REKLAMA

PiS o obywatelskim projekcie ustawy aborcyjnej. "To był wyjątkowy bubel"

2022-06-23 13:11, akt.2022-06-23 15:20
publikacja
2022-06-23 13:11
aktualizacja
2022-06-23 15:20
PiS o obywatelskim projekcie ustawy aborcyjnej. "To był wyjątkowy bubel"
PiS o obywatelskim projekcie ustawy aborcyjnej. "To był wyjątkowy bubel"
/ Sejm RP

Wynik był chyba oczywisty - tak szef klubu PiS Ryszard Terlecki ocenił odrzucenie obywatelskiego projektu liberalizującego przepisy dotyczące aborcji. Zdaniem wicerzeczniczki PiS Urszuli Ruseckiej, projekt był "wyjątkowym bublem".

W czwartek głosowaniu w Sejmie odrzucony został w pierwszym czytaniu obywatelski projekt ustawy o bezpiecznym przerywaniu ciąży, zakładający m.in. prawo do aborcji do 12. tygodnia ciąży.

Za odrzuceniem obywatelskiego projektu w pierwszym czytaniu zagłosowało 265 posłów: 225 z PiS, 19 z Koalicji Polskiej, 10 z Konfederacji, czworo z Porozumienia, dwóch z Polski 2050 (Wojciech Maksymowicz i Paweł Zalewski), dwóch z Kukiz'15 (Jarosław Sachajko, Stanisław Żuk), jedna z KO (Joanna Fabisiak), jeden z koła Polskie Sprawy (Zbigniew Girzyński) oraz jeden poseł niezrzeszony (Łukasz Mejza).

Budka o głosowaniu J. Fabisiak: najlepsze konsekwencje zawsze wyciągają wyborcy

Przeciwko odrzuceniu projektu opowiedziała się zdecydowana większość posłów Koalicji Obywatelskiej. "Za" głosowała jedynie Joanna Fabisiak, a dwaj inni konserwatyści: Paweł Kowal i Paweł Poncyljusz nie wzięli udziału w głosowaniu.

Szef klubu KO Borys Budka, pytany przez PAP o postawę Joanny Fabisiak, powiedział, iż posłanka uprzedzała go, że zamierza głosować za odrzuceniem propozycji komitetu "Legalna aborcja bez kompromisów". "Pani Fabisiak zawsze miała w tej sprawie jasne stanowisko, głosuje zawsze konsekwentnie tak samo" - podkreślił Budka.

Dodał, że w sprawach światopoglądowych w Koalicji Obywatelskiej nigdy nie było dyscypliny. "Natomiast cieszę się, że klub zagłosował praktycznie jednomyślnie, to też pokazuje, że w tych sprawach jesteśmy wiarygodni. PiS złamał kompromis aborcyjny. My stoimy po stronie Polek, po stronie prawa do wyboru, prawa do tego, by stanowić o swojej przyszłości, a pani Fabisiak podjęła taką, nie inną decyzję" - zaznaczył szef klubu KO.

Zapewnił, że posłankę nie spotkają żadne konsekwencje ze strony klubu. "Nie było dyscypliny, a konsekwencje najlepsze zawsze wyciągają wyborcy" - dodał Budka.

autor: Marta Rawicz

Przeciwko odrzuceniu projektu zagłosowało 175 posłów: 120 z KO, 44 z Lewicy, sześcioro z Polski 2050, troje z koła PPS, jeden poseł z Kukiz'15 (Paweł Kukiz) oraz posłanka z klubu PiS Monika Pawłowska. Terlecki zapytany o głosowanie posłanki Pawłowskiej, która zagłosowała inaczej niż cały klub, odpowiedział, że "nie było dyscypliny głosowania".

Od głosu wstrzymało się czworo posłów: Władysław Teofil Bartoszewski z Koalicji Polskiej, Iwona Michałek z Porozumienia oraz posłowie niezrzeszeni: Paweł Szramka i Zbigniew Ajchler.

W głosowaniu nie wzięło udziału 16 posłów.

"Wynik był chyba oczywisty. Odrzuciliśmy ten projekt. Nie będzie dalej procedowany i drobne awantury, które próbowały wywołać jego zwolenniczki, skończyły się także niepowodzeniem" - powiedział Terlecki dziennikarzom po głosowaniu.

Rusecka dodała, że obywatelskie projekty generalnie będą przekazywane do dalszych prac. "Natomiast ten projekt nie nadawał się do dalszych prac, bo był po prostu niekonstytucyjny" - oceniła.

Posłanka PiS podkreśliła, że nie chciałaby, aby trzynastolatki mogły bez zgody rodziców dokonywać aborcji. Na uwagę, że można było to usunąć z projektu w czasie dalszych prac legislacyjnych, odparła, że "ten projekt był projektem obywatelskim i był wyjątkowym bublem".

Obywatelski projekt ustawy o bezpiecznym przerywaniu ciąży i innych prawach reprodukcyjnych wniósł do Sejmu komitet inicjatywy ustawodawczej "Legalna aborcja bez kompromisów". Zakładał on m.in. prawo do przerwania ciąży do 12. tygodnia, a po tym terminie – gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia fizycznego lub psychicznego kobiety, gdy wyniki diagnostyki prenatalnej lub inne przesłanki medyczne wskazują na to, że występują nieprawidłowości rozwojowe lub genetyczne płodu oraz gdy ciąża jest następstwem czynu zabronionego, będącego przedmiotem oświadczenia osoby będącej w ciąży. Pod projektem podpisało się ponad 201 tys. osób.

Zgodnie z projektem, zabieg przerwania ciąży byłby refundowany przez NFZ. Decyzję o przerwaniu ciąży mogłaby podjąć osoba, która ukończyła 13 lat. W przypadku osoby małoletniej poniżej 13. roku życia, która wyraża wolę przerwania ciąży, wymagana byłaby również zgoda opiekuna prawnego lub, gdy opiekun jej nie wyraża, zgoda sądu opiekuńczego. Projekt gwarantował ponadto prawo do informacji, edukacji oraz poradnictwa umożliwiających pełną realizację prawa do świadomego rodzicielstwa. Znosił karalność dla lekarzy i osób pomagających w aborcji, a także wprowadzał dodatkowe regulacje w zakresie klauzuli sumienia, by zniwelować zjawisko nadużywania klauzuli kosztem praw pacjentów.

Przedstawicielki komitetu "Legalna aborcja": koalicja nienawidząca kobiet liczy dziś 265 posłów

Rozczarowania czwartkową decyzją Sejmu nie kryły po głosowaniu przedstawicielki komitetu inicjatywy ustawodawczej "Legalna aborcja bez kompromisów". "265 posłów szerokiej koalicji nienawidzącej kobiet zagłosowało przeciwko przekazaniu tego projektu do dalszego procedowania. Oczywiście postawa PiS i Konfederacji nas nie dziwi. Dziwi nas, że do tej koalicji zapisał się Władysław Kosiniak-Kamysz. On, pan Paweł Kowal i bardzo wielu jeszcze innych posłów uznało, że chętnie staną po stronie tych, którzy wysyłali na nas antyterrorystów, gazowali, bili nas po ulicach" - powiedziała liderka Ogólnopolskiego Strajku Kobiet Marta Lempart, która prezentowała projekt podczas środowej debaty w Sejmie.

Jej zdaniem, w przypadku PSL być może przesądziły sondaże. "Może to jest kwestia tego, że ta partia jest poniżej progu i być może to jest ostatnia ich szansa - wejście w koalicję z PiS. To jest więc to dzisiejsze odkrycie - że koalicja Prawa i Sprawiedliwości liczy w polskim parlamencie 265 szabel. Zalicza się do niej 19 posłów PSL no i ci posłowie, którzy nawet nie mieli odwagi zagłosować na +nie+, tylko wyjęli karty i udawali, że ich nie ma" - ironizowała Lempart.

Zwróciła ponadto uwagę, że według ostatnich sondaży ponad 60 proc. ludzi w Polsce popiera legalizację aborcji. "Aborcja będzie w Polsce legalna i wszyscy to wiemy" - zaznaczyła liderka OSK.

Natalia Broniarczyk przypomniała, że kobiety i tak wykonują w Polsce aborcję - ona sama należy do organizacji, które pomagają w dostępie do takich zabiegów. "+Aborcja bez granic+ wraca do pracy, będzie dalej pomagać w aborcjach. Pod numer telefonu: 22 29 22 597 można dzwonić siedem dni w tygodniu, pomożemy, opłacimy zabieg. Pomożemy partnerkom, żonom, córkom, kochankom, siostrom posłów PiS, posłów Konfederacji. Nie będziemy pytać o powód, nie będziemy pytać o poglądy" - zapewniła aktywistka.

Ona również wyraziła przekonanie, że zwolennicy aborcji zwyciężą kiedyś w Sejmie. "Kiedyś będziemy wychodzić stąd z triumfem, a dzisiaj po prostu wracamy po raz kolejny do aborcyjnej roboty" - zaznaczyła Broniarczyk.

Posłanka Lewicy Katarzyna Kotula przekonywała, że obywatelski projekt nie jest radykalny. "To jest projekt, który przywraca kobietom w Polsce godność i poczucie bezpieczeństwa, których nie mają od ponad 30 lat. To jest projekt, który jest europejskim standardem, to projekt, który stoi po stronie faktów i nauki" - podkreśliła Kotula, która również jest członkinią komitetu "Legalna aborcja bez kompromisów".

Już po konferencji prasowej posłanka zażądała zwołania posiedzenia Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowej, by wyjaśnić kwestię nieprzyjemności, które w środę wieczorem i w czwartek rano spotkały w Sejmie jej koleżanki z komitetu. "Żądam wyjaśnień: od naczelnika Straży Marszałkowskiej i od pani (szefowej Kancelarii Sejmu) Agnieszki Kaczmarskiej, która osobiście wydała zgodę na wejście 10 osób na galerię (sali obrad), które miały być obserwatorkami wczoraj i podczas dzisiejszego głosowania. Dzisiaj te osoby, które dostały pisemną zgodę, nie mogły dostać się na galerię" - powiedziała Kotula.

Ponadto - jak relacjonowała Lempart - działaczki komitetu miały w środę problem, by w ogóle dostać się do Sejmu. "Pierwsze czytanie projektu miało być o godz. 20, Kancelaria Sejmu dzwoniła do nas, do przedstawicielek wnioskodawców, żebyśmy bardzo szybko dotarły do Sejmu, ale Biuro Przepustek kłamało, że nic o tym nie wie i nie może wpuścić osób. Jednym z powodów, że to czytanie odbyło się tak późno, jest to, że próbowano nas oszukać, czyli zwabić mnie i Natalię Broniarczyk do Sejmu, i zostawić wszystkich innych " - mówiła liderka OSK.

Następnie - jak dodała - przez dwie godziny trwała "przepychanka" między aktywistkami z komitetu "Legalna aborcja" a Strażą Marszałkowską i Kancelarią Sejmu. Ostatecznie działaczki wpuszczono, jednak - według Kotuli - tuż przed samą debatą zamknięto je w szatni budynku "S". Posłanka pokazała PAP zdjęcie, na którym widać grupę kobiet w pomieszczeniu za metalową kratą.

Debata w Sejmie nad obywatelskim projektem rozpoczęła się tuż przed godz. 23. Po godzinie 19. posłowie m.in. Lewicy i KO otrzymali informację, że pierwsze czytanie zostało przyspieszone (pierwotnie zaplanowano je na godz. 21.45) i może odbyć się już około godz. 20. Po godz. 20 w Sejmie ogłoszono jednak przerwę, po której głosowano w sprawie sprzeciwu, który poseł Grzegorz Braun z Konfederacji zgłosił do sposobu prac nad rządowym projektem dotyczącym rekompensat w związku z wysokimi cenami węgla. Sprzeciw został odrzucony, a posłowie przystąpili do prac nad tym projektem. Dopiero po zakończeniu tego punktu porządku obrad rozpoczęło się pierwsze czytanie obywatelskiego projektu dotyczącego aborcji.

autor: Marta Rawicz

(PAP)

autor: Grzegorz Bruszewski

gb/ mok/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (7)

dodaj komentarz
karbinadel
Na czym, jak na czym, ale na ustawowych bublach posłowie PiS znają się wyjątkowo dobrze. Stworzyli ich już setki
samsza
''Natalia przypomniała, że Polki i tak dokonują aborcji'', zgadza się, moim zdaniem chodzi obecnie o kasę, żeby ludzi zmusić do finansowania kolejnej tarczy, żeby aborcja była finansowana z budżetu lub składki zdrowotnej.
kacz-jong-un
Super, przecież szereg komórek z nierozwiniętym układem nerwowym jest dużo ważniejszy niż dorośli ludzie, którym spieprzy potem życie. A jak już się tylko urodzi, to nie ma już połowy tych praw (nie może pobrać krwi matki bez jej zgody, ani transplantować jej narządów)
grzegorzkubik
A cóż mogła Lempart wymyślić? Ta opozycja to jeden wielki bubel.
dmarch1
Episkopat dał negatywną rekomendację.

Powiązane: Strajk Kobiet

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki