Obecna sytuacja budżetowa nie maluje się w różowych barwach. Dług publiczny rośnie, deficyt budżetowy także. Równocześnie spadają dochody podatkowe i rząd raczej nie ma pomysłu na poprawę tej sytuacji. Dlaczego wpływy z podatków spadają? Na te pytania odpowiedział prof. Witold Modzelewski z Instytutu Studiów Podatkowych.

Źródło: Thinkstock
Bankier.pl: Deficyt rośnie, a przede wszystkim dług?
Prof. Witold Modzelewski:
Dług można nieco ufryzować, przedstawić mniej lub bardziej optymistycznie. Metodologia jest kwestią sporną. To oczywiście ważny wskaźnik, ale najtwardszy z nich to jest kasa, czyli to, co realnie wpłynęło do budżetu. Drugim elementem jest dług. Te dwa elementy są ze sobą ściśle związane historycznie. Czym słabsza jest efektywność fiskalna, czyli czym mniej zbierzemy pieniędzy co roku, tym dług rośnie. Ono i tak rośnie, jest bardzo duże. W ciągu ostatnich pięciu lat prawie podwoiliśmy dług publiczny, powoli zbliżamy się do kwoty 900 mln złotych.To jest bardzo niedobry wskaźnik. W 2012 roku przekroczyliśmy magiczne 55% relacji długu do PKB. Długiem publicznym płacimy za niską efektywność fiskalną. To garb i nie miejmy złudzeń, że uda nam się spłacić 800 mld zł w ciągu dziesięciolecia. To będą koszty ponoszone przez przyszłe pokolenia.
Bankier.pl: Czy możliwa jest spłata tego zadłużenia?
Prof. Witold Modzelewski
: Jeżeli dochody podatkowe to mniej niż 300 mld zł, to żeby zlikwidować dług, musielibyśmy oddać wierzycielom cały budżet przez trzy lata z rzędu. To jest oczywiście niemożliwe, to jest fikcja. Nowożytna historia podatków zaczęła się 20 lat temu w dniu wprowadzenia akcyzy i VAT-u. To one praktycznie sfinansowały to dwudziestolecie. Z podatków dochodowych osiągamy tylko ok. 60 mld zł. VAT i akcyza są najważniejsze i niestety dochody z tych źródeł spadają.Bankier.pl: Kiedy nastąpiło załamanie?
Prof. Witold Modzelewski:
Załamanie nastąpiło w 2009 roku. Wówczas w budżecie zaplanowano 119 mld zł wpływów z VAT-u i to była realna prognoza. Wpłynęło tylko 99 mld zł. Różnica 20 mld zł była kolosalną wpadką. Wtedy chyba pierwszy raz zauważyliśmy, że politycy tak naprawdę nie rozumieją co się dzieje. W 2010 roku również nie udało się spełnić prognoz budżetowych. Te z 2010 udało się osiągnąć dopiero w 2011 roku po podwyżce stawek i zebraliśmy 121 mld zł. Jeżeli tak pójdzie, to cofniemy się do poziomu z 2010 roku, kiedy zebraliśmy 111 mld zł.Bankier.pl: Dlaczego tak się dzieje?
Prof. Witold Modzelewski:
Najważniejszy i podstawowy czynnik to patologizacja tworzenia prawa. Te tworzymy świadomie w taki sposób, aby móc się uchylać od opodatkowania. To nazywamy prywatyzacją tworzenia prawa podatkowego. Inni optymalizacją. To nie jest tylko polska przypadłość. To dotyczy całej UE. Tworzy się przepisy, które nie służą interesowi publicznemu.Obejrzyj cały wywiad w Bankier.tv



























































