REKLAMA

Tunezja - Gdzie piasek śpiewa

2006-04-28 15:15
publikacja
2006-04-28 15:15
Mało kto dzisiaj pamięta, że nadana Tunezji przez Rzymian nazwa Ifrikija, wymawiana później przez Arabów jako Afrikija, została przeniesiona na nazwę całego afrykańskiego kontynentu.

Fot. Paweł Przestrzelski
Tunezja szczyci się przeszło trzema tysiącami lat historii, podczas której była poddawana wpływom różnych cywilizacji. Swoje okresy świetności mieli tutaj Berberowie, Fenicjanie, Kartagińczycy, Rzymianie. Wandale, Bizantyńczycy, Arabowie, Fatymidzi, Hafsydzi, Turcy osmańscy, Francuzi. W czasie drugiej wojny światowej do Tunezji wkroczyli Niemcy, których wojska zostały przegonione przez armie amerykańską i angielską. Dopiero w 1956 roku uzyskała niepodległość. Trudno podczas krótkiego pobytu poznać i zrozumieć współczesną Tunezję, warto jednak przynajmniej odwiedzić kilka miejsc z jej dawnych czasów. Klasycznym miejscem wycieczek jest położona już na terytorium Tunisu Kartagina, założona według legendy w 814 roku p.n.e. przez królową Dydonę, przewodzącą fenickim osadnikom z Tyru. Kartagina była w IV wieku p.n.e. centrum handlowym imperium fenickiego, największym miastem i portem nad Morzem. Śródziemnym. W wyniku trzech wojen punickich ostatecznie w 146 roku p.n.e. została zniszczona przez Rzymian, a ziemię, na której stała, zaorano i posypano solą, aby nie rodziła.

25 lat później

Rzymianie zbudowali tu nowe miasto, które stało się stolicą prowincji rzymskiej Africa. Oglądane dziś ruiny to w większości pozostałości rzymskiego miasta, zniszczonego przez Arabów w 697 roku. Warto zobaczyć termy Antoninusa Piusa, ulice rzymskie z punickimi stellami, park rzymskich willi, ruiny amfiteatru, tofet (miejsce składania ofiar z ludzi) czy też fundamenty punickich domów, odkrytych na wzgórzu Byrsa.

Fot. Paweł Przestrzelski
Przebywając w Tunisie, nie sposób nie zawitać do Sidi Bou Said – malowniczego miasteczka na przedmieściach stolicy, zwanego miastem aniołów i zakochanych. Leży na wysokim brzegu, z którego rozpościera się wspaniały widok na zatokę, urwiste wybrzeże i port jachtowy. Wioskę, będącą celem pielgrzymek, odkryli w XIX wieku zamożni mieszkańcy Tunisu, arystokracja i intelektualiści. Przybywali tutaj, by schronić się przed letnim skwarem.

Sidi Bou Said, które było miejscem spotkań artystycznej awangardy lat dwudziestych XX wieku, nadal jest miastem artystów. Znajduje się tam wiele pracowni malarzy i galerii, a w siedzibie barona d’Erlangera, wielkiego znawcy muzyki arabskiej, w pałacu utrzymanym w mauretańskim stylu, mieści się Centrum Muzyki Śródziemnomorskiej. Można w nim obejrzeć kolekcje artystycznych i ludowych instrumentów i posłuchać muzyki arabskiej. Uroku miasteczku dodają małe, przytulne kawiarenki i przylegające do siebie pomalowane na biało domy, przytulone do stromych brzegów. Na białych murach, nad brukowanymi uliczkami, zwieszają się wielokolorowe bugenwille. Wyjątkowo urokliwy jest widok miasteczka z portu rybackiego, białe budynki wyglądają jak zawieszone na stromym zboczu pełnym zieleni.

Oblicza pustyni

Dla prawdziwych podróżników największą przygodą będzie wycieczka na południe Tunezji – na Saharę. To niewątpliwy paradoks: Sahara obejmuje terytorium jedenastu państw, tunezyjski obszar tej największej pustyni świata stanowi niewielką jej część, a jednak najdogodniejszy dostęp do tej krainy jest właśnie w Tunezji. Sprawiają to dobra baza turystyczna, rozwinięta sieć komunikacyjna oraz stabilna sytuacja społeczna, dzięki której nie ma zagrożenia dla przebywających tam podróżnych, mogą się tam oni czuć po prostu bezpiecznie. Na południu Tunezji można poznać wszystkie rodzaje pustyni: kamienistą (hamada), żwirową (serir), słono-błotną (szott zwaną także sebdża) oraz piaszczystą (erg). Na dość małym obszarze występuje niezwykła różnorodność scenerii, chętnie wykorzystywana przez reżyserów filmowych. Saharę najczęściej kojarzymy z karawanami wielbłądów, przemierzającymi niezmierzone morze wielkich piaszczystych wydm, ale nie należy zapominać, że erg, czyli pustynia piaszczysta, zajmuje tylko jedną dziesiątą część Sahary. Największa część pustyni jest szarą kamienisto-żwirową równiną, urozmaiconą czasami pasmami górskimi,

W cieniu palm

Fot. Michał Kochańczyk
Jedną z największych atrakcji południa Tunezji są oazy Na bezludnym obszarze pustyni wielkie wrażenie na przybyszach robią oazy, pojawiające się niespodziewanie jak fatamorgana obszary o bujnej roślinności, związane z występowaniem na nieznacznej głębokości poziomu słonych wód gruntowych, wybijaniem źródeł, a współcześnie studni artezyjskich. Już od pradawnych czasów oazy były wykorzystywane przez wędrowne plemiona oraz służyły jako schronienie i punkty etapowane dla karawan. Oaza może istnieć tylko dzięki działalności człowieka, który zbudował rozległy system nawadniania. Skomplikowana sieć kanałów i przepustów ma na celu równomierne rozprowadzenie wody do wszystkich jej zakątków. W niektórych oazach woda pochodzi nawet z ponad stu źródeł, dlatego prawidłowa gospodarka wodna wymaga ciągłej kontroli i dbałości o stan kanałów nawadniających.

Na pierwszy rzut oka oazy to rozlegle plantacje palm daktylowych, ogrodzone płotem utkanym z suchych palmowych liści. Palma daktylowa osiąga średnio do 22 metrów wysokości. Od pradawnych czasów uprawiana była przez ludy na pustynnych terenach dla cennych jadalnych owoców, zwanych daktylami. Jest rośliną dwupienną o kwiatostanach zebranych w zwisające kolby i o liściach pierzastych osiągających nawet sześć metrów długości. Pień palmy daktylowej pokryty jest resztkami opadłych liści. Palma daktylowa jest pierwszą z roślin świata, u której człowiek zastosował sztuczne zapylanie, ale rozmnaża się ona także wegetatywnie z odrośli korzeniowych. Daktylowiec miał i ma olbrzymie znaczenie dla wyżywienia miejscowej ludności, to właściwie dzięki niemu oazy na Saharze stały się możliwe do zamieszkania.

W ostatnich latach wyhodowano dużą ilość miejscowych odmian palmy daktylowej o owocu słodkim, szklistym lub mączystym – służącym ludności do sporządzania potraw mącznych, gotowanych, solonych oraz jako pasza dla zwierząt domowych. Wielbłądy i osły jedzą także twarde nasiona (pestki) daktyli, zawierające hemicelulozę, która stanowi materiał zapasowy dla kiełkującego zarodka.

Z jednego drzewa w ciągu roku można zebrać przeciętnie 50 kilogramów owoców. Tunezyjczycy bardzo sobie cenią daktyle jako środek wzmacniający męską potencję. W tradycji islamu spożycie trzech daktyli i łyżki wody o zachodzie słońca podczas ramadanu było traktowane jako zakończenie postu. Mieszkańcy oaz użytkują drewno daktylowców jako materiał budowlany oraz liście, z których wyrabia się plecionki. Sok uzyskiwany z naciętego pnia służy do sporządzania napojów.

System irygacyjny w oazie pozwala nie tylko nawodnić plantacje palm daktylowych, lecz także napoić wielbłądy i uprawiać warzywa i zboża. Widok działek z uprawami marchewki, cebuli, pomidorów czy kuskusu to w oazie normalny obrazek, w cieniu palm dojrzewają także figi, pomarańcze i granaty. Życie w oazie polega właściwie na nieustannym doglądaniu upraw i zwierząt, gdyż oprócz wielbłądów użytkowane są konie i osły oraz hodowane kozy i owce.

Douz i Nefta

Fot. Michał Kochańczyk
Aby zobaczyć prawdziwą Saharę, najlepiej pojechać do Douz. To małe miasteczko na skraju Wielkiego Ergu Wschodniego, zwane bramą Sahary, jest centrum wypadów w głąb pustyni – jeepem lub na wielbłądach. Miejscem słynnego Festiwalu Sahary odbywającego się zazwyczaj na przełomie listopada i grudnia pokazu zwyczajów, tańców i muzyki ludów Południa, wyścigów wielbłądów, pokazów strzyżenia owiec, pojedynków, polowań i popisów jeźdźców na konikach pustynnych. Miejscowa ludność kultywuje tradycje, produkuje berberyjską biżuterię i wyroby skórzane, zajmuje się wypasem owiec i kóz, hodowlą wielbłądów i chartów saharyjskich sloughi. Ale najbardziej malownicza oaza to Nefta. Jest to piętnastotysięczne miasteczko, ośrodek związany z sufizmem (są tu 24 świątynie i 100 marabutów – grobowców świętych). Oaza jest porośnięta palmami daktylowymi i znajduje się w głębokim obniżeniu w kształcie koszyka. Liczne źródła, podobno jest ich 152, tworzą sadzawki, chętnie wykorzystywane przez dzieci.

W zachodniej części Nefty znajduje się najstarsza część miasta – Asz-Surafa. Jednostajny charakter zabudowań urozmaicają kolorowe drzwi i okiennice, finezyjne, okucia o finezyjnych kształtach oraz klamki, które bardzo często występują w formie dłoni Fatimy.

Filary Fatimy

Dłoń Fatimy, umieszczona w wielu miejscach gospodarstw domowych w Tunezji, na drzwiach, to talizman a zarazem jedna z najbardziej popularnych pamiątek z tego kraju. Wyznawcy islamu wierzą w moc ochronną dłoni i dar baraka – obdarzanie błogosławieństwem. Fatima, która żyła w latach 606–632, była córką proroka Mahometa i uważana jest za ideał matki i żony. Pięć palców oznacza pięć filarów wiary, pięciokrotną modlitwę i pięć świętych nocy. Od jej imienia wzięła nazwę dynastia Fatymidów w Egipcie. Nawet kilkudniowy pobyt na pustyni będzie niezapomnianym przeżyciem. I niewątpliwie najmocniej poczujemy jej smak podczas wędrówki na grzbiecie wielbłąda, nocy spędzanych w beduińskich namiotach pod rozgwieżdżonym niebem, rozkoszując się beduińskim chlebem w rozżarzonym w piasku, obserwując jaszczurki i skorpiony. Nie będą nam dokuczały chłodne noce, wszędobylski, piasek, uciążliwe wędrówki przez wydmy. Po kilkudniowej wędrówce naprawdę ucieszy nas widok kafejki zbudowanej z blach po puszkach, tam dopiero docenimy prawdziwy smak miętowej herbaty. A gdy wrócimy do domu, zatęsknimy za szelestem piasku, przesypującym się jak w wielkiej klepsydrze.

Będzie nam brakowało jego cichego śpiewu.

Michał Kochańczyk

zdjęcia:
Michał Kochańczyk i Paweł Przestrzelski
Źródło:

Do pobrania

tunezja5jpgtunezja5jpgtunezja5jpgtunezja5jpgtunezja5jpg
Tematy
Najtańsze konta osobiste z premią – listopad 2020 r.

Najtańsze konta osobiste z premią – listopad 2020 r.

Komentarze (4)

dodaj komentarz
~budva
Miło, że ktoś zna Budvę .Polecam Becici , Kotor, Bar.Piekne są Góry Lovcen, a serpentyny na nich przyprawiają zawroty głowy.Blisko Polski , niereklamowane , a piękne.Tunezją nie wiedzieć czemu zachwyca się prawie każdy,a ja czuję się głeboko nią rozczarowany.
~maro
spadaj,ja już mam wykupiona na lipiec i musi byc ok
~agatii
Budva ok. Czarnogóry, okey.
~budva
Omijać Tunezję z daleka. To takie "turystyczne Disco-polo" dla ubogich.Ogólnie badziew dla niewymagających.

Powiązane: Podróże

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki