REKLAMA

Matki pracujące. Biznes je kocha, biznes nienawidzi

Malwina Wrotniak2022-05-26 12:00redaktor naczelna Bankier.pl
publikacja
2022-05-26 12:00
Matki pracujące. Biznes je kocha, biznes nienawidzi
Matki pracujące. Biznes je kocha, biznes nienawidzi
/ Shutterstock

To taki paradoks. Kiedy pracownica na etacie informuje o ciąży, przedsiębiorcy po drugiej stronie często bliżej do wroga niż sprzymierzeńca. Ale kiedy trzeba coś sprzedać, ten sam biznes spróbuje paść jej do stóp.

Rzeczywistość w wielu polskich przedsiębiorstwach to często HR-owe średniowiecze, mówią prawnicy reprezentujący stronę pracujących mam. Przypomina to podcinanie gałęzi, na której się siedzi. Bo matka to ten konsument, którego biznes naprawdę bardzo chce u siebie mieć.

Prawo, które zamyka w domu

– Najlepszą decyzją zawodową, jak dotąd, był bardzo szybki powrót do pracy po urodzeniu pierwszego dziecka. Później to samo zrobiłam, chociaż wcale nie musiałam, po urodzeniu drugiego i trzeciego dziecka – opowiada w popularnym podcaście „Zaprojektuj swoje życie” Magda Dziewguć, szefowa Google Cloud Poland i uznana specjalistka w zakresie rozwiązań chmurowych dla biznesu. Magda to znana propagatorka idei umożliwiającej kobietom, które tego chcą, natychmiastowy powrót do aktywności zawodowej. Znacznie szybszy i bardziej elastyczny niż ten, na który zezwala dziś w Polsce litera prawa. Przekonuje, że w wielu zawodach jest to możliwe – „na przykład gdy jesteś finansistą, logistykiem czy project managerem”. O szybkich powrotach do służbowych zadań wiele mogą też powiedzieć przedsiębiorczynie, których „etatowe” ograniczenia nie dotyczą. Klient puka, niemowlak śpi, otwierasz laptopa i pracujesz.

Polskę stawia się często za dobry przykład krajów wspierających pracujące matki, z 20 tygodniami płatnego w 100 proc. urlopu macierzyńskiego nadal wyprzedzamy sporo innych, tak zwanych cywilizowanych krajów, ze Stanami Zjednoczonymi na czele. Ale paragrafy zostawiające matki w świecie mleka i pieluch, pozostawiają je tam bardzo skutecznie. Na tyle, że na etacie prawie niemożliwy jest rychły powrót do swojej zawodowej roli. Prawo nakazuje 14 tygodni obowiązkowej przerwy po urodzeniu dziecka – pod warunkiem, że kolejne minimum 6 przejmie tata. W tym czasie nie ma możliwości powrotu do pracy u aktualnego szefa, również jeśli na cały okres po porodzie zadeklarowanym opiekunem dziecka miałby być jego ojciec. Dopuszcza się współpracę na umowie-zlecenie, których jednak wielu pracodawców w relacji z pracownikami etatowymi unika, lub pracę na etacie… u innego pracodawcy.

Im bliżej przypadającego po 20 tygodniach macierzyńskiego urlopu rodzicielskiego, tym tych możliwości więcej. Kodeks pracy przewiduje łączenie otrzymywanego wówczas zasiłku macierzyńskiego z pracą u dotychczasowego pracodawcy, ale w wymiarze nie większym niż ½ etatu. Dla mam, którym finansowo bardziej opłacałoby się ¾ etatu + ¼ zasiłku lub które pracują więcej niż pół etatu przewidziane dla nich przy „hybrydzie” i chciałyby porządku w papierach, takiej opcji nie ma.

I o tym miał być ten tekst. O archaicznej literze prawa, która lekceważy najbardziej aktywną, chcącą realizować się nie tylko w domu grupę zawodową, odbierając jej prawo do elastycznego decydowania o swoim zawodowym losie. Dodajmy – w postpandemicznej rzeczywistości coraz częściej zezwalającej na pracę zdalną. Tylko dlatego, że wydała na świat potomstwo.

O opinię na temat tych przepisów pytam znaną w sieci popularną prawniczkę zajmującą się prawem pracy dla kobiet. – W praktyce chęć szybkiego powrotu do pracy wyrażana jest głównie wśród kobiet na wysokich stanowiskach, które mają możliwości (finansowe) zapewnienia opieki dla tak małego dziecka, a same chcą rozwijać się zawodowo. W tych przypadkach ograniczenia w zakresie macierzyńskiego rzeczywiście są przeszkodą – mówi Marzena Pilarz-Herzyk, która prowadzi blog mamaprawniczka.pl. Zaraz jednak dodaje: – Sytuacja rozważania powrotu (do dotychczasowego pracodawcy w ciągu pierwszych 14 tygodni – red.) z pewnością nie dotyczy przeciętnej pracownicy, gdyż kobiety absolutnie nie spieszą się z powrotem. (…) Pracuję z klientkami z całej Polski, na stanowiskach od podstawowych do najwyższych menedżerskich. Dosłownie jedna klientka na kwartał zgłasza się z podobnym problemem, zatem to jedna na czterysta-pięćset kobiet.

Wyniki instagramowej ankiety dla 30 tys. osób obserwujących profil „MamaPrawniczka” są jednoznaczne. Na pytanie „Czy brałaś/bierzesz pod uwagę wcześniejszy powrót do pracy po porodzie” 65 proc. odpowiada „W ogóle nie biorę pod uwagę takiego rozwiązania”, raptem 16 proc. przewiduje skrócenie urlopu rodzicielskiego o kilka tygodni.

W czym tkwi sedno sprawy? – Nie bez znaczenia jest fakt, że obserwujemy bardzo duży problem z powrotem do pracy po roku, często ze strony pracodawców obawiających się, że mama będzie ciągle na zwolnieniu na dziecko – wyjaśnia Pilarz-Herzyk. Dlatego na hybrydy typu ¾ etatu i zasiłek macierzyński w jednym zaleca spojrzeć z perspektywy przedsiębiorcy, która w efekcie przekłada się na jakość relacji z pracującą matką. – Łączenie pracy z urlopem rodzicielskim w bardzo małym wymiarze przekładałoby się również na budowanie ochrony przed zwolnieniem na bardzo długie okresy. Urlop rodzicielski, a co za tym idzie – również ochrona przed zwolnieniem, przedłuża się proporcjonalnie do łączenia urlopu z pracą. Wyobrażam sobie, że w wielu przypadkach mogłoby to być kłopotliwe. Trudno nie ulec wrażeniu, że łącząc urlop z pracą nawet na 1/8 etatu ochrona przedłużałaby się na kilka lat, co paradoksalnie z perspektywy pracodawców znowu odstraszałoby od zatrudniania kobiet.

Rozwiązanie „maksymalnie pół etatu na urlopie rodzicielskim” uzasadnia w jeszcze inny sposób: – Należy wziąć pod uwagę, że pracodawca będzie musiał zatrudnić kogoś dodatkowego celem uzupełnienia obowiązków. Przy ½ etatu jest to możliwe, przy mniejszych wymiarach - coraz bardziej utrudnione. A przecież zależy nam na tym, żeby docelowo łączenie urlopu z pracą pozwoliło mamie na elastyczny powrót do pracy i szansę na stabilne stanowisko, a nie na doprowadzenie do sytuacji, w której po zakończeniu urlopu dochodzi do zwolnienia – tłumaczy Marzena Pilarz-Herzyk. Sama jednak jest zwolenniczką „uwolnienia” pierwszych 14 tygodni, czyli oddania w ręce rodziców decyzji o tym, które i kiedy będzie opiekowało się nowo narodzonym dzieckiem.

