pieniężnej w rękach obywateli za pomocą środków nadzwyczajnych nie jest rozwiązaniem systemowym, a tylko takie mogłoby doprowadzić do uruchomienia inwestycji w gospodarce. Dla normalnego funkcjonowania gospodarki pracujący ludzie muszą otrzymywać normalne pensje, a nie "pieniądze zrzucane z helikoptera"".

Trzeba jednak przyznać, że również tradycyjne metody stymulowania biznesu w obecnej sytuacji raczej się nie sprawdzą. Zdaniem ekspertów kluczowym problemem w zaistniałej sytuacji jest dzisiaj to, że globalny system finansowy i jego polityka pieniężna już przed epidemią koronawirusa zbliżyły się do niebezpiecznej granicy, na co wyraźnie wskazuje polityka zerowych stóp procentowych wielu banków centralnych. Natomiast koronawirus tylko pogorszył istniejące wcześniej, niepokojące trendy w gospodarce. Przykładem mogą być wcześniejsze działania Europejskiego Banku Centralnego, który obniżył stopy procentowe do zera na długo przed pojawieniem się epidemii w Europie. Ważnym jest, aby skala tych działań była proporcjonalna do faktycznego zapotrzebowania, znajdującej się w kryzysie gospodarki. Może się, bowiem okazać, że znajdziemy się w sytuacji "podobnej, jak przed kryzysem w 2008 r., kiedy władze nie zdawały sobie sprawy z powagi sytuacji i próbowały stymulować gospodarkę za pomocą narzędzi punktowych", aż w końcu okazało się, że ożywienie jest możliwe tylko przy pomocy bezprecedensowych środków. W 2008 r. do systemu finansowego trzeba było przelać kilka bilionów dolarów. Teraz skala interwencji państwa może być znacznie większa.

dariuszfurmaniuk
Obawiam się, że przebudzenie ze " snu drukarza " będzie bardzo bolesne dla bardzo wielu.
Kiedyś ktoś wreszcie krzyknie " Król jest nagi " i to będzie koniec bajki.
Ja zabezpieczam się złotem inwestycyjnym. " Program Powiernik " polecam.
meryt
Na złocie traci się względem inflacji.
Gold
0910 USD 1980 r.
1720 USD 2020 r.

910.00
213.2% Cumulative rate of inflation (1980-2020)
2,850.54 that same item would cost
bankster-kreator
Nie namawiaj ludzi na drugi amber gold. Jak złoto to tylko fizyczne i w twojej kieszeni a nie jakieś piramidy finansowe. Przecież ludzie z tego powiernika nie zobaczą nigdy tego złota. Już lepiej jak ten hajs zainwestują pomoc chorym dzieciom niż wpłacą jakiemuś oszustowi.

Powiązane: Koronawirus a gospodarka

Ważne linki