Nowela ustawy medialnej zakładała, że firmy posiadające strony internetowe będą musiały rejestrować je w KRRiT oraz obowiązkowo przeznaczać równowartość 10% kosztów z poprzedniego roku na produkcję i zakup audycji europejskich. Zdaniem internautów nowela ustawy medialnej to zamach na wolność słowa w internecie, która dodatkowo będzie dotyczyć tylko Polaków. Na szczęście, póki co ustawa medialna nie zbliży nas do Chin.
Kontrowersyjne założenia nowelizacji ustawy medialnej:
- przymusowa rejestracja w KRRiT i kary za jej brak,
- KRRiT będzie mogła odmówić wpisu do rejestru,
- przeznaczanie przez właścicieli stron www zamieszczających pliki video równowartości 10% kosztów z poprzedniego roku na produkcję i zakup audycji europejskich.
Największy sprzeciw internautów wywołał zapis nakładający obowiązek rejestracji w KRRiT na właścicieli stron www zamieszczających na nich pliki wideo. Ci, którzy by tego nie zrobili, byliby karani. Dodatkowo Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji miałaby prawo odmowy rejestracji, a co za tym idzie właściwie decydowałaby o tym, kto ma wyłączne prawo do zamieszczania plików wideo w „polskim” internecie. Internauci mogą zgodzić się na wiele, ale na pewno nie na cenzurę w takiej formie.
Premier zaproponował (kazał) senatorom wykreślenie kontrowersyjnych przepisów. Internet będzie dalej wolny, ale do czasu – usunięte z ustawy medialnej regulacje znajdą się w innej nowelizacji. Minister kultury Bogdan Zdrojewski przekonywał senatorów, że regulacje w żadnym wypadku nie stanowiły zagrożenia dla wolności w internecie. Niemniej jednak zostały one usunięte.
Internet nie uznaje granic
Internet to obecnie medium o największym zasięgu. Rządzących przeraża to, że nie mają nad nim praktycznie żadnej kontroli, a co za tym idzie wpływania na to, jak myślą i decydują wyborcy. Kontrowersyjne regulacje stanowiłyby dla właścicieli stron pewien problem, ale nie ma co ukrywać – regulacje byłyby co najmniej trudne do wyegzekwowania. Przedsiębiorcy przenieśliby swój biznes do państw, gdzie nie obowiązywałyby takie restrykcje.
„Internauci” nie są homogeniczną grupą o tych samych poglądach. Jednak olbrzymia większość jest zgodna co do tego, że internet to „ostatnie” miejsce, które powinno podlegać kontroli KRRiT. Do wyborów jeszcze tylko pół roku – gdyby nowela przeszła w niezmienionym kształcie, w sieci rozpoczęłaby się wielka kampania przeciwna cenzurze, a co za tym idzie krytykującą tych, którzy ją wprowadzili, czyli rząd PO. Bez głosów internautów, Platforma najprawdopodobniej przegrałaby wybory.
Pracodawcy RP uznali, że odrzucenie kontrowersyjnej części ustawy medialnej to dobre rozwiązanie. Niestety, okazało się, że usunięcie to tak naprawdę przesunięcie w czasie. Niekorzystne przepisy trafią do Sejmu w projekcie całkiem innej nowelizacji. Od dawna wiadomo, że ustawodawca pracuje długo, zatem nikogo nie powinno zdziwić to, że „poprawiony” projekt trafi do Sejmu raczej po wyborach.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl
Zobacz też:
» Bank udzieli ci kredytu na zapłatę podatku
» 350 tysięcy zł za serwis z teleturniejami
» Polsce brak innowacyjności
» Bank udzieli ci kredytu na zapłatę podatku
» 350 tysięcy zł za serwis z teleturniejami
» Polsce brak innowacyjności

























































