REKLAMA
PILNE

18 tys. zł to godna pensja dla pierwszej damy. Za co tyle?

Agata Wojciechowska2021-08-31 06:00redaktor
publikacja
2021-08-31 06:00
18 tys. zł to godna pensja dla pierwszej damy. Za co tyle?
18 tys. zł to godna pensja dla pierwszej damy. Za co tyle?
fot. MACIEJ GOCLON / / FotoNews

Agata Kornhauser-Duda to pierwsza wśród żon polskich prezydentów, która miałaby dostać wypłatę. Od tamtej pamiętnej propozycji minął rok i projekt trafił do sejmowej zamrażarki. Zdaniem niektórych, miała dostawać wynagrodzenie w wysokości 13 tys. na rękę jedynie za obrączkę na palcu serdecznym.

Podwyżki polityków. "To nic nadzwyczajnego" i "kwestia urealnienia wynagrodzeń"

Ostatnie propozycje podwyżek dla polityków rozgrzały opinię publiczną. Na jednym biegunie stawia się zamrożenie wynagrodzeń dla budżetówki i planowany protest pracowników ochrony zdrowia, a na drugim – znaczne podniesienie krotności kwoty bazowej posłom, senatorom i innym rządzącym.

18 tys. zł brutto dla pierwszej damy - taką pensję zapowiada projekt Prawa i Sprawiedliwość o podwyższeniu wynagrodzenia parlamentarzystów i najwyższych urzędników państwowych z sierpnia 2020 roku. 14 sierpnia 2020 roku został on przyjęty większością głosów. Przycisk "za" nacisnęli posłowie PiS, Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, PSL-Kukiz’15. Jednak już 3 dni później Senat ją odrzucił. I tak zostało.

Agata Duda pensji jeszcze nie widziała

Wzmianka o ponownej dyskusji na ten temat miała miejsce w styczniu tego roku, kiedy to sejmowa Komisja Petycji zajęła się tą sprawą. W dokumentach można przeczytać, że “jednym z widocznych objawów źle działającego państwa polskiego jest z jednej strony oczekiwanie, że małżonek prezydenta RP stanie są osobą publiczną, a z drugiej - że będzie to realizować za własne pieniądze, bez wynagrodzenia i bez zabezpieczenia emerytalnego. Posłowie powinni - wreszcie - zrobić to, co już 30 lat temu należało uregulować, wyrażając w ten sposób szacunek i uznanie dla pracy, jaką małżonek/a prezydenta RP wykonuje dla dobra kraju”. 

Miesiące mijają, a ustawa leży w zamrażarce i Sejm się nią na nowo nie zajmuje. Dlaczego jest taka kontrowersyjna? Przecież powinno być jasne, że pełniąc obowiązki towarzyszek życia prezydentów, kobiety (w historii Polski po 1990 roku na stanowisko głowy państwa wybierani byli wyłącznie mężczyźni) powinny mieć prawo zarabiać pieniądze, a nie być uzależnione finansowo od małżonka.

Co więcej, do tej pory Skarb Państwa nie opłacał małżonkom nawet składek zdrowotnych, de facto więc nie były ubezpieczone. Na osłodę rzucono im dostęp do klinik rządowych. Za granicą za ich leczenie zapłaciłby ubezpieczyciel - miały bowiem polisę wykupioną przez Kancelarię Prezydenta. Gdyby w czasie prezydentury urodziła dziecko, dostawałaby 1000 zł miesięcznie. 

Z kolei składki emerytalne za żonę poszczególni prezydenci odprowadzali z własnej pensji (Andrzej Duda opłaca żonie składkę w wysokości około 1100 zł miesięcznie. Pieniądze przeznacza z zarabianych przez siebie 20 tys zł). To skandal. Pełna zgoda, ale...

O co chodzi, jeśli nie chodzi o pieniądze?

Pensja małżonka lub małżonki prezydenta w ustawie jest przyznawana za samo bycie w sformalizowanym związku. Gdyby więc wybory prezydenckie wygrał Robert Biedroń, jego partner nie dostałby ani złotówki. Podobnie w przypadku nieformalnego związku. Dokładnie art 5 ustawy o zmianie niektórych ustaw w zakresie wynagradzania osób sprawujących funkcje publiczne oraz o zmianie ustawy o partiach politycznych stanowi: "Małżonkowi Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej przysługuje wynagrodzenie w wysokości 0,9 - krotności wynagrodzenia zasadniczego sędziego Sądu Najwyższego określonego w stawce podstawowej".

Nie ma za bardzo się na kim wzorować, gdyż większość krajów nie przewiduje wynagrodzenia dla pierwszej damy lub pierwszego dżentelmena. Nie pobierają oni pensjiUSA (choć tutaj nie musi on/ona w pełni rezygnować z pracy zawodowej. Zrobiła tak m.in. Michelle Obama), Francji, Niemczech, Czechach czy Chorwacji. W Polsce pierwsza dama ma nieformalny zakaz pracy. Przypomnijmy, że wcześniej Agata Kornhauser-Duda pracowała jako nauczycielka języka niemieckiego w liceum. 

Obowiązki pierwszej damy

Na barkach małżonki głowy państwa spoczywają przede wszystkim zadania o charakterze reprezentacyjnym, związanym ze wspomaganiem prezydenta. Tak też napisano w uzasadnieniu do projektu ustawy. Tylko że jest z tym zasadniczy problem.

Pozycja małżonka nie jest w żaden sposób uregulowana prawnie - nie ma ustawy o wykonywaniu funkcji pierwszej damy, a co za tym idzie brak zakresu obowiązków, ale i możliwości pociągnięcia do odpowiedzialności za ewentualne wpadki. Czy takową byłoby podanie zbyt słonej zupy ambasadorowi Francji? Czy może przewinieniem byłoby dopiero zaserwowanie wieprzowiny na lunchu z przedstawicielami Izraela? Obecnie przy przeziębieniu po prostu nie udaje się na spotkanie z Kołami Gospodyń Wiejskich - czy gdyby dostawała pensje musiałaby mieć L4?

Zgodnie z protokołem dyplomatycznym małżonka prezydenta bierze udział wraz z głową państwa w spotkaniach z innymi przywódcami czy innych wydarzeniach. Należy do niej m.in. organizacja spotkań w Pałacu Prezydenckim, wizyty w szpitalach, na otwarciach nowych dróg czy spotkaniach z licznymi grupami społecznymi. Do tego trzeba także dodać delegacje zagraniczne. Wszelkie niezbędne zakupy związane z pełnieniem tych obowiązków są dokonywane w ramach ogólnych środków finansowych Kancelarii Prezydenta RP - napisała "Rzeczpospolita". Nie istnieje żaden oddzielny fundusz reprezentacyjny, który by ubrał małżonkę prezydenta.

Z drugiej jednak strony nie wiadomo, ile dokładnie wydaje, gdyż podczas debaty Komisji Finansów Publicznych nad wydatkami kancelarii jej szefowa Halina Szymańska mówiła: "Nie mamy wydzielonych paragrafów do obsługi pierwszej damy, bo prawo tego od nas nie wymaga". Cała kancelarii w 2019 roku wydała kwotę 197 mln zł. 

Czyli nawet o pieniądze na fryzjera musi prosić męża? Nie wiadomo. Bardziej skłonne do wypowiedzi są osoby związane z poprzedniczkami. Np. Maria Kaczyńska nie brała publicznych pieniędzy na garderobę czy rzeczy osobiste. Podobne zdanie wyraziła w rozmowie z "Vivą" Jolanta Kwaśniewska: "będąc małżonką prezydenta, sama płaciłam za wszystkie ubrania, sama się czesałam i robiłam makijaż". 

Czy postawa obecnej zaszkodzi przyszłym?

Clue tkwi jednak w tym, że rolę pierwszej damy można wykonywać na wiele sposobów: od cichej Danuty Wałęsy poprzez wystrzałową królową stylu Jolantę Kwaśniewską, spokojną Marię Kaczyńską, rodzinną Annę Komorowską po... no właśnie przede wszystkim milczącą Agatę Kornhauser-Dudę. 

Wspomniana Maria Kaczyńska, bo ze względu na powiązania polityczne jej najbliżej jest do obecnej sytuacji pierwszej damy, nie obawiała się zaprotestować przeciwko zapędom szwagra. W 2007 roku opowiedziała się głośno za utrzymaniem przepisów ustawy z 1993 roku, które zezwalały na aborcję w trzech przypadkach. Była autorką apelu i uszanowanie niezbywalnej godności człowieka, pod którym podpisała się m.in. Maria Czubaszek. Organizowała w Pałacu Prezydenckim spotkania, które nie zawsze były wygodne ze względów politycznych tj. z udziałem przedstawicielek świata mediów, show-biznesu i polityki w wyżej wymienionej sprawie czy z żonami górników podczas fali ich protestów. Udawało jej się więc godzić aspiracje polityczne PiS, dzięki którym jej mąż zasiadł na fotelu prezydenckim, z funkcją pierwszej damy, która z założenia ma być apolityczna i próbować scalać różne środowiska. A dziś mamy... ciszę. 

Nic więc dziwnego, że znaczna część Polaków jest przeciwna określaniu wynagrodzenia dla tej pierwszej damy. Niestety przekłada się to na wszystkie pierwsze damy. Być może kwestia powróci przy  kolejnej żonie (lub mężu), która będzie towarzyszyła głowie państwa. Oby udało im się zebrać wówczas więcej argumentów, że należałoby płacić towarzyszowi jednej z najważniejszych osób w kraju.

Źródło:

Redaktor działu newsroom w portalu Bankier.pl. Absolwentka historii, którą studiowała dłużej niż statystyczny student, ale za to przeszła przez kilka uniwersytetów, w tym uczelnię w Edynburgu. Swoje życie zawodowe rozpoczęła dziesięć lat temu z portalem Bankier.pl. Później współpracowała z licznymi redakcjami, pisząc dla "Gazety Wrocławskiej", nagrywając dla Polskiego Radia i - ku zgorszeniu niektórych - kreując rzeczywistość w "Fakcie". Na pewno nie napisze nic o WIG20, a jeśli już to tylko w kontekście plotek, pogłosek czy domysłów. Dla czytelników siedzi nocami, oglądając seriale, podliczając gaże, czytając książki, śledząc nietypowe aukcje czy podróżując palcem po mapie. Nienawidzi wyrazu “dedykowany”, przeciw któremu prowadzi osobistą krucjatę w internecie.

Tematy
Otwórz konto w mBanku i zgarnij do 300 zł

Otwórz konto w mBanku i zgarnij do 300 zł

Powiązane: Popkultura i pieniądze

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki