REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Uczniowie przed sądem za znieważenie prezydenta RP Andrzeja Dudy

2021-03-23 12:05
publikacja
2021-03-23 12:05
Dodaj Bankier.pl w Google

Trzech uczniów stanęło we wtorek przed Sądem Okręgowym w Kaliszu, oskarżonych o znieważenie Prezydenta RP. Do zarzutu nie przyznali się. Zgodnie przyznali, że to było nierozważne zachowanie, za co przepraszają.

Uczniowie przed sądem za znieważenie prezydenta RP Andrzeja Dudy
Uczniowie przed sądem za znieważenie prezydenta RP Andrzeja Dudy
fot. Filip Radwański / / FORUM

Prokurator Marta Talarczyk-Biela oskarżyła Makarego M., Wojciecha R. i Mikołaja S. o to, że "działając wspólnie i w porozumieniu w miejscu publicznym, okazując rażące lekceważenie porządku prawnego, znieważyli Prezydenta RP Andrzeja Dudę w ten sposób, że wykrzykiwali słowa wulgarne i uznane powszechnie za obelżywe".

Do zdarzenia doszło w czerwcu 2020 r. w Sulmierzycach w powiecie krotoszyńskim (Wielkopolskie).

Pięćdziesięcioro uczniów z różnych szkół ponadpodstawowych spotkało się na wspólnej imprezie z okazji rozpoczęcia wakacji. Podczas zabawy spożywano alkohol. W pewnym momencie oskarżeni przynieśli na miejsce imprezy baner wyborczy z wizerunkiem prezydenta Andrzeja Dudy. Okazało się, że baner zdjęli z płotu w pobliżu miejsca zabawy.

Pod adresem prezydenta zaczęli wykrzykiwać wulgarne słowa: "je... Dudę". Jeden z nich przeciął plakat nożyczkami. Ktoś inny miał wyjąć zapalniczkę i krzyknąć: "Chodźcie go spalić".

Wakacje na giełdzie

Zdarzenie uwieczniono na filmiku. Cała akcja trwała najwyżej 10 minut.

Na imprezie bawił się syn radnej z powiatu krotoszyńskiego z ramienia PiS. Rano miał opowiedzieć mamie o zdarzeniu z plakatem i o obraźliwych słowach pod adresem Prezydenta RP. "Mama wypytywała mnie o to, bo dowiedziała się od kogoś o zdarzeniu" – wyjaśnił.

Radna o sprawie poinformowała swoich kolegów z klubu PiS oraz policję. "My rozliczaliśmy się z dystrybucji tych banerów, a jeden z nich zniknął" – tłumaczyła w sądzie.

Zdaniem niektórych świadków, syn radnej nie protestował przeciwko zachowaniu oskarżonych. "Nie chciałem reagować, bo był alkohol i bałem się, że może dojść do kłótni. Bałem się, bo wiedziałem, że z tego może być afera" – zeznał syn radnej.

Mikołaj S. nie przyznał się do winy. "Nie powinienem się w taki sposób wyrażać o panu prezydencie, choć mam swoje poglądy polityczne i nie jestem za panem prezydentem. Ale to zachowanie było strasznie nierozważne z mojej strony" – powiedział.

Makary M. powiedział, że wstydzi się swojego zachowania. "Moim celem nie było urażenie głowy państwa. To co się zdarzyło, to nie była polityczna manifestacja, byliśmy w swoim gronie i tylko bawiliśmy się. Bardzo żałuję, to jest nauczka dla mnie i przepraszam za to" – powiedział.

Z kolei sprawca przecięcia plakatu Wojciech R. powiedział, że "ten gest nic nie znaczył, to był tylko taki impuls. Gdybym był trzeźwy, to na pewno bym tego nie zrobił" – powiedział w sądzie. Dodał jednak, że to zdarzenie można połączyć z jego poglądami politycznymi.

Adwokat Tomasz Kowalski powiedział w rozmowie z PAP, że "w przypadku tak młodych ludzi można zdecydowanie stwierdzić, że ich działanie było tylko głupotą, naiwną zabawą, chęcią zwrócenia na siebie uwagi, a nie chęcią obrażenia prezydenta. Tutaj nie ma odpowiedniej formy zamiaru, która jest niezbędna do przypisania zamiaru sprawstwa, czyli chęci obrażenia prezydenta" - oświadczył.

Oskarżonym grozi do 3 lat więzienia. (PAP)

Autorka: Ewa Bąkowska

bak/ robs/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (1)

dodaj komentarz
ameba1
Artykuł w dziale Rynki > Gospodarka > Wiadomości. Raczej na jakiś wykop lub 9gaga się to nadaje. Ale rozumiem, że trzeba postraszyć ludzi. A wniosek z sytuacji jest taki, że w pisowskich domach produkuje się konfitury... co na to sanepid?

Powiązane: Andrzej Duda

Ważne linki