Taka potrzeba nie przebija się jednak na razie do dyskusji publicznej. W OECD Family Database znaleźć można dane, z których wynika, że polscy respondenci w ponad 60 proc. urlop na wychowanie dziecka w całości lub w większości przypisują matce dziecka. W krajach takich, jak Niemcy, Norwegia, Finlandia czy Szwecja widać daleko większe przesunięcie w stronę równego podziału urlopu pomiędzy obojga rodziców.

Ukarane za ciążę

W raporcie opublikowanym rok temu przez Fundację „Rodzic w mieście” 18 proc. spośród ponad tysiąca ankietowanych pracujących mam przyznało, że ich pracodawca bądź współpracownicy źle postrzegają pracujące mamy. I jest to jeden z głównych powodów, dla których mamy po urodzeniu dziecka nie planują powrotu do pracy. 21 proc. twierdzi, że nie ma do czego wracać, bo w firmie nie istnieje już ich stanowisko.

Raport "Macierzyństwo a aktywność zawodowa", Fundacja Rodzic w mieście (Bankier.pl/Shutterstock)

– Gdyby przeciętny Kowalski przedsiębiorca robił wszystko tak, jak trzeba, ja nie miałabym co robić – mówi mi inna znana w środowisku pracujących mam prawniczka, Katarzyna Łodygowska. Niestety w wielu firmach wciąż panuje średniowiecze i problemy z powrotami po urodzenia dziecka dają o sobie znać na wielu płaszczyznach – wyjaśnia.

Opowiada o faktycznych przypadkach klientek, które od swoich szefów słyszały „Nie przyjmę twojego wniosku”, „Pójdziesz na zwolnienie, to cię zwolnię” albo którzy upierają się, że w przesłanej za potwierdzeniem odbioru paczce nic nie było. – Mam klientki, które dosłownie nagrywają filmy, jak wkładają ten dokument do koperty. Oczywiście możemy rozmawiać o korporacjach, które wprowadzają dodatkowe urlopy czy inne rozwiązania dla młodych rodziców, ale przeciętna Polska wygląda inaczej – opowiada Katarzyna Łodygowska, znana jako „matka_prawnik”, autorka bloga matkaprawnik.pl. Jak mówi: – Urodzenie dziecka w Polsce to nadal jedna wielka obawa związana z powrotem do pracy.

Aż 25 proc. kobiet przebywających na urlopie macierzyńskim deklaruje, że wróci do dotychczasowej pracy, jednocześnie planując szukanie nowej pracy. 24 proc. od razu po powrocie chce znaleźć nowe zatrudnienie. 5 proc. deklaruje założenie własnej działalności gospodarczej, wynika ze wspomnianego raportu „Macierzyństwo a aktywność zawodowa”.

Raport "Macierzyństwo a aktywność zawodowa", Fundacja Rodzic w mieście (Bankier.pl/Shutterstock)

Powodów całe spektrum. Przede wszystkim - zarobki. 60 proc. szuka oferty pracy korzystniejszej finansowo. Ponad połowa (52 proc.) chce znaleźć miejsce, gdzie będzie w stanie godzić obowiązki służbowe i rodzinne w sposób, jakiego potrzebuje młoda mama.

Katarzyna Łodygowska, stojąc często pomiędzy pracodawcą i pracownicą, wskazuje na dwa główne powody poszukiwań nowej pracy. – Kobiety albo nie są zadowolone z obranej ścieżki (a nie ma lepszego momentu w życiu niż urodzenie dziecka do zmobilizowania się na rzecz nowej aktywności zawodowej; zresztą jestem takim samym przykładem) albo – co częstsze – zostają niejako ukarane za ciążę – mówi.

Jeśli coś mogłoby zmienić decyzję o poszukiwaniu nowej pracy, to przede wszystkim możliwość pracy z domu (68 proc.), połowa ankietowanych mam wskazuje na potrzebę elastycznych godzin pracy. Co piąta respondentka oczekiwałaby przeszkolenia ułatwiającego płynne wejście w obowiązki służbowe po miesiącach macierzyńskiej nieobecności, wynika z badania Fundacji „Rodzic w mieście”.

Ale rodzicielskie przywileje, których łakną mamy, to jedna z obaw menedżerów rekrutujących kobiety do pracy. Urodzenie dziecka wciąż postrzegane jest przez zatrudniającego jako zwiększone ryzyko wybicia z rynku pracy, bardziej czasochłonny i trudniejszy on-boarding, mniejsza dyspozycyjność pracownika czy częste zwolnienia lekarskie – zwraca uwagę w raporcie „W poszukiwaniu prawdy o współczesnej mamie” Małgorzata Petru, ekspert ds. zarządzania karierą w Banku BNP Paribas.

Biznes kocha matki

–  Od lat wiadomo, że matki to jedna z najważniejszych grup docelowych dla marketerów – pisze wprost we wstępie do raportu poświęconego marketingowi dla tej grupy Piotr Machul, zastępca redaktora naczelnego „Media Marketing Polska”. Trzęsą gospodarką, hard-userki internetu, architektki domowej codzienności – inni piszą jeszcze barwniej.

Wszystkie te diagnozy sprowadzają się do wspólnej myśli: to kobiety odpowiadają za zarządzanie finansami w dużej części gospodarstw domowych, a jeśli tak – biznesowi wyjątkowo opłaca się wpływać na ich opinie, a przez to decyzje zakupowe. Matka matce nierówna, powie ktoś. Tym lepiej – odpierają marketingowcy, dla których zmienność pokoleniowa, społeczna czy inna to nic innego, jak bogactwo możliwości.

Tomasz Dziobiak, twórca dmsales.com, pracuje z markami nad kampaniami kierowanymi do matek. W kampaniach jest miejsce na koszyki zakupowe, ubezpieczenia na życie czy zdrowotne, ale też OZE czy alternatywne źródła energii, technologie czy wreszcie usługi kancelarii prawnych. On również szerokie zainteresowanie taką grupą odbiorców sprowadza do zakupowej mocy sprawczej mam. – W mojej ocenie to atrakcyjny rynek, bo siła nabywcza kobiet znacznie się zwiększyła – wyjaśnia. Uzasadnieniem tych słów jest zwiększone zainteresowanie dotarciem do takich odbiorców. – Ilość kampanii do tego segmentu zwiększyła się u nas o jakieś 35 proc. w stosunku do czasu sprzed pandemii. Udział zdarzeń wywołanych przez kobiety w różnych obszarach rynku zwiększył się o 43 proc. – mówi szef dmsales.com.

O tym jak ważna dla przedsiębiorców jest ta grupa odbiorców niech świadczy fakt, ile o niej wiedzą. Kilka lat temu marki DBMS i SentiOne wypuściły raport „Mamy w liczbach”, w którym szczegóły komunikacji kierowanej do mam sprowadzono do poziomu godzin, w jakich warto wyświetlać reklamy („9:00-14:00 to najlepsze godziny (…) należy unikać komunikacji przed godziną 8:00 oraz w weekendy”). Z przeprowadzonego przez autorów badania wynika, że 44 proc. mam w wieku od 35 do 44 lat jest online praktycznie cały czas. Matki królują też na Facebooku, gdzie dominują w dyskusjach z innymi użytkowniczkami.

W raporcie padają dane z monitoringu mediów społecznościowych, a tym samym wiadomo w których kanałach mamy dyskutują o meblach do dziecięcego pokoju, z użyciem jakich haseł najczęściej szuka się polecanych fotelików samochodowych i w których miesiącach pik zaliczają wyszukiwania kosmetyków dziecięcych.

