REKLAMA

Morawski: Inflacja dojdzie do 6 proc., potem powinna spaść

Ignacy Morawski2021-09-01 07:10główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData
publikacja
2021-09-01 07:10
Morawski: Inflacja dojdzie do 6 proc., potem powinna spaść
Morawski: Inflacja dojdzie do 6 proc., potem powinna spaść
fot. Marek Lapis / / FORUM

Kolejny miesiąc z rzędu inflacja w Polsce zaskakuje wyraźnie na plus. Przebiła już z impetem barierę 5 proc. i zmierza w kierunku 6 proc. W przyszłym roku powinna się obniżyć. Ale o ile?

To pytanie i stojące za nim różne odpowiedzi będą decydujące dla kierunku polityki pieniężnej. Sądzę, że nadzieje na znaczący i trwały spadek inflacji mogą być wygórowane.

Ze wstępnego szacunku GUS wynika, że w sierpniu ceny towarów i usług konsumpcyjnych w Polsce były średnio o 5,4 proc. wyższe niż przed rokiem i o 0,2 proc. wyższe niż w lipcu. Tak zwany konsensus rynkowy, pokazujący średnią z prognoz różnych instytucji finansowych, wynosił 5,1 proc. A projekcja inflacji Narodowego Banku Polskiego z lipca dawała tylko ok. 10 proc. prawdopodobieństwa*, że inflacja osiągnie taki poziom. Widać zatem jak bardzo dynamika cen zaskoczyła ekonomistów.

Co się stało? Nic konkretnego – szybciej od oczekiwań rosną ceny wielu towarów i usług. Nie jest to taka sytuacja, jak w USA, gdzie za gros niespodzianki inflacyjnej (tam inflacja też przekroczyła 5 proc.) odpowiadały ceny samochodów i paru innych kategorii.

Ale coś Polskę i USA łączy. Zarówno tu jak i tam ekonomiści debatują, czy podwyższona inflacja ma charakter przejściowy czy trwały. W mediach społecznościowych utrwaliły się już nawet nazwy obozów eksperckich – „team transistory” (obóz inflacji przejściowej) i „team permanent” (obóz inflacji trwale wyższej).

Za przejściowością wysokiej inflacji przemawia przede wszystkim przejściowy charakter niedoborów podażowych związanych z pandemią. Żyjemy w okresie nienaturalnego przechylenia wydatków konsumpcyjnych w kierunku towarów – to podbija ich ceny, podczas gdy jednocześnie ceny usług wcale nie maleją, bo wsparcie publiczne ratuje firmy przed upadkiem. Taka sytuacja powinna w końcu minąć, jak nie w 2022 r., to w 2023.

Za permanentnym charakterem obecnej inflacji przemawia zaś wzmożona presja płacowa, która może mieć długookresowy charakter. Polityka publiczna w czasie pandemii bardzo mocno promowała zatrudnienie i mogła trwale zwiększyć pozycję przetargową pracowników w relacji do pracodawców. Nazwałbym to ekonomią podgrzewanego kociołka, czyli filozofią, wedle której celowe rozgrzewanie gospodarki ma prowadzić do zwiększenia standardu życia i wzmożenia bodźców do innowacyjności wśród firm.

Który obóz ma rację? Niestety nie ma jednej odpowiedzi wspólnej dla wszystkich krajów. Ale powiedziałbym, że „team permanent” wydaje się mieć mocniejsze argumenty. Wprawdzie inflacja nie powinna przez wiele lat przekraczać 5 proc., ale podejrzewam, że będzie w ciągu pięciu lat średnio wyższa niż cel inflacyjny banku centralnego. Mówiłem to zresztą niemal od początku pandemii – ceną za ratunek firm przed upadkiem i pracowników przed bezrobociem musi być podwyższona inflacja. I jest to cena warta poniesienia. Ale jednocześnie na taki scenariusz banki centralne będą musiały reagować podnoszeniem stóp procentowych, by zapobiec nadmiernym odchyleniom inflacji. I wiele z nich już to robi, a nasz NBP dołączy pewnie pod koniec tego roku.

Puls Biznesu

Żeby pokazać możliwe dalsze ścieżki inflacji w Polsce, przyjąłem różne założenia odnośnie miesięcznych zmian cen – pokazane są one na wykresie. Pomysł na takie zaprezentowanie możliwych ścieżek zaczerpnąłem od ekonomisty Arkadiusza Balcerowskiego. W jednym scenariuszu zakładam, że ceny będą z miesiąca na miesiąc rosły w takim tempie jak średnio w ostatnich trzech miesiącach (po oczyszczeniu z sezonowości), choć z nieco niższą dynamiką cen paliw. W drugim scenariuszu miesięczna zmiana cen jest w każdym miesiącu taka jak w analogicznych miesiącach lat 2019-20, czyli w okresie podwyższonej inflacji (czyli na przykład we wrześniu wzrost cen wobec sierpnia wyniesie tyle, ile średnio we wrześniach poprzednich dwóch lat). A w trzecim scenariuszu – dla odmiany – latami referencyjnymi są 2017-18, czyli okres niskiej inflacji.

Scenariusze pokazują, że na koniec tego roku inflacja roczna (czyli zmiana cen rok do roku) może wynieść 5,5-6,5 proc., ale do lata 2022 r. obniży się do 3-5 proc. Wiele zależy od tempa wzrostu gospodarczego i szybkości odrabiania strat po pandemii. Im wyższy wzrost, tym szybszy spadek bezrobocia, wyższe płace i wyższa inflacja. Duże znaczenie będą miały też oczywiście zmiany cen surowców (rolnych i energetycznych) oraz zmiany regulacyjne dotyczące podwyżek cen energii w Polsce. Ale wpływ tych czynników powinien się zerować po kilku kwartałach, bo zmiany cen obniżają wzrost gospodarczy w Polsce (poprzez obniżenie realnych płac) i w dłuższym okresie też inflację.

Losy stóp procentowych w Polsce zależą od tego, czy listopadowa projekcja NBP pokaże ścieżkę inflacji bliższą górnej czy dolnej z tych ścieżek pokazanych przeze mnie. Wydaje mi się, że będzie ona bliżej górnej granicy i dlatego bank centralny podniesie koszt pieniądza.

*Jest to mój szacunek na podstawie odczytu tzw. wykresu wachlarzowego

Źródło:
Ignacy Morawski
Ignacy Morawski
główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData

Pomysłodawca projektu i szef zespołu SpotData. Przez wiele lat pracował w sektorze bankowym (WestLB, Polski Bank Przedsiębiorczości), gdzie pełnił rolę głównego ekonomisty. W latach 2012-16 zdobył wiele wyróżnień w licznych rankingach, zajmując m.in. dwukrotnie miejsce na podium konkursu na najlepszego analityka makroekonomicznego organizowanego przez "Rzeczpospolitą" i Narodowy Bank Polski. W 2017 roku znalazł się na liście New Europe 100, wyróżniającej najbardziej innowacyjne osoby Europy Środkowej, publikowanej przez „Financial Times”. W 2019 r. wyróżniony przez ThinkTank jako jeden z 10 ekonomistów najbardziej słuchanych przez polski biznes. W tym samym roku projekt SpotData, który założył, został nominowany do nagrody GrandPress Digital. Absolwent ekonomii na Uniwersytecie Bocconi w Mediolanie i nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim.

Tematy
Nawet 360 zł z Kontem 360° w Banku Millennium

Nawet 360 zł z Kontem 360° w Banku Millennium

Komentarze (38)

dodaj komentarz
jas2
Dzięki podwyższonej inflacji i prawie zerowym stopom procentowym, następuje oddłużenie państwa, firm i gospodarstw domowych.
jas2
"Ceną za ratunek firm przed upadkiem i pracowników przed bezrobociem musi być podwyższona inflacja. I jest to cena warta poniesienia."
friedens
Moim zdaniem, oficjalna, gusowsko-pisowska inflacja będzie w bieżącym roku na poziomie 10% r/r i nie spadnie. Będzie tylko rosnąć.
-bertro-
Mam nadzieje ze wkodncu ktoś ich rozliczy cel inflacyjny 2,5% plus ,minus 1%.
Obecnie inflacja 5,4% idzie na 6% . NIech szykują sobie pasiaki bo myślę ze towarzystwo się zdziwi jak wzrost surowcow na świecie zrobi 7 lub 8% w przyszłym roku i wymknie się to z pod kontroli.

henk54
Ci ludzie z RPP powinni raczej sprzedawać na kasie w supermarkecie, a nie się biorą za politykę monetarną. Wprowadzili ogromną niestabilność w gospodarce, Polacy tracą miliardy oszczędności, klasa średnia ma zostać unicestwiona? Mają jasno postawiony cel 2,5% +/-1% i za to dostają pieniądze i chyba przerasta ich to Ci ludzie z RPP powinni raczej sprzedawać na kasie w supermarkecie, a nie się biorą za politykę monetarną. Wprowadzili ogromną niestabilność w gospodarce, Polacy tracą miliardy oszczędności, klasa średnia ma zostać unicestwiona? Mają jasno postawiony cel 2,5% +/-1% i za to dostają pieniądze i chyba przerasta ich to kompletnie. Albo są aż tak skorumpowani. Sam nie wiem co gorsze. Mam nadzieję że NIK się do nich bardziej dobierze. Bo nie ma nic gorszego niż poczucie bezkarności.
maniek_as
Tak henk54 masz rację. Klasa średnia ma zostać unicestwiona. Początek to likwidacja oszczędności poprzez inflację, drugi etap to podatek katastralny od drugiej i kolejnych nieruchomości. Następnie krach na giełdzie i na deser olbrzymi podatek od obrotu metalami szlachetnymi lub nawet zakaz jego posiadania. Na początek Tak henk54 masz rację. Klasa średnia ma zostać unicestwiona. Początek to likwidacja oszczędności poprzez inflację, drugi etap to podatek katastralny od drugiej i kolejnych nieruchomości. Następnie krach na giełdzie i na deser olbrzymi podatek od obrotu metalami szlachetnymi lub nawet zakaz jego posiadania. Na początek nowego systemu wprowadzenie pieniądza cyfrowego CBDC z terminem ważności. I tak będzie wyglądał koniec klasy średniej.
jas2 odpowiada maniek_as
Klasa średnia dużo zarabia i dużo wydaje. Inwestuje. Nie trzyma pieniędzy w skarpecie.
j22
Pańskie prognozy inflacji są tak samo wiarygodne co przewidywania poziomu cen przez właściciela budy z warzywami. Ubarwia je Pan tylko teorią na poziomie studenta pierwszego roku ekonomi.
godojoshi
Teraz 6steczka, za rok 5teczka, za dwa lata 4reczka...i procencik składany się uzbiera niezły do prawie 16% przez 3 lata. Ale co tam, podobno pensje rosną szybciej - przynajmniej te oficjalne z GUSu. Tylko szkoda tych ludzi co ciułali całe życie by coś odłożyć...
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki