Decyzja o zmianach w reformie emerytalnej poruszyła środowisko ekonomistów. Ostrzegany wielokrotnie rząd zlekceważył opinie specjalistów i zdecydował się na przesunięcie 5 proc. środków z OFE do ZUS. Wiele ustaw podlega krytyce i przechodzimy nad nimi do porządku dziennego. Emerytury to jednak temat, który nie daje o sobie zapomnieć.
Co Łączy Leszka Balcerowicza, Krzysztofa Rybińskiego, Ryszarda Petru i Stanisława Gomułkę i Marka Górę? Czołowi ekonomiści nie mają już taryfy ulgowej dla rządów Platformy Obywatelskiej i decyzji, jakie podejmują w ramach ratowania budżetu.
Skutki tych zmian odczujemy w najbliższych latach, jednak politycy do wyborów parlamentarnych mają wolną rękę. Ekonomiści i dziennikarze wyręczają słabą opozycję w krytykowaniu nowych projektów, a partia Donalda Tuska nic sobie nie robi z rzetelnej argumentacji.
Analizy ekonomistów odnośnie obecnego stanu finansów publicznych w Polsce są jednomyślne – sytuacja wymaga pilnej naprawy. Dotychczas zwracano uwagę na wysoki udział wydatków publicznych w relacji do PKB. Obecnie pojawia się dodatkowe zagrożenie, wynikające z wysokiego deficytu sektora finansów publicznych w relacji do PKB oraz zbliżony do tego poziomu rozmiar deficytu strukturalnego, tj. nie związanego ze stanem koniunktury gospodarczej. Przekroczenie pierwszego progu ostrożnościowego i w najbliższym czasie naruszenie kolejnego, czyli 55 proc. relacji długu publicznego do PKB to już rzeczywistość, a nie tylko prognozy.
Listy, groźby, ostrzeżenia
Jeden z głównych krytyków poczynań Platformy Obywatelskiej – prof. Krzysztof Rybiński – skomentował decyzję o przeniesieniu 5 proc. składki z OFE do ZUS natychmiast, nazywając to demontażem całej reformy emerytalnej. Przypomniał również nieśmiertelny argument korzystania z kreatywnej księgowości zamiast solidnych reform dających efekty w perspektywie lat. Profesor zwrócił uwagę na prognozy demograficzne, które jasno dają do zrozumienia, że emerytury w relacji do ostatniego wynagrodzenia będą znacząco się obniżały. Za jeden ze sposobów uznał ratowania sytuacji uznał podniesienie wieku emerytalnego. Kwota odłożona będzie wtedy przeliczana na mniej miesięcy życia i emerytura będzie wyższa, tylko musimy na nią później przejść. Tego jednak politycy, zdaniem profesora Rybińskiego, zrobić nie chcą.
Profesor Stanisław Gomułka wystosował list do Rządu z... gratulacjami dotyczącymi odrzucenia idei nierynkowych obligacji emerytalnych. Stwierdził jednak, że komentarze Premiera dotyczące decyzji o zmniejszeniu środków przekazywanych do OFE „świadczą albo o nierozumieniu tych decyzji przez szefa Rządu albo też o celowym wprowadzaniu społeczeństwa w błąd. Premier Tusk mówi bowiem, że nikt na tym nie straci, a państwo zyska, bo deficyt będzie mniejszy.” Środki na kontach ZUS to pieniądze wydawane na emerytury bieżące, a OFE miały być środkami odłożonymi na przyszłość. Według profesora Gomułki, Donald Tusk dużej różnicy nie zauważył.
Wysoki deficyt przez szereg lat powoduje, że relacja długu publicznego do PKB przekroczyła już pierwszy z ustawowych progów ostrożnościowych (50 proc.) i może przekroczyć kolejny (55 proc.) w najbliższych latach. Wysoki deficyt w połączeniu z wysokim poziomem zadłużenia powoduje ryzyka szybkiego wzrostu kosztów obsługi długu publicznego. Ich wzrost będzie z kolei wymuszał ograniczanie ważnych dla gospodarki publicznych wydatków inwestycyjnych. Tak oto koło się zamyka. Jeśli nie zaczniemy teraz reform – twierdzą jednomyślnie czołowi polscy ekonomiści.
Skutki tych zmian odczujemy w najbliższych latach, jednak politycy do wyborów parlamentarnych mają wolną rękę. Ekonomiści i dziennikarze wyręczają słabą opozycję w krytykowaniu nowych projektów, a partia Donalda Tuska nic sobie nie robi z rzetelnej argumentacji.
Analizy ekonomistów odnośnie obecnego stanu finansów publicznych w Polsce są jednomyślne – sytuacja wymaga pilnej naprawy. Dotychczas zwracano uwagę na wysoki udział wydatków publicznych w relacji do PKB. Obecnie pojawia się dodatkowe zagrożenie, wynikające z wysokiego deficytu sektora finansów publicznych w relacji do PKB oraz zbliżony do tego poziomu rozmiar deficytu strukturalnego, tj. nie związanego ze stanem koniunktury gospodarczej. Przekroczenie pierwszego progu ostrożnościowego i w najbliższym czasie naruszenie kolejnego, czyli 55 proc. relacji długu publicznego do PKB to już rzeczywistość, a nie tylko prognozy.
Listy, groźby, ostrzeżenia
Jeden z głównych krytyków poczynań Platformy Obywatelskiej – prof. Krzysztof Rybiński – skomentował decyzję o przeniesieniu 5 proc. składki z OFE do ZUS natychmiast, nazywając to demontażem całej reformy emerytalnej. Przypomniał również nieśmiertelny argument korzystania z kreatywnej księgowości zamiast solidnych reform dających efekty w perspektywie lat. Profesor zwrócił uwagę na prognozy demograficzne, które jasno dają do zrozumienia, że emerytury w relacji do ostatniego wynagrodzenia będą znacząco się obniżały. Za jeden ze sposobów uznał ratowania sytuacji uznał podniesienie wieku emerytalnego. Kwota odłożona będzie wtedy przeliczana na mniej miesięcy życia i emerytura będzie wyższa, tylko musimy na nią później przejść. Tego jednak politycy, zdaniem profesora Rybińskiego, zrobić nie chcą.
Profesor Stanisław Gomułka wystosował list do Rządu z... gratulacjami dotyczącymi odrzucenia idei nierynkowych obligacji emerytalnych. Stwierdził jednak, że komentarze Premiera dotyczące decyzji o zmniejszeniu środków przekazywanych do OFE „świadczą albo o nierozumieniu tych decyzji przez szefa Rządu albo też o celowym wprowadzaniu społeczeństwa w błąd. Premier Tusk mówi bowiem, że nikt na tym nie straci, a państwo zyska, bo deficyt będzie mniejszy.” Środki na kontach ZUS to pieniądze wydawane na emerytury bieżące, a OFE miały być środkami odłożonymi na przyszłość. Według profesora Gomułki, Donald Tusk dużej różnicy nie zauważył.
Wysoki deficyt przez szereg lat powoduje, że relacja długu publicznego do PKB przekroczyła już pierwszy z ustawowych progów ostrożnościowych (50 proc.) i może przekroczyć kolejny (55 proc.) w najbliższych latach. Wysoki deficyt w połączeniu z wysokim poziomem zadłużenia powoduje ryzyka szybkiego wzrostu kosztów obsługi długu publicznego. Ich wzrost będzie z kolei wymuszał ograniczanie ważnych dla gospodarki publicznych wydatków inwestycyjnych. Tak oto koło się zamyka. Jeśli nie zaczniemy teraz reform – twierdzą jednomyślnie czołowi polscy ekonomiści.
Przeczytaj całość! Pobierz Przegląd Finansowy.
Tomasz Jaroszek,
Bankier.pl
Bankier.pl
Źródło:Przegląd Finansowy




























