Z badania przeprowadzonego w ubiegłym roku dla MediaHub wynika, że 39 proc. mam w wolnym czasie przegląda internet, 44 proc. ogląda telewizję, 23 proc. słucha muzyki lub podcastów. – A wolny czas mam to okienko dla marketerów – piszą autorzy raportu „Matka Polka. Obraz współczesnego macierzyństwa wśród kobiet”. Proponuje się to, co najczęściej trafia do koszyków zakupowych kobiet. Wyniki wspomnianego badania mamom przypisują decyzje w zakresie m.in. dziecięcych kosmetyków, odzieży i obuwia, zabawek i książek dla najmłodszych.

MediaHub

Wygrywa ten, kto nie da się zwieść stereotypom. Czego innego i inaczej szuka młoda mama z pokolenia Y, inaczej funkcjonuje jej starsza koleżanka. Barwnie obrazują to autorzy raportu „W poszukiwaniu prawdy o…”. Matki z pokolenia baby boomers to te, których dzieci szybko usamodzielnione biegały z kluczem na szyi, gdy one same cały dzień spędzały w pracy. Dla mam z pokolenia X dziecko stało się wręcz projektem życia – w modelu „helicopter parenting” istotne miejsce zajmowało planowanie zajęć pozalekcyjnych, a mikrozarządzanie sprowadzono wręcz do perfekcji. Pokolenie Y znowu daje potomstwu dużo wolności, wspiera indywidualność młodych, a same matki są często aktywne zawodowo, do tego chętnie realizując własne pasje.

Tomasz Dziobiak z dmsales.com podkreśla rolę zrozumienia prawdziwych potrzeb tej grupy odbiorców. – Współczesne mamy znajdą rozwiązanie na każdy problem, w związku z tym marki i partnerzy biznesowi muszą przede wszystkim dawać ogromną wartość, żeby zostać przez nie zauważonymi – mówi. Podkreśla jeszcze jedno: – Mamy dziś mają głos i w moc tego głosu wsłuchują się inne kobiety, dlatego siła poleceń jest jeszcze ważniejsza niż jeszcze przed pandemią.

Biznes wie, jak ważne jest to, o czym szepczą sobie matki. Biznes zapomina, że przecież szepczą też o krzywych spojrzeniach.

Źródło:
Malwina Wrotniak
Malwina Wrotniak
redaktor naczelna Bankier.pl

Redaktor naczelna Bankier.pl. Autorka wielu publikacji z zakresu finansów, ukazujących się na łamach serwisu od 2008 roku. W przeszłości dziennikarz specjalizujący się w tematyce ubezpieczeń, doceniona Nagrodą Polskiej Izby Ubezpieczeń dla Środowiska Dziennikarskiego. Autorka emigracyjnych projektów "Tam mieszkam" i "Zawróceni", uhonorowana Nagrodą im. Macieja Płażyńskiego dla dziennikarzy i mediów służących Polonii. W 2016 r. wydała książkę "Tam mieszkam. Życie Polaków za granicą". Absolwentka studiów doktoranckich na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu.

Tematy

Najlepsze konta dla zwolenników nowoczesnych rozwiązań

Komentarze (17)

dodaj komentarz
szprotkafinansjery
Zmieniacie tytuł tego newsa na głównej częściej niż madka pieluchy kaszojadowi :D
dariuszpiasecki
Szczerze mówiac nie dziwię się drobnym przedsiębiorcom że boją się zatrudniać kobiety w pewnym wieku skoro czasami zdarza się że kobieta idzie na chorobowy już od pierwszego miesiąca ciąży, a wraca czasem za kilka lat po drugim czy trzecim dziecku. Duży i średni biznes może sobie na to pozwolić, mały biznes który żyje na minimalnej Szczerze mówiac nie dziwię się drobnym przedsiębiorcom że boją się zatrudniać kobiety w pewnym wieku skoro czasami zdarza się że kobieta idzie na chorobowy już od pierwszego miesiąca ciąży, a wraca czasem za kilka lat po drugim czy trzecim dziecku. Duży i średni biznes może sobie na to pozwolić, mały biznes który żyje na minimalnej marży jest tak dorżnięty podatkowo że tego typu rzeczy to czasem być albo nie być.
podatnik-
Ja się dziwię, że inni się dziwią skoro PRL bis ani to kraj ani to państwo, który 27 maja 2022 to bardziej kolonia niewolnicza niż kraj, stworzony przy stole zwanym okrągłym i podczas pijackich libacji w Magdalence pod polityczną mafię, kolesiów, przekrętów, złodziejstwa i niespotykaną arogancję władzy! Bardziej miejsce dla kombinatorów,Ja się dziwię, że inni się dziwią skoro PRL bis ani to kraj ani to państwo, który 27 maja 2022 to bardziej kolonia niewolnicza niż kraj, stworzony przy stole zwanym okrągłym i podczas pijackich libacji w Magdalence pod polityczną mafię, kolesiów, przekrętów, złodziejstwa i niespotykaną arogancję władzy! Bardziej miejsce dla kombinatorów, gdzie zwykły człowiek jest niczym, a przestępców się chroni. Zwykły człowiek nie odczuwa że to "jego kraj", gdzie miliony młodych, zdolnych, wykształconych, kreatywnych ludzi wyjechało za przysłowiowym chlebem? Gdzie przyzwoity człowiek nie ma szans na pracę, bo ją po znajomości dostają kolesie, gdzie na badania czy operację czeka się kilka lat. I na koniec gdzie już w 2009 r. człowiek Prezydenta śp. Lecha Kaczyńskiego Piotr Kownacki jako prezes PKN Orlen zarabiał dziennie 31.000,00 PLN słownie trzydzieści jeden tysięcy złotych a maksymalna emerytura powstańca, który walczył za Warszawę wraz z kombatanckimi dodatkami wynosi 1.500,00 PLN słownie jeden tysiąc pięćset złotych miesięcznie i to wszystko powstało pod czujnym okiem dwóch niezależnych telewizji założonych w już podobno "wolny PRLu bis" przez kapusi SB! Pod czujnym okiem redaktorów Gazety Wyborczej. To dlaczego facet, który całe życie naukowe powtarzał myśli Lenina, Marksa, Engelsa, Stalina, etc za co z rąk Bronisława Komorowskiego otrzymał tytuł profesora i który już raz pomógł Jarosławowi Kaczyńskiemu się uwłaszczyć na majątku Narodu PRLu bis, stąd Srebrna, dwie wieże, będąc ministrem? i gdzie tzw erzac robi za oryginał!

zoomek
Czyli sami widzicie że miejsce kobiety w kuchni i przy dzieciach. A pensja męża powinna wystarczyć dla rodziny. I byĺaby zastępowalnośc pokoleń. Ale ssyny chcą wyciskać wszystkich jak cytryny. Mało było z chłopa - wyciśnijmy dochodowy jeszcze z baby!
itso_zasob_ostateczny
czy dziewictwo to kompetencja w miejscu pracy ? :D może wpływa na nastrój w zespole ? :D
itso_zasob_ostateczny
a produkcja sierot to istny majstersztyk nawet z takim rodzicem co pracuje w Google na wyyyyysokim stanowisku wystarczy zastąpić obyczaje
itso_zasob_ostateczny
no cóż tylko pracoholiczka po urodzeniu dziecka nie może się doczekać powrotu do pracy i jej fest przepisy nie pasują i ograniczają to po co w ogóle je rodziła jak nie zamierza się nim zająć

produkcja w firmie i produkcja w domu zaprojektuj swoje życie błahahahaha
......... <- w tym miejscu fest jej przygadałem :D
itso_zasob_ostateczny
kto wie może przypadkiem to kobiety pogrzebią socjalizm :D było by to fer wobec facetów
inwestor.pl
Chciałbym podziękować wszystkim kobietom, które zdecydowały się zostać mamą. Wszystkiego najlepszego i oby Wasze dzieci żyły w normalnym ustroju!

Powiązane: Praca

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki