Już ponad 10 tys. osób zostało zakażonych ebolą w Afryce, przy czym zdecydowana większość w Demokratycznej Republice Konga – poinformował Państwowy Instytut Zdrowia Publicznego Demokratycznej Republiki Konga (DRK).


Licząca ponad 100 mln mieszkańców DRK oficjalnie ogłosiła wybuch epidemii eboli blisko pół roku temu, ale zdaniem specjalistów wirus pojawił się w tym kraju kilka miesięcy przedtem.
W DRK zarażonych zostało dotąd 10 060 osób, z czego 4 887 zmarło, a 2 684 wyleczono.
Wirus przedostał się do sąsiedniej Ugandy, gdzie zmarło 20 osób. Kraj ogłosił jednak w lipcu, że jest już wolny od eboli.
W październiku dziewięć przypadków stwierdzono w Kenii. Dwa okazały się śmiertelne.

W zeszłym tygodniu pierwsze zakażenie wykryto w Nigerii, najludniejszym kraju afrykańskim (242 mln mieszkańców). Chora to 42-letnia Szwajcarka, która wróciła z Ugandy.
W DRK walkę z wirusem utrudnia obecność grup zbrojnych. W sobotę zabity został jeden z pielęgniarzy ośrodka leczenia epoli w prowincji Tshopo na północnym wschodzie kraju. Placówkę zamknięto – poinformowała Światowa Organizacja Zdrowia (WHO). Według WHO napastnicy zarzucali pracownikom służby zdrowia próbę zakażenia miejscowej ludności. (PAP)
mw/ kar/






























































