Zryw byków w końcówce piątkowej sesji był kontynuowany w poniedziałek. Nowojorskie indeksy zyskiwały po 2%, podnosząc się po najcięższych spadkach od dwóch lat. Lecz wciąż problemem pozostają wysokie wyceny akcji w otoczeniu rosnących stóp procentowych.


Bilans dnia przemawia na korzyść giełdowych byków. Jednakże w samej końcówce sesji indeksy zawróciły "na południe", oddając część zysków.
Ostatecznie Dow Jones zyskał ponad 400 punktów, kończąc dzień zwyżką o 1,70%. Ale jeszcze kilkadziesiąt minut przed końcem sesji DJIA rósł o ponad 2%. S&P500 poszedł w górę o 1,39%, zaś Nasdaq zyskał 1,56%.
Czy pod względem fundamentów cokolwiek zmieniło się względem czwartku (gdy DJI spadł o ponad 4%)? W mojej ocenie absolutnie nic. Tym bardziej, że podczas poniedziałkowej sesji rentowność amerykańskich obligacji 10-letnich nieznacznie poprawiła 4-letnie maksimum, sięgając prawie 2,90%.
Przeczytaj także
Inwestorzy zdają się też ignorować fakt, że mamy obecnie do czynienia z drugą najdłuższą po II wojnie światowej hossą na amerykańskim rynku akcji. Rzecz jasna obecny rynek byka może się okazać najdłuższym w powojennej historii. Ale jaka jest szansa, że rekord z lat 90-tych zostanie istotnie poprawiony?
Krzysztof Kolany
























































