REKLAMA

Profesjonalny Inwestor 2018: Czy inwestorzy mieli szansę w starciu z GetBackiem?

Adam Hajdamowicz2018-12-07 08:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2018-12-07 08:00

Afera GetBacku była głównym tematem panelu dyskusyjnego podczas konferencji „Profesjonalny Inwestor 2018”. Starano się odpowiedzieć na pytanie, czy można było tego uniknąć i kto jest temu wszystkiemu winien.

Od 30 listopada do 2 grudnia w Gdańsku odbywała się zorganizowana przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych konferencja „Profesjonalny Inwestor 2018”, której partnerem medialnym był Bankier.pl. Kulminacyjnym punktem trzech dni intensywnych warsztatów poświęconych rozmaitym aspektom inwestowania był panel dyskusyjny, w którym celem było stwierdzenie, czy inwestorzy indywidualni mieli szansę w starciu z GetBackiem?

Debata, w której prelegentami byli Piotr Rybicki (Nadzórkorporacyjny.pl) oraz Paweł Malik (GazetaGiełdowa.pl) szybko zamieniła się w gorącą dyskusję, w której czynny udział wzięło także wiele osób z widowni. Nad przebiegiem całego spotkania czuwał z kolei Michał Masłowski ze Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.

Czy inwestorzy mogli tego uniknąć?

Dyskusja rozpoczęła się od próby odpowiedzi na tytułowe pytanie, czy skoro tylu profesjonalistów: audytor, KNF, analitycy dało się nabrać GetBackowi, to czy w takim razie jakiekolwiek szanse w tym starciu mieli zwykli inwestorzy indywidualni?

– To jest takie pytanie, na które można odpowiedzieć właściwie jednym słowem: nie – postawił sprawę jasno Piotr Rybicki.

Podobnego zdania był również Paweł Malik podkreślając, że zwykły inwestor indywidualny był tu cały czas wprowadzany w błąd i mamiony wizjami wielkiego sukcesu. Wspomniał on jednak także o tym, że nie wszystko w GetBacku było idealne.

– Tylko jest tak, że dajcie mi dziesięć spółek, a co najmniej w pięciu pokażę, że jest problem. Natomiast dopiero teraz patrząc z perspektywy czasu można stwierdzić, że faktycznie wcześniej pojawiały się już pewne sygnały. Profesjonalni analitycy powinni na pewne rzeczy zwrócić uwagę, na które nie zwrócili i tu można mieć do nich zarzuty – stwierdził.

Paweł Malik pokazał także swój wpis internetowy z 3 grudnia 2017 roku, w którym już wtedy zwracał uwagę na dużą odmienność wyników GetBacku od ich głównego konkurenta. – Kruk odzyskuje 17 procent w pierwszym roku od kupienia pakietu, a GetBack 30 procent. Każdy profesjonalny analityk powinien był zadać sobie pytanie, dlaczego jest taka duża rozbieżność?

Cała historia, jaka kryje się za aferą KNF [Kalendarium]

– Zobaczcie, co Kruk pokazuje, jeżeli chodzi o średnie ceny zakupu portfeli w Polsce, 11-13 procent. GetBack wykazuje 20, a więc kupował bardzo drogo. Można przeczytać wypowiedź prezesa Kruka, że przebijali ich nawet dwukrotnie – kontynuował swój wywód.

– Pytanie, jak się może spiąć biznes, w którym płacą dwukrotnie więcej za pakiety wierzytelności, płacą więcej za finansowanie i mają wykazywać wyższą rentowność niż ich konkurent Kruk? Każdy analityk powinien wtedy się chwycić za głowę i zastanowić – podsumował.

Kolejne poważne ostrzeżenie

– W lutym 2018 roku dotarło do mnie takie pismo: „pragniemy zwrócić uwagę, że zgodnie z komunikatem opublikowanym przez GetBack na ich stronie, emitent w drugiej połowie 2017 r. wyemitował obligacje o oprocentowaniu przekraczającym 8 proc. w skali roku. Wobec powyższego, stosownie do warunków obligacji, oprocentowanie obligacji wzrośnie do poziomu 14 punktów procentowych” – mówił Malik.

– To oznaczało, że Getback naruszył kowenanty emisji obligacji. Zgodnie z tymi kowenantami karą jest powiększenie o 2 punkty procentowe, co oznacza, że wyemitował obligacje o oprocentowaniu 12 procent! To już jest czerwona lampka, a nie żółta. Jeżeli firma jest tak zdeterminowana, że łamie kowenanty wyemitowanych obligacji i emituje obligacje na poziomie 12 procent, to jest ostatni sygnał do ucieczki – dodał.

Kogo powinno się ukarać?

W dalszej części debaty jej uczestnicy starali się znaleźć głównych winowajców. Na pierwszy ogień, jako potencjalnego adresata do nałożenia kary poszedł audytor.

Przewodnik po aferze KNF. Czarnecki, Chrzanowski, "plan Zdzisława" i cała reszta

– Ja nie mam zdania, bo mamy za mało informacji. To, że nam się wydaje, że Deloitte jest winny, to nam się wydaje, bo działamy na emocjach – stwierdził Piotr Rybicki. – Jeżeli są błędy w wycenie czy prezentacji, to audytor najprawdopodobniej się nie wybroni w tej kwestii. Natomiast większe ryzyko w mojej ocenie to czy dochował procedur badania, czyli czy pominął jakieś istotne zagadnienia, nie doszacował jakichś ryzyk. Co do tego, to nie jestem w stanie nic powiedzieć, bo to trzeba by zobaczyć dokumentację z badania, żeby móc to ocenić – dodał po chwili.

Znacznie ostrzej na ten temat wypowiadały się osoby z widowni. – Dla mnie audytor to jest taki trochę zawód społecznego zaufania, tak jak lekarz. Czy idąc do lekarza muszę mieć wiedzę, żeby ocenić jego wiedzę? Czy mógłbym mieć do niego zaufanie, a skoro on popełnił błąd, to czy mogę domagać się odszkodowania? W związku z tym, jeżeli audytor popełnia błąd, bądź wydaje coś sprzecznego z rzeczywistością, to uważam, że to powinno działać w ten sam sposób – powiedziała jedna z osób.

Głos zabrał także były członek Rady Nadzorczej jednej ze spółek Skarbu Państwa. – Ja się akurat znałem na księgowości i byłem w stanie przeczytać bilans i to widać jeżeli coś jest w sprawozdaniu nie tak. A nawet, jeżeli nie mieliśmy odpowiedniej wiedzy, to się brało do wyjaśnienia tego księgową, a jak mieliśmy wątpliwości to się brało kogoś z zewnątrz.

– Ja najwięcej zastrzeżeń mam do analityków, którzy pewne rzeczy powinni wykazać, do członków Rady Nadzorczej, którzy nie sprawowali odpowiedniego nadzoru i to są największe zarzuty kogo winić za to wszystko, już nie mówiąc o głównych sprawcach, bo to wiadomo. I wydaje mi się, że rola audytora też powinna być większa, że jeżeli widzimy jakieś ryzyka, to po prostu powinniśmy je zamieszczać – stwierdził Paweł Malik.

Pozytywny akcent na zakończenie

Mimo wszystko, prelegentom udało się jednak dostrzec pewną pozytywną zmianę dla inwestorów w związku z aferą GetBacku. Według nich audytorzy zaczęli bowiem wyraźnie dokładniej podchodzić do swoich obowiązków. – Audytorzy już sami z tego lekcję wyciągnęli. Badania za 2018 rok będą na pewno o dużo wyższym standardzie niż w poprzednich latach – zakończył Piotr Rybicki.

Źródło:
Adam Hajdamowicz
Adam Hajdamowicz
redaktor Bankier.pl

Redaktor działu Rynki Bankier.pl. Głównym obszarem jego zainteresowań są rynki akcji, w szczególności skupia się na opisywaniu sytuacji spółek z Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Śledzi także wpisy na listę ostrzeżeń publicznych Komisji Nadzoru Finansowego. Absolwent finansów i rachunkowości na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu, posiadacz licencji maklera papierów wartościowych nr 3313.

Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (4)

dodaj komentarz
pjb
Kto dał ciała w aferze getback? KNF yes, audytor Deloitte yes, główny inwestor Abris yes, GPW yes, rada nadzorcza yes, analitycy rynkowi yes, domy maklerskie i banki yes, a kto za to zapłacił przysłowiowy Kowalski. Co zrobił rząd aby temu zapobiec NIC. Ot i całe podsumowanie.
grzegorzkubik
Getback musi się odciąć od Czarneckiego i dać czas na to by ludzie zapomnieli o smutnym czasie.
kaczka-po-smolensku
ile kosztuje taki propagandowy artykuł wybielający audytora ?? jak będe zakładał swoje ambergold to przyjde do was po dobra prase
ald
To jasne że z Getbackiem nikt nie miał szans, bo od samego początku z premedytacją był on przewidziany jako zwykły skok na kasę naiwnych, co jasno jest przedstawione chociażby w tym art: https://businessoutsiderpl.wordpress.com/2018/11/29/getin-getback-getbust-getout/

Powiązane: Konferencja Profesjonalny Inwestor

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki