REKLAMA

Rządowa recepta na chorobę służby zdrowia

Marcin Świerkot2012-01-23 08:55
publikacja
2012-01-23 08:55
W efekcie burzy dotyczącej refundacji leków, która rozpętała się na przełomie roku 2011 i 2012, najbardziej ucierpieli obywatele. O co chodzi w sporze ministra zdrowia z lekarzami i dlaczego za wszystko zapłacą pacjenci?

W tej rozgrywce mamy trzech graczy i zakładników. Gracze to: rząd, lekarze oraz aptekarze, a zakładnikami są oczywiście obywatele. Lekarze i aptekarze są między sobą w stosunkach neutralnie-przyjaznych, mają też wspólnego wroga - rząd. Rządowi teoretycznie zależy na zakładniku, bo to właśnie on może go ponownie wybrać, a lekarze i aptekarze wykorzystują sytuację, by walczyć o swoje prawa. Każda strona konfliktu ma swoje argumenty i żale. Strajkowali lekarze, strajkują aptekarze - może i rząd zacznie strajkować przeciwko strajkom, żeby zadość uczynić tej „nowej tradycji” załatwiania spraw?

Rząd


Rząd pragnie uszczelnić system refundacji, w związku z tym forsuje nową ustawę o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych. Ustawa (która jest tworem co najmniej bardzo skomplikowanym) pisana była rekordowo szybko, tak, aby zdążyć przed wyborami.

Lekarze


Lekarzom nie podobał się ustęp 8 artykułu 48 ustawy o refundacji, który to nakładał na nich groźbę osobistych kar finansowych w przypadku wypisania nieuzasadnionej recepty, niezgodnej z uprawnieniami świadczeniobiorcy lub takiej, która będzie niezgodna ze wskazaniami zawartymi w ustawie. Wcześniej takie kary były nakładane na pracodawcę, (czyli szpitale i przychodnie). Lekarze argumentowali swoje stanowisko brakiem gotowego systemu pozwalającego im identyfikować pacjentów bez opłaconego ubezpieczenia oraz tym, że klasyfikowanie stopnia refundacji recept nie należy do ich obowiązków.

Aptekarze


Wcześniej ustawa refundacyjna zawierała zapis, w którym apteki nie mogły odwoływać się od decyzji kontrolera nakładającego na nie kary - ten ustęp został poprawiony na korzyść aptekarzy. Po proteście lekarzy cała odpowiedzialność karna przeszła na aptekarzy - teraz właśnie oni będą karani za wydawanie refundowanych leków z recept, które są błędnie wypisane - to stało się głównym powodem spięcia. Do tego aptekarze żądają pełnej abolicji za wydawane leki podczas strajku lekarzy oraz zmiany przepisu dot. wydawania tańszych odpowiedników leków - obecne zdaniem Naczelnej Rady Aptekarskiej utrudniają tylko pracę.

Jak doszło do tej sytuacji?


We wrześniu 2010 roku projekt ustawy trafił do konsultacji społecznych - w tym momencie odbywały się negocjacje pomiędzy organizacjami reprezentującymi szpitale, aptekarzy oraz lekarzy. Co prawda już wtedy projekt budził kontrowersje wśród środowisk lekarskich, jednak nikt wtedy nie mówił o żadnych radykalnych krokach. Rząd przyjął projekt ustawy i trafiła ona do Sejmu. Na początku 2011 roku lekarze dostrzegli, że proponowana ustawa nakłada na nich możliwość kary finansowej, jak twierdzą nieproporcjonalnej w stosunku do winy. Pomimo tych głosów ustawa z nieszczęsnym ustępem 8 art. 48 przechodziła dalej - przez sejmową podkomisję zdrowa, sejmową komisję zdrowia oraz debatę w sali posiedzeń plenarnych.

Prace nad projektem ustawy były w znacznej mierze przyśpieszone - Platforma Obywatelska chciała zdążyć przed wyborami. Tym sposobem już w maju 2011 roku ustawa została przyjęta przez Sejm, a następnie podpisana przez prezydenta. Ustawa miała wejść w życie dopiero w styczniu 2012 roku - jednak dużo czasu zmarnowano, a problem buntujących się lekarzy został zlekceważony. W listopadzie i grudniu nastąpiła eskalacja problemu i lekarze w końcu zagrozili strajkiem. W ten sposób doszło do sytuacji, którą mogliśmy obserwować przez ostatnie tygodnie i którą obserwujemy nadal - strajk lekarzy i aptekarzy się rozpoczął.

Problematyczne limity refundacyjne


Mamy do czynienia z trzema możliwościami refundacji:
- 50% ceny leku
- 30% ceny leku
- stała cena ryczałtowa w wysokości 3,2 zł

Problemem okazało się to, że niektóre leki są refundowane w różnym stopniu w zależności od rodzaju dolegliwości pacjenta. Takich leków jest ok. 180, jednak przed poprawkami ustawy lekarze musieli wypisywać poziom refundacji dla każdego leku, nawet jeżeli miał tylko jeden poziom - a za ewentualny błąd mieli być karani finansowo. To doprowadziło do tzn. procesu „pieczątkowego” - na receptach pojawiała się formułka „Refundacja do decyzji NFZ”. W praktyce chorzy musieli płacić pełną cenę za refundowany lek.

Pozostałe „kwiatki” ustawy


Nowa ustawa wprowadza wiele kontrowersyjnych zagadnień - poza ustaleniem sztywnych cen zbytu leków (które według niektórych może prowadzić do korupcji) czy zakazu reklamowania się aptek - mamy zapisy, które w praktyce zdecydowanie utrudniają życie pacjentom. Przykładem może być opisywana przez „Rzeczpospolitą” kwestia zapisu nakazującego przepisywać refundowane leki zgodnie z ich wskazaniami zapisanymi podczas rejestracji produktu, a nie na podstawie wiedzy medycznej. Na dodatek, jak pisze „Rzeczpospolita”, wskazania rejestracyjne leków są dla lekarzy po prostu niedostępne.

Nowy minister, stary problem


Osoba odpowiedzialna za obecny kształt ustawy, była minister zdrowia Ewa Kopacz, obecnie pełni funkcję marszałka Sejmu. Stanowisko w resorcie zdrowia objął po niej Bartosz Arłukowicz. Co ciekawie, były poseł SLD, gdy był jeszcze w opozycji, krytycznie wypowiadał się na temat ustawy, którą sam ostatecznie wprowadził w życie. 17 marca 2011 roku mówił: _- Proponowane zmiany są próbą odgórnego sterowania rynkiem, które może spowodować drastyczny spadek liczby aptek i zablokowanie powstawania konkurencji na okres wielu lat. Teraz robi wszystko, żeby sytuację naprawić i uratować wizerunek Ministerstwa Zdrowia.

„Gdy się człowiek śpieszy, to diabeł się cieszy”


Czy całej tej afery można było uniknąć? Z pewnością. Tworzenie prawa nie powinno być nigdy ponaglane, a już szczególnie w sprawach tak ważnych, jak refundacja leków. Każda ze stron, czy to rząd, lekarze czy aptekarze, patrzyli na swoje interesy - i właściwie ciężko by było ich za to winić, gdyby nie fakt, że ta sprawa bezpośrednio wpływała na zdrowie i życie pacjentów. Pacjentów, którzy jak się po raz kolejny okazuje, nie są w stanie wyciągnąć jakichkolwiek konsekwencji za to, jak zostali potraktowani.

Raport Bankier.pl: Służbę zdrowia toczy choroba

Wynikiem tego pokazu sił na chwilę obecną jest wygrana lekarzy, których postulaty zostały spełnione, i częściowa przegrana aptekarzy, którzy kontynuują walkę z rządem. Wydaje się natomiast, że przegrał trzeci gracz, rząd - bo został nadszarpnięty jego wizerunek, a przyśpieszona ustawa póki co zamiast ułatwiać życie i uszczelniać system powoduje same problemy.

Obecnie dr Grzegorz Kucharewicz, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, zawiesił „ze względu na dobro pacjenta” protest polegający na zamykaniu aptek między godziną 13 a 14. Aptekarze kontynuować będą natomiast rygorystyczne sprawdzanie recept i odsyłanie pacjentów z kwitkiem przy najmniejszym błędzie. Ma to związek z pojawieniem się Bartosza Arłukowicza na piątkowym (21.01.2012) Krajowym Zjeździe Aptekarzy i deklaracją, że NIA już od poniedziałku może wraz z ministerstwem pracować nad nowymi rozporządzeniami do ustawy. Dialog pomiędzy wszystkimi zainteresowanymi to naprawdę świetny pomysł – szczególnie podczas tworzenia przepisów, a nie po ich publikacji. Ostatecznie rządowa recepta na służbę zdrowia została odrzucona zarówno przez aptekarzy, jak i lekarzy – stwierdzili oni, że została źle wypisana. Płacą za to pacjenci – pełną stawkę.

Marcin Świerkot
Bankier.pl

Źródło:
Tematy
Weź udział w promocji i zgarnij premię
Weź udział w promocji i zgarnij premię

Komentarze (3)

dodaj komentarz
~nikt
rozwiazac ta smieszna służbe dla pieniedzy, postawic na wolny rynek w medycynie, I tak bedziemy placic 100% i tak, a moze ceny spadana:| po co karmic tysiace urzednikow i ministrow ?!
~mariomed
Tylko, że w tym wszystkim naprawdę chodzi o to by pacjenci PŁACILI pełną stawkę najczęściej jak się da. Taki jest zamysł tej ustawy. Zasadniczo system nie różni się bardzo od poprzedniego - też lekarze odpowiadali za wypisanie recepty, też określali refundację, tylko że teraz bawią się w urzędników, a wiadomo, im więcej druczków Tylko, że w tym wszystkim naprawdę chodzi o to by pacjenci PŁACILI pełną stawkę najczęściej jak się da. Taki jest zamysł tej ustawy. Zasadniczo system nie różni się bardzo od poprzedniego - też lekarze odpowiadali za wypisanie recepty, też określali refundację, tylko że teraz bawią się w urzędników, a wiadomo, im więcej druczków do wypełnienia tym łatwiej o pomyłkę. Ustawa drastycznie ogranicza dostępność pacjentów do refundacji leczenia. Teraz musi być ona UDOKUMENTOWANA raz do roku. Nie wystarczy wiedza lekarza, że np. z cukrzycy nie da się wyleczyć. Inny aspekt to fakt, że np. Kobiety w ciąży nie mają praktycznie ŻADNYCH leków z ZAREJESTROWANYMI wskazaniami co sprawia, że po zajściu w ciążę tracą prawo do refundacji leczenia. Podobna sytuacja dotyczny małych dzieci. Szkoda, że poziom aktualnego wykształcenia większości redaktorów uniemożliwa zrozumienie kilku tak oczywistych faktów i zmusza ich do bezmyślnego powtarzania rządowej propagandy... Pozdrawiam!!!
~art
Farmaceuci walcza przede wszystkim o to, aby recepta nie byla traktowana jak czek. Dochodzi do takich absurdów, że mimo iż płacimy składki, wystarczy że lekarz zapisze lak, zamiast lek i recepta nie może zostać zrealizowana, gdyż cos takiego jak lak nie istnieje. To jest absurd farmaceuci mają więdzę i dobrze wiedzą co lekarz miał Farmaceuci walcza przede wszystkim o to, aby recepta nie byla traktowana jak czek. Dochodzi do takich absurdów, że mimo iż płacimy składki, wystarczy że lekarz zapisze lak, zamiast lek i recepta nie może zostać zrealizowana, gdyż cos takiego jak lak nie istnieje. To jest absurd farmaceuci mają więdzę i dobrze wiedzą co lekarz miał na myśli jednakże nie mogą zralizować recepty.
I proszę mnie zrozumieć to jest poważny problem, ja nie mam serca odesłać staruszki z 70 na karku na drugi koniec miasta, bo lekarz jest niechlujny. Nie mówiąc juz o lekarstwach dla chorych dzieci, to jest po prostu skandal do czego doprowadziła nowa ustawa i umowy z aptekami.
Proszę o pełne poparcie, gdyż chodzi o nas wszystkich.

Powiązane: Ochrona zdrowia pod kroplówką

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki