REKLAMA
PIT ZA 2025

Morawski: Sceptycyzm klimatyczny się nie broni

Ignacy Morawski2021-05-31 07:29główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData
publikacja
2021-05-31 07:29

Do Polaków dociera powoli, choć coraz mocniej, że dla świata rozwiniętego problem ocieplenia klimatu jest dzisiaj absolutnym priorytetem politycznym i podejmowane działania są i będą coraz bardziej radykalne. Nie do końca tylko wiadomo, w jakim kierunku ten radykalizm pójdzie.

Morawski: Sceptycyzm klimatyczny się nie broni
Morawski: Sceptycyzm klimatyczny się nie broni
fot. Markus Spiske / / Pexels

Czy całość systemu energetycznego przestawimy na odnawialne źródła energii, samoloty będą latać na wodór, a mięso będzie z roślin? A może potrzebujemy wykonać krok w przeszłość – przywrócić wiarę w energię jądrową, zrezygnować z fantazji o bezmięsnym świecie i całość wysiłków skupić na wzroście gospodarczym?

Żeby zmierzyć się z tym, jak może wyglądać przyszłość rewolucji energetycznej, sięgnąłem po dwie wydane niedawno książki, które rzucają ciekawe, intrygujące i czasem kontrowersyjne światło na problem.

Pierwsza książka to „Jak ocalić świat od katastrofy klimatycznej” Billa Gatesa, zaskakująco wciągająca jak na „dzieło” biznesmena (menedżerowie zbyt często piszą o swoich sukcesach, zamiast o świecie wokół). Założyciel Microsoftu argumentuje, że znajdujemy się w krytycznej sytuacji i musimy szybko wzmocnić postęp technologiczny, by móc zredukować emisję do zera, przynajmniej w krajach rozwiniętych. Ton tej książki jest alarmistyczny, choć z przebłyskami nadziei.

Dla kontrastu sięgnąłem też po publikację „Apocalypse Never” Michaela Shellenbergera, amerykańskiego dziennikarza zajmującego się zmianami klimatu. Przekonuje, że największym zagrożeniem jest alarmizm klimatyczny, który prowadzi do pospiesznej adopcji nieefektywnych technologii. Tymczasem powinniśmy sięgnąć po najprostsze i sprawdzone rozwiązania – energię jądrową i… wzrost gospodarczy. Shellenberger nie brzmi przekonująco, choć publikacja jest momentami intrygująca.

Zanim rozwinę argumenty obu stron, potrzebne są dwa ważne zastrzeżenia. Po pierwsze, dziś na Zachodzie sceptycyzm klimatyczny nie oznacza kwestionowania wpływu człowieka na klimat i konieczności ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. Takie przekonania są już raczej poza zasięgiem nawet skrajnych stron debaty. Po drugie, autorzy nie reprezentują skrajnie odmiennych stron. Gatesa ustawiłbym gdzieś w centrum debaty, może nawet lekko na prawo, bo stawia większy nacisk na rozwój technologii niż narzucanie radykalnych zmian kulturowych. Shellenberger z kolei w ogóle odrzuca konieczność rewolucyjnych zmian.

Gates twierdzi, że bez radykalnej redukcji emisji czeka nas zwiększenie intensywności katastrof klimatycznych, zaburzenia w produkcji żywności i destrukcja niektórych obszarów nadmorskich. Co najważniejsze, te wstrząsy doprowadzą do dużych migracji, które z kolei mogą generować ogromne polityczne kryzysy.

Książka Gatesa stanowi bilans technologiczny świata. Pokazuje, jakie technologie mamy, a jakich nie mamy, a potrzebujemy w celu ograniczenia emisji. Dobrze rozwinięte są już na przykład technologie produkcji energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych. Wciąż nie ma jednak dobrych technologii magazynowania energii na dużą skalę. Gates twierdzi, że takich technologii raczej nie będziemy mieli, co sprawia, że system energetyczny będzie potrzebował wsparcia ze stabilnych źródeł – głównie jądrowych (autor przyznaje, że jest właścicielem spółek rozwijających technologie jądrowe i to może zaburzać jego spojrzenie; są autorzy mający inne spojrzenie na technologie magazynowania i kiedyś wrócę do tego tematu).

