REKLAMA

Pokolenie Y - liderzy i reszta

Katarzyna Jeznach2013-04-06 06:00
publikacja
2013-04-06 06:00

W pierwszej pracy chcieliby zarabiać na rękę prawie 2800 zł, na stażu liczą na ok. 1400 zł netto. Zrezygnują, jeśli szef nie będzie ich wystarczająco doceniał, bo uważają, że mają lepsze kompetencje niż reszta. Czy to już pokolenie Y?

foto: Ingimage

- Nazywamy ich "grupą talentów" - mówi Halina Frańczak, dyrektor marketingu Deloitte Polska. Najważniejsze w pracy dla nich jest to, by mogli się rozwijać i zdobywać nowe umiejętności. Chociaż sytuację ekonomiczną kraju oceniają słabo, podobnie rynek pracy, liczą na stosunkowo wysokie pensje.

Deloitte przeanalizowało niewielki, ale ważny na rynku pracy odsetek młodych ludzi urodzonych między 1986 a 1994 rokiem. W badaniu skupiono się na studentach (80,7 proc.), uczących się w trybie dziennym (92 proc.), studiujących kierunki ekonomiczne (51 proc.). Analitycy podkreślają, że rzeczywiście nie można tu mówić o cechach pokolenia, a tylko określonej grupy, a nawet w ramach próby 4 144 osób wyróżniono 6 różnych typów zachowań.

Dla nich będzie praca: najlepsi z pokolenia Y


Damy sobie radę

Młodzi wysoko oceniają swoje kompetencje i umiejętności. Aż 62 proc. z nich uważa się za lepszych kandydatów do pracy, a 30,2 proc. swoje przygotowanie ocenia jako porównywalne z resztą rekrutowanych. W roli potencjalnie gorszego kandydata do pracy nie widzi się prawie nikt z tej grupy. Prawie połowa studentów (49 proc.) wysoko ocenia swoje szanse na znalezienie satysfakcjonującej pracy w ciągu roku.

Nie wszystko wygląda jednak tak różowo, jeśli te dane zestawi się z badaniami Bilans Kapitału Ludzkiego. Pracodawcy mają inne zdanie. Według nich pracownicy często nie potrafią zorganizować sobie pracy, czy po prostu -dogadywać się dobrze między sobą.

Optymistami są zwłaszcza mężczyźni - wysokie szanse na zatrudnienie widzi niemal dwa razy więcej mężczyzn niż kobiet, co przekłada się też na wymagania płacowe, oczekują średnio 100 zł więcej za praktyki i 300 zł więcej w pierwszej pracy.


»Czy umowy śmieciowe będą oskładkowane?


Własnej firmy jeszcze nie założą

Niewielu z nich (23,7 proc.) widzi u siebie przedsiębiorczego ducha. Prowadzić własną firmę próbowało zaledwie 3,3 proc. Nie powinno to aż tak bardzo dziwić, biorąc pod uwagę, czego oczekują od pracy: ich zdaniem najlepsze narzędzie rozwoju to mentoring i coaching, połączony z regularną informacją zwrotną (28,4 proc.). Na drugim i trzecim miejscu jest praca w różnych obszarach specjalizacyjnych i naśladowanie pracy doświadczonych osób.

Na podstawie tych danych można wysnuć wniosek, że nie czują się jeszcze gotowi ani chętni do prowadzenia biznesu na własną rękę, liczą raczej na karierę w dużej firmie, gdzie nad sobą będą mieli kompetentnych przełożonych, gotowych ich wspierać i występować w roli nauczyciela.

Zobacz, jakie pomysły na biznes mają kobiety!


To nie całe pokolenie, ale tylko "grupa talentów"

Jak przyznają analitycy Deloitte, badaniem nie objęto reprezentatywnej grupy pokolenia, a jedynie potencjalnie najbardziej interesującą dla pracodawców - wykształconych lub w trakcie studiów, z najlepszych uczelni (w tym ekonomicznych). Nie ma więc mowy o żadnej generacji. Trudno też nie oprzeć się wrażeniu, że już wcześniej w społeczeństwie była grupa osób odpowiadająca opisowi powyżej.

Ci młodzi potrafią pracodawcy dać w kość - ale to nie przeszkadza korporacjom w zatrudnianiu. - Zadają dużo więcej pytań, nie mają też z tego powodu kompleksów, nie przejmują się, że są nowi. Potrafią się zaangażować i mają dużo ciekawych pomysłów - mówi Halina Frańczak.

Rynek nie weryfikuje oczekiwań

O wyjątkowości badanej grupy na tle reszty pokolenia świadczy najlepiej fakt, że autorzy badania nie zaobserwowali różnic między oczekiwaniami płacowymi studentów (80,7 proc.) i absolwentów (19,3 proc.). Zwykle rynek sam weryfikuje żądania młodych ludzi, po kilku miesiącach poszukiwań godzą się na stawki niższe niż wymarzone. W tym przypadku jednak wymagania absolwentów wcale nie słabną. Może to być argument za tezą analityków - tej grupy szukają pracodawcy.

Katarzyna Jeznach
Bankier.pl

Źródło:
Tematy
Wyprzedaż Rocznika 2025. Hybrydowe SUV-y Forda
Wyprzedaż Rocznika 2025. Hybrydowe SUV-y Forda

Komentarze (15)

dodaj komentarz
stas00
To jest jednak pojebany kraj.Z jednej strony dziwią się ze młodzi ludzie chcą więcej zarabiać,z drugiej natomiast mówi ta banda matołów ze młodzi maja otwarte drzwi aby wziąć kredyt na mieszkanie "rodzina na swoim" ale pracowac za darmo albo za 500 zl na smieciowce??????Po pierwsze gospodarki 0,jak firma jakaś zainwestuje To jest jednak pojebany kraj.Z jednej strony dziwią się ze młodzi ludzie chcą więcej zarabiać,z drugiej natomiast mówi ta banda matołów ze młodzi maja otwarte drzwi aby wziąć kredyt na mieszkanie "rodzina na swoim" ale pracowac za darmo albo za 500 zl na smieciowce??????Po pierwsze gospodarki 0,jak firma jakaś zainwestuje w Polsce to chce ludzi do obozów pracy -najlepiej za darmo .Ludzi wykształconych potrzebuje tylko kilkunastu na cala firmę i to z min 5 -10 letnim stażem.Po drugie to umowy smieciowe bez zus-u na dożywocie.Czy ten kraj nie jest postawiony na głowie???Po trzecie moja rada- spieprzajcie z tego kraju kto tam ma jakieś znajomości za granica lub rodzinę .Do obozów pracy to niech siebie zatrudniają na wzajem -rządzący i ta banda pracodawców polskich razem z lewiatanem za darmo!!!!!!!!!!!!!!!!!!
~bosman
Jestem 50+ i z tej perspektywy oceniam optymizm tych młodych ludzi. Mały procent z nich znajdzie pracę i utrzyma się w niej. Panowie agresywnie nastawieni cos tam zdziałają ,ale nie da im to satysfakcji. Panie gdy wezwie je ,,natura'' bardziej muszą myśleć o tzw bezpieczeństwie egzystencjalnym, czyli dziecko = mieszkanie Jestem 50+ i z tej perspektywy oceniam optymizm tych młodych ludzi. Mały procent z nich znajdzie pracę i utrzyma się w niej. Panowie agresywnie nastawieni cos tam zdziałają ,ale nie da im to satysfakcji. Panie gdy wezwie je ,,natura'' bardziej muszą myśleć o tzw bezpieczeństwie egzystencjalnym, czyli dziecko = mieszkanie praca i względna poczucie stabilizacji, socjal, którego w Polsce nie ma i nie będzie (nam tez obiecywali) i zrobili z nas żebraków. Tak więc młode i ambitne kobiety raczej poszukają kraju, który w miarę możliwości pozwoli im spełnić się zarówno w życiu zawodowym jak tez jako młode matki ,które po urodzeniu dzieci nie zostaną skazane jak u nas na wieczne żebranie o zasiłek i bez perspektyw do powrotu do zycia zwodowego, które jest tez związane z poczuciem własnej wartości ,chęcią bycia potrzebnym i wreszcie namiastką jakiejś tam wolności.
~dd
czegoż sie teraz od każdego oczekuje każdy jest przecież człowiekiem a nie maszyną poto chce pracować aby zdobyć doświadczenie wszystkiego na studiach cie nie nauczą i nikt nie jest w stanie spamiętać 5 lat studiów i skończe sobie z waszymi chorymi marzeniami o pracowniku idealnym bo chceliby by robota 100proc zaangażowanego w swoją czegoż sie teraz od każdego oczekuje każdy jest przecież człowiekiem a nie maszyną poto chce pracować aby zdobyć doświadczenie wszystkiego na studiach cie nie nauczą i nikt nie jest w stanie spamiętać 5 lat studiów i skończe sobie z waszymi chorymi marzeniami o pracowniku idealnym bo chceliby by robota 100proc zaangażowanego w swoją prace i wszystko na rozkaz i dotego by był superinteligentny
~kłazga
studenci nadaja sie do pracy w drukarni,inżynierowie od Copy/Paste/Print
~butt
żaden matoł z rady polityki pienieżnej od 20 lat nie przewidział wysokosci inflacji w Polsce
bo każdy ekonomista tylko opisuje to co było a nie wie to co będzie(przykłąd rybiński Balcerowicz rostowski)
ekonomiści to debile od inżynierii finasowej
spowodowali kryzys na rynku bankowym i nieruchomsci wpriwadzili dyratatywy
żaden matoł z rady polityki pienieżnej od 20 lat nie przewidział wysokosci inflacji w Polsce
bo każdy ekonomista tylko opisuje to co było a nie wie to co będzie(przykłąd rybiński Balcerowicz rostowski)
ekonomiści to debile od inżynierii finasowej
spowodowali kryzys na rynku bankowym i nieruchomsci wpriwadzili dyratatywy i opcje by rujnojąc zwykłych ludzi
wole tego co klepie młotkiem bo jak robi to dobrze to jest potzrebny a ekonomista jest mi zbędny
jak taki madry niech otworzy firmę i sie bogaci
dla mnie pokolenie y to niemoty
~saykoza
posiedzą ze dwa lata na bezrobociu to im kwinta opadne,nie bedzie pokolenie już Y a D jak dziad
~załamany
Ćwiczonko dla ekonomisty:
1. policz sobie dowolne 10 wskaźników, których nauczyli cię na "studiach", za poprzednie 5 lat
2. policz przewidywane wartości tych samych wskaźników po 2 latach... ups - nie udało się? no to policz chociaż te 5, które niby policzyć potrafisz
3. po 2 latach sprawdź błąd faktyczny dla prognozowanych
Ćwiczonko dla ekonomisty:
1. policz sobie dowolne 10 wskaźników, których nauczyli cię na "studiach", za poprzednie 5 lat
2. policz przewidywane wartości tych samych wskaźników po 2 latach... ups - nie udało się? no to policz chociaż te 5, które niby policzyć potrafisz
3. po 2 latach sprawdź błąd faktyczny dla prognozowanych wartości wskaźników... cooooo? od -41983% do +33946%?????
4. przy kawie, omów wyniki experymentu z najlepszą koleżanką po fachu - wróżką od tarota

A co do Y - tego u nas i tak nie ma, bo mentalność niewolnika rodacy mają z mlekiem matki wyssaną...
~wer
Mamy juz przyklady upadlych firm, w ktorych zarzadzali filozofowie, itp Ekonomista to podstawa
~hym
widzę te komentarze to na prawdę ręce opadają.....nie macie pojęcia ile daje dobry ekonomista w firmie...przeciętny inżynier nie ma zielonego pojęcia o ekonomi i zarządzaniu firmą i nawet nie chce mieć tego pojęcia....pracuje z wieloma kierownikami projektów i to sa takie młotki pod względem ekonomicznym że nie raz położyli projekty widzę te komentarze to na prawdę ręce opadają.....nie macie pojęcia ile daje dobry ekonomista w firmie...przeciętny inżynier nie ma zielonego pojęcia o ekonomi i zarządzaniu firmą i nawet nie chce mieć tego pojęcia....pracuje z wieloma kierownikami projektów i to sa takie młotki pod względem ekonomicznym że nie raz położyli projekty przez własną ekonomiczną głupotę i niewiedzę. Firmy z którymi współpracuje mogę podzielić na dwa typy: 1) te w których prezesem jest ekonomista i 2) prezesem jest technik. Te 1 przynoszą zazwyczaj największe zyski i są najlepiej zarządzane. w 2 pracują zazwyczaj fachowcy nie mający pojęcia o zarządzeniu i mogły by być dużo dalej jeśli kierowanie oddaliby ekonomiście. Analizy danych można się nauczyć w 6 miesięcy ale intuicji i zmysłu ekonomi niestety po wielu wielu latach. Zazwyczaj zwykły robol od napierdalania młotkiem mówi ze ekonomista jest zbędny.
~Kaszanka
Zatrudnij takiego to cię okradnie a na deser zrobi konkurencję.

Powiązane: Praca, płaca i kariera

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki