Wyniki wyborów samorządowych nie są zaskoczeniem. Prawo i Sprawiedliwość wygrało w wynikach sondażowych i jest to wyraźny sygnał dla koalicji PO-PSL, że sytuacja na scenie politycznej ulega zmianom. Niemniej rozmiar porażki koalicji nie jest tak wielki, jakby sobie tego życzyły partie opozycyjne.Wybory samorządowe często są bagatelizowane przez Polaków i traktowane jako te o mniejszym znaczeniu. Nic bardziej mylnego – to, kto rządzi w gminach i powiatach ma olbrzymie znaczenie dla realizacji celów centralnych. Samorządy mają w sumie ok. 30 mld zł w budżetach (włączając w to środki unijne).


To, jak dysponują tymi środkami, w bezpośredni sposób wpływa na jakość życia Polaków. Wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast to swego rodzaju menedżerowie, których zadaniem jest nie tylko zarządzanie administracją w regionie, ale przede wszystkim tworzenie środowiska dla rozwoju przedsiębiorczości, a co za tym idzie – miejsc pracy, wyższych pensji i bezpieczeństwa ekonomicznego mieszkańców.
Polacy chcą reform
Wyniki wyborów samorządowych 2014 pokazują, że nie wszędzie Polacy są zadowoleni z jakości zarządzania. Chociaż koalicja PO-PSL w sumie zdobyła ponad 44% głosów, to ze względu na specyfikę podziału sceny politycznej w samorządach nie wszędzie uda im się utrzymać władzę (bardzo często w regionach dochodzi do egzotycznych sojuszy). Dla Prawa i Sprawiedliwości to sygnał, że w przyszłym roku może iść po więcej, a dla Platformy Obywatelskiej, że czas na radykalne zmiany w sposobie zarządzania poszczególnymi regionami.Obecnie PO stawia na doświadczenie już rządzących – w mojej opinii powinna stawiać na kompetencje, przyzwoitość i wizję. Sukces budowany tylko i wyłącznie na efektywnym (lub nie) rozdziale środków UE to za mało. Niemniej, bez reformatorskiego wsparcia ze strony władzy centralnej, nawet najlepszy menedżer nie będzie w stanie ożywić gospodarczo swojego regionu. Partia rządząca płaci właśnie za brak tych reform.
Nie będzie też zaskoczeniem stwierdzenie, że kadry w regionie mają wiele za uszami i ciągłe zamiatanie pod dywan mniejszych lub większych afer (obyczajowych i legislacyjnych) ma olbrzymi wpływ na niezadowolenie społeczne. Czyszczenie szeregów i nowe rozdanie to chyba oczywista konsekwencja przegranych wyborów.
PiS szybko musi przejąć władzę
Z kolei Prawo i Sprawiedliwość czeka jeszcze trudniejsze zadanie. Przejęcie władzy oznacza krótszy lub dłuższy paraliż administracyjny. Miejmy nadzieję, że nowi przedstawiciele władzy podejdą do tematu profesjonalnie i bez zbędnej zwłoki zaczną obiecane wyborcom reformy.
Ryszard Czarnecki: PIS może rządzić samodzielnie!
Porażka SLD i sukces PSL-u
Wielka porażka SLD w regionach to dowód na to, że ta partia zwyczajnie nie ma kadr, które są w stanie powalczyć o cokolwiek. O ile na szczeblu centralnym zdarzają się znane nazwiska, o tyle w samorządach większość jest po prostu „spalona”. Doskonały wynik PSL-u świadczy o tym, że elektorat ludowców skonsolidował się – są regiony w Polsce, gdzie po prostu nie głosuje się inaczej.
Zaletą tej partii jest wybitna bliskość polityków do wyborców, którym oferują realną pomoc (czasami budząca wątpliwości etyczne i demokratyczne). Z punktu widzenia gospodarki to wiadomość o przeciętnym znaczeniu – PSL pomimo tego, że na szczeblu centralnym przedstawia się jako partia deregulacyjna, to w samorządach przedstawia czysto regulacyjny charakter.
Z sondażu IPSOS wynika, że PiS zdobył 31,5 proc., PO - 27,3 proc., PSL - 17 proc., a SLD Lewica Razem - 8,8 proc. PO i PiS wygrały w po ośmiu województwach. Druga tura wyborów prezydenckich w miastach odbędzie się m.in. w Warszawie, Krakowie, Katowicach, Poznaniu, Gdańsku i Wrocławiu. PiS zwyciężyło w województwach: podlaskim, lubelskim, mazowieckim, łódzkim, świętokrzyskim, podkarpackim, małopolskim i śląskim.
Łukasz Piechowiak




























































