Program SAFE to prawie 200 mld zł niskooprocentowanych pożyczek, które mają zasilić polską branżę zbrojeniową i pozwolić na zwiększenie potencjału produkcyjnego i obronnego. Pieniądze te mogą mieć duże znaczenie również dla polskiego rynku pracy. Zapytaliśmy ekspertów, co dzięki przyznanym środkom może się zmienić w tym obszarze.


Środki z unijnego programu SAFE (Support to mitigate Unemployment Risks in an Emergency) w wysokości blisko 200 mld zł niewątpliwie mogą mieć duże znaczenie nie tylko dla zwiększenia polskiego bezpieczeństwa, ale także dla gospodarki, a co za tym idzie również dla rynku pracy.
Szansa na rozwój nie tylko przemysłu obronnego
Zdaniem Magdy Dąbrowskiej, prezeski Grupy Progres program SAFE będzie silnym impulsem wzrostowym dla całego ekosystemu przemysłu obronnego w Polsce.
– Już dziś w krajach Unii Europejskiej przemysł obronny daje bezpośrednie zatrudnienie ponad milionowi osób, a kolejne kilka milionów miejsc pracy funkcjonuje w otoczeniu tego sektora m.in. w firmach współpracujących i dostarczających komponenty czy usługi – mówi Bankier.pl Magda Dąbrowska. – W Polsce mówimy o dziesiątkach tysięcy pracowników zatrudnionych bezpośrednio w branży, czyli około 50 tys. osób. Ta liczba wzrasta nawet dwukrotnie, gdy weźmiemy pod uwagę również pracujących w łańcuchu dostaw i sektorach powiązanych ze zbrojeniówką. To środowisko obejmuje bardzo szerokie spektrum zawodów – od inżynierów i techników, przez kierowników projektów i specjalistów ds. logistyki, po ekspertów cyberbezpieczeństwa czy finansów.
Wzrośnie zapotrzebowanie nie tylko na topowych specjalistów
Jej zdaniem, branże takie jak IT, elektronika przemysłowa czy automatyka staną się naturalnym zapleczem dla projektów obronnych.
– W praktyce będzie to oznaczało wyraźny wzrost konkurencji o specjalistów technicznych, zwłaszcza tych z doświadczeniem w projektach zaawansowanych technologicznie. Co istotne, zapotrzebowanie nie będzie dotyczyć wyłącznie stanowisk wysokospecjalistycznych. Wzrośnie także popyt na techników, operatorów produkcji, kontrolerów jakości oraz specjalistów ds. planowania i zarządzania projektami. Możemy więc spodziewać się szerokiego, wielopoziomowego wzrostu zatrudnienia – twierdzi prezeska Grupy Progres. – Dodatkowo projekty realizowane w ramach SAFE będą wieloletnie, co oznacza relatywnie stabilne zatrudnienie, a nie krótkotrwałe wzrosty rekrutacyjne. Z perspektywy HR to istotny czynnik – firmy będą inwestować w długofalowe budowanie kompetencji, programy szkoleniowe i rozwój talentów, a nie wyłącznie w szybkie uzupełnianie braków kadrowych.
Skorzysta nie tylko zbrojeniówka
Również według Mirosława Białobrzewskiego, prezesa Golden Serwis, skala finansowania w ramach programu SAFE pozwala przypuszczać, że będzie on istotnym impulsem rozwojowym dla polskiego rynku pracy.
– W pierwszej kolejności spodziewamy się wyraźnego wzrostu popytu na pracowników w samym sektorze przemysłu obronnego, co przełoży się na konieczność intensywnej rekrutacji zarówno na stanowiska produkcyjne, jak i wysokospecjalistyczne stanowiska inżynieryjne – mówi Bankier.pl Mirosław Białobrzewski. – Silny wpływ mogą również odczuć branże pokrewne. Nowe etaty mogą powstać zarówno w dużych przedsiębiorstwach zbrojeniowych produkujących sprzęt wojskowy, jak i w mniejszych firmach technologicznych będących podwykonawcami w łańcuchach dostaw. Skorzystają także firmy zajmujące się integracją systemów, utrzymaniem sprzętu wojskowego oraz obsługą logistyczną dużych kontraktów obronnych.
Konkretny impuls dla rynku pracy
Podobnie Krzysztof Inglot, ekspert rynku pracy z Personnel Service uważa, że program SAFE to nie tylko parasol bezpieczeństwa, ale bardzo konkretny impuls popytowy dla rynku pracy, szczególnie w przemyśle obronnym i całym łańcuchu dostaw.
– Jeśli wchodzą duże pieniądze na zakupy i produkcję, to rośnie zapotrzebowanie nie tylko na inżynierów zbrojeniówki, ale też na elektronikę, automatykę, IT, cyberbezpieczeństwo, logistykę, kontrolę jakości, spawaczy, operatorów CNC czy specjalistów od utrzymania ruchu – mówi Bankier.pl Krzysztof Inglot. – Wraz z uruchamianiem projektów realnie może przybywać miejsc pracy. Część z nich powstanie bezpośrednio u producentów sprzętu i amunicji, a bardzo duża część u poddostawców: firm od komponentów, oprogramowania, łączności, transportu, magazynowania, serwisu, testów i certyfikacji. Najwięcej nowych rekrutacji spodziewałbym się w firmach z sektora obronnego i okołozbrojeniowego oraz w tych, które już dziś obsługują przemysł ciężki i zaawansowaną produkcję, bo one najszybciej włączą się w nowe kontrakty.
Ryzyko przesunięć kadrowych
Zdaniem Krzysztofa Inglota, jest też druga strona medalu: ryzyko przesunięć kadrowych.
– Jeżeli sektor zbrojeniowy zacznie płacić premię za kompetencje, to może podbierać ludzi z budownictwa, motoryzacji, przemysłu maszynowego, logistyki czy nawet części usług technicznych. W Polsce, przy demografii i napiętym rynku pracy, to realny scenariusz – twierdzi ekspert Personnel Service. – Dlatego kluczowe będą trzy rzeczy: szybkie programy przekwalifikowania, inwestycje w automatyzację oraz sięganie po zasoby, które mamy, jak osoby bierne zawodowo czy rekrutacje pracowników z zagranicy. SAFE może więc podnieść zatrudnienie i innowacyjność, ale jednocześnie podbić presję płacową i wyostrzyć walkę o specjalistów.
Presja płacowa i konieczność zmiany strategii
Również zdaniem Magdy Dąbrowskiej, realne jest ryzyko braków kadrowych w innych branżach w wyniku przesunięcia pracowników do sektora zbrojeniowego, szczególnie w przypadku zawodów, które już dziś zaliczają się do deficytowych – jak inżynierowie, programiści czy specjaliści automatyki.
– Jeśli sektor obronny zacznie oferować bardziej konkurencyjne wynagrodzenia i stabilność projektową, część talentów może migrować z branż takich jak motoryzacja, telekomunikacja czy IT – uważa przedstawicielka Grupy Progres. – W krótkim okresie może to pogłębić niedobory kompetencyjne w innych sektorach, zwłaszcza w regionach o silnej koncentracji przemysłu technologicznego. Jednocześnie może to wywołać presję płacową i zmusić firmy spoza obronności do rewizji strategii wynagrodzeń oraz programów retencyjnych. Z drugiej strony, w dłuższej perspektywie zwiększone inwestycje mogą również stymulować system edukacji i szkolnictwo zawodowe do dostosowania programów kształcenia, co częściowo zniweluje niedobory kompetencyjne. SAFE może więc stać się zarówno wyzwaniem, jak i impulsem modernizacyjnym dla całego rynku pracy – dodaje Magda Dąbrowska.
– W praktyce, efekt programu SAFE może "rozlać się" szerzej na cały sektor nowoczesnych technologii w Polsce, a co za tym idzie program ma potencjał, by stać się kluczowym czynnikiem kształtującym strukturę zatrudnienia w Polsce w nadchodzących latach – podsumowuje ekspert Golden Serwis.

























































