REKLAMA

"Wielka woda" zaleje Netfliksa już w październiku

2022-10-03 16:00
publikacja
2022-10-03 16:00

"W obliczu strachu znajdź w sobie siłę" - tak trailer najnowszej produkcji Netfliksa zachęca do obejrzenia serialu "Wielka woda", który przenosi nas do czasu powodzi tysiąclecia z 1997 roku, kiedy to Wrocław walczył o utrzymanie się na powierzchni. 

Główną bohaterką jest Jaśmina Tremer (w tej roli Agnieszka Żulewska), hydrolożka, która podejmuje się wyzwania obrony miasta przed powodzią. Jaśmina to silna kobieta walcząca ze swoimi słabościami i trudną przeszłością. (Netflix)

Lato 1997 roku. "Jenny" Edyty Bartosiewicz na listach przebojów, wszechobecne Fiaty 126P i Aleksander Kwaśniewski w Pałacu Prezydenckim. Znad Odry i jej dopływów docierają coraz bardziej niepokojące informacje. Nic dziwnego, że władze Wrocławia wzywają na pomoc hydrolożkę Jaśminę Trenmer (Agnieszka Żulewska), aby ratować miasto (i jak to w takich przypadkach bywa, nie za bardzo chcą się dostosowywać do jej rad - podobnie jak w filmie "Nie patrz w górę"). Do Kęt, a więc miejscowości położonej w sąsiedztwie stolicy Dolnego Śląska, wraca Andrzej Rębach (Ireneusz Czop). Pierwotnie myślał, że będzie się jedynie opiekował chorującym ojcem, a w praktyce pod jego skrzydła trafia cała wieś, kiedy to zaczyna walkę o to, by saperzy nie wysadzili wałów przeciwpowodziowych. Był bowiem pomysł, by "poświęcić" miasteczka, by ratować miasto z jego szpitalami, muzeami i zoo. 

Tak zaczyna się sześcioodcinkowy dramat katastroficzny, który swoją premierę będzie miał w czwartek, 6 października. W obsadzie znajdziemy takie nazwiska jak: Tomasz Schuchardt, Anna Dymna, Jerzy Trela czy Tomasz Kot. Za muzykę odpowiada Jan Komar. 

Jakub Marczak (w tej roli Tomasz Schuchardt, pierwszy po lewej) to ambitny urzędnik samotnie wychowujący nastoletnią córkę Klarę (w tej roli Blanka Kot). To on sprowadza Tremer do Wrocławia. (Netflix)

Pomysłodawczyni i producentka "Wielkiej Wody" Anna Kępińska oraz reżyserowie: Jan Holoubek i Bartłomiej Ignaciuk zaznaczają, że przeprowadzili setki rozmów z powodzianami i świadkami, co pozwoliło im odtworzyć tamten "przedziwny" czas. 

- Nie opowiemy dziejów wszystkich uczestników tych wydarzeń, to niemożliwe - zaznacza Anna Kępińska. - Zależało nam na powrocie do tamtego nastroju i emocji, ale jednak w gruncie rzeczy stworzeniu uniwersalnej historii o podejmowaniu trudnych decyzji, konflikcie pokoleń, jednostki z większością, wsi z miastem. O tym, że trzeba się zmierzyć ze swoimi "niezałatwionymi sprawami", nie da się od tego uciec. Ale też o niezwykłym pospolitym ruszeniu, chęci pomocy, solidarności i potrzebie działania. To było wyjątkowe. Z dnia na dzień zwykłą codzienność zastąpiła walka z żywiołem, a z tłumu wyłonili się zaufani liderzy. Powódź jest dla nas tylko tłem tej opowieści i katalizatorem zdarzeń - dodaje.

Andrzej Rębacz (w tej roli Ireneusz Czop) wraca w rodzinne strony, aby zaopiekować się chorym ojcem (w tej roli Jerzy Trela). (Netflix)

Nie jest to pierwszy raz, gdy Netflix sięga po tamtejszą powódź. Zrobił to już w serialu "Rojst 97", z kolei jeśli chodzi o budowanie napięcia i rozmach serial "Wielką wodę" porównać do "Czarnobyla". Zaczyna się niewinnie - od gdzieniegdzie pojawiających się przecieków (dosłownie i w przenośni) o zbliżającym się kataklizmie, który, przypomnijmy, w końcu zaleje 40 proc. Wrocławia. Na szczęście twórcy nie starali się stworzyć na ekranie kalendarium powodzi, a bardziej na jej kamieniach milowych w historii miasta. Już teraz słynne są bowiem ujęcia zalanego Przedmieścia Oławskiego, Kozanowa i podmytego Ostrowa Tumskiego, bohaterskiej obrony zoo czy zbiorów biblioteki Ossolineum.

Jednym z głównych bohaterów serialu była także... woda. Bo jak pokazać, że wlewa się ona do mieszkania na pierwszym piętrze przez okna, zalewa przejścia podziemne czy kostnice. Scenografowie mieli pole do popisu, gdyż budowali makiety z dykty, które topiono. Niekiedy aktorzy brodzili po pas, co pozwoliło im lepiej wczuć się w grozę chwili. Efekt jest tak imponujący, że nie przeszkadza nawet tło dorobione przez grafika komputerowego. Co więcej, montażyści wykorzystali także archiwalne zajęcia.  

Słowem "Wielka woda" udała się Netfliksowi.

Łącznie na polskie produkcje platforma wydała w latach 2020- 2021 490 mln zł. Dzięki pracy przy tytułach własnych zatrudnienie znalazło 2,6 tys. osob. 

Netflix zmaga się z dopływem subskrybentów. Zdaniem ekspertów ewoluuje z firmy z cudownej piątki Big Techu w "nudne" medialne przedsiębiorstwo. Jeszcze w tym roku ma się pojawić tańszy abonament, tylko z reklamami. Mają się one pojawiać wyłącznie przy oryginalnych produkcjach Netflixa. Z nieoficjalnych informacji wynika, że średnio ma przypadać do 4 minut reklam na godzinę oglądania. Taki abonament będzie kosztował od 7 do 9 dolarów, czyli będzie tańszy o połowę od najpopularniejszego abonamentu w USA, którego cena wynosi 15,49 dolarów. W Polsce odpowiednikiem tego pakietu jest wersja Standard, która umożliwia oglądanie treści serwisu w jakości HD na maksymalnie dwóch urządzeniach i kosztuje 43 zł. 

Wersja Premium, która daje możliwość oglądania filmów i seriali w jakości Ultra HD i do czterech urządzeń naraz, w Stanach kosztuje 19,99 dolarów, natomiast w Polsce 60 zł. Podobnie jest z pakietem Basic, który najprawdopodobniej zostanie zastąpiony abonamentem z reklamami - w USA 9,99 dolarów, natomiast na naszym rynku kosztuje on 29 zł.

aw

Tematy
Zrealizuj plany dzięki Pożyczce Internetowej. RRSO: 9,04%

Zrealizuj plany dzięki Pożyczce Internetowej. RRSO: 9,04%

Komentarze (7)

dodaj komentarz
eunuchy_z_ue
****ć tęczowe łajno
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
wizytator
Czyli Basic będzie z reklamami za 40zł, bo przecież nie taniej niż w Stanach. Myślę że zyskaja nowych klientów chcących zobaczyć te reklamy. Bua ha ha!
dreustachy
Będzie o rządach SLD i słowach Cimoszki, że trzeba było się ubezpieczać?
300_pala
A to coś nienormalnego że trzeba się ubezpieczyć ?
luxferre odpowiada 300_pala
W zasadzie to w ogóle nie trzeba. Problem jest taki, że nieubezpieczone komuchy chcą, aby za ich straty płacili inni.
Tu w sumie nie ma o czym dyskutować - ubezpieczyłeś się - walcz o odszkodowanie. Nie? To wara od pieniędzy podatnika. Koniec tematu.

Powiązane: Popkultura i pieniądze

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki