Stanisław Świniarski z Charłupi Małej koło Sieradza przygotował już kombajn do wyjazdu w pole. W maszynie wszystko musi grać jak w szwajcarskim zegarku, bo rolnik już jutro chce zaczynać żniwa. Świniarski liczy, że w trzy tygodnie upora się z koszeniem. Ma do skoszenia ponad 30 hektarów obsianych pszenicą i jęczmieniem.
Szybsze żniwa nie oznaczają gorszych zbiorów. Przeciwnie. Według prognoz Agencji Rynku Rolnego, produkcja zbóż w tym roku wyniesie od 27,5 do 28,5 mln ton. Będzie o 26 - 30 proc. wyższa niż w 2006 roku, ale z kolei od 4 do 7 procent niższa niż w rekordowym 2004 roku (29,6 mln ton).
Tadeusz Patelas z Charchowa Pańskiego w gminie Zadzim spodziewa się zebrać w tym roku około siedmiu ton pszenicy z hektara. W ubiegłym zebrał o dwie tony mniej. Z żytem powinno być jeszcze lepiej. Rolnik liczy, że uzyska przynajmniej pięć ton. Cieszy się, bo rok temu zebrał tylko dwie tony.
Rolnicy już zapowiadają, że nie od razu oddadzą zboże do skupu. Ci, którzy mają je gdzie zmagazynować, będą czekać, aż ceny pójdą w górę.
- Mimo dobrych prognoz tegorocznych zbiorów, na rynku wciąż jest mało zboża. Rośnie jego spożycie. Zarówno w przetwórstwie spożywczym, jak i w hodowli trzody chlewnej - mówi Nina Mirgos-Kilanowska, rzecznik Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.
Potwierdzają to młynarze. Grzegorz Kopacki, właściciel młyna w Proboszczowicach koło Warty, mówi: - W zeszłym sezonie za tonę pszenicę płaciłem rolnikom 400 złotych. W tym roku będzie co najmniej o sto złotych więcej więcej. Jestem też niemal pewien, że im bliżej końca roku, tym będzie drożej. Ci plantatorzy, którzy mają gdzie magazynować zboże, nie przyjadą od razu do skupu. Będą czekać aż cena pójdzie w górę - prognozuje.
Janusz Markiewicz z młyna w Zduńskiej Woli także nie ma wątpliwości, że rolnicy zarobią więcej. Nie chce prognozować o ile, bo rynek zbóż jest niepewny. Zaznacza, że nawet najlepsze prognozy na zbiory może zniweczyć załamanie pogody.
Podwyżki cen zboża w skupie oznaczają też podwyżki cen pieczywa jesienią. Potwierdza to Andrzej Budzisz, prezes zarządu Elewatora Sieradz w Męckiej Woli.
A o ile zdrożeje chleb?
- Teraz bochenek kosztuje 1,70 złotego. Podwyżka nie aż tak wielka. Nie można szaleć, sądzę, że będzie to 10 góra 20 groszy - uspokaja Wacław Michalak, właściciel piekarni z Widawy.
Wtóruje mu Czesław Stefański, pełnomocnik właściciela piekarni ze Zduńskiej Woli. - Pieczywo zdrożeje o kilkanaście procent z uwagi na podwyżki cen gazu i energii.
Dziennik Łódzki
Dariusz Piekarczyk
































