Lista technologii, które są niezbędne, a są w zalążku lub ich nie ma, jest dłuższa. Bardzo drogie będzie na przykład produkowanie bezemisyjne stali, choć jest to możliwe. Już jednak w przypadku cementu na razie trudno znaleźć rozwiązanie nie generujące emisji. Brakuje również obecnie technologii, które mogłyby w opłacalny sposób zaradzić emisjom pochodzącym z wytwarzania i wykorzystania nawozów rolnych.

Książka Shellenbergera jest zupełnie inna. Autor twierdzi, że wizja apokalipsy jest całkowicie błędna. Emisje są problemem i trzeba je ograniczać, ale głównie poprzez rozwój energetyki jądrowej. Tymczasem aktywiści klimatyczni forsujący radykalne ograniczanie emisji najczęściej blokują wzrost gospodarczy, który jest niezbędny dla rozwoju technologii, podnoszenia standardu życia i zwiększania efektywności energetycznej.

Shellenberger poświęca dużo miejsca tłumaczeniu, dlaczego diagnoza problemów wywoływanych przez ocieplenie klimatu jest często błędna. Pisze na przykład, że wprawdzie rosną szkody wywoływane katastrofami klimatycznymi, ale tylko dlatego, że rośnie wartość PKB i majątku – szkody skorygowane o PKB wcale nie rosną. Jego zdaniem pożary lasów w Amazonii są zupełnie niezależne od zmian klimatycznych i byłoby ich mniej, gdyby brazylijscy rolnicy mieli bardziej efektywne technologie uprawy bydła. Tłumaczy, że odnawialne źródła energii są bardzo mało efektywne, gdy odpowiednio policzy się koszty materiałów do produkcji urządzeń (wraz ze składowaniem po zużyciu) oraz obszar, jaki zajmują instalacje wiatraków czy paneli fotowoltaicznych.

Kłopot z książką Shellenbergera jest jednak taki, że wiele faktów i danych prezentuje wybiórczo, bez krytycyzmu i rozważania różnych argumentów. Najbardziej jaskrawy przykład to wspomniane katastrofy naturalne i ich skutki. Opinia, że koszty katastrof nie rosną w ujęciu do PKB, została obalona na długo przed publikacją książki Shellenbergera. Jak pokazuję na wykresie, inne spojrzenie na okno czasowe danych prowadzi do innych wniosków. Shellenberger oparł się na dość wybiórczych danych liczonych tylko od 1990 roku.

fot. / / Puls Biznesu

Źródło:
Ignacy Morawski
Ignacy Morawski
główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData

Pomysłodawca projektu i szef zespołu SpotData. Przez wiele lat pracował w sektorze bankowym (WestLB, Polski Bank Przedsiębiorczości), gdzie pełnił rolę głównego ekonomisty. W latach 2012-16 zdobył wiele wyróżnień w licznych rankingach, zajmując m.in. dwukrotnie miejsce na podium konkursu na najlepszego analityka makroekonomicznego organizowanego przez "Rzeczpospolitą" i Narodowy Bank Polski. W 2017 roku znalazł się na liście New Europe 100, wyróżniającej najbardziej innowacyjne osoby Europy Środkowej, publikowanej przez „Financial Times”. W 2019 r. wyróżniony przez ThinkTank jako jeden z 10 ekonomistów najbardziej słuchanych przez polski biznes. W tym samym roku projekt SpotData, który założył, został nominowany do nagrody GrandPress Digital. Absolwent ekonomii na Uniwersytecie Bocconi w Mediolanie i nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim.

Tematy
Weź udział w promocji i zgarnij premię
Weź udział w promocji i zgarnij premię

Komentarze (20)

dodaj komentarz
itso_argumentum_ad_ignorantiam
po pierwsze niech Chińczycy coś wymyśla a my im ten pomysł ukradniemy :D

''Shellenberger nie brzmi przekonująco, choć publikacja jest momentami intrygująca.''
gość chce fundament świata budować na tym co jest a ten drugi na tym czego nie ma i nie brzmi przekonująco ? Uwaga Błąd logiczny ! :D
andre_van_danswijk
Proszę się nie oburzać, ale globalne ocieplenie NIE JEST MITEM. Owszem, często niektóre ugrupowania lewicowe łączą w swoich programach problemy klimatyczne (naukowy fakt) wraz z lgbt i 30 płciami (nienaukowe brednie), przez co ludzie szufladkują to wszystko razem jako brednie. Z kolei prawica odrzuca możliwość ocieplania z powodów Proszę się nie oburzać, ale globalne ocieplenie NIE JEST MITEM. Owszem, często niektóre ugrupowania lewicowe łączą w swoich programach problemy klimatyczne (naukowy fakt) wraz z lgbt i 30 płciami (nienaukowe brednie), przez co ludzie szufladkują to wszystko razem jako brednie. Z kolei prawica odrzuca możliwość ocieplania z powodów religijnych (przekonanie, że Bóg tak zaprojektował świat, żeby żyło nam się wygodnie). Rozumiem, że pokazanie komuś wykresu z danymi i postawienie hipotezy co do możliwej przyczyny, w świecie napchanym polityką, powoduje sceptycyzm.

Proponuję odciąć emocje, spojrzeć od strony przyczyn i za pomocą twardych zjawisk fizycznych/chemicznych prześledzić czy spalając tyle kopalin ile wydobyliśmy, od momentu ich odkrycia, uzyskamy zbliżony rezultat temperaturowy do obecnie mierzonego. Można podłubać w sieci i prześledzić sobie odpowiedzi na pytania:
1. Dlaczego CO2 miałby niby podnosić temperaturę (fizyka)
2. Dlaczego CO2 z paliw kopalnych jest "złe", a np. ze spalania drzewa nie jest. Przecież ilość pierwiastków na Ziemi jest stała! (chemia, biologia)
3. Dlaczego ilość CO2 na Ziemi kiedyś była bardzo wysoka, dlaczego potem spadła, dlaczego teraz wzrosła, w którym momencie pojawił się gatunek ludzki
4. Jakie ramy czasu są potrzebne dla gatunku aby przystosować się do presji ewolucyjnej (biologia)

Kapinkę opisałem w komentarzu na dole. Jeśli będę miał czas mogę coś popisać. Amatorsko poświęciłem kiedyś na to jakieś 200 godzin, uzupełniając kursem z hydrologii. Ekspertem nie jestem, ale na swoje potrzeby dowiedziałem się tyle, że podchodząc do tego od odwrotnej drugiej strony, trzeba zakwestionować podstawowe zjawiska fizyczne i chemiczne, żeby odrzucać informacje o ociepleniu i jego antropogenicznej przyczynie.
1984
W pytaniach jakie zadałeś kryje się tajemnica fałszu jakim jest globalne ocieplenie Z POWODU CO2. Specjalnie dużymi literami bo samo CO2 nie ma wystarczajacego potencjału cieplarnianego. To kwestia dużego odchylenia jego widma absorbcji od widma emisji Ziemi. Z czystej fizyki wynika, że podwojenie ilości CO2 względem ery preindustrialnej W pytaniach jakie zadałeś kryje się tajemnica fałszu jakim jest globalne ocieplenie Z POWODU CO2. Specjalnie dużymi literami bo samo CO2 nie ma wystarczajacego potencjału cieplarnianego. To kwestia dużego odchylenia jego widma absorbcji od widma emisji Ziemi. Z czystej fizyki wynika, że podwojenie ilości CO2 względem ery preindustrialnej (czyli do ok. 600 ppm) spowoduje wzrost temperatury o niecały stopień. Ważne są inne gazy, a tu diabeł tkwi w takich szczegółach, że można napisać książkę i nie wyczerpie sie tematu.

Kolejna sprawa to CO2 z paliw kopalnych kontra biomasa. Jak długo w miejsce wyciętego drzewa sadzimy nowe biolans CO2 się zeruje więc mamy obieg zamknięty. Nazywa się go szybkim cyklem węglowy co sugeruje istnienie wolnego. I ten odpowiada na pytanie co się stanie z CO2 jakie wyemitowaliśmy podczas spalania paliw kopalnych. Nie zostanie na zawsze tylko trafi na dno oceanów, zostanie "sprasowany" i w procesie subdukcji roztopi się w skałach. Na koniec ten CO2 zostanie uwolniony przez wulkany - bez tego cyklu życie na Ziemi nie mogłoby isnieć. Przynajmniej w postaci wielokomrkowych organizmów, jakieś proste bakterie (ekstremofile) pewnie by przetrwały. Po jakimś czasie ilość CO2 stabilizuje się na poziomie dyktowanym przez wulkany.
andre_van_danswijk odpowiada 1984
(odnoszę się tu także do wątku z dolnego komentarza, żeby było w jednym miejscu)

Zgadzam się w części o istnieniu innych gazów z silniejszym potencjałem cieplarnianym. Nie zgadzam się, że ich kontrybucja jest większa. Do celów porównawczych używa się "ekwiwalent CO2" (czyli np. 23 tony CO2 = 1 tona metanu). Po jego
(odnoszę się tu także do wątku z dolnego komentarza, żeby było w jednym miejscu)

Zgadzam się w części o istnieniu innych gazów z silniejszym potencjałem cieplarnianym. Nie zgadzam się, że ich kontrybucja jest większa. Do celów porównawczych używa się "ekwiwalent CO2" (czyli np. 23 tony CO2 = 1 tona metanu). Po jego uwzględnieniu nadal CO2 jest stanowi 80% emitowanego potencjału cieplarnianego [1].
Zaintrygowała mnie twoja informacja o spadku temperatury w 2020 w związku ze spadkiem emisji ozonu, ale nie znalazłem potwierdzenia. Chciałbym poczytać więcej na ten temat. Poszukując informacji o tym znalazłem informację, że 2020 był najcieplejszym rokiem w historii pomiarów [2], co zaprzecza ochłodzeniu, o którym napisałeś, co było podstawą podanej hipotezy jakoby poziom ozonu miał większe znaczenie.

Nie jestem w stanie odnieść się do niesprecyzowanego "coraz więcej naukowców". Dotychczas wszystkie duże ośrodki badawcze są zgodne co do faktu istnienia ocieplenia oraz jego przyczyn. Nauka ma to do siebie, że potrafi się zrewidować gdy zaistnieją odpowiednie dowody, a wraz z postępem coraz rzadziej zmienia stanowisko (gdyż dana dziedzina jest coraz bardziej poznana). Jeśli pojawi się pierwszy ośrodek z takim stanowiskiem, to będę miał pytanie gdzie się podziało ciepło z dotychczas wyemitowanego CO2, które można sobie samemu wyliczyć (!!!), na podstawie danych o wydobyciu oraz równań reakcji, które istniały *zanim* jeszcze ktokolwiek pomyślał o zjawisku ocieplania w ich wyniku. To są twarde, proste dane, z czasów zanim pojawiły się współczesne koncepcje.

Sugestia o pieniądzach ukrytych za walką z globalbym ociepleniem - tak, to wymaga pieniędzy. Tym hasłem można dewaluować dosłownie każde jedno zjawisko. Ale jeszcze większe pieniądze są w ropie, gazie, węglu (z wyjątkiem polskiego :-P).
Nie jest tak, że "nie wiadomo o co chodzi więc o pieniądze". Wiadomo o co chodzi, zjawisko jest ewidendne analizując je "od szczegółu do ogółu" przy twardych równaniach chemicznych. Ponadto potwierdzone danymi empirycznymi. Musiałbyś obalić podstawowe zjawiska fizykochemiczne, żeby to się nie spinało. Dopóki operujesz wyłącznie na danych syntetycznych/ogólnych, stąd trudno ci wyciągnąć wniosek kto mówi prawdę, w szczególności gdy poszukujesz źródeł potwierdzających własny punkt widzenia.

I o cyklu węglowym. Przyjmijmy, że średni czas życia pokolenia drzewa to 100 lat. Kopaliny zgromadzone pod ziemią powstawały w okresie od 390 do 290mln roku p.n.e., a więc przez okres 100mln lat każde drzewo, które nie spłonęło, kończyło jako węgiel i nad nim rosło kolejne drzewo. Kopiąc w dół, przebijamy się przez kolejne warstwy pokoleń drzew przemienionych węgiel. Tych pokoleń było około 1 miliona. Gdyby spalić wszystkie kopaliny, gdybyś chciał zneutralizować wyemitowane CO2, potrzebne by było równe 1 milion pięter lasu rosnące jedno nad drugim, dziś.
Druga rzecz, cykl o którym piszesz, nie jest cyklem. Brakuje w nim ponownej przemiany drewna w węgiel, która od czasu permu jest już niemożliwa i można przyjąć, że nowy węgiel już nigdy na świecie nie powstanie tak długo, jak planeta jest zdatna do życia dla grzybów. Przy takiej zmianie nie ma mowy o powtarzalności, a z perspektywy obecności gatunku ludzkiego na ziemi, nie ma mowy o cyklu.

[1] https://www.epa.gov/ghgemissions/overview-greenhouse-gases
[2] https://www.nasa.gov/press-release/2020-tied-for-warmest-year-on-record-nasa-analysis-shows
itso_argumentum_ad_ignorantiam odpowiada andre_van_danswijk
'' (!!!),''
Prawo Wiena znajduje liczne zastosowania, np. pozwala określić temperatury gwiazd na podstawie pomiaru ich światła, przy założeniu, że promieniują one jak ciało doskonale czarne (co jest bliskie prawdy).

źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_Wiena
abcx
'Niewygodna prawda' Al Gore - ktoś wie co się sprawdziło z tego dzieła, bo już parę lat minęło...
samsza
Ponawiam pytanie o narzędzia badania zmian klimatu. Jeżeli do określenia klimatu w jakimś regionie potrzeba minimum 30 lat, to ile trzeba aby mieć pewność, że dochodzi do zmiany w określonym kierunku, 30, 60 lat ? A teraz z globalnością zmian, na początek pytanie, kto przez minimum 30 lat obserwował klimat oceanu, dokładnie w połowie Ponawiam pytanie o narzędzia badania zmian klimatu. Jeżeli do określenia klimatu w jakimś regionie potrzeba minimum 30 lat, to ile trzeba aby mieć pewność, że dochodzi do zmiany w określonym kierunku, 30, 60 lat ? A teraz z globalnością zmian, na początek pytanie, kto przez minimum 30 lat obserwował klimat oceanu, dokładnie w połowie odległości między Ameryką, a Afryką ? Poproszę o przytoczenie tych danych...
grab
Jakoś po ostatnich miesiącach i zimnym maju nie widać, żeby klimat się ocieplał... Trump miał rację!
andre_van_danswijk
A po ostatnich spadkach bitcoina nie widać żeby kiedykolwiek zyskał na wartości.
itso_argumentum_ad_ignorantiam odpowiada andre_van_danswijk
najprawdopodobniej twój wróg :D

Powiązane: Ochrona klimatu

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki