REKLAMA

Tam mieszkam: Kraków

Malwina Wrotniak2011-09-20 06:00redaktor naczelna Bankier.pl
publikacja
2011-09-20 06:00

„Cudze chwalicie, swego nie znacie”, przypominają nam. Dziś zatem gościmy nad Wisłą, sprawdzając jak się żyje w Krakowie. Gościem Bankier.pl jest muzyk i dziennikarz radia RMF Classic - Michał Łanuszka.

Tam mieszkam: Kraków
Tam mieszkam: Kraków
fot. iStockphoto / Thinkstock / / Thinkstock

Malwina Wrotniak, Bankier.pl: „O, Krakowie, co jest w tobie takiego niezwykłego... że chce się wracać... do domu, do Warszawy”, miał powiedzieć Słowacki. Będzie Pan próbował polemizować z wieszczem?


Michał Łanuszka,
fot. Szymon "Zbooj" Madej

Michał Łanuszka: Słowacki wielkim poetą był, i wielkim miłośnikiem substancji odurzających też, więc należy mu wybaczyć, bo nie wiedział co czyni, mówiąc te słowa. (śmiech)

A tak serio – dom jest tam, gdzie to my czujemy się najlepiej – jak w domu – i nie ma tu żadnego znaczenia geografia. Kraków był moim domem przez 25 lat, teraz mieszkam w Wieliczce, czyli tuż „za miedzą”, w Krakowie codziennie jestem, na Kopcu Kościuszki pracuję i dojeżdżam codziennie na rowerze. I to jest mój dom. Nie za duży, bo Kraków to przecież małe miasto, które, gdy się człowiek uprze, można przejść na piechotę wzdłuż i wszerz, acz odległości krakowskie, moim zdaniem, najlepiej i najszybciej pokonuje się właśnie rowerem. Kraków nie jest też głośny, tak jak Warszawa i nie przytłacza też jak stolica. Przyznaję, że w Warszawie nie czuję się zbyt dobrze, bo mam wrażenie, że to miasto nade mną góruje i panuje, że przytłacza mnie trochę. A Kraków jest OK.

Urzędnicy przekonują: mówisz - Kraków, myślisz – magiczny. To trafiony slogan?

Czy ja wiem, czy Kraków jest magiczny? Nie nazwałbym raczej tej specyficznej „krakowskości” magicznością. To chyba kwestia czasu, który w Krakowie, mam wrażenie, płynie ciut wolniej, niż w wielkich światowych metropoliach; czasu „tu i teraz” oraz czasu przeszłego. Kraków to Galicja, tu się z nostalgią wspomina czasy cesarza Franciszka Józefa I, tu się przede wszystkim ma czas na wspominanie. Strasznie sentymentalni jesteśmy, my krakowianie.

Choć ja się do krakowian z krwi i kości zaliczać nie mogę, bo to ponoć 6 pokoleń w Krakowie spędzić należy, by na to miano zasłużyć, a ja się nawet w Krakowie nie urodziłem, więc trzeba będzie o tym porozmawiać z moimi prapraprawnukami.

Ta magia Krakowa to ludzie i ich podejście do życia, do miasta, do siebie. Tak się mówi, i ja to potwierdzam, że nie można przejść się po Krakowie, nie spotkawszy kogoś znajomego – tak jest! Można więc powiedzieć, że w Krakowie się wszyscy znają, a nawet, jak się osobiście nie znają, to jest tu między ludźmi taka dziwna nić porozumienia. Historia, zabytki – to mają przecież wszystkie stare miasta. Magiczny Kraków, to magiczni ludzie.

Zejdźmy na ziemię, by odpowiedzieć na kilka prostych pytań. Czy Kraków jest dziś zbyt drogi do życia?

To jest chyba najczęściej powtarzane stwierdzenie z czasów wspomnianego Najjaśniejszego Pana, że czasy są ciężkie. Co zrobić? Czasy są ciągle ciężkie (lubimy sobie w Krakowie odrobinę ponarzekać), także i dziś. Kraków jest drogi, zwłaszcza jeśli chodzi o ceny mieszkań, ale to chyba problem nie tylko Krakowa. Choć to dla mnie niezrozumiałe, że średnia wartość płac jest tu wyraźnie niższa od wartości zarobków na przykład warszawskich, a koszt życia wcale nie jest tu niższy. Ale – radzimy sobie.

Kilka lat wcześniej było mocno inaczej?

Koszt życia poszedł do góry w ostatnich latach wszędzie, więc w Krakowie też.

Skoro wspominamy. W którym obszarze zmienił się Kraków najmocniej w ostatnim dziesięcioleciu?

Kraków się cały czas zmienia, na szczęście w dobrym kierunku. Przede wszystkim powstało mnóstwo nowych osiedli na obrzeżach miasta. Zmienił się Kazimierz, z dzielnicy zniszczonej w bardzo elegancką. Dla mnie już zbyt elegancką. Zmienia się Podgórze, bo to też dzielnica, która została bardzo zaniedbana. Teraz pięknieje, a jeszcze nie ma tam tłumów turystów. Podgórze w Krakowie lubię najbardziej. Ma klimat, ale taki prawdziwy, podgórski.


"Kraków to przecież małe miasto. Odległości najlepiej i najszybciej pokonuje się tu rowerem", fot. Bankier.pl

Powstało też w ostatnich latach sporo biurowców i centrów biznesowych. Nie są może one tak imponująco wysokie, jak w Warszawie. Są w sam raz na warunki krakowskie – niskie, wtopione w otoczenie, ale są widoczne i dają wyraźny sygnał, że Kraków to świetne miejsce dla młodego biznesu.

A które obszary najbardziej wymagają odnowy, drażniąc krakusów, kielczan i innych przyjezdnych?

Osiedla z wielkiej płyty. One są oczywiście upiększane, kolorowane i nawet już nie straszą szarością i betonem, ale jest jeszcze sporo miejsc, którymi koniecznie trzeba się zająć. To się dzieje na szczęście. Drażnią i denerwują korki. Powstała w ostatnich latach cała masa nowych mieszkań, a dróg niewiele. Korki to krakowska zmora, choć chyba nie są tak straszne, jak te warszawskie czy wrocławskie (stałem kiedyś). I nie tylko ilość dróg pozostawia wiele do życzenia, także ich jakość. Z tym jest naprawdę kiepsko.

Mówiąc o problemach, porozmawiajmy o Nowej Hucie. Jaki traktują ją dzisiaj mieszkańcy –spisują na straty, lekceważą, pokładają nadzieję? Jest szansa, by na nowo rozbłysła?

Ależ Nowa Huta błyszczy! To jest niesamowite, jak się ta część Krakowa zmieniła i to na plus! Jeśli ktoś mieszka w kamienicy w Hucie, to jest to powód do dumy. Huta żyje kulturą, jakiej pozazdrościć jej mogą europejskie metropolie! Na terenie kombinatu, w gigantycznej postindustrialnej przestrzeni odbywają się widowiska, koncerty – Sacrum Profanum, czy Festiwal Muzyki Filmowej. Przyjeżdżają tam gwiazdy, jak choćby Howard Shore, zdobywca Oscara, autor muzyki do „Władcy pierścieni”, i są w szoku! Pozytywnym oczywiście! Teatr „Łaźnia Nowa” – to też jedno z najważniejszych miejsc na kulturalnej mapie Krakowa.

O tej szarości i marazmie w Hucie to już tylko mit. Huta jest modna, współczesna i z klasą.

A gdzie w stolicy Małopolski ulokował się biznes?

Tak jak wspomniałem, biurowce powstają i to czasem całkiem blisko centrum miasta, są wpasowane w otoczenie, więc chyba nie można mówić o jednym centrum. Jest tych centrów kilka: Kazimierz, Bronowice, są też takie miejsca na obrzeżach miasta, przy obwodnicy.

Idźmy dalej. Niech będzie, że na zakupy - dokąd w Krakowie?

A to zależy od tego, co chce się kupić. Każdy szanujący się Krakus po produkty żywnościowe udaje się na targ na Kleparzu Nowym. Acz oczywiście, że ciuchy, sprzęt do domu, kosmetyki i wszystkie inne rzeczy przydatne w funkcjonowaniu można nabyć w jednej z kilku krakowskich galerii handlowych.

Panie Łanuszka, gdzie Panu jest w Krakowie najmilej?

Nie gdzie, a z kim! Zatem – wszędzie jest w Krakowie najmilej, gdy jest się tam z odpowiednią osobą. A gdy już osoba jest odpowiednia, to ja wybieram Podgórze.

...idąc z nurtem czy wbrew niemu? Która dzielnica w powszechnym mniemaniu jest faworytką?

Za najbardziej ekskluzywną dzielnicę uchodzi Wola Justowska. W większości są tam domy jednorodzinne, mieszkają tam krakowskie gwiazdy, jest blisko centrum, spokojnie piechotą można dojść, jest tam cisza i spokój, ale za to ceny krzyczą.Choć teraz jest już sporo miejsc, które gwarantują to samo, co Wola Justowska – Dębniki, Łagiewniki…

TAM MIESZKAM - głos Polaków z zagranicy. Tylko w Bankier.pl

Zobacz poprzednie odcinki z tej serii!

A najpopularniejsze są osiedla wokół centrum miasta – te budowane w ostatnich latach są naprawdę bardzo przyjemne. Ruczaj na przykład – bardzo się rozrósł ostatnio.

Co by nie mówić, w miastach nam coraz ciaśniej, uciekamy na przedmieścia. Gdzie „pod Krakowem” staje najwięcej domów?

Sam Kraków rozrasta się jak balon. Jeszcze jakiś czas temu, gdy się z miasta wyjeżdżało, była tabliczka, że Kraków opuszczamy, potem pola, lasy i wioski. A teraz, tam gdzie były pola i lasy, są już duże osiedla. W mojej Wieliczce też jest sporo nowych domków i bloków.

Gdyby miał Pan zostawić Kraków, to na co? Udało się gdzieś doszukać podobnych „okoliczności przyrody”?

Jest takie miejsce. Salzburg. I tam kiedyś zamieszkam. Czysto, cicho, szacunek kierowców do rowerzystów i odwrotnie i niesamowita kultura mieszkańców - tego się niestety jeszcze musimy nauczyć.

Rozmawiała Malwina Wrotniak, Bankier.pl

Źródło:
Tematy

Komentarze (10)

dodaj komentarz
myszaszarysza
Jak Krakow to Grzegórzki. A jak Grzegórzki to osiedle Art-City. Piękna i nowoczesna architektura, a i ceny mieszkań znośne jak na centrum :)
~debrora999
Ceny w Krakowie przewyższają nasze możlwiości. Nowe mieszkanie w Krakowie to koszt od 330 tysięcy, można sobie zobaczyć: praskapark.pl/
~Krakus
Panu się chyba pomylił Stary Kleparz z Nowym.... jak już. A na Woli też dawno nie był. Sławetna ulica Królowej Jadwigi to była kiedyś ładna....
~Mieszkaniec Krakowa
Nieźle się ubawiłem, czytając ten artykuł.
„Każdy szanujący się Krakus chodzi na zakupy na targ na Kleparzu” – z moich znajomych nikt tam regularnie nie chodzi, a sporadycznie też mało który. Ja tam zaglądam raz na dekadę.
Co do cen – poza szeroko rozumianym centrum, jest w normie. Duża
Nieźle się ubawiłem, czytając ten artykuł.
„Każdy szanujący się Krakus chodzi na zakupy na targ na Kleparzu” – z moich znajomych nikt tam regularnie nie chodzi, a sporadycznie też mało który. Ja tam zaglądam raz na dekadę.
Co do cen – poza szeroko rozumianym centrum, jest w normie. Duża ilość hipermarketów powoduje, że żaden nie może nadmiernie „podskoczyć”. Lepiej unikać jednak okolic dworca głównego – niektórzy potrafią próbować sprzedawać zwykłą wodę mineralną o 2zł drożej, niż wynosi norma w większości sklepów (nie tylko hipermarketów).
Komunikacja miejska – NIEPRAWDĄ JEST, że jest najlepsza w Polsce. Tabor może i najmłodszy, za to z roku na rok kursuje coraz gorzej. W stosunku do 2000 roku niektóre osiedla (np. moje) straciły POŁOWĘ kursów!
Za to duża ilość busów powoduje, że komunikacja podmiejska jest jedną z tańszych w Polsce – wiem, bo sporo jeżdżę. Poza okolicami Krakowa trudno znaleźć możliwość przejazdu 30km za mniej, niż 5zł – pod Krakowem o jest jeszcze dość łatwe.
Co do smogu – zdarza się, ale to wina samochodów - huta nie jest niczemu winna, bo wiatry wieją zwykle z zachodu. Od huty w swoim czasie bardzo cierpiała Puszcza Niepołomicka.
Pozdr.
~Lopez
Kraków jest miastem turystycznym. Problem polega na tym, że tylko obcokrajowców i Polaków mieszkających za granicą stać na jego zwiedzanie. Hotele kosztują chore pieniądze.
~azx
hej.a tego nozownika juz zlapali?
~krakus
Chłopcy z Maczetami święta wojna !!! Dramat....
~aleksandra
Ceny mieszkań w Krakowie przy tutejszych zarobkach są bardzo wysokie. Studenci jakoś sobie radzą. Wynajmują jedno duże, kilkupokojowe ładne mieszkanie, w którym oficjalnie mieszkają 3 osoby, a nieoficjalnie... hm. Jeden szczęśliwy wynajmujący dostaje mnóstwo kasy i jest wniebowzięty. Inni mu zazdroszczą, trzymają ceny najmu i mają Ceny mieszkań w Krakowie przy tutejszych zarobkach są bardzo wysokie. Studenci jakoś sobie radzą. Wynajmują jedno duże, kilkupokojowe ładne mieszkanie, w którym oficjalnie mieszkają 3 osoby, a nieoficjalnie... hm. Jeden szczęśliwy wynajmujący dostaje mnóstwo kasy i jest wniebowzięty. Inni mu zazdroszczą, trzymają ceny najmu i mają figę. Tak to już jest w tym Krakowie. Każdy z tych studentów mógłby wynajmować oddzielnie mieszkanie, no, ale po takich cenach? Krakowski rynek najmu sam sobie w stopę strzela. Jeżeli chodzi o zakup mieszkania... Jestem młoda, ale pamiętam jak jeszcze parę lat temu można było kupić za ok.100 tysięcy jednopokojowe duże, prawie nowe, ładne mieszkanko z oddzielną dużą kuchnią i balkonem, a teraz? Wywindowali ceny w kosmos i to dosłownie. Idioci kupili. A mądrzy czekają albo na spadki, albo planują wyjazd do innego miasta, innego kraju. Kraków to miasto typowo turystyczne. Ciężko w nim znaleźć porządną, dobrze płatną pracę. Ogólnie, Kraków to fajne miasto do studiowania, ale kupowanie tutaj mieszkania z zamiarem osiedlenia się to głupi pomysł. Przynajmniej na razie.
~Never
Nadęte nie wiadomo do końca z jakiego powodu niebezpieczne i ponure miasto. Wystarczy wyjść ze ścisłego centrum żeby zacząć się bać. Najłatwiej chyba w Polsce, po Łodzi, dostać tzw. kosę na ulicy czy w tramwaju. Żule, dresy, lumpenproletariat z UK i tony prostytutek. Pracy brak. Faktycznie, miasto do zamieszkania. Ciesze się, że Nadęte nie wiadomo do końca z jakiego powodu niebezpieczne i ponure miasto. Wystarczy wyjść ze ścisłego centrum żeby zacząć się bać. Najłatwiej chyba w Polsce, po Łodzi, dostać tzw. kosę na ulicy czy w tramwaju. Żule, dresy, lumpenproletariat z UK i tony prostytutek. Pracy brak. Faktycznie, miasto do zamieszkania. Ciesze się, że się wyniosłem.
~Olgierd
Buhahahah. Rozkopane ulice i korki, smród smogu i z Huty Sędzimira. Rynek zawalony chamami z UK którzy nie wiadomo z jakich powodów tu się zwalają. Mieszkania przestały się sprzedawać więc artykuł sponsorowany "naganiający" jest na miejscu. Buahhaha. Polecam każdemu mniejsze miejscowości do zamieszkania np. piękna i czysta Buhahahah. Rozkopane ulice i korki, smród smogu i z Huty Sędzimira. Rynek zawalony chamami z UK którzy nie wiadomo z jakich powodów tu się zwalają. Mieszkania przestały się sprzedawać więc artykuł sponsorowany "naganiający" jest na miejscu. Buahhaha. Polecam każdemu mniejsze miejscowości do zamieszkania np. piękna i czysta Bydgoszcz, Toruń itp.

Powiązane: Tam mieszkam

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki