Po rozmowie telefonicznej z prezydentem Gruzji Micheilem Saakaszwilim, Lech Kaczyński wysłał ministrów: Roberta Drabę, Michała Kamińskiego i Mariusza Handzlika do Tbilisi. Wcześniej prezydent Rosji zapowiedział, że jest o krok od uznania Abchazji i Południowej Osetii, które są częścią Gruzji.
Po odmowie przelotu delegacja wróciła na lotnisko, a po pięciu godzinach poleciała do Tbilisi inna trasą - przez Gruzję i Ukrainę. Polska delegacja musiała też zmienić samolot.
Rosjanie tłumaczyli odmowę "względami formalnymi". Anonimowy dyplomata w Moskwie powiedział "Dziennikowi", że wspominali o przepisach, według których przelot trzeba zgłosić cztery dni przed startem. Tymczasem Ukraina wydała taką zgodę bez wcześniejszego uprzedzenia jej o przelocie.
"Dziennik"/IAR/to/dabr
Źródło:IAR




























































