W ubiegłym tygodniu Trybunał Konstytucyjny uznał za niezgodne z konstytucją przepisy regulujące działanie Bankowego Tytułu Egzekucyjnego. Banki już poszukują następcy dla niesławnego BTE. Zapewne jego miejsce zajmie weksel in blanco oraz oświadczenie notarialne o poddaniu się egzekucji.


Weksle in blanco stosowane są jako zabezpieczenie różnego rodzaju zobowiązań, nie tylko kredytowych. Zaciągający pożyczki gotówkowe w bankach, korzystający z kart kredytowych i limitów mieli z nimi do tej pory dość rzadko do czynienia. Chętniej po tę formę gwarancji sięgały firmy pozabankowe, które nie mogły korzystać z uproszczonego sposobu dochodzenia należności - przywilej wydawania BTE miały tylko banki.
ZBP: Oświadczenie notarialne zamiast BTE
Wyeliminowanie BTE z obrotu oznacza, że banki wrócą do weksli jako względnie taniego i skutecznego instrumentu. W przypadku większych zobowiązań, np. kredytów hipotecznych, to narzędzie może jednak okazać się niewystarczające. Tutaj naturalnym kandydatem staje się akt notarialny, w którym dłużnik poddaje się egzekucji, przewidziany przepisami art. 777 kodeksu postępowania cywilnego.
Dobre czasy dla notariuszy
Oświadczenie, które prawdopodobnie zastąpi BTE ma stosunkowo prostą konstrukcję. Dłużnik deklaruje w nim, że poddaje się egzekucji i bierze na siebie obowiązek zapłacenia określonej sumy pieniężnej (oznaczonej wprost lub za pomocą klauzuli waloryzacyjnej). W takim akcie wskazany musi zostać również termin, do którego wierzyciel może wystąpić o nadanie klauzuli wykonalności oraz warunek, który powoduje konieczność wykonania świadczenia.
Powstanie takiego dokumentu będzie jednak pociągać za sobą koszty. Konieczna jest obecność notariusza, który pobierze opłatę. Opłata obciąży kredytobiorców, a jej maksymalna wysokość zależna jest od wartości przedmiotu. Przykładowo dla kredytu na kwotę 400 tys. limit, górny limit taksy notarialnej wynosi 2370 zł.
ZBP chce obniżenia taksy
W liście do Ministra Sprawiedliwości Związek Banków Polskich proponuje, aby wprowadzić jednolitą maksymalną stawkę taksy notarialnej za sporządzenie aktu, w którym dłużnik poddaje się egzekucji. ZBP argumentuje, że sporządzanie takich dokumentów "przybierze charakter zrutynizowany, innymi słowy niewymagający znacznych nakładów pracy po stronie notariuszy".
Inicjatywie ZBP zdecydowanie warto przyklasnąć, chociaż na usta ciśnie się pytanie, czy nie można obyć się bez następcy dla BTE. Odpowiedzią jest słowo-klucz: ryzyko. Bankowcy przytaczają w swoim liście uzasadnienie wcześniejszego wyroku autorstwa Trybunału Konstytucyjnego. Czytamy tam, iż "w istniejącej sytuacji nie można tracić z pola widzenia nadal niskiej efektywności postępowań sądowych. Czynnik ten sprawia, () iż konsekwencją eliminacji BTE byłoby powszechne korzystanie przez banki z instrumentu przewidzianego w art. 777 kpc (), a także poszukiwanie dodatkowych form zabezpieczenia wierzytelności stwarzających większą pewność zaspokojenia i mniejsze ryzyko dla instytucji finansowej."
W ten sposób bankowcy wskazują na winowajcę - kiepską skuteczność sądowej machiny. Trudno oczekiwać, że kredytodawcy zrezygnują z możliwości uproszczonego odzyskiwania należności, jeśli takie instrumenty podsuwa im prawo. W miejsce BTE wejdzie inna konstrukcja, a klienci nie mają tu zbyt wiele do powiedzenia. Dla przyszłych kredytobiorców oznaczać to będzie jeszcze jeden dokument do podpisania i dodatkowe koszty.
























































