W czwartek europejskie giełdy oraz amerykańskie kontrakty terminowe zwyżkują po przeszło 2%. Coraz więcej uczestników rynku nabiera przekonania, że majowa korekta została zakończona i że teraz należy oczekiwać silnego odbicia. Wiara w kontynuację hossy i ożywienia gospodarczego pozostaje właściwie niewzruszona.
Dlatego też inwestorzy otwierają długie pozycje na rynkach towarowych. O godzinie 14:00 wzrosty notowano w całym sektorze. Jednym z najmocniej drożejących surowców była ropa naftowa. Za baryłkę gatunku Brent trzeba było zapłacić 73 dolary, czyli o 2,4% więcej niż w środę. Amerykańską ropą Light Crude handlowano po cenie 73,15$, czyli o 3,4% drożej niż wczoraj.
„Najważniejsze pozostają dane makroekonomiczne. Ale znaczenie ma także wiara w ożywienie gospodarcze wliczona w ceny akcji” – komentował dla agencji Reutersa Christopher Bellew z firmy Bache Commodities.
Tymczasem wczorajsze dane z Departamentu Energii trudno uznać za specjalnie optymistyczne. W minionym tygodniu odnotowano zużycie ropy w USA było o 6,1% r/r wyższe niż przed rokiem oraz najwyższe od stycznia 2009 roku. Jednakże za sprawą rosnącego importu znów mocniej od oczekiwań wzrosły zapasy. Amerykańskie rezerwy surowej ropy zwiększyły się o 2,5 mln baryłek, osiągając najwyższy stan od 12 miesięcy.
K.K.


























































