Microsoft zaprezentował wyniki finansowe za ostatni kwartał. Sprawozdanie znacznie przewyższyło oczekiwania rynkowe a spółka mogła pochwalić się solidnymi przepływami pieniężnymi. Podczas gdy konkurenci, tacy jak Alphabet, zmagają się z drenażem gotówki i wyhamowaniem tradycyjnego biznesu, gigant z Redmond pokazał, że ogromne inwestycje w sztuczną inteligencję mogą się opłacać.


Microsoft opublikował w środę raport finansowy za I kwartał roku obrotowego (zakończony 30 września). Rynek dobrze przyjął jego wyniki. W szczytowym momencie handlu posesyjnego akcje spółki zyskiwały ponad 6,5%. W czwartek około godziny 8:00 czasu polskiego skala wzrostów wynosiła 3,89%.
Całkowite przychody koncernu wzrosły o 19% rok do roku, osiągając 92,3 mld dol. i przebijając szacunki rynkowe opiewające na 90,6 mld dol.
Zysk netto skoczył o 32% do 36,6 mld dol., a skorygowany zysk na akcję sięgnął 4,89 dol. wobec oczekiwanych 4,73 dol.
Kluczowym wyróżnikiem spółki okazały się wolne przepływy pieniężne (free cash flow), które wyniosły aż 18,6 mld dol., przewyższając prognozy analityków wyceniane przez Visible Alpha na zaledwie 8,54 mld dol.

Silnik w chmurze i miliardy ze współpracy z OpenAI
Głównym motorem wzrostu Microsoftu pozostaje biznes chmurowy. Dział Azure wygenerował 33,2 mld dol. przychodu (skok o 48% r/r), co stanowi wynik lepszy od konsensusu rynkowego opiewającego na 32,3–32,8 mld dol. Był to pierwszy kwartał, w którym Microsoft ujawnił wartości przychodów Azure bezpośrednio w dolarach, a nie jedynie w postaci dynamiki procentowej. Koncern szacuje, że w kolejnym kwartale wzrost Azure utrzyma się na poziomie 49-50%, przewyższając oczekiwania analityków.
Z raportu wynika również, że 11% kwartalnych przychodów (około 10 mld dol.) pochodziło bezpośrednio z partnerstwa z OpenAI, w którym Microsoft posiada 27% udziałów. Segment oprogramowania biurowego, wspierany przez asystenta Copilot, przyniósł 27,8 mld dol. sprzedaży.
Prezes Satya Nadella podkreślił na konferencji z analitykami, że firma dąży do dywersyfikacji źródeł przychodów oraz zaoferowania klientom biznesowym szerszego wachlarza tańszych rozwiązań AI.
- Mając na uwadze skalę spółki, to raport tak czysty, jak to tylko możliwe. Po tym, jak dane Mety i Alphabetu odnowiły obawy o wydatki na AI, Microsoft stanowi przeciwwagę. Popyt wciąż przewyższa podaż, portfel zamówień jest ogromny, a zwroty wreszcie widać w zyskach - skomentował Jesse Cohen, starszy analityk w Investing.com, w rozmowie z agencją Reutera.
Opóźnienia w budowie centrów danych
Jedynym obszarem, w którym spółka odnotowała wynik niższy od prognoz, były wydatki kapitałowe (capex). Microsoft przeznaczył na inwestycje 45,2 mld dol., podczas gdy Wall Street oczekiwała kwoty rzędu 50-51,7 mld dol.
Dyrektor finansowa Amy Hood oraz wiceprezes ds. relacji z inwestorami Jonathan Neilson wyjaśnili podczas konferencji wynikowej, że niższe nakłady nie wynikają ze zmiany planów finansowych, lecz z opóźnień w dostawach infrastruktury przez zewnętrznych dostawców mocy obliczeniowej (tzw. neocloudy, takie jak CoreWeave, Nebius czy Nscale).
Koncern zderzył się z fizycznymi ograniczeniami rozbudowy sieci - brakiem dostępnych gruntów, energii elektrycznej i pozwoleń budowlanych, co zmusiło go m.in. do wycofania się z umowy z brytyjskim startupem Nscale. Spółka spodziewa się jednak przyspieszenia wydatków i oddania zaległych centrów danych w drugiej połowie roku obrotowego.
Równolegle z gigantycznymi nakładami na AI, Microsoft prowadzi optymalizację kosztów pracowniczych. W raporcie ujawniono, że zatrudnienie spadło o 2% rok do roku. Działanie to wpisuje się w ogłoszony program dobrowolnych odejść i wykupu umów, skierowany do nawet 60 tysięcy pracowników w USA, Kanadzie, Wielkiej Brytanii i Indiach.



























































