We wrześniu 2024 r. Kotlina Kłodzka doświadczyła powodzi, która spowodowała znaczne zniszczenia infrastruktury, budynków mieszkalnych, dróg, mostów i sektora usług - szczególnie turystyki i drobnej przedsiębiorczości. Rok po katastrofie sprawdziliśmy, jak wpłynęła ona na miejscowy rynek pracy.


Powódź 2024 niewątpliwie wpłynęła na życie mieszkańców Kotliny Kłodzkiej - również na ich możliwość zarobkowania. Dlatego sprawdziliśmy, jak zmieniła się liczba bezrobotnych w powiecie kłodzkim w związku z tym wydarzeniem. Okazuje się, że nie wpłynęła ona znacząco na przyrost osób zgłaszających się po wsparcie do Powiatowego Urzędu Pracy w Kłodzku. Dane z sierpnia tego roku wskazują, że liczba zarejestrowanych bezrobotnych jest jedynie trochę wyższa od ubiegłorocznej. W sierpniu 2025 roku było to 5811 osób, podczas gdy w sierpniu ubiegłego roku - 5517. Nie zmieniła się też wyraźnie ich liczba w gminach, które szczególnie ucierpiały podczas kataklizmu. W Stroniu Śląskim liczba osób bezrobotnych wzrosła z 252 do 270. Natomiast w Lądku zdroju zmniejszyła się z 320 do 296 osób.
– Według nas powódź miała niewielki wpływ na zmianę bezrobocia w naszym powiecie – mówi Bankier.pl Jacek Kubicki, dyrektor ds. rynku pracy w Powiatowym Urzędzie Pracy w Kłodzku. – Jest nieznaczny wzrost, jeżeli chodzi o poszukujących, ale nie wiemy, czy miała na to wpływ powódź czy zmiana ustawy. Natomiast liczba zgłaszanych miejsc pracy utrzymuje się na podobnym poziomie.
Zobacz także
Powódź nie wpłynęła również na liczbę zwolnień grupowych w Kotlinie Kłodzkiej
– W ubiegłym roku były dwa takie zgłoszenia, ale jeszcze przed powodzią. Natomiast w 2025 roku tylko jedno, gdzie firma poinformowała o redukcji 56 etatów. Jednak żywioł nie miał na to bezpośredniego wpływu – wyjaśnia Jacek Kubicki.
12 mln zł na pomoc poszkodowanym pracodawcom
Jak twierdzi przedstawiciel PUP w Kłodzku, niezwłocznie po wystąpieniu kataklizmu w powiecie rozpoczęto przygotowania do udzielania wsparcia poszkodowanym przedsiębiorcom.
– Skorzystali oni przede wszystkim ze zwrotu kosztów poniesionych na wynagrodzenia, nagrody oraz składki na ubezpieczenia społeczne zatrudnianych pracowników – twierdzi Jacek Kubicki. – Urząd pracy mógł pomóc pracodawcom tylko w przypadku zniszczenia ich zakładów na skutek powodzi. Przyznając pomoc braliśmy pod uwagę zakres i skalę spowodowanych zniszczeń. Dofinansowanie mogło przysługiwać maksymalnie przez 12 miesięcy, jednak nie dłużej niż do 31 grudnia 2025 roku i pod warunkiem, że pracodawca nie zmniejszy w tym okresie liczby zatrudnionych pracowników w stosunku do stanu na dzień podpisania umowy o refundację. Do końca sierpnia podpisaliśmy 111 umów z przedsiębiorcami na 658 etatów. Kwota przeznaczona na ten cel wyniosła ponad 12 mln zł. Większość umów jeszcze jest realizowana – dodaje przedstawiciel kłodzkiego urzędu pracy.
Najbardziej ucierpiała gastronomia i sklepy
Okazuje się, że zalane gminy całkiem dobrze poradziły sobie z trudną sytuacją.
– Lądek Zdrój jest uzdrowiskiem i mamy tu dwóch dużych pracodawców, czyli Uzdrowisko Lądek-Długopole S.A. oraz Wojskowy Szpital Uzdrowiskowo-Rekreacyjny. To są podmioty, które mają zapewnione finansowanie i podpisane umowy z NFZ-em. Zatrudnione tam osoby szczęśliwie pracowały nawet w czasie powodzi – mówi Bankier.pl Tomasz Nowicki, burmistrz Lądka Zdroju. – Natomiast głównym problemem był rynek usług, gastronomia oraz sklepy, które zostały zalane. Tutaj staraliśmy się korzystać z ulg podatkowych na wniosek osób prowadzących lokalne biznesy. Korzystaliśmy z tych wszystkich instrumentów, które jako gmina mogliśmy stosować. Na szczęście zostaliśmy dokapitalizowani przez rząd zwiększoną subwencją, co spowodowało, że te szkody nie były tak bardzo odczuwalne.
Wpływy przedsiębiorców spadły o 30-40 proc.
Według burmistrza Lądka Zdroju na tym terenie nie było większych problemów z pracą.
– Cieszy nas to, że właściwie wszystkie biznesy, które zostały poszkodowane w czasie powodzi znów działają. Pojawiły się również nowe restauracje. Choć na początku, po powodzi zastanawialiśmy się, czy przedsiębiorcy będą chcieli się odbudowywać - bardzo często mając całkowicie pozalewane lokale i tracąc klientów – opowiada Tomasz Nowicki. – Nasza gmina przez długi czas była omijana przez turystów. Teraz to się zaczyna zmieniać, co nie zmienia faktu, że ten rok należy uznać za stracony dla przedsiębiorców, zwłaszcza jeśli chodzi o ich potencjalne zarobki. Ich wpływy były nawet do 30-40 proc. mniejsze w porównaniu do wcześniejszych lat – dodaje.
Prawie 760 mln zł trafiło do przedsiębiorców
Jak poinformował Bankier.pl Tomasz Jankowski, rzecznik prasowy Wojewody Dolnośląskiego, na usuwanie skutków powodzi, wsparcie poszkodowanych i odbudowę infrastruktury rząd przeznaczył łącznie ponad 8 mld zł, z czego blisko 5 mld złotych trafiło do potrzebujących na Dolnym Śląsku. Pomoc została przekazana poprzez uruchomienie 30 instrumentów pomocowych - celowe wsparcie różnych ministerstw. MSWiA, Ministerstwo Infrastruktury, Ministerstwo Edukacji Narodowej, Ministerstwo Sportu i Turystyki.
– W skali kraju 759 mln zł to wsparcie dla przedsiębiorców, w tym 630 mln zł z programów ZUS i funduszy europejskich przeznaczone m.in. na wakacje składkowe, pożyczki, utrzymanie miejsc pracy i pomoc dla rolników. W sumie te środki przekazano w ramach kilkudziesięciu różnego rodzaju instrumentów dla firm – twierdzi Tomasz Jankowski.
Firmy wracają do normalności
Choć Kotlina Kłodzka rok po powodzi nadal odczuwa jej skutki, to okazuje się, że sam rynek pracy nie odniósł większego uszczerbku. W regionie, który najbardziej ucierpiał, firmy wróciły już do normalnej działalności. Trwają też inwestycje związane z odbudową infrastruktury m.in. dróg, mostów, murów oporowych oraz modernizacją systemów odwodnienia, co obecnie również tworzy miejsca pracy. Dużym wsparciem dla pracodawców była zarówno rządowa pomoc finansowa, a przede wszystkim wsparcie z Powiatowego Urzędu Pracy w Kłodzku, jakie otrzymali w związku z trudną sytuacją. To pozwoliło im też utrzymać dotychczasową wielkość zatrudnienia.

























































