Greg Smith, nieznany do tej pory szerzej finansista z londyńskiego City, rezygnuje z pracy w Goldman Sachs. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie list otwarty dołączony do wypowiedzenia i środowego wydania "New Jork Timesa", w którym tłumaczy powody swojej decyzji.
Głównymi zarzutami autora listu pod adresem jednego z największych banków inwestycyjnych świata są wszechobecna chciwość, egoizm i brak szacunku dla klientów. Smith uważa, że gdy zaczynał pracę w Goldman Sachs, kultura korporacyjna ukierunkowana była na stawienia interesu klienta na pierwszym miejscu.
Jak wynika z listu, obecnie klienci Goldman Sachs traktowani są z pogardą, manipuluje się nimi, aby zarobić na nich jak najwięcej, a kierownictwo banku nie dostrzega problemu. Autor twierdzi, że nie mógł dłużej z czystym sumieniem uczestniczyć w tym procederze.
![]() | Krzysztof Kolany: Jak zostać kapitalistą, czyli poradnik przyszłego milionera |
Amerykański Goldman Sachs jest jednym z głównych celów tych oskarżeń. Bank słynie z przeprowadzania ogromnych międzynarodowych transakcji finansowych, z bliskich powiązań z najważniejszymi politykami oraz z wypłacania swoim pracownikom wielomilionowych premii.
Bank cieszy się też złą sławą w opinii wielu komentatorów, wśród których panuje przekonanie, że jeżeli jakaś afera finansowa liczona jest w miliardach dolarów, to w mniejszym lub większym stopniu uczestniczyć musiał w niej Goldman Sachs.
Zarządzany przez Lloyda Blankfeina bank tylko w ostatnich miesiącach był oskarżany m.in. o zamieszanie w inside trading w sprawie Rajata Grupty, korumpowanie urzędników w Libii, dyskryminację płciową swoich pracowników i wieloletnią kreatywną księgowość na rzecz Grecji. Jak widać, wachlarz najświeższych zarzutów jest zróżnicowany, a w jego tle wciąż trwa największy z nich – o wywołanie kryzysu z 2008 r. przez świadome granie na pękniecie bańki nieruchomościowej w USA.
Odchodzący z hukiem Greg Smith potrzebował tylko 12 lat, żeby uświadomić sobie czym zajmuje się Goldman Sachs. A mówi się, że w londyńskim City i na Wall Street zatrudnia się najbystrzejszych ludzi świata. Jeżeli to prawda, Smith może mieć duże problemy ze znalezieniem nowego pracodawcy.
Jarosław Ryba
Bankier.pl
j.ryba@bankier.pl



























































