Sfinks pożyczył też 2 mln zł od osoby prywatnej, która dziś domaga się natychmiastowej spłaty. Sprawa jest w sądzie.
Okazało się też, że poprzednie władze Sfinksa uwikłały firmę w ryzykowne transakcje walutowe. Straty mogą tu sięgać 8 mln zł.
- Nasze restauracje działają. Mamy jednak poważne problemy z płynnością - mówi Mateusz Sielecki ze Sfinksa.
Sytuację ma wyjaśnić audyt, który zostanie przeprowadzony w lutym. Sfinks ma 106 lokali w Polsce i 6 za granicą. W restauracjach pracuje 6 tys. osób, w centrali - 166. Pod względem przychodów jest trzecią co do wielkości firmą gastronomiczną w kraju. Sfinksa założył łodzianin Tomasz Morawski, dziś 33 proc. udziałów ma amerykański gigant AmRest (m.in. KFC).
O problemach Sfinksa mówiło się od dawna. W branży powszechna była opinia, że firma przeinwestowała rozszerzając sieć restauracji. Spółka miała osiągnąć w zeszłym roku 10 mln zł zysku netto, tymczasem po 3 kwartałach zanotowała prawie milion straty.
POLSKA Dziennik Łódzki
Piotr Brzózka

























































