REKLAMA

RPP usypia gospodarkę?

Łukasz Piechowiak2014-12-03 16:40główny ekonomista Bankier.pl
publikacja
2014-12-03 16:40

Rada Polityki Pieniężnej nie komunikuje się z rynkiem. Większość ekonomistów spodziewała się, że RPP nie obniży stopy procentowej, ale to wcale nie oznacza, że tego nie oczekiwano.

RPP usypia gospodarkę?
RPP usypia gospodarkę?
fot. MICHAL WARGIN / / EastNews

Aż 60% użytkowników Bankier.pl stwierdziło, że stopy procentowe powinny zostać obniżone. 2% stwierdziło, że nie ma zdania na ten temat, a 38% uznało, że stopy procentowe powinny pozostać na dotychczasowym poziomie.

(Bankier.pl)

W mojej opinii stopy procentowe powinny być obniżone, bo chociaż odnotowujemy wzrost PKB na poziomie 3,3%, to wciąż trudno nazwać to solidnym wzrostem, który będzie prowadzić do odczuwalnej poprawy koniunktury.

Dla nas jest to wynik neutralny. PMI są powyżej 50 pkt, ale przedsiębiorcy dalej odwlekają inwestycje na przyszłość. Oczekujemy prognoz wzrostu PKB na poziomie 4%, ale będzie to nieosiągalne, jeżeli trochę mocniej nie pobudzimy popytu wewnętrznego - a to można zrobić obniżając stopy procentowe.

Do tego dochodzi coraz bardziej odległy cel inflacyjny - w pewnym sensie decyzja RPP sankcjonuje deflację. Nie martwiłbym się mocno wahaniami kursowymi, bo obecnie coraz większą rolę w kształtowaniu kursu mają czynniki psychologiczne występujące na świecie, niż wartość stopy procentowej w Polsce. Decyzję Rady przyrównałbym do "usypiania" gospodarki, która jeszcze dobrze nie wstała z łóżka.

Źródło:
Tematy
Darmowe konto firmowe na stałe? Sprawdzamy najlepsze oferty
Darmowe konto firmowe na stałe? Sprawdzamy najlepsze oferty

Komentarze (16)

dodaj komentarz
~Ekspert_ds_foreksu
Stopy należy podnieść do minimum 5-6% gdyż oszczędnością i pracą ludzie się bogacą. Nawet prezes NBP profesor Belka przyznał ostatnio ze niskie stopy (czyli marne lokaty w bankach) mogą skusic Polakow ze zabiora kase z bankow i dadzą do firm pokroju amber gold. Po drugie sytuacja na swiecie pokazuje ze niskie stopy nie oznaczaja Stopy należy podnieść do minimum 5-6% gdyż oszczędnością i pracą ludzie się bogacą. Nawet prezes NBP profesor Belka przyznał ostatnio ze niskie stopy (czyli marne lokaty w bankach) mogą skusic Polakow ze zabiora kase z bankow i dadzą do firm pokroju amber gold. Po drugie sytuacja na swiecie pokazuje ze niskie stopy nie oznaczaja ze PKB rosnie (Japonia, USA, strefa Euro).
~WojciechGres
Pytaja nas czy stopy powinny byc obnizone czy maja pozostac tam gdzie sa. Nikt juz nawet nie pyta czy powinny pujsc w gore
~Mandos_the_Ainur
Zgadzam się z szanownym Autorem powyższego artykułu. I pozwalam sobie potwórzyć mój komentarz po analogicznej decyzji RPP z 5 listopada: STOPY PROCENTOWE W POLSCE SĄ ZA WYSOKIE względem zagranicy. I nie jestem jedynym przedstawicielem środowiska akademickiego, który tak uważa. A dlaczego stopy są za wysokie? Otóż, tylko 2 grupy podmiotów Zgadzam się z szanownym Autorem powyższego artykułu. I pozwalam sobie potwórzyć mój komentarz po analogicznej decyzji RPP z 5 listopada: STOPY PROCENTOWE W POLSCE SĄ ZA WYSOKIE względem zagranicy. I nie jestem jedynym przedstawicielem środowiska akademickiego, który tak uważa. A dlaczego stopy są za wysokie? Otóż, tylko 2 grupy podmiotów tak naprawdę na tym wymiernie korzystają, tj.:1) banki uniwersalne w Polsce, z których większość działa jako lokalne filie (jako spółki zależne) międzynarodowych, bądź globalnych korporacji finansowych (banków lub molochów bankowo-ubezpieczeniowych): udzielają relatywnie - w porównaniu z ich macierzystymi przedsiębiorstwami np. ze strefy euro czy USA - drogich (pod względem kosztów odsetkowych) pożyczek i kredytów polskim rezydentom (obywatelom, firmom, jednostkom organizacyjnym typu samorządy itd.); 2) niezwiązane z Polską banki inwestycyjne i wszelkie inne globalne instytucje dokonujące tutaj okresowo inwestycji portfelowych (w tym hot money, czyli kapitał spekulacyjny). Te instytucje w Polsce lokują czasowo - z perspektywą solidnego zysku - tanio pożyczany pieniądz w strefach walutowych krajów rozwiniętych (zwłaszcza: USD, EUR, CHF, funt bryt.) dzięki tzw. dysparytetowi stóp procentowych (średnio o 1,75% wyższa stopa podstawowa w PL względem tamtych stref). Polska potrzebuje zagranicznych inwestycji bezpośrednich (zwłaszcza o charakterze technologicznym) do rozwoju kraju a w małym stopniu inwestycji portfelowych, a już na pewno nie kapitału spekulacyjnego! Jakie daje rezultaty ta sytuacja? Otóż: 1) Zyski z tej różnicy stóp procentowych płyną docelowo do instytucji finansowych, które - poza nielicznymi - w dużej mierze nie reinwestują tutaj wypracowanych zysków, bo traktują Polskę jak "dojną krowę". Wymownie o tym świadczą dane NBP w zakresie tzw. międzynarodowej pozycji inwestycyjnej netto Polski (ogólnie ujmując, to różnica: aktywa polskie za granicą minus aktywa zagranicy w Polsce) na koniec 2013 r.- Polska jest nadal tzw. dłużnikiem netto wobec zagranicy; w liczbach kszałtowało się to następująco na koniec 2013 r.: minus 272,4 mld wg EUR (aktywa polskie za granicą: 171,4 mld EUR; aktywa zagranicy w Polsce: 443,8 mld EUR - w tym kapitał portfelowy: 126,7 mld EUR, tj. 30% ogółem tych aktywów zagranicy). 2) Polskie przedsiębiorstwa -zwłaszcza te mikro- /zatrudnienie do 9 osób/ lub małe i średnie /zatrudn. 10 do 250 os./- są zmuszone brać w kraju relatywnie droższe pożyczki i kredyty inwestycyjne, w porównaniu z ich konkurentami w innnych strefach walutowych (zwłaszcza dolarowej, euro, franka szwajc., funta brytyjskiego). To negatywnie wpływa na ich konkurencyjność (podraża po prostu funkcjonowanie biznesu), co dodatkowo przy braku zachęt fiskalnych dla firm w Polsce do inwestowania w opracowywanie i wdrażanie innowacji technologicznych (wydatki na prace B+R) potęguje ów negatywny efekt gorszej pozycji rynkowej np. w skali UE. 3) Polscy obywatele - nie tylko ci mający kredyty długoterminowe typu hipoteki (pomijam tu szczególną sytuację kredytobiorców walutowych, bo też nie jest godna pozazdroszczenia) - także spłacają relatywnie droższe pożyczki i kredyty niż obywatele z innych krajów rozwiniętych z różnych stref walutowych, co z kolei negatywnie wpływa na popyt wewnętrzny w obszarze wydatków konsumpcyjnych. Podsumowując, utrzymywanie takiego dysparytetu stóp jest niekorzystne dla kondycji finansowej obywateli i firm jako 2 kluczowych grup dla generowania popytu (odpowiednio konsumpcyjnego i inwestycyjnego) w Polsce, który z kolei jest istotny dla solidnego, długotrwałego rozwoju gospodarczego.I zasłanianie się tutaj teoriami, że "tani" kredyt rodzi ryzyko pochopnego zadłużania, albo że potrzebujemy przyciągać inwestorów - jest bezsensowne (tak, potrzebujemy inwestycji, ALE ze strony biznesu sfery realnej np. długoterminowych inwestycji bezpośrednich w przemyśle, a nie spekulantów nastawionych na szybki zysk w krótkim, bądź średnim okresie). A oprocentowanie depozytów i tak zawsze było wyraźnie niższe względem poziomu odsetek naliczanych od pożyczek i kredytów przez sektor bankowy, zatem dalsze obniżki i tak niewiele pogorszą w tym obszarze sytuację (proszę spojrzeć, jak mocno już duże banki w Polsce scięły oprocentowanie depozytów). Na dodatek, polskie społeczeństwo jest nadal (niestety!) biedne i co gorsza, odsetek ludzi żyjących w biedzie lub skrajnym ubóstwie powiększa się (w tym skala niedożywienia dzieci), zatem nie będzie masowego brania kredytów, bo ludzi ... nie stać na takowe: wynagrodzenia w Polsce są na żenująco niskim poziomie względem analogicznych płac w krajach np. eurostrefy. Owszem, łatwo przewidzieć, że niższy dysparytet stóp = słabszy złoty (bo odpłynie część hot money) = większe obciążenia kredytobiorców walutowych i wyższy koszt obsługi zadłużenia zagranicznego kraju czy dużych firm (bo one z reguły zaciągają długi w innych walutach), ale taka patowa sytuacja, jak teraz, nie może trwać w nieskończoność, bo na dłuższą metę wszyscy na tym tracimy: i ci, co pożyczają w PLN, i co, co pożyczyli w walutach, i krajowy biznes, bo kraj będzie miał niewspółmierny -wobec swojego potencjału dochodowego - poziom obciążeń z tytułu obsługi zadłużenia oraz coraz niższą konkurencyjność (co potwierdzają ostatnie rankingi: spadamy w rankingach). I tak po akademicku: niektórym sugeruję więcej krytycznego podejścia do 'popularnych" teorii czy modeli wzrostu gospodarczego itp. , zwłaszcza mniej uwagi dla teorii lansowanych przez Amerykanów (szczególnie ich "zmatematyzowane" do bólu wywody powiązane z teorią neoklasyczną), a np. zwrócenie większej uwagi na np. myśl ekonomiczną szkoły austriackiej (bo jest warta uwagi). Pozdrawiam.
~Autor
Zgodnie z tym co napisałeś w ostatnim zdaniu nie powinno się ustalać czegoś takiego jak stopy procentowe. Kto, gdzie, jak dlaczego i za ile pożycza nie powinno być ustalane przez osoby trzecie.
~MacGawer odpowiada ~Autor
Też dawno o tym pisałem. Nawet średnio skomplikowany program komputerowy lepiej dopasuje wysokość stóp do stanu gospodarki niż RPP. To kosztowna i zupełnie zbędna grupa "specjalistów". W dodatku banki i tak ustalają swoje, więc te oficjalne na rynku nie są aż tak znaczące. Gdy popatrzy się na wszystkie wskaźniki, to teraz Też dawno o tym pisałem. Nawet średnio skomplikowany program komputerowy lepiej dopasuje wysokość stóp do stanu gospodarki niż RPP. To kosztowna i zupełnie zbędna grupa "specjalistów". W dodatku banki i tak ustalają swoje, więc te oficjalne na rynku nie są aż tak znaczące. Gdy popatrzy się na wszystkie wskaźniki, to teraz dla RPP jest jedna z dwu godzin na dobę gdy "zepsuty zegar pokazuje dokładny czas". Owszem, zawsze jest jakieś pole manewru i obecnie zapewne -+0.5pp nieczego nie poprawi/zepsuje. Ale gdy popatrzy się w przyszłość, to z powodu bazy lada dzień konieczne byłoby ich podniesienie. Nerwowe ruchy jakimi nie tak dawno poczęstowała nas RPP były kosztowniejsze dla gospodarki niz ew. przestrzelenie stóp o 0.5pp w górę i pozostanie na tym poziomie przez dłuższy czas.
~dyzma
bla bla a nie prosciej napisac ze MANIPULACJA stopami procentowymi potrzebna jest tym co maja kase czyli BANKOM.Sila nabywcza 1pln nie bedzie bedzie wieksza gdy stopy procentowe beda nawet - 20%.WAZNE jest ile mnie okradaja z 1PLN czyli raz podatek od przychodu puzniej WAT i AKCYZA tak ze 1PLN zostaje 50gr jako prawdziwa sila nabywcza bla bla a nie prosciej napisac ze MANIPULACJA stopami procentowymi potrzebna jest tym co maja kase czyli BANKOM.Sila nabywcza 1pln nie bedzie bedzie wieksza gdy stopy procentowe beda nawet - 20%.WAZNE jest ile mnie okradaja z 1PLN czyli raz podatek od przychodu puzniej WAT i AKCYZA tak ze 1PLN zostaje 50gr jako prawdziwa sila nabywcza sznowni ZAKOWIE !
~MacGawer
Nie wiem, może autor tego artykułu jest synem pulku i może spać wśród huku armat. Bo tak właśnie działają wysokie stopy - trudno dostać kredyt, więc trzeba dobrze się nagłówkować by zarobić REALNE pieniądze. Tu nie ma miejsca na słodki sen, a politycy generujący setki ustaw i egzekwujący je urzędnicy dodadzą swoje. Niskie stopy procentowe Nie wiem, może autor tego artykułu jest synem pulku i może spać wśród huku armat. Bo tak właśnie działają wysokie stopy - trudno dostać kredyt, więc trzeba dobrze się nagłówkować by zarobić REALNE pieniądze. Tu nie ma miejsca na słodki sen, a politycy generujący setki ustaw i egzekwujący je urzędnicy dodadzą swoje. Niskie stopy procentowe są ekonomicznymi barbituranami, nawet NINJA dostanie wysoki kredyt. Wszystko jest pięknie, ładnie ale pewnego pięknego dnia przychodzi pobodka. Pytanie kto ma rękę w nocniku - ci co brali kredyty nie, bo i tak byli gołodupcami. Banki nie, bo sa za wielkie by upaść. I jak zwykle zaplaci podatnik, czyli ciężko pracujący człowiek.
~Ludwig_von_Mises
"PMI są powyżej 50 pkt, ale przedsiębiorcy dalej odwlekają inwestycje na przyszłość. "Jaka tragedia, przedsiębiorcy więcej oszczędzają. Pewnie wytapetują sobie tymi oszczędnościami ściany, bo przecież nie oszczędzają po to, żeby więcej inwestować w przyszłości.
~okmn
Pierdoły. Przeciętny Polak nie ma żadnych oszczędnośći. Wyższa inflacja to jescze mniejsze zakupy, jeśli po prostu biedni Placy nie mają kasy. Poza tym niższe stopy nie oznaczają tańszego kredytu. Więc po co obniżki?

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki