Europa pozostaje ważnym partnerem dla USA, ale również widać pewien dystans do samej Europy - mówi PAP gen. Roman Polko o Strategii Bezpieczeństwa USA. Jak dodał, dla Polski powinien wynikać wniosek, że w ramach UE powinniśmy podnieść udział w światowym PKB, bo wtedy będziemy dla USA ważniejszym partnerem.


W piątek opublikowana została nowa Strategia Bezpieczeństwa Narodowego Stanów Zjednoczonych, która wyznacza priorytety polityki zagranicznej i bezpieczeństwa USA. Podkreślono w niej:
- „przywrócenie warunków stabilności w Europie i stabilności strategicznej (w relacjach) z Rosją”,
- wzięcie przez państwa europejskie głównej odpowiedzialności za własną obronę,
- „brak dominacji jakiegokolwiek wrogiego mocarstwa”, „poprawę” obecnego kursu politycznego kontynentu,
- „zakończenie postrzegania NATO jako stale rozszerzającego się sojuszu”.
Tego samego dnia Biuro Bezpieczeństwa Narodowego opublikowało opracowaną przez analityków Biura syntetyczną notatkę poświęconą nowej Strategii. W wskazano w niej, że amerykański dokument zapowiada „fundamentalną przebudowę podejścia Stanów Zjednoczonych do świata”. BBN podkreśliło, że USA zredefiniowały swój interes narodowy, przesuwając „akcent z globalnego zaangażowania na ochronę suwerenności, odbudowę siły wewnętrznej i koncentrację na rywalizacji mocarstw – przede wszystkim z Chinami”. Według analityków Biura, Strategia ma daleko idące konsekwencje dla Europy i Polski. Jak skonkludowano, dokument m.in. zwiększa strategiczne znaczenie części Europy, w której znajduje się Polska, „otwiera przed Polską nowe szanse, ale i wymusza większą samodzielność obronną”.
Polska jest częścią Europy, a Polska sama bez Europy nie jest w stanie zapewnić, czy gwarantować bezpieczeństwa. Po to zintegrowaliśmy się zarówno w Unii Europejskiej i dążymy do tego, żeby integrować swoje wysiłki w ramach europejskich członów Sojuszu NATO, państw bałtyckich, skandynawskich, Rumunii. One najbardziej są dotkliwe na rosyjską agresję - powiedział PAP b. dwódca GROM gen. Roman Polko.
Według generała, dla Polski powinien wynikać wniosek że „w ramach Unii Europejskiej powinniśmy podnieść swój udział w światowym PKB, bo wtedy będziemy dla Stanów Zjednoczonych ważniejszym i poważniejszym partnerem”. - Sami nie zdołamy tego zrobić. Musimy robić to wspólnie, bo wtedy jesteśmy skuteczniejsi w działaniu - dodał.
- Niestety co jest niebezpieczne w tym dokumencie i znajduję odzwierciedlenie, że coraz częściej pada sformułowanie - mówi to nawet szef NATO Mark Rutte - „NATO i Stany Zjednoczone”. Warto pamiętać, że Stany Zjednoczone są jednym z najważniejszych członków Sojuszu i ta integracja w relacjach transatlantyckich powinna być wzmacniana - zauważył. - Ten dokument wyraźnie pokazuje dystansowanie się od tego, co było głównym założeniem tego sojuszu - dodał.
Na pytanie czy Europa jest w stanie wziąć odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo, generał powiedział, że „Europa potrzebuje od 5 do 10 lat, żeby potencjał odstraszający był wystarczający”. - Za 5 lat, kiedy Europa zrealizuje swoje plany, nie będzie dyskusji o tym, czy warto testować spójność sojuszu NATO, ponieważ lukę po Stanach Zjednoczonych Europa zdoła skutecznie zabezpieczyć - zaznaczył.
- Mimo wszystkich różnych przytyków do Europy wyraźnie jest wskazane, że Stany Zjednoczone w dalszym ciągu uznają relacje z Europą za istotne dla rozwoju gospodarczego i dla budowania bezpiecznego ładu, czy porządku, bezpieczeństwa. Wyraźnie jest też zaakcentowane w tej strategii, że bezpieczna Europa jest gwarantem bezpieczeństwa obecnego świata - podsumował generał.
Strategia Bezpieczeństwa Narodowego USA, której przygotowanie jest nakazane przez Kongres, to pierwszy z trzech oczekiwanych dokumentów mających wyznaczać kierunki polityki USA. Kolejnymi mają być Narodowa Strategia Obronności (National Defense Strategy) przygotowywana przez Pentagon oraz Global Posture Review, czyli rewizja rozmieszczenia sił USA na świecie. Ich końcowym efektem mogą być zmiany w rozmieszczeniu wojsk USA, w tym w Europie, gdzie spodziewana jest redukcja sił. Według obietnic prezydenta Donalda Trumpa ma to jednak nie dotyczyć Polski.
„Der Spiegel” o nowej strategii USA: apokaliptyczna i niemal karykaturalna wizja Europy
W artykule o amerykańskiej strategii bezpieczeństwa narodowego „Spiegel” pisze, że prezydent USA Donald Trump widzi Europę „na skraju upadku” i „daje do zrozumienia na jakie siły będzie w niej stawiał”. W ocenie tygodnika w poświęconej Europie części dokumentu „nakreślono apokaliptyczny, niemal karykaturalny obraz Starego Kontynentu”.
Niemiecki tygodnik odnotowuje, że prócz „gospodarczego upadku” administracja USA uznaje, że Europie grozi „realne i coraz wyraźniejsze zagrożenie cywilizacyjnego zaniku”. Do głównych problemów należą - zdaniem Amerykanów - działania Unii Europejskiej, która to ma ograniczać „wolność polityczną” - dodaje „Spiegel”.
W wizji administracji Trumpa w Europie można obserwować nawet „cenzurę i prześladowania przeciwników politycznych” - pisze „Der Spiegel”. I z przekąsem stwierdza: „w Berlinie, Rzymie czy Paryżu, ale nie Moskwie”.
Do głównych priorytetów polityki USA ma należeć „opór wobec obecnego kursu w państwach europejskich” - zauważa tygodnik. „Czy Trump ma na myśli bezpośrednią ingerencję swojego rządu w politykę poszczególnych krajów europejskich? A jeśli tak, to jak ma to wyglądać?” - pyta.
„Ton dokumentu mocno przypomina wystąpienie wiceprezydenta USA J.D. Vance’a na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa w lutym. Podczas gdy świat, a zwłaszcza Europa, oczekiwał wówczas jasnego stanowiska USA wobec globalnych konfliktów, od Ukrainy po Bliski Wschód, Vance wykorzystał monachijską scenę do kulturowo-politycznej tyrady. Niedługo wcześniej w wywiadzie dla »Wall Street Journal« wezwał niemieckie partie do współpracy z AfD” - przypomina tygodnik.
„Spiegel” ocenia, że „jedyną dobrą wiadomością dla Europejczyków może być fakt, że Trump uznaje ich tylko za trzeci priorytet”. Rozdział o Europie oznaczony jest literą C, podczas gdy A i B dotyczą odpowiednio zachodniej półkuli oraz Azji. To właśnie tam amerykańskie interesy „mają być najintensywniej bronione”.
Stąd częste odniesienia w dokumencie do powtrzymania nieuregulowanej migracji, zwalczania karteli narkotykowych oraz doktryny Monroe - zasady z XIX wieku, zgodnie z którą zachodnia półkula jest strefą wpływów USA i należy odpierać tam ingerencję innych mocarstw. W przypadku Azji administracja Trumpa „powtarza swoją stałą tezę, że wiele lat handlu z Chinami przyniosło korzyści głównie Pekinowi”. „Subsydia państwowe” oraz „kradzież własności intelektualnej” to - według Waszyngtonu - problemy, którym należy stawić czoła.
„Ostrożnie pozytywnie dokument może zostać przyjęty na Tajwanie. Wyspa, którą Chińska Republika Ludowa uważa za swoje terytorium i grozi inwazją, zostaje w dokumencie uznana za obszar o znaczeniu strategicznym. Zapobieżenie konfliktowi o Tajwan stanowi dla USA priorytet” - czytamy w „Spieglu”.
Minister spraw zagranicznych Niemiec Johann Wadephul, odnosząc się do nowej amerykańskiej strategii bezpieczeństwa, powiedział w piątek, że USA „są i pozostaną najważniejszym sojusznikiem” RFN w NATO. Jednocześnie podkreślił, że Niemcy nie potrzebują „żadnych zewnętrznych porad” w kwestii wolności słowa czy „organizacji wolnego społeczeństwa”.
Ekspert Atlantic Council: W nowej strategii USA brak silnego stanowiska wobec Rosji
W nowej strategii bezpieczeństwa USA brakuje silnego stanowiska w sprawie odstraszania Rosji, co utrudni osiągnięcie stabilności w Europie, biorąc pod uwagę obecne władze w Moskwie – ocenił w rozmowie z PAP analityk think tanku Atlantic Council Andrew D'Anieri.
– Strategia bezpieczeństwa narodowego podkreśla, że Europa i Rosja muszą rozwiązać dzielące je różnice, by osiągnąć stabilność w Europie. To może być prawda w długim okresie, ale stabilność będzie ciężko osiągnąć przy obecnym, morderczym, ekspansjonistycznym reżimie, który wciąż jest w Moskwie – ocenił ekspert.
Jego zdaniem będzie to nawet trudniejsze bez silnej pozycji odstraszającej USA, a takiej w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego brakuje.
D'Anieri zwrócił uwagę na doniesienia, że administracja prezydenta USA Donalda Trumpa chce, by Europa przejęła większość konwencjonalnych zdolności obronnych NATO do 2027 roku. Według agencji Reutera urzędnicy Pentagonu poinformowali o tym dyplomatów w Waszyngtonie.
– Doniesienia, że USA dążą do zmniejszenia swojej roli w NATO, nie ukazują „pokoju poprzez siłę”, ale raczej zdradzają brak zainteresowania i naiwność – ocenił analityk Atlantic Council.
W opublikowanej w piątek strategii bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych napisano, że priorytetem w polityce USA wobec Europy powinien być m.in. powrót do stabilności strategicznej w relacjach z Rosją, umożliwienie Europie wzięcia odpowiedzialności za własną obronę i zapobieganie dalszemu rozszerzaniu NATO.
Dokument mówi o zerwaniu z dotychczasową polityką zagraniczną w wielu podstawowych aspektach i zmienia główny nacisk polityki zagranicznej z rywalizacji z Chinami na bezpieczeństwo wewnętrzne oraz wyznaczenie zachodniej półkuli jako amerykańskiej strefy wpływów.
has/ par/


























